A właściwie czy to rozróżnienie ma znaczenie dla samej praktyki? Znaczy, jeśli coś działa podobnie u różnych osób niezależnie od tego dlaczego, to czy ważne jest skąd pochodzi ten wzorzec?
Chcę tu dodać coś co mi siedzi od jakiegoś czasu. Różne tradycje które nie miały ze sobą kontaktu używają podobnych struktur, trójpodziałów, pracy z progiem, z przejściem, z ciemnością przed odpowiedzią. To jest argumentem za tym że coś tu jest niezależnego od kultury, nawet jeśli forma jest kulturowo uwarunkowana.
Trójpodziały to też mam wrażenie że są wszędzie, ale nie wiem czy to nie jest po prostu ludzki sposób myślenia a nie coś w magii samej w sobie.
Tylko że jeśli wszystko sprowadzimy do psychiki, to znowu wracamy do subiektywności i wypadamy z pytania o reguły które są niezależne od osoby. Psychika każdego jest trochę inna.
Mam pytanie do tego co Helenka mówi o strukturze. Jak praktycznie odróżnić kiedy pracuję ze strukturą a kiedy tylko z treścią? Bo dla mnie z zewnątrz to wygląda tak samo.
To brzmi jak powiedzenie że magia która 'nie działa' może być bardziej prawdziwą magią niż ta która daje efekty. Czy to nie jest trochę za wygodne jako sposób na tłumaczenie braku efektów?
To jest pytanie które wraca od samego początku tej dyskusji i myślę że nie da się go rozstrzygnąć w rozmowie, ale warto zobaczyć co z niego wynika dla pytania o reguły. Jeśli magia działa tylko przez psychikę, to reguły są regułami psychologii. Jeśli działa na coś zewnętrznego, to reguły mogą być inne. Ale w obu przypadkach reguły są, tylko ich natura jest inna.
I to jest chyba najuczciwsza odpowiedź na pytanie z tytułu, że reguły są, ale ich treść zależy od tego co zakładamy że magia w ogóle robi. Nie ma jednego zestawu reguł bo nie ma jednego modelu tego co się dzieje.
Ale to znaczy że zanim zaczniesz pracować z magią musisz wiedzieć w co wierzysz że to jest? Bo inaczej nie wiesz nawet do jakich reguł masz się stosować?
Czyli de facto zanim zaczniesz praktykować to musisz rozstrzygnąć pytanie filozoficzne? To brzmi jak gotowy pretekst żeby nigdy nie zacząć.
Albo pretekst żeby zacząć od czegokolwiek i zobaczyć co wychodzi, i dopiero wtedy zastanawiać się co to było.
I tu jest kolejna warstwa tego pytania z tytułu. Reguły mogą być różne nie tylko dlatego że magia jest subiektywna, ale dlatego że różne osoby pracują w różnych ramach interpretacyjnych. Dla kogoś kto myśli w kategoriach energetycznych reguły brzmią inaczej niż dla kogoś kto myśli przez pryzmat psychologii głębi. Efekty mogą być podobne, opis zupełnie inny.
Mam wrażenie że ta rozmowa krąży od jakiegoś czasu wokół tego samego miejsca. Albo reguły są i są odkrywalne, albo są kulturowe i arbitralne, albo są własnością psychiki. I za każdym razem ktoś zgłasza zarzut i wracamy do punktu wyjścia.
Właśnie. I może pytanie z tytułu jest źle sformułowane, bo zakłada że albo są reguły albo ich nie ma. A może są reguły, tylko różnego rodzaju i na różnych poziomach jednocześnie.
To jest coś do czego chciałam dojść od początku. Pracując z różnymi tradycjami zauważyłam że są warstwy. Jedna to reguły techniczne, coś w rodzaju gramatyki, kiedy, jak, w jakiej kolejności. Druga to reguły dotyczące intencji i stanu wewnętrznego. Trzecia, i o tej najrzadziej się mówi, to reguły dotyczące tego co rytuał ma zrobić z twoją strukturą percepcji. I każda z tych warstw ma swoje reguły, ale nie są tego samego rodzaju.
Co znaczy reguły dotyczące struktury percepcji? Nie bardzo rozumiem.
Okej ale to brzmi dla mnie jak coś co może być po prostu zmianą nastawienia albo efektem sugestii. Skąd wiadomo że chodzi o percepcję a nie o przekonania?
Ale to chyba nie jest problem tylko magii. W medycynie też nie zawsze wiadomo dlaczego coś działa, a mimo to działa i są reguły stosowania.
Tylko że w akupunkturze masz badania kliniczne i możesz porównywać wyniki między różnymi praktykami. W magii nie ma tego rodzaju porównania. Każdy opowiada o swoim przypadku i nie ma jak sprawdzić czy to ta sama reguła czy zupełnie inna.
I to jest chyba jedno z ważniejszych zdań w tej rozmowie. Brak falsyfikacji nie jest tym samym co falsyfikacja negatywna. Tylko wtedy co z tym zrobić praktycznie?
Praktycznie to znaczy że pracujesz z tym co masz, z własną obserwacją, z wzorcami które zauważasz w czasie, z tym co powtarza się niezależnie od twojego nastawienia. I to są twoje robocze reguły. Mogą się nie pokrywać z regułami kogoś innego i to nie jest błąd, to jest po prostu różna rozdzielczość obserwacji.
Zostaje jeszcze jedno pytanie które mi tu siedzi od dłuższego czasu. Czy reguły mogą ewoluować wraz z praktykiem, czy są stałe a tylko nasze rozumienie ich się zmienia? Bo to ma znaczenie dla tego jak traktujemy własne doświadczenia sprzed lat.
To pytanie które zadałam na końcu poprzedniego posta zostaje i nie daje mi spokoju. Jeśli reguły ewoluują wraz z nami, to co to mówi o doświadczeniach sprzed lat? Że były błędne? Że były etapem? Czy że były po prostu reguły na tamten moment? Bo to ma praktyczne konsekwencje dla tego jak archiwizujesz własne obserwacje.
Dla mnie to drugie. Reguły na tamten moment. Nie były błędne, były adekwatne do tego co wtedy widziałam i rozumiałam. Problem pojawia się gdy próbujemy przykładać starą mapę do nowego terenu, albo odwrotnie, nową mapę do starych doświadczeń i dziwimy się że coś nie pasuje.
ale czy to nie jest właśnie argument za tym że reguły są subiektywne? Jeśli moje reguły z przed dziesięciu lat były inne niż dziś i obie działały, to znaczy że reguła jest funkcją praktyka, nie jakiejś zewnętrznej struktury.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie może zbyt proste jak na ten poziom, ale: jeśli te reguły są tak zmienne i tak osobiste, to po co w ogóle uczyć się od kogoś? Czemu nie zaczynać od zera samemu?
Tylko że Telepatka84 mówi tu o tradycji jako zbiorze cudzych reguł, a wcześniej ustaliliśmy że reguły są przynajmniej częściowo zależne od praktyka. To nie ma sprzeczności?
