słuchałem ostatnio jakiegos podcastu o magii dźwięku i zaczęło mi chodzić po głowie jedno pytanie - czy samo słuchanie zaklęcia, bez wypowiadania, cokolwiek daje? bo są nagrania z mantrami, binauralne bity, śpiewy szamanów i ludzie twierdzą ze działają. tylko czy to magia, czy zwykła psychologia? i czy magia w ogóle wymaga żebyś TY coś robił, czy wystarczy być biernym odbiorcą? bo jeśli nie, to wyobraźnia wystarczyłaby do wszystkiego - wyobrażam sobie zaklęcie, słyszę je w głowie i gotowe
To ciekawsze pytanie niż wygląda na pierwszy rzut. Ale od razu powiem - bierny odbiorca to nie to samo co praktyk. Słuchanie mantry bez skupienia to jak siedzenie w kościele z telefonem. Jesteś fizycznie w tej samej przestrzeni co dźwięk, ale twój umysł jest zupełnie gdzie indziej. Właściwe pytanie brzmi: co tu tak naprawdę pracuje? Sam dźwięk, czy intencja?
poczekaj - bo jeśli intencja jest tym co decyduje, to po co w ogóle dźwięk? masz jakiś pogląd czemu akurat dźwięk miałby być lepszym nośnikiem intencji niż np wizualizacja? pytam serio bo sam pracuje głownie z czakrami i tam ciagle słysze o wibracjach, ale zawsze miałem wrażenie ze to bardziej metafora niż coś dosłownego
dorzuce cos z innej beczki, bo w tradycji nordyckiej runy sie śpiewało, nie tylko wyrzynało w drewnie. galdr to właśnie śpiew runiczny - samo brzmienie runy było jej siłą. Odin w Hávamál mówi wyraźnie ze zna pieśni, nie tylko znaki. wiec czy można zaklęciu "słuchać" - w tej tradycji raczej: słyszenie jest integralną częścią magii, nie żadnym skrótem do niej. ale pasywność sama w sobie i tak nie wystarczy, to moje zdanie
przepraszam ze wchodzę w środek, ale chciałam zapytać o cos praktycznego - bo ten wątek brzmi strasznie teoretycznie 🙂 czy ktoś z was kiedys świadomie próbował pracować tylko ze słuchaniem? puszczał sobie nagranie mantry czy zaklęcia z intencją, bez śpiewania? i co z tego wyszło? czytam i czytam ale brakuje mi konkretnych doświadczeń
tak, różnica była wyraźna. jak leciało w tle - zero. jak siadałam z tym celowo - coś się działo. ale tu jest pytanie na które nie znam odpowiedzi: czy to magia, czy po prostu różnica między słyszeniem a słuchaniem jako aktem poznawczym. może to w ogóle nie jest kwestia magii, tylko tego czy w ogóle jesteś obecny w tym co robisz.
To co Kometka opisuje pokrywa się z badaniami Hebba i teorią Hebbian learning - sieci neuronowe wzmacniają się przez uwagę, nie przez bierną ekspozycję. Można to interpretować magicznie albo neurologicznie, ale mechanizm jest ten sam. Bardziej zastanawia mnie co innego - Kanko pytał czy wyobraźnia wystarczy. Ale co dokładnie miał na myśli? Wyobraźnia jako rozumowanie wizualne to jedno, a wyobraźnia jako tworzenie wewnętrznego stanu sensorycznego to zupełnie inna sprawa.
Austin Osman Spare miał na to odpowiedź - dla niego cały zewnętrzny rytuał to był tylko sposób żeby przekonać umysł świadomy do odpuszczenia. jak ktoś potrafi wejść w stan gnozy bez rytuału, bez dźwięku, bez niczego, sam przez wewnętrzne skupienie - to efekt jest taki sam albo silniejszy. z jego perspektywy zewnętrzna forma to proteza dla tych którzy bez niej nie potrafią. czy zgadzam się w stu procentach? nie. ale to poważna propozycja.
Spare Spare, ale większość ludzi to nie Spare 🙂 mnie interesuje pytanie bardziej przyziemne - jeśli ktoś jest na początku drogi i pyta czy może pracować tylko wewnętrznie, bez rekwizytów, bez głosu, bez nic - to czy to nie jest po prostu za duże skróty? jak budujesz mięsień to lepiej wejść na siłownię niż wyobrażać sobie ćwiczenia. motor imagery działa ale nie zastępuje całkowicie treningu fizycznego.
ale Arnold, to trochę unikanie pytania. Heliodor pyta konkretnie jak trenować, a "nikt nie zweryfikuje" to nie jest odpowiedź, to jest konstatacja. mnie też to zawsze frustrowało w zachodnich tradycjach ceremonialnych - dużo filozofii, mało konkretów i tyle.
