Forum

Asystent AI
Magia światła - czy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia światła - czy elektryczne czy naturalne ma znaczenie

Strona 2 / 3

Wpisy: 751
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Trochę wracam do wątku temperatury barwowej, bo Simma i Barni dotknęli czegoś, co mnie zastanawia. Jeśli płomień świecy to okolice 1800K, a nasze oczy przez tysiące lat ewoluowały przy ogniu jako głównym źródle sztucznego światła po zmroku - to może chodzi o coś głębiej osadzonego biologicznie niż tylko "nastrój". Coś w rodzaju sygnału środowiskowego, który mózg odczytuje jako czas ciszy i skupienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Feliks73 to jest interesujące, ale jest jeden problem z tym rozumowaniem. Przez te same tysiące lat ogień był też źródłem zagrożenia, sygnałem walki, oznaką inwazji. Nie każdy ogień kulturowo znaczył to samo. Więc jeśli mówimy o odczycie biologicznym, to musiałby być bardzo specyficzny - może nie "ogień w ogóle", ale "ogień kontrolowany, mały, w zamkniętej przestrzeni".


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Arbogi i to jest akurat zgodne z tym, co widzimy w tradycjach. Nie używa się pochodni do medytacji. Lampy olejne, świece, komin - to są źródła małe, kontrolowane, rytmiczne. Ten rytm płomienia - to migotanie - może mieć swoje znaczenie. Jest kilka badań nad tym, jak nieregularne, powolne migotanie wpływa na fale mózgowe. Nie pamiętam teraz konkretnych źródeł, ale gdzieś to czytałem.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Wiciol migotanie - to mnie uderzyło. LED nie miga w sposób widoczny dla oka, ale niektóre tańsze modele mają flickering na częstotliwościach powyżej progu percepcji, który część ludzi odczuwa jako dyskomfort, nawet nie wiedząc skąd. Świeca miga w zakresie kilka Hz, co z kolei jest bliskie zakresowi fal theta w EEG. Nie twierdzę, że to jest magia, ale to jest konkretna różnica fizyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

przepraszam ze wchodzę w środek ale - kilka Hz? to znaczy że płomień świecy może w dosłownym sensie wciągać w stan medytacyjny? nie wiedziałam że to ma jakieś fizyczne wyjasnienie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Dziewanka mówiąc ściślej - to nie jest tak, że patrzenie na świecę automatycznie wprowadza w trans. Ale częstotliwość migotania może sprzyjać synchronizacji pewnych rytmów mózgowych. Podobna zasada działa w bębniarstwie szamańskim - tempo uderzeń około 4-7 Hz koreluje ze stanem theta. Świeca robi coś podobnego, tylko przez wzrok zamiast słuch.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

A to są te same Hz czy to tylko zbieżność? Bo jedno to rytm dźwięku a drugie to migotanie światła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Dzikitaurus to nie jest ten sam mechanizm, ale prowadzi do podobnego stanu. Mózg reaguje na rytmiczne bodźce z różnych zmysłów podobnie - to się nazywa driving albo entrainment. Bęben słuchowo, świeca wzrokowo, oddech proprioceptywnie. Różne drogi, ale podobny kierunek. To może wyjaśniać, dlaczego rytuały łączą wiele zmysłów jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
Rozpoczynający temat
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

To jest chyba najkonkretniejszy wątek w całej tej rozmowie. Mam pytanie do Barni i Simmy - jeśli chodzi o ten stan theta i migotanie, to czy robiliście kiedyś rytuał przy świecach z celowym skupieniem wzroku na płomieniu kontra przy ogólnym oświetleniu elektrycznym, bez skupiania się na źródle światła? Bo mi się wydaje, że moje doświadczenia z elektrycznym mogą wynikać z tego, że po prostu nie traktuję żarówki jako punktu skupienia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Hellan, właśnie to chciałam powiedzieć wcześniej, ale inaczej. Przy elektrycznym świetle rzadko kto patrzy na żarówkę. Przy świecy naturalnie patrzysz na płomień. To jest zupełnie inny układ ciała i uwagi, zanim jeszcze w ogóle zaczniemy mówić o energii czy metafizyce.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Lawendowa To znaczy, że mogłoby zadziałać elektryczne, gdyby ktoś znalazł coś, na czym można skupić wzrok w podobny sposób? Projektor z wolno falującym światłem, coś w tym stylu?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kappi są osoby, które pracują z elektronicznymi odpowiednikami - lampki z efektem płomienia LED, które imitują migotanie. Widziałem opinie, że dla niektórych osób działa porównywalnie. Ale jest w tym coś, co mnie zatrzymuje - to jest imitacja. Czy imitacja migotania niesie te same właściwości co oryginał, czy tylko wygląd?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Wiciol to jest pytanie o to, czy forma wystarczy bez treści. W tradycji hermetycznej odpowiedź byłaby raczej nie - forma jest nośnikiem, ale nie źródłem. Choć z drugiej strony, jeśli forma wywołuje ten sam stan w operatorze, to może różnica staje się czysto filozoficzna.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że krążymy wokół czegoś, czego wprost nie mówimy. Czy pytanie brzmi: czy elektryczne światło może działać tak samo jak ogień - czy może: czy elektryczne światło może działać w ogóle? Bo to są dwa różne pytania i odpowiedzi na nie będą zupełnie inne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Melania70 i to jest chyba sedno. Dla mnie te dwa pytania wyznaczają dwa różne obozy w tej rozmowie. Jedni zakładają, że elektryczność to po prostu słabszy substytut ognia. Drudzy, że to zupełnie inny element z własnym zestawem możliwości. A my rozmawiamy tak, jakby to było jedno pytanie.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Seba86 i do której grupy ty się zaliczasz? Bo przez całą rozmowę lawirujemy między tymi dwoma pozycjami.


Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Feliks73 szczerze - nie wiem. Zależy od dnia i od kontekstu. Przy pracy z tradycją słowiańską instynktownie sięgam po ogień, bo inaczej mi "nie gra". Ale miałem rytuały pracowane przy elektrycznym, które były bardzo wyraźne. I nie umiem powiedzieć, czy to był efekt elektryczności, czy po prostu mój stan w tamtej chwili.


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Seba86, to co opisujesz - że zależy od kontekstu i dnia - to jest chyba najszczerszy głos w tej rozmowie. I myślę, że to nie jest uchylanie się od odpowiedzi, tylko po prostu rzetelność. Bo jeśli elektryczne działało wyraźnie, to nie możesz tego skreślić tylko dlatego, że tradycja mówi coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

A jak w ogóle oceniacie, że rytuał był "wyraźny"? Bo nie rozumiem - co to znaczy w praktyce? Coś czujecie, coś się dzieje zewnętrznie, a może po prostu wiecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Kappi różnie. Czasem to jest bardzo konkretne - zmiana w ciele, coś w rodzaju utraty poczucia czasu, wyraźne obrazy. Czasem to przychodzi po fakcie - coś się układa inaczej niż zwykle. Nie ma jednego wskaźnika. I to jest jeden z powodów, dla których tak trudno porównywać świecę z elektryką - bo nie ma obiektywnej skali.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale właśnie to jest problem z całą tą rozmową. Każdy mówi inaczej bo każdy inaczej czuje i nie ma żadnej miary. Więc jak możemy twierdzić że jedno działa lepiej od drugiego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Dzikitaurus i tu jest pułapka, bo z tego rozumowania wynika, że nie da się w ogóle niczego porównać w praktyce magicznej, bo zawsze jest element subiektywny. Ale to nieprawda. Tradycje przez wieki wypracowały pewne wzorce właśnie przez obserwację - co działa częściej, co powtarzalnie przynosi efekt. Brak jednej miary nie oznacza, że wszystko jest równoważne.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Arbogi ale te tradycje wypracowały wzorce bez elektryczności, więc siłą rzeczy ogień był tym, co testowano. Nie ma tradycji, która przez wieki porównywała oba źródła i wyciągała wnioski. To jest coś, co my robimy teraz, bez żadnej historycznej bazy.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
Rozpoczynający temat
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Feliks73 ma rację w tym sensie, że jesteśmy pierwszym pokoleniem, które w ogóle ma ten problem do rozwiązania. Ale to nie znaczy, że nie możemy budować własnych wniosków. Mam wrażenie, że Simma wcześniej powiedziała coś ważnego - różne drogi do podobnego stanu. Pytanie, czy cel usprawiedliwia drogę, czy droga jest częścią celu.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do czegoś, co w tej rozmowie pojawia się co jakiś czas i ciągle nam ucieka. Światło w rytuałach nie jest tylko tłem. W wielu tradycjach jest aktywnym uczestnikiem - nie tylko oświetla, ale oznacza. Ogień jako element ma swoją rolę symboliczną, a nie tylko fizyczną. Lampa elektryczna nie jest ogniem. Czy może pełnić tę samą rolę symboliczną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 278

@Wiciol właśnie o to mi chodziło dużo wcześniej, tylko nie umiałam tego tak ująć. Przy ogniu jest coś, co go czyni żywym - zużywa tlen, daje ciepło, gaśnie. Lampa nie gaśnie sama, nie reaguje na wiatr, nie drży. I nie wiem czy to ma znaczenie dla rytuału, ale dla mnie osobiście ma znaczenie dla skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

to znaczy że wiatr podczas rytuału to nie problem tylko sygnał? bo mi się zdarzyło że płomień gasł i myslałam że coś zrobiłam nie tak


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Dziewanka to zależy bardzo od kontekstu i tradycji. W niektórych podejściach gaszący się płomień jest odczytywany jako sygnał. W innych - to po prostu przeciąg. Nie ma jednej reguły. Ale zauważ, że sama napisałaś "myślałam że coś zrobiłam nie tak" - czyli ten płomień już wpłynął na twój stan, niezależnie od tego czy miało to znaczenie czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

A przy elektrycznym nie masz takich sygnałów bo żarówka po prostu świeci. Chyba że sie przepali akurat w trakcie to dopiero byłby znak haha


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Dzikitaurus i tu jest ciekawy punkt, który żartobliwie powiedziałeś, ale coś w tym jest. Przy ogniu masz ciągły odczyt - jak płomień się zachowuje, czy jest spokojny, czy skacze. Przy elektrycznym ta warstwa znika. Zostaje tylko światło jako takie, bez żadnej informacji zwrotnej.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest coś, o czym mało się mówi - że rytuał to nie jest jednostronne działanie. Jest w nim coś w rodzaju dialogu z otoczeniem. I ogień do tego dialogu wchodzi naturalnie, bo jest zmienny. Elektryczne jest niemą ścianą.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Melania70 a czy można by to obejść? Znaczy - użyć elektrycznego jako tła, a ogień tylko jako ten element dialogu, nawet jeśli to mała świeczka gdzieś z boku?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Kappi to się robi. I działa sensownie jako kompromis, szczególnie gdy ktoś pracuje w warunkach, gdzie nie może mieć otwartego ognia - mieszkanie, alarm przeciwpożarowy, obecność innych osób. Elektryczne daje stałe tło, świeca daje ten żywy element. Nie jest to idealne z tradycyjnego punktu widzenia, ale nie jest też bezsensowne.


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Arbogi Czyli de facto odpowiadamy sobie na pytanie z tytułu wątku - nie chodzi o to elektryczne czy naturalne, tylko o to, co każde z nich wnosi i czego każde nie wnosi. I można łączyć.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Feliks73 tak, ale dodałabym jedno. To połączenie wymaga świadomości po co co jest. Nie "zapalę świeczkę bo tak trzeba", tylko "świeca jest tu dlatego, że chcę mieć żywy element w tej pracy". Bez tej świadomości to i tak będzie tylko dekoracja, niezależnie od źródła.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie to jest chyba najczystsze zdanie w tej całej dyskusji. Intencja nadaje funkcję. Ale powiem też szczerze - sam wróciłem do ognia po eksperymentach z LED-ami i imitacjami płomienia. Nie dlatego, że udowodniłem sobie że nie działa. Po prostu coś mi brakowało i nie byłem w stanie tego zastąpić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Wiciol, a czy próbowałeś kiedykolwiek rozgryźć co dokładnie brakowało? Bo ja mam podobne doświadczenie i przez długi czas myślałem że to przyzwyczajenie. Ale ostatnio zaczynam myśleć że to może być coś konkretniejszego - właśnie ta zmienność, ten odczyt, o którym mówił Seba86. Przy imitacji wszystko jest zbyt przewidywalne.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

przewidywalność - to jest słowo klucz. Rytuał ma pewną strukturę, która daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala wejść głębiej. Ale jeśli absolutnie wszystko jest przewidywalne, to może nie ma wystarczającego napięcia, żeby cokolwiek poruszyć. Ogień jest strukturalny i jednocześnie nieprzewidywalny w szczegółach. To jest rzadkie połączenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No dobra ale to co Barni powiedział o napięciu - to mnie trochę zatrzymało. Bo napięcie w rytuale to nie jest coś o czym dużo słyszałem. Zwykle się mówi o skupieniu, o spokoju, o wejściu w stan. A tu nagle napięcie jako warunek że coś się poruszy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Dzikitaurus nie napięcie w sensie stresu. Bardziej... nierozwiązana zmienność. Coś co nie jest domknięte, co jeszcze może pójść w różne strony. Ogień to ma - nie wiesz jak będzie wyglądał za chwilę. Żarówka jest domknięta. I może właśnie dlatego ogień angażuje uwagę inaczej, nie pozwala odpłynąć w rutynę.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To co Barni opisuje brzmi trochę jak mechanizm, który znam z pracy z transem. Kiedy otoczenie jest zbyt stabilne i przewidywalne, umysł zaczyna się nudzić i albo wypada z koncentracji albo myśli krążą po wierzchu. Mały element nieprzewidywalności - właśnie taki płomień - potrafi utrzymać uwagę zakotwiczoną bez wysiłku. Pytanie czy to efekt psychologiczny, czy naprawdę coś więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Simma a czy to rozróżnienie w ogóle ma sens? Znaczy - jeśli efekt jest realny i powtarzalny, to czy musi mieć jakieś "coś więcej" żeby było ważne w rytuale?


Odpowiedz
Wpisy: 2584
Rozpoczynający temat
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

To pytanie mnie trochę kręci w kółko od dawna, bo z jednej strony rozumiem Feliksa, że efekt wystarczy. Ale z drugiej - jeśli ogień działa tylko dlatego że angażuje uwagę, to teoretycznie można go zastąpić czymkolwiek nieprzewidywalnym. Może szumem wodnym, może świerszczykiem w słoiku. I to jakoś nie gra, bo tradycje nie sięgały po byle co zmienne.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

właśnie. Jest coś w tym, że niemal we wszystkich tradycjach, które znam, ogień ma rolę - no nie tylko nieprzewidywalnego elementu, ale czegoś co jest medium. W hermetyzmie ogień to zasada aktywna, transmutująca. W praktykach słowiańskich Perun i ogień to nie są oddzielne rzeczy. W Zoroastrianizmie ogień to dosłownie obecność bóstwa. To nie jest przypadkowe że tak wiele tradycji niezależnie od siebie doszło do podobnego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

OK ale to wszystko brzmi jak argument za tym, że elektryczne nie ma sensu w ogóle. A jednak ludzie używają i mówią że działa. Czy to znaczy że sami sobie to sugerują?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Kappi to jest uproszczenie. Nie chodzi o sugestię czy nie-sugestię, jakby to były dwie osobne szuflady. Każda praca z intencją działa przez człowieka, przez jego stan. Elektryczne może wystarczyć jeśli człowiek jest w odpowiednim stanie. Ale ogień temu stanowi sprzyja - i to jest różnica, nie zero-jedynkowe "działa" albo "nie działa".


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

a czy jest jakas różnica między rodzajami ognia? bo słyszałam że świeczka to co innego niż ognisko co innego niż zapalniczka, ale nie wiem czy to prawda czy wymysł


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Dziewanka to ma logikę. Skala płomienia, ilość dymu, temperatura, zapach - wszystko to wpływa na środowisko rytuału. Ognisko w plenerze angażuje więcej zmysłów i ciało inaczej reaguje na ciepło niż na świecę w pokoju. Zapalniczka to chwilowy płomień bez trwałości. Każde z nich jest ogniem, ale kontekst jest inny i myślę że to przekłada się na charakter pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@lawendowa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Nawiązując do Dziewanki - zauważyłam że praca przy dużej świecy pachnej daje mi inny stan niż przy małym podgrzewaczu bez zapachu. I zastanawiam się ile w tym jest zapach a ile sam ogień. Bo może część tego co przypisujemy płomieniowi to tak naprawdę zmysłowe tło jako całość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Lawendowa to jest naprawdę dobre pytanie do rozdzielenia. Zapach działa na ciało migdałowate bezpośrednio, szybciej niż wzrok, i uruchamia skojarzenia i pamięć emocjonalną. Więc jeśli ktoś od lat pracuje ze świecami zapachowymi, to sam zapach będzie wyzwalaczem stanu. Bez płomienia. Ale to nie znaczy że płomień nic nie wnosi - tylko że trudno te warstwy oddzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mnie zastanawia od dłuższej chwili w tej rozmowie - czy ktokolwiek próbował dosłownie izolować zmienne? Znaczy: ten sam rytuał, to samo miejsce, ta sama godzina, ale raz ze świecą a raz z elektrykiem bez zapachu. I notować co czuć, jak długo trwa wejście w stan, czy coś się różni. Bo ta dyskusja kręci się trochę na poziomie odczuć bez żadnej struktury porównania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Seba86 robiłeś to sam?


Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Feliks73 tak, przez kilka miesięcy. Nie jakoś bardzo rygorystycznie, ale starałem się zapisywać. I wynik był dla mnie zaskakujący - przy świecy szybciej wchodziłem w skupienie, ale nie zawsze to przekładało się na lepszą pracę. Czasem przy elektryku, gdy byłem dobrze przygotowany, efekt był podobny. A czasem świeca mnie rozpraszała właśnie przez te zmienne, o których tu mówimy.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Seba86 to jest ciekawe i trochę wywraca argument o nieprzewidywalności. Więc ta zmienność pomaga o tyle o ile nie staje się źródłem własnego skupienia na sobie? Czyli - za dużo zmienności i uwaga idzie w śledzenie płomienia zamiast w pracę.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

I to chyba tłumaczy dlaczego w tradycjach ceremonialnych jest tyle zasad wokół świec - odpowiednia wysokość, osłona przed wiatrem, rozmieszczenie. Nie po to, żeby wszystko było estetyczne, ale żeby ta zmienność mieściła się w pewnym zakresie. Zbyt spokojny płomień jest martwy, zbyt szalony - jest rozpraszający.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
Rozpoczynający temat
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

I wracamy do punktu wyjścia z nowej strony - elektryczne jest neutralne i stabilne, ogień jest żywy ale wymaga oswojenia. Może pytanie nie brzmi "które jest lepsze" tylko "do jakiej pracy które lepiej pasuje". Może są rodzaje rytuałów gdzie stabilność elektrycznego jest zaletą, a nie kompromisem.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No i co to by były za rytuały? Bo jak myślę o pracy wymagającej stabilności to od razu myślę o medytacji i tam świeczka miga i to nie przeszkadza. Więc kiedy elektryczne byłoby naprawdę lepszym wyborem a nie tylko zastępczym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 619

@Dzikitaurus praca z wizualizacją, gdzie obraz w umyśle jest centrum i żadne migotanie nie powinno przerywać. Albo długa praca gdzie czas trwania jest ważny - elektryczne nie gaśnie, nie kapie, nie wymaga dopalania. I jest coś jeszcze - praca grupowa w miejscu, gdzie nie wszyscy są na tyle skupieni, żeby ogień nie stał się tematem samym w sobie. Wtedy elektryczne daje neutralne tło i każdy może je zignorować.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

To co Melania pisze o pracy grupowej w miejscach bez możliwości otwartego ognia - to mnie uderzyło. Bo to jest właśnie sytuacja, w której elektryczne wchodzi nie z wyboru tylko z konieczności. I teraz pytanie - czy to w ogóle ten sam rytuał czy tylko podobny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Kappi no właśnie, i to jest moim zdaniem kluczowe pytanie, które ta rozmowa cały czas omija. Czy forma nośnika zmienia coś w samym rytuale na poziomie, który ma znaczenie poza psychologicznym komfortem?


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

To zależy co rozumiesz przez "ten sam rytuał". Jeśli chodzi o sekwencję kroków i intencję - może być identyczny. Jeśli chodzi o jakość środowiska, w którym pracuje ciało i umysł - to jest inny. Oba mogą być kompletne, tylko inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Arbogi ale tu jest coś, czego nie ruszyliśmy - w różnych systemach ogień nie jest tylko tłem dla rytuału, jest współuczestnikiem. W niektórych podejściach masz do czynienia z bytami związanymi z żywiołem, z salamandrami w tradycji hermetycznej, z duchem ognia w rozmaitych tradycjach szamańskich. I wtedy pytanie o elektryczne dostaje zupełnie inny wymiar - bo czy to w ogóle jest ten żywioł czy tylko jego imitacja wizualna?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: