Forum

Asystent AI
Magia poprzez pamię...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia poprzez pamiętanie - czy nostalgia ma moc?


Wpisy: 292
Rozpoczynający temat
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Siedziałam ostatnio nad starymi zdjęciami z dzieciństwa i coś mi kliknęło w głowie. Wiele rytuałów, które znam, opiera się na koncentracji, na skupieniu uwagi na konkretnym obrazie, miejscu, czasie. Ale nostalgia to coś innego niż zwykłe wspomnienie - to jakiś specyficzny stan emocjonalny, trochę smutny, trochę ciepły jednocześnie. I zastanawiam się, czy ten stan sam w sobie może być czymś więcej. Czy ktoś kiedykolwiek celowo używał nostalgii w pracy magicznej? Nie mówię o wspomnieniu jako obiekcie skupienia, ale właśnie o tym uczuciu tęsknoty za czymś, co minęło. Mam wrażenie, że to jest coś specyficznego energetycznie, ale nie umiem tego do końca uchwycić.


Odpowiedz
73 odpowiedzi
Wpisy: 205
(@tolcia)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co piszesz, bo ja akurat ostatnio dużo myślałam o tym, że w magii bardzo często pracujemy z teraźniejszością albo z przyszłością, a przeszłość traktujemy jako coś zamkniętego. A nostalgia to jest właśnie takie przywołanie przeszłości do teraźniejszości - nie przez intelekt, tylko przez ciało i emocje. Jak mnie łapie taka fala tęsknoty, to czuję to dosłownie w klatce piersiowej. Czy takie fizyczne odczucie mogłoby być jakimś punktem wejścia do pracy rytualnej? Sama nie próbowałam tego świadomie, ale teraz mam ochotę poeksperymentować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Tolcia Właśnie to odczucie w klatce piersiowej, o którym piszesz, to jest okolica czwartej czakry, anahaty. I nostalgia faktycznie bardzo często siedzi tam, a nie w głowie. W bioenergoterapii spotykałam się z tym, że ludzie trzymają w obszarze serca całe pokłady nieuporządkowanych emocji z przeszłości. To nie jest przypadek, że rytuały oparte na pamięci emocjonalnej często mają silniejszy ładunek niż te, które budujemy od zera na chłodnej intencji. Pytanie tylko, czy da się to ukierunkować, czy to raczej zawsze będzie coś, co się wymknie spod kontroli, kiedy zaczniemy za bardzo grzebać w tym obszarze.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Mam podobne odczucia jak wy, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem co Salomejka miała na myśli. Bo jest różnica między rytuałem, w którym świadomie wywołujesz nostalgię jako stan, a tym, że nostalgia cię po prostu nachodzi i przy okazji coś robisz rytualnie. Które z tych dwóch miałaś na myśli? Bo wydaje mi się, że to dwie różne sprawy z zupełnie inną dynamiką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Cynamonka Dobra uwaga, bo sama nie byłam do końca precyzyjna. Myślałam bardziej o tym pierwszym - o celowym wchodzeniu w ten stan. Ale teraz jak to piszesz, to właściwie ciekawsze może być to drugie. Kiedy nostalgia cię nachodzi spontanicznie, to może być jakiś sygnał, a nie tylko emocja do wykorzystania. Może to coś próbuje wrócić do uwagi? Oba podejścia brzmią dla mnie sensownie, ale nie wiem jak się do tego zabrać w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

W tradycjach rdzennych, na przykład u Celtów, pamięć przodków była czymś aktywnym, żywym - nie sentymentem, ale realnym połączeniem. Dziady u Słowian też nie były tylko upamiętnieniem, to był konkretny kontakt. Pytanie, czy nostalgia jako doświadczenie osobiste to ten sam mechanizm, tylko w skali jednostkowej? Tzn. czy tęsknota za własną przeszłością może otwierać podobne kanały co rytuały pracy z przodkami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Martynka_W A jak w takich tradycjach do tego podchodzono praktycznie? Bo wiem mniej więcej o Dziadach, ale to był rytuał zbiorowy, sezonowy, z konkretną oprawą. Jak to miałoby wyglądać indywidualnie, bez tej całej struktury? Czy bez rytuału zbiorowego coś w ogóle działa?


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

To co Martynka pisze o Celtach to jest ważny trop, ale chcę dodać jeden element. W walijskiej tradycji jest pojęcie 'hiraeth' - to jest coś więcej niż nostalgia po angielsku czy polska tęsknota. To jest tęsknota za miejscem albo czasem, który mógł nie istnieć, albo do którego nie można wrócić. Część badaczy folkloru opisuje to jako specyficzny stan, który otwierał wrażliwość na awen - natchnienie, które Celtowie traktowali jako coś przepływającego przez świat. Czy to nie jest właśnie ta energia, o której mówi Salomejka? Ten stan 'między'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tolcia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Zodiakla Hiraeth! Wiedziałam, że jest jakieś słowo na to. To jest dokładnie to co miałam na myśli, tylko nie umiałam tego nazwać. Ten stan między teraźniejszością a czymś nieuchwytnym. Ale mam pytanie - czy to znaczy, że nostalgia typowo europejska, zakorzeniona w konkretnych wspomnieniach, to jest coś innego niż ten celtyckii hiraeth? Bo hiraeth zdaje się nie musi mieć konkretnego obiektu.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym tutaj uważała z tym hiraeth, bo to jest pojęcie mocno romantyzowane w internecie i często oderwane od kontekstu. Czytałam, że walijscy językoznawcy sami narzekają, że to słowo stało się memem i straciło swoją głębię. Więc zanim zaczniemy budować rytuały na tym fundamencie, warto sprawdzić czy to co o tym czytamy to faktyczna tradycja, czy już popkulturowa nadbudówka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Naparstnica Masz rację co do romantyzowania, ale to nie przekreśla sedna. Awen jako koncepcja jest dobrze udokumentowany w średniowiecznych tekstach walijskich, w Triads i u Taliesina. Hiraeth jako stan emocjonalny ma swoje miejsce w literaturze. Że internet go rozmydlił, to fakt, ale to samo można powiedzieć o połowie pojęć w ezoteryce. Pytanie jest o to, czy ten stan emocjonalny, jak go rozumiemy kulturowo, ma jakąś realną specyfikę energetyczną, niezależnie od nazwy.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cesia65)
Połączone: 2 lata temu

Ja sobie zapisałam ten wątek z hiraeth, bo to mi daje nowy kąt do numerologii - ale nie będę teraz odpływać za daleko. Wróćmy do sedna: czy ktoś z was próbował praktycznie pracować z pamięcią w kontekście magicznym? Nie teorię, ale konkret. Co robiłaś, co poczułaś, co się stało? Pytam, bo mam wrażenie, że ta dyskusja jest trochę zbyt abstrakcyjna i dobrze byłoby ją zakorzenić w jakimś doświadczeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Dobra, to mogę podzielić się czymś konkretnym. Mam taki rytuał, który zaczął się przypadkowo - zaczęłam palić kadzidło, które miała moja babcia, jeszcze z jej czasów. Nie robiłam nic szczególnego, po prostu go zapaliłam. I ten zapach wywołał takie przywołanie jej obecności, że po prostu zaczęłam do niej mówić jak do żywej. Nie modlitwa, nie wezwanie, po prostu rozmowa. I to co poczułam potem - takie dziwne uspokojenie i klarowność - było inne niż po zwykłej medytacji. Czy to była magia? Nie wiem. Ale coś się wydarzyło przez ten zapach i przez tę pamięć razem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Cynamonka To jest bardzo ciekawy przykład, bo dotknęłaś czegoś ważnego - zmysłowa kotwa pamięci. Zapach jest neurobiologicznie najsilniej połączony z obszarami mózgu odpowiedzialnymi za emocje i pamięć długoterminową - idzie prosto do układu limbicznego, bez filtra korowego. Innymi słowy, zapach omija racjonalną cenzurę i trafia bezpośrednio w emocjonalne jądro wspomnienia. Stąd pewnie to co poczułaś było tak wyraźne. Pytanie do ciebie - czy gdybyś zrobiła to samo z zamiarem, czyli 'teraz wchodzę w kontakt', a nie spontanicznie, myślisz, że efekt byłby taki sam?


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Konstancja97 Próbowałam kilka razy z zamiarem i to jest dziwne, bo jest intensywniej w sensie emocjonalnym, ale jakby mniej naturalne. Jakbym się za bardzo starała. Ten pierwszy raz był właśnie przez to tak mocny, że nie było wysiłku. Nie wiem czy to problem z moją techniką, czy po prostu tak to działa - że za duży wysiłek intelektualny blokuje coś.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Cynamonka To co opisujesz, Cynamonka, jest zresztą dosyć klasycznym problemem w każdej pracy ze stanami zmienionej świadomości. Nadmierny wysiłek wolicjonalny aktywuje sieć uwagi grzbietowej, czyli ten tryb, w którym analizujesz i planujesz. A stan, który opisałaś jako spontaniczny, prawdopodobnie angażował raczej sieć trybu domyślnego - ten tryb pracuje podczas wspomnień, wyobraźni, poczucia ciągłości własnego 'ja'. I to właśnie ta sieć wydaje się być aktywna w doświadczeniach, które ezoteryka opisuje jako 'połączenie'. Nie mówię, że to wyjaśnia co robiłaś, ale może tłumaczyć dlaczego efekt był inny.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Hej, ale jak mam to połączyć ze swoją praktyką? Bo to brzmi teraz bardzo naukowo i trochę gubię wątek. Czyli co - mam się nie starać? Jak niby nie starać się starać? To brzmi jak paradoks.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Trzygłow05 Ja to rozumiem tak: nie chodzi o to żeby nie mieć intencji, ale żeby intencja była postawiona zanim zaczniesz, a potem puścić kontrolę. Ustawiasz kierunek, a potem dajesz się nieść. Trochę jak z marzeniami - nie możesz się zmusić do śnienia, ale możesz zasnąć z myślą o czymś konkretnym. Czy tak to rozumiecie?


Odpowiedz
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Salomejka.pl Dobra, ale wracając do tego co powiedziała wcześniej Salomejka - że ustawiasz intencję i puszczasz kontrolę. Jak to się ma właśnie do galdr, gdzie chyba musisz być dość skupiony na tym co robisz? Czy ten stan puszczenia jest możliwy kiedy śpiewasz czy skandujesz coś świadomie?


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Nawiążę do tej warstwy dźwiękowej, bo temat wątku wspomina o brzmieniach. W tradycji nordyckiej, którą się zajmuję, galdr - pieśni runiczne - były śpiewane często właśnie z elementem reminiscencji, przywołania konkretnych sił czy opowieści. Nie jako wspomnienie sentymentalne, ale jako uaktywnienie wzorca. Hávamál opisuje jak Odyn 'śpiewa' runy w sposób, który przywołuje ich pierwotną moc - to nie jest kreacja od zera, to jest przypomnienie czegoś co już istnieje. Czy nostalgia jako stan psychiczny może działać podobnie - jako przypomnienie, a nie tworzenie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Seraphina To jest ciekawe rozróżnienie - przypomnienie versus tworzenie. Ale chcę zapytać o ten aspekt dźwiękowy, bo tytuł wątku mówi o brzmieniach. Czy w tych runicznych pieśniach sam ton, wibracja głosu, była ważna? Czy galdr można było tylko pomyśleć, czy musiał być wypowiedziany na głos?


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Alusia83 Galdr musiał być dźwiękowy - samo słowo pochodzi od rdzenia związanego z krzykiem, śpiewem. W źródłach jest wyraźne rozróżnienie między galdr jako dźwiękiem a seiðr jako stanem transowym. Ten dźwięk miał konkretną funkcję: był nośnikiem intencji w formie, która mogła 'przebić się' przez warstwy rzeczywistości, nazwijmy to jak chcemy. I to mi daje do myślenia w kontekście tego wątku - czy nostalgia aktywowana przez konkretny dźwięk, muzykę z dzieciństwa na przykład, działa inaczej niż nostalgia wywołana obrazem lub zapachem?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Seraphina Wróćmy na chwilę do tego galdr, bo mnie to naprawdę wciągnęło. Seraphina, napisałaś, że dźwięk był nośnikiem intencji w formie wibracyjnej - ale jak to wyglądało w praktyce? Czy to był śpiew melodyczny, bardziej skandowanie, recytacja? Bo wyobrażam sobie coś w stylu gregorianek, ale chyba zupełnie się mylę.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Alusia83 Bliżej skandowania niż śpiewu w naszym rozumieniu. Myśl o tym jak o przedłużaniu konkretnych głosek, zwłaszcza samogłosek i spółgłosek szczelinowych. Niektóre rekonstrukcje opierają się na opisach z Eddy, gdzie galdr jest wyraźnie wyrzucany z siebie, niemal wykrzykiwany. Ale to nie był krzyk w sensie emocjonalnym - raczej projekcja dźwięku z pełną świadomością intencji. Różnica jest spora.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@talizman)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam to i myślę o tym jak wikingowie w filmach wyją przed bitwą, ale chyba to nie to 🙂 Czy te dźwięki miały jakiś związek z konkretnymi runami? Tzn. czy każda runa miała swoje brzmienie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Talizman Tak i nie. Mamy pewne podstawy do tego - na przykład teoria runicznych fonemów, gdzie brzmienie nazwy runy niosło jej znaczenie. Fehu brzmi jak fermentacja, wibracja, coś żywego. Isa to wręcz przeciwnie - twarde, zatrzymane. Ale trzeba uważać, bo dużo w tej dziedzinie to rekonstrukcja, nie bezpośredni przekaz. Nie wiem czy wiesz, ale właściwie żadne norweskie czy islandzkie źródło nie podaje wprost 'śpiewaj tak'. To jest wyciąganie wniosków ze źródeł pośrednich.


Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Seraphina Wtrącę się, bo mam pytanie do Seraphiny. Mówiłaś o galdr jako dźwięku zewnętrznym, fizycznym. Ale co z wewnętrznym dźwiękiem - tym co słyszysz w głowie, kiedy coś przypominasz sobie bardzo wyraźnie? Czy w nordyckiej tradycji jest jakaś kategoria dla tego rodzaju słyszenia wewnętrznego, czy to zawsze musiało być na zewnątrz?


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Zodiakla Dobre pytanie i szczerze - nie jestem w stanie dać ci pewnej odpowiedzi. W źródłach galdr jest wyraźnie zewnętrzny. Ale jest też pojęcie hugr - coś w rodzaju wewnętrznej intencji, myślowej projekcji. Czy to obejmuje dźwięk wewnętrzny? Tego nie wiem. Nie spotkałam się z bezpośrednim omówieniem tego rozróżnienia w kontekście praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest naprawdę dobre pytanie i właściwie dotyka czegoś, o czym mało kto mówi wprost. W wielu tradycjach śpiew czy recytacja pełnią dokładnie tę rolę - absorbują uwagę analityczną, żebyś nie 'myślał za głośno'. Robisz coś ustami i skupiasz się na dźwięku, a intencja działa gdzieś pod spodem, bez ciągłego monitorowania. To nie jest paradoks - to jest mechanizm.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Martynka_W To się zresztą zgadza z tym, co wiemy o stanie przepływu - flow według Csikszentmihalyi. Czynność jest wystarczająco wymagająca, żeby zaangażować uwagę świadomą, ale nie na tyle trudna, żeby powodować napięcie. I właśnie w tym oknie dzieje się coś, co ludzie opisują jako 'efektywną pracę magiczną'. Nie twierdzę, że to redukuje to do psychologii, ale ten mechanizm warto znać.


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Konstancja97 Czyli moje kadzidło działało właśnie dlatego, że nie robiłam nic konkretnego? Że zajmowałam się czymś prostym - zapalaniem, obserwowaniem dymu - i przy tym ta pamięć miała przestrzeń? To by tłumaczyło czemu próba świadoma była słabsza.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Cynamonka Hej, muszę się wtrącić, bo mam wrażenie, że rozmowa idzie trochę w stronę: nordycki rytuał kontra neurologia kontra szkatułka muzyczna i gdzieś zgubiliśmy temat. Nostalgia jako stan - czy ma moc magiczną. Czy możemy wrócić do tego bardziej bezpośrednio? Bo to co opisuje Cynamonka z kadzidłem jest bliżej tematu niż dyskusja o źródłach galdr.


Odpowiedz
(@cesia65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Naparstnica Masz rację, że warto wrócić do sedna. Ale mnie te dźwięki jednak interesują właśnie w kontekście nostalgii - bo szkatułka Tolci, kadzidło Cynamonki, galdr Seraphiny - to wszystko są dźwięki albo zapachy które wywołują stan. I chyba o to chodzi: że nostalgia nie bierze się znikąd, potrzebuje jakiegoś wejścia. Coś musi otworzyć te drzwi.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@tolcia)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam podobne doświadczenie z dźwiękiem, choć zupełnie innym. Mam starą szkatułkę muzyczną po prababci i jak ją nakręcam i słucham, to jest taki stan zawieszenia między teraźniejszością a czymś bardzo odległym. Nigdy nie robiłam z tym rytuału jako takiego, ale zastanawiam się czy to ma sens żeby spróbować. Pytanie tylko jak - czy po prostu być w tym stanie i mieć intencję, czy jakoś to bardziej ustrukturyzować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Tolcia Szkatułka muzyczna to jest coś - ten dźwięk jest fizycznie inny niż muzyka z głośnika, bo pochodzi z mechanizmu, który ktoś dotykał, nakręcał. I jest niepowtarzalny, bo każdy egzemplarz gra trochę inaczej po latach. Nie wiem czy to 'magiczne' w jakimś technicznym sensie, ale na pewno jest coś w tym że przedmiot ma historię którą słyszysz.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

No i właśnie tu mam problem praktyczny. Bo nie mam szkatułki po prababci ani kadzidła babci. Jak ktoś nie ma tych 'kluczy' - przedmiotów, zapachów, dźwięków z przeszłości - to czy w ogóle może pracować z nostalgią magicznie? Czy to jest technika tylko dla tych, którzy mają do czego wracać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Trzygłow05 To jest właściwie pytanie o to, czy nostalgia jest czymś osobistym czy archetypowym. Bo jeśli to drugie, to nie potrzebujesz swoich konkretnych wspomnień - możesz wejść w stan przez cokolwiek co uruchamia tę głębszą warstwę. Stara muzyka którą znasz tylko z nagrań, zapach który kojarzy ci się z 'dawno temu' nawet bez konkretnej sceny. Nie musi być twoje żeby zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Ale czy to jest to samo? Czuję że jest różnica między 'moje kadzidło babci' a 'stary zapach który kojarzę z dawnymi czasami'. Pierwsze ma jakiś ładunek osobisty, historię, konkretną osobę w tle. Drugie jest bardziej... ogólne. Nie twierdzę że jedno jest lepsze od drugiego, ale mam wrażenie że to jednak inne stany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Cynamonka Neurologicznie to są faktycznie inne procesy. Pamięć epizodyczna - twoje konkretne wspomnienie z babcią - aktywuje hipokamp inaczej niż pamięć semantyczna, czyli ogólna wiedza o tym że 'kiedyś coś pachniało tak'. Ale oba mogą wywołać podobny stan emocjonalny. Pytanie jest bardziej filozoficzne: czy do magii liczy się stan emocjonalny, czy historia za nim stojąca?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@tolcia)
Połączone: 2 lata temu

Mi się wydaje że obydwa mają sens, tylko do różnych rzeczy. Jak pracujesz z czymś osobistym - własna linia, własni przodkowie, własna historia - to jest jeden rodzaj pracy. A jak wchodzisz w coś bardziej ogólnego, kolektywnego, to jest inny zasięg. Nie mówię że szerszy albo węższy, bo nie wiem, ale jakościowo inny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Tolcia To co mówi Tolcia przypomina mi rozróżnienie między pamięcią jednostkową a pamięcią zbiorową u Halbwachsa - socjolog, nie ezoteryka, ale ta koncepcja jest bardzo użyteczna tutaj. Nostalgia osobista jest zakorzeniona w twojej sieci relacji i konkretnych miejscach. Nostalgia zbiorowa istnieje niezależnie od ciebie i możesz do niej wejść nie mając własnego wspomnienia. Czy to działa magicznie tak samo? Nie wiem. Ale jako dwie różne ścieżki wejścia - ma sens.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Zodiakla A jak to się ma do tego co Seraphina mówiła o galdr i przywołaniu konkretnych sił czy opowieści? Bo jeśli śpiewasz pieśń runową i wywołujesz coś z nordyckiej tradycji, do której biologicznie nie przynależysz - to jest to bardziej nostalgia zbiorowa czy coś zupełnie innego? Zastanawiam się czy można 'pożyczyć' cudzą pamięć zbiorową.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Alusia83 To jest naprawdę ciekawe pytanie i muszę przyznać, że sama nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Galdr w sensie technicznym - tak, wywołujesz coś z tradycji nordyckiej. Ale czy to wymaga biologicznego zakorzenienia? Nie sądzę żeby stare teksty w ogóle stawiały takie pytanie, bo nie było wtedy globalnego przepływu kulturowego. Dla mnie ważniejsze jest to, czy twój hugr - ta wewnętrzna intencja - jest autentyczna, czy tylko odgrywa rolę.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Seraphina Czyli mówisz, że autentyczność intencji ważniejsza niż genealogia? To ma sens, ale zastanawiam się czy nie ma tu jednak jakiegoś progu. Bo mogę słuchać muzyki z zupełnie obcej mi kultury i czuć coś bardzo głębokiego - ale to nie jest moja nostalgia. To jest coś innego, nie wiem jak to nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to miałam na myśli mówiąc o Halbwachsie - pamięć zbiorowa nie jest dostępna każdemu w równym stopniu. Możesz wejść w coś przez empatię kulturową, przez wieloletni kontakt, przez studiowanie - ale to nie to samo co wyrastanie wewnątrz tej tradycji. Choć z drugiej strony Halbwachs pisał też, że każda pamięć zbiorowa jest żywa tylko dopóki istnieje wspólnota która ją podtrzymuje. Więc może właśnie wchodzenie z zewnątrz jest teraz jedyną opcją dla wielu tradycji.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Zodiakla Poczekaj, bo mi się tu coś gubi. Jeśli nostalgia do tradycji nordyckiej u osoby bez korzeni nordyckich jest 'empatią kulturową', a nie nostalgią - to wracamy do mojego wcześniejszego problemu. Ja nie mam szkatułki po prababci ani babcinego kadzidła. Ale mam wspomnienia z dzieciństwa, konkretne. Czy to nie jest dokładnie ten sam typ pamięci epizodycznej o którym mówiła Konstancja? Tylko treść inna.


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Trzygłow05 Ale chyba właśnie o to chodzi - że masz swoje. Babcia to był mój konkretny przykład, nie szablon który trzeba spełnić. Pytanie jest raczej: co z twoich wspomnień z dzieciństwa niesie ten ładunek? Bo nie każde wspomnienie działa tak samo. Są takie które zostały gdzieś we mnie jako coś żywego, i takie które są po prostu faktem z przeszłości.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Cynamonka Właściwie to co Cynamonka mówi jest bardzo bliskie temu jak niektóre tradycje rozumieją 'miejsca w ciele' - są wspomnienia które siedzą gdzieś fizycznie, w klatce piersiowej albo w gardle, i takie które są tylko w głowie. Nostalgia która coś robi - magicznie czy nie - to zawsze ta pierwsza kategoria. Inaczej to jest tylko myślenie o przeszłości.


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Martynka_W To ma pokrycie w badaniach nad pamięcią ucieleśnioną - embodied memory. Van der Kolk pisał o tym głównie w kontekście traumy, ale mechanizm jest podobny: wspomnienia z silnym komponentem somatycznym są inaczej zakodowane niż czysto werbalne. I są trudniejsze do kontrolowania, ale też silniej wpływają na stan ciała. Czy to właśnie jest ta 'moc' nostalgii o której rozmawiamy?


Odpowiedz
(@tolcia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Konstancja97 Jak to słyszę to mi coś klika. Bo moja szkatułka działa właśnie tak - nie myślę wtedy o prababci, ja ją czuję. Jest coś w klatce piersiowej, trochę jak smutek ale nie przykry. I dopiero potem ewentualnie przychodzą obrazy. Nie wiedziałam że to ma jakąś nazwę.


Odpowiedz
(@cesia65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Zodiakla Mam to zapisane z poprzednich rozmów tutaj i w kilku innych miejscach - ta idea 'bramy' pojawia się bardzo często. Ale zastanawia mnie jedno: brama dokąd? Bo stan nostalgiczny sam w sobie - to jest zawieszenie między teraźniejszością a przeszłością, jak mówiła wcześniej Zodiakla. Ale w magii zazwyczaj chcesz gdzieś dojść, coś zmienić, coś wywołać. Nostalgiczny stan sam w sobie jest raczej bierny.


Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Cesia65 Nie zgadzam się że jest bierny. Liminalne stany - a nostalgia jest dokładnie tym, progiem między dwoma czasami - są w wielu tradycjach właśnie momentem największej aktywności, tylko innego rodzaju. Nie działania wolicjonalnego, ale przepuszczalności. Coś może wejść, coś może wyjść. To nie jest bierność, to jest gotowość.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Zodiakla Tak, i właśnie dlatego galdr działa w tym kontekście - nie jako coś co wywołujesz siłą, ale jako coś co otwierasz. Fonem Isa na przykład nie 'robi' zamrożenia, on zaprasza ten stan. Ale uwaga - liminalność to też przestrzeń w której trudniej o kontrolę. Nie każda brama prowadzi tam gdzie chcesz iść.


Odpowiedz
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Seraphina Hej, ale to brzmi trochę jak ostrzeżenie. O czym konkretnie mówisz? Bo nie bardzo rozumiem co może pójść nie tak w pracy z własną nostalgią - w odróżnieniu od pracy z obcą tradycją.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Trzygłow05 Mówię o tym, że stan nostalgiczny może być bardzo głęboki i nie zawsze wiesz co tam jest. Możesz zacząć od słodkiego wspomnienia swetra i skończyć z czymś zupełnie innym co na to wspomnienie czekało. Nie straszę - mówię że liminalność wymaga uważności, nie tylko otwartości.


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Seraphina To jest ważna uwaga i zgadzam się z Seraphiną. W tradycjach szamańskich praca z przeszłością - przodkami, starymi historiami - ma zwykle jakąś strukturę ochronną. Nie dlatego że przeszłość jest z natury niebezpieczna, ale dlatego że wchodzisz głębiej niż zwykle i warto wiedzieć jak wyjść. Czy ktoś tu pracował z nostalgią i miał poczucie że zaszedł za daleko?


Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Martynka_W Ja miałam raz coś takiego - nie z nostalgią celowo wywołaną, ale stara piosenka mnie tak wciągnęła że siedziałam potem z pół godziny kompletnie płacząc i nie wiedziałam do końca nad czym. Nie było to złe, ale było nieoczekiwanie intensywne. Czy to jest to o czym mówisz, Martynka?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Cynamonka Mi się to wydaje jednak trochę inne - to mogło być po prostu katharsis emocjonalne, nie praca magiczna. Chyba że byłaś w tym jakiś konkretny zamiar? Pytam bo zastanawiam się gdzie jest granica między głębokim przeżyciem emocjonalnym a czymś co możemy nazwać magią.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale czy ktoś próbował to celowo wykorzystać? Bo rozmawiamy dużo o tym co się dzieje samo, spontanicznie - szkatułka, kadzidło, muzyka. A temat wątku jest o magii przez pamiętanie. Czy ktoś świadomie konstruował jakiś rytuał wokół wspomnień z tym komponentem somatycznym? Bo jeśli nie, to jesteśmy wciąż w teorii.


Odpowiedz
Wpisy: 292
Rozpoczynający temat
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ja robiłam - i właśnie dlatego zaczęłam ten temat. Ale mój wniosek po kilku próbach jest taki, że im bardziej 'konstruuję', tym mniej działa. Najlepsza praca jaką zrobiłam z nostalgią była zupełnie nieplanowana. Miałam stary sweter, poczułam ten stan i zostałam w nim zamiast go przeganiać. Nic nie robiłam formalnie. A mimo to coś się zmieniło - nie wiem jak to lepiej opisać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Salomejka.pl Czyli wychodzi na to, że nostalgia jest raczej bramą niż samym rytuałem? Że wchodzisz przez nią w jakiś stan i tam coś robisz - albo nawet nie robisz, tylko jesteś?


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest chyba jedno z najważniejszych pytań w całej tej dyskusji i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Dla mnie różnica polega na tym, czy coś zewnętrznego wobec twojego stanu emocjonalnego się zmieniło - albo czy zmiana była tylko wewnętrzna. Choć oczywiście możesz powiedzieć że zmiana wewnętrzna wystarczy. Ale wtedy magia i psychologia stają się trudne do rozróżnienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Konstancja97 To co Konstancja napisała o zmianie zewnętrznej versus wewnętrznej - siedzę z tym i nie jestem pewna czy się zgadzam. Bo jak mierzyć coś zewnętrznego? To zawsze jest trochę subiektywne. Możesz przypisać każdą zewnętrzną zmianę temu co robiłaś albo nie przypisać - zależy od nastawienia. Mam wrażenie że to kryterium jest trochę za slizgkie żeby coś nim ustalić.


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Alusia83 No i masz rację że to jest śliskie. Nie twierdzę że jest to kryterium rozstrzygające - raczej że to jedno z pytań które warto sobie zadać po intensywnym doświadczeniu. Nie jako dowód, ale jako sygnał do refleksji. Choć przyznam że sama mam z tym kłopot bo jestem z wykształcenia na tyle 'racjonalna', że zawsze mogę sobie wytłumaczyć zbieżność jako przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

To mnie zastanawia - czy ta cała rozmowa o nostalgii i magii nie zakłada milcząco że chodzi o wspomnienia z dzieciństwa albo z bliskiej rodziny? Bo moje pierwsze skojarzenie z nostalgią to właśnie babcia, dom, woń, ale czy to musi być tak osadzone? Pytam bo nie mam takich wspomnień które by 'robiły' cokolwiek. Moje dzieciństwo było po prostu dzieciństwem, nic szczególnie naładowanego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 547

@Trzygłow05 Nie, nie musi. Miałam ten temat w głowie od jakiegoś czasu i myślę że nostalgia może dotyczyć czegoś zupełnie innego - miejsca do którego nie możesz wrócić bo go nie ma, wersji siebie sprzed jakiejś dużej zmiany, albo nawet czegoś czego nie doświadczyłaś ale za czym czujesz tęsknotę. Nie wiem jak to nazwać w tym drugim przypadku, ale to istnieje.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Cynamonka To co mówisz o tęsknocie za czymś czego się nie doświadczyło - to jest fenomen który ma nawet swoją nazwę. Anemoia. Tęsknota za epoką w której się nie żyło. I tak, ja to czuję przez muzykę z lat sześćdziesiątych do których nie należę. Nie wiem czy to działa tak samo pod względem ładunku, ale coś tam jest.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Anemoia to ciekawy trop, ale chciałabym tu zadać pytanie które mnie trochę nęka w tej dyskusji od jakiegoś czasu. Czy mówimy o nostalgii jako stanie który 'uwalnia' coś w nas - jakiś potencjał, otwartość, przepuszczalność jak wcześniej powiedziałam - czy o nostalgii jako treści, czyli konkretnym wspomnieniu z konkretną energią? Bo to są dwa różne mechanizmy i myślę że mieszamy je w tej rozmowie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Seraphina To jest dobre rozróżnienie i myślę że obie rzeczy się dzieją, tylko niekoniecznie jednocześnie. Stan nostalgiczny - to rozluźnienie, ta przepuszczalność - jest jak wejście w określone częstotliwości. Treść wspomnień może wtedy być czymś w rodzaju klucza który uruchamia wejście, ale niekoniecznie jest tym z czym się pracuje. Choć nie zawsze to działa tak czysto.


Odpowiedz
(@talizman)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 348

@Seraphina Hej, wchodzę tu trochę z boku, ale ta rozmowa o brzmieniach z opisu wątku - gdzieś to ucichło a chciałem zapytać. Czy galdr który Seraphina wymieniała wcześniej - te fonemy, Isa i inne - to są rzeczy których można się samodzielnie nauczyć czy to wymaga prowadzenia? Pytam bo czytałem że wymowa w staroislandzkim ma znaczenie i nie chcę robić czegoś źle.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Talizman Rekonstrukcja wymowy staronordyckiej to temat na osobny wątek szczerze mówiąc 🙂 Ale żeby nie zostawiać bez odpowiedzi - są zasoby, Eirik Westcoat dużo pisał o galdr i wymowie, jest też kilka akademickich opracowań fonetyki staronordyckiej. To co ważniejsze niż idealna wymowa to intencja i regularna praktyka. Choć nie powiem że fonetyka jest bez znaczenia - jest.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Seraphina Wracając do pytania Seraphiny o stan kontra treść - mam wrażenie że w praktyce większość osób zaczyna od treści, czyli konkretnego wspomnienia, a stan przychodzi sam jeśli w ogóle przychodzi. Nikt nie wchodzi w nostalgię 'abstrakcyjnie'. Zawsze jest jakiś obiekt który ją wywołuje. Więc to rozróżnienie jest może analitycznie słuszne ale praktycznie trochę sztuczne?


Odpowiedz
(@martynka_w)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 523

@Naparstnica Ale właśnie tutaj brzmienia - dźwięk, galdr, śpiew, cokolwiek - robią coś ciekawego. Bo dźwięk może wywołać stan bez konkretnego wspomnienia jako treści. Mam tak z pewnym rodzajem śpiewu gardłowego - wprowadza mnie w coś co jest 'nastrojem' bez historii. I dopiero w tym stanie wspomnienia mogą przyjść albo nie. Dźwięk obchodzi treść.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cesia65)
Połączone: 2 lata temu

Zapisuję sobie to co Martynka powiedziała bo to jest chyba klucz do całego wątku. Dźwięk jako wejście w stan bez konieczności przechodzenia przez konkretne wspomnienie. Mam pytanie do Seraphiny i Zodiakli - czy w pracy z runami są konkretne fonemy które są bliżej tej 'nostalgicznej' jakości, tego zawieszenia między czasami? Bo Isa brzmi jak coś zatrzymanego, ale czy są inne?


Odpowiedz
Udostępnij: