Forum

Asystent AI
Magia na biegu - pr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia na biegu - praktyki dla zajętych ludzi

Strona 2 / 4

Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobra, to teraz ja się czepiam. Jak sytuacja cię 'wzywa' do rytuału - to co to konkretnie znaczy? Że masz ochotę? Że coś się stało i czujesz, że musisz zareagować? Bo to brzmi jak tłumaczenie każdego impulsu magicznym żargonem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Idzik70 Niekoniecznie impuls. Raczej coś, co numerolodzy nazywają 'oknem aktywacji' - zbieżność wielu czynników w krótkim czasie, które wskazują na moment przełomowy. To nie jest nagłe pragnienie, tylko skumulowany sygnał. Faza księżyca, liczba dnia, stan osobisty - jak kilka linii się przecina, to wiesz. Nie zawsze to planujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Bronek, ale to 'wiesz' to jest właśnie ta część, o którą Idzik słusznie pyta. Bo to wyobrażenie, że magik stoi i nagle czuje, że 'teraz' - to jest ładny obraz, ale kiepski przepis. Co jeśli ktoś tego nie czuje w sposób tak wyraźny? Czy to znaczy, że nigdy nie trafi w odpowiedni moment?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Kalikst51 To jest uczciwa uwaga. Powiem tak - u mnie to się rozwijało latami i nadal nie jest zero-jedynkowe. Bywały momenty, kiedy numer dnia się zgadzał, księżyc się zgadzał, a ja siedziałem w takim mentalnym chaosie, że nic sensownego z tego nie wyszło. I były chwile zupełnie niezaplanowane, które działały. Więc może 'wiesz' to nie jest pewność, tylko brak wyraźnego wewnętrznego oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten brak wewnętrznego oporu - to jest coś, co rozumiem. Jak chcę coś zrobić i czuję takie tarcie wewnętrzne, to wynik jest zwykle mizerny. Nie dlatego, że energia była zła, ale dlatego, że sama w to nie wchodzę całością. A jak tego tarcia nie ma - niekoniecznie muszę czuć entuzjazm, po prostu jest spokój - to idzie inaczej. Ale nadal nie wiem, czy to czas z zewnątrz, czy mój wewnętrzny stan decyduje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Hortensja_66 A jak to odróżnić od zwykłego lenistwa albo unikania? Bo ja mam często 'wewnętrzne tarcie' i nie wiem, czy to sygnał, żeby nie robić czegoś w danej chwili, czy po prostu prokrastynacja ubrana w ezoteryk.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Whisperia84 O, to jest naprawdę dobre pytanie i szczera odpowiedź jest taka, że długo mi to zajęło, żeby to rozróżnić. Dla mnie tarcie magiczne jest inne jakościowo niż odkładanie - to pierwsze ma w sobie coś spokojnego, ciche 'nie teraz', a prokrastynacja ma niepokój, wymówki, rozkminianie w kółko. Ale to jest moje rozróżnienie, nie wiem czy przekładalne.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

To co Hortensja mówi o jakości tarcia - mam podobnie. I właśnie dlatego to pisanie, o którym wcześniej mówiłam, pomaga mi odróżniać. Kiedy piszę i mam problem z zapisaniem jednego zdania, bo ciągle mi się rozmywa - to znak, że jestem w tym prokrastynacyjnym błędnym kole. Kiedy jedno zdanie przychodzi szybko i jest spokojne - nie ma sensu zwlekać.


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego, co Judytka mówiła wcześniej, bo myślę, że jest tu coś ważnego dla tematu biegu. Ona powiedziała: 'jedno zdanie skupionej woli może wystarczyć'. Ale żeby to jedno zdanie miało ten ciężar, to musiałaś przez chwilę być tylko przy tym. Jak to zrobić w autobusie między przystankami?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Szczerze? Autobus jest akurat całkiem dobrym miejscem, bo nie możesz nic innego zrobić. Jeśli nie piszesz, nie gotujesz, nie rozmawiasz - masz cztery minuty, w których jesteś fizycznie oderwana od domowych zadań. Ktoś powie, że to za mało. Ja mówię, że te cztery minuty, kiedy masz zamknięte oczy i jedno zdanie w głowie, bywają skuteczniejsze niż godzinny rytuał, podczas którego myślami jesteś w pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

No to czemu w ogóle rozmawiamy o czasie i fazach księżyca, skoro i tak najważniejsze jest to, żebyś był skupiony przez cztery minuty? Cała ta dyskusja kręci się w kółko i wraca do: uwaga jest wszystkim.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Idzik70 Bo uwaga to konieczny, ale niewystarczający warunek. Możesz być skupiony na źle zadanym pytaniu i efekt będzie nieoczekiwany. Czas i systemy zewnętrzne pomagają ustawiać samo pytanie - nie tylko skupiać się na nim. To jest różnica między wbijaniem gwoździa z precyzją a wbijaniem go w złym miejscu z precyzją.


Odpowiedz
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 66

@Kalikst51 Czyli systemem zewnętrznym nie nakierowujesz energii, tylko pomagasz sobie postawić właściwe pytanie? Nigdy tak o tym nie myślałem.


Odpowiedz
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Egzorcysta Między innymi. Ale ostrożnie z tym 'nakierowywaniem energii' - to jest metafora tak ogólna, że nic nie znaczy. Jeśli masz konkretne działanie, masz konkretny kierunek. Systemy czasowe - księżyc, numerologia, pory roku - to raczej taki układ współrzędnych. Mówią ci, gdzie jesteś, a nie gdzie masz iść. Gdzie idziesz - to już twoja sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę w środek, ale chciałam zapytać o coś praktycznego. Jak ktoś nie pracuje z numerologią ani nie śledzi księżyca, to czy jest jakiś najprostszy wskaźnik tego, że czas jest 'właściwy'? Czy wystarczy po prostu sprawdzić, czy mam spokój w głowie, jak Hortensja mówiła?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Apolonka, spokój w głowie to dobry punkt wyjścia, ale uwaga - czasem ten spokój oznacza, że po prostu nic nie czujesz, bo jesteś zmęczona albo oderwana od tematu. To nie to samo co gotowość. Ja bym zamiast szukać jednego wskaźnika zapytał inaczej: czy jak wyobrażasz sobie, że teraz to robisz, to ciało reaguje jakimś przyspieszeniem, czy jest płasko? To jest dla mnie bardziej wiarygodne niż sam spokój głowy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Kalikst51 Przyspieszenie ciała to... masz na myśli dosłownie? Jak przyspieszone bicie serca? Bo jak tak myślę, to nie wiem, czy to entuzjazm, czy niepokój, czy po prostu kofeina.


Odpowiedz
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Apolonka96 Ha, no właśnie - i to jest uczciwa odpowiedź, że nie wiesz. Ja nie mam na myśli przyspieszenia serca koniecznie. Bardziej takie poczucie, że coś we mnie kiwa głową, że 'tak, to ma sens teraz'. Ale to się uczy przez praktykę, nie przez opis. Nie ma skrótu.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Apolonka, mnie na początku pomagało coś bardzo prostego: robiłam ten rytuał i od razu zapisywałam, co czułam zanim zaczęłam, co w trakcie i co po. Nie żeby to analizować, tylko żeby w ogóle mieć materiał do porównania. Po kilku takich zapiskach sama zaczęłam widzieć, kiedy moje 'wiem, że czas' było trafne, a kiedy to było tylko życzenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Hortensja_66 I co wychodziło z tych porównań? Że jakiś wzorzec był, czy za każdym razem inaczej?


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Whisperia84 Za każdym razem trochę inaczej, ale był jeden wspólny mianownik - kiedy się spieszyłam, bo 'dziś jest dobry dzień według kalendarza', a sama byłam rozdrażniona, to wyniki były przewidywalnie słabe. Nie dlatego, że dzień był zły, tylko że ja byłam nie tam.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Okej, ale co to znaczy 'wyniki były słabe'? Serio pytam, bo to jest ta część, której tu nikt nie rozpisuje. Jak mierzycie, czy rytuał wyszedł? Po tym, co się wydarzyło w ciągu tygodnia? Miesiąca? Roku? Bo bez tego wszystkie te obserwacje to są opowiastki bez weryfikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Idzik, to jest pytanie, które wraca w tej rozmowie co kilka postów i rozumiem skąd, ale myślę, że trochę mija się z tym, o czym rozmawiamy. Nikt tu nie twierdzi, że po udanym rytuale pada deszcz złota. Mówimy o czymś innym - o tym, czy po rytuale czujesz, że coś się w tobie zamknęło albo otworzyło. Zewnętrzne efekty to osobna sprawa i zależą od masy czynników, których tu nie kontrolujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

No ale jeśli jedynym miernikiem jest to, co czujesz po rytuale, to skąd wiesz, że nie chodzi o placebo? Zrobiłaś coś, więc czujesz, że coś się zmieniło. To jest klasyczny efekt działania, nie magia.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Idzik, a co jeśli powiedzieć, że to nie jest problem tej rozmowy? Znaczy - pytanie o placebo jest filozoficznie uzasadnione, ale jeśli ktoś robi rytuał i konsekwentnie coś zmienia w swoim działaniu, to czy naprawdę ważne jest, czy mechanizm jest magiczny czy psychologiczny? Albo inaczej: skąd wiemy, że jedno wyklucza drugie?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest interesujące, bo w sumie mogłoby być tak, że rytuał działa właśnie dlatego, że uruchamia jakiś wewnętrzny mechanizm, a nie dlatego, że jakaś siła z zewnątrz przesunęła rzeczywistość. Ale wtedy 'właściwy czas' nadal ma sens - bo ten mechanizm uruchamia się lepiej w określonym stanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Czarodziej Właśnie. I to jest chyba najbardziej uczciwa odpowiedź na pytanie Idzika, choć pewnie jej nie chce słyszeć. Efekt może być realny niezależnie od tego, co stoi za mechanizmem. Pytanie 'czy to placebo' zakłada, że placebo jest gorsze - a to jest osobna teza, której nikt tu nie bronił.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do tego, co Apolonka pytała na początku, bo mi się wydaje, że wszyscy od tego uciekli. Ona pytała o najprostszy wskaźnik dla kogoś, kto nie pracuje z numerologią ani księżycem. I myślę, że odpowiedź jest mniej poetycka niż 'kiwa głową twoje ciało' - prosto: zanim coś zrobisz, zapisz jednym zdaniem, czego chcesz. Jeśli to zdanie jest jasne i nie zmienia ci się pod ręką, to czas jest wystarczająco dobry.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Lubomila To brzmi wykonalnie. Ale co jeśli wiem czego chcę, piszę to zdanie i ono jest jasne, a potem i tak nic się nie dzieje? To znaczy, że czas był zły, czy że coś innego było nie tak?


Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Apolonka96 Nie masz skąd tego wiedzieć po jednym razie. Poważnie. To jest jak z gotowaniem - pierwsza próba mówi ci coś o przepisie, nie o tym, czy umiesz gotować. Trzeba powtórzeń, żeby w ogóle móc zacząć odróżniać, co wpłynęło na efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Nawiążę do tego, co Lubomila mówi, bo to jest bardzo praktyczne. W numerologii jest coś, co się nazywa rokiem osobistym - to cykl dziewięcioletni i każdy rok ma inny 'temat'. Rok 1 to inicjatywa i nowe początki, rok 9 to zamknięcie i podsumowanie. Jeśli ktoś chce prosty zewnętrzny wskaźnik i nie chce śledzić faz księżyca co tydzień, to rok osobisty jest do obliczenia raz i daje kontekst na cały rok. Czy to rozwiązuje wszystko? Nie. Ale daje jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 66

@Bronek.pl Poczekaj, rok osobisty to znaczy, że jeśli jestem w roku 9, to rytuały na nowe rzeczy po prostu nie wyjdą? Czy to tylko tło, a nie blokada?


Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Egzorcysta Tło, zdecydowanie tło. To nie jest blokada. Rok 9 nie wyklucza działania, ale jeśli coś nowego nie chce się przykleić, to jeden z powodów może być właśnie ten - ciągle jesteś w trybie kończenia, a nie otwierania. Choć oczywiście można pracować pod prąd cyklu, tylko wtedy trzeba więcej własnej energii, żeby to utrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@starlight71)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie do ogółu: jak macie ochotę na rytuał, ale kompletnie nie wiadomo w jakim jesteście roku ani w jakiej fazie księżyca, bo po prostu nie śledziłaś tego wcześniej - to od czego w ogóle zacząć? Czy warto robić cokolwiek bez tej wiedzy, czy lepiej poczekać, aż się dowie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Starlight71 Robić. Serio. Czekanie na idealne warunki, które dopiero trzeba poznać, to jest sposób na nierobienie niczego przez bardzo długi czas. Zacznij od czegoś małego, zanotuj, a te systemy - księżyc, numerologia, cokolwiek - możesz dołożyć później, jak poczujesz, że chcesz bardziej świadomie dobierać momenty. Nie są warunkiem wejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@starlight71)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to biorę tę radę Judytki serio i zaczynam bez czekania. Ale mam jedno konkretne pytanie - skoro robię to bez żadnego systemu, to jak to w ogóle ustawić intencjonalnie? Znaczy, czy po prostu siadam, myślę o tym, czego chcę, i to wystarczy za punkt wyjścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Starlight71 Punkt wyjścia to jest to, co masz w głowie zanim zaczęłaś się zastanawiać, jak to zrobić 'poprawnie'. Dosłownie - co chcesz zmienić i dlaczego akurat teraz. Jeśli potrafisz to powiedzieć jednym zdaniem bez owijania w bawełnę, to masz już więcej niż połowa osób, które przez miesiąc zbierają się do działania.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

No ale to brzmi jak samo nastawienie psychiczne, nie jak rytuał. W czym to się różni od zwykłego 'postanowienia noworocznego'? Mam wrażenie, że ta rozmowa coraz bardziej rozmywa granicę między magią a po prostu motywowaniem się.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Idzik, ta granica jest celowo płynna i to nie jest błąd tej dyskusji. Rytuał dostarcza formy - a forma zmienia to, jak przeżywasz treść. Postanowienie noworoczne to myśl. Rytuał angażuje ciało, przestrzeń, czas. To nie to samo doświadczenie, nawet jeśli efekt zewnętrzny bywa podobny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@apolonka96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Kalikst51 A jeśli ktoś robi rytuał zupełnie mechanicznie, bo przeczytał instrukcję i wykonuje po kolei, ale wewnętrznie jest gdzieś indziej - to ta forma nadal coś robi? Czy forma bez zaangażowania to po prostu puste gesty?


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tradycji, szczerze mówiąc. Są szkoły, które twierdzą, że forma sama w sobie niesie działanie - że wystarczy poprawnie odprawić, niezależnie od stanu wewnętrznego. To jest podejście bardziej ceremonialne. Ale są też takie, gdzie intencja jest wszystkim i bez niej forma to faktycznie teatrzyk. Trudno powiedzieć jedno i drugie jednocześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarodziej)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 289

@Lubomila To które podejście jest bardziej twoje, jeśli można zapytać? Bo to wpływa na całą odpowiedź dla Apolonki.


Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Czarodziej Intencja. Forma mi pomaga ją wyostrzyć, ale gdybym musiała wybierać, to forma bez intencji to dla mnie zero. Natomiast nie jestem dogmatyczna w tym - rozumiem, po co forma jest i nie wyrzucam jej za okno.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

To wracając do tej Starlight - ona pyta o najprostszy start bez systemu. Ale czy to, co tu opisujecie, to nie jest właśnie jakiś system? Intencja, forma, zaangażowanie - to brzmi jak trzy kryteria, które trzeba spełnić. Nie ma czegoś prostszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Egzorcysta Prostsze jest, ale mało kto w to wierzy, gdy usłyszy, bo brzmi zbyt prosto. Jeden element: działasz w momencie, w którym naprawdę chcesz - nie bo księżyc, nie bo dobry dzień w kalendarzu, ale bo wewnętrznie coś mówi 'teraz'. I robisz to świadomie, nie między jedną a drugą sprawą. Tyle. Reszta to nadbudówka.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Nie do końca zgodzę się z Judytką, bo ta 'nadbudówka' - jak to nazwała - czasem robi bardzo konkretną robotę. Numerologia czy fazy księżyca to nie są ozdobniki, to są systemy, które pozwalają osadzić działanie w jakimś szerszym rytmie. To nie jest tak, że albo masz intuicję, albo masz system - można mieć jedno i drugie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Bronek.pl Nie mówiłam, że systemy są bez sensu. Mówiłam, że na start - dla kogoś, kto nic nie śledzi i pyta od czego w ogóle zacząć - nadmierne komplikowanie jest barierą, nie pomocą. Jak już zacznie praktykować, może dołożyć numerologię, fazy, co chce. Ale pierwsza próba bez systemów jest lepsza niż idealna próba, która nigdy nie nastąpi.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Znaczy, jest jeden problem z tym podejściem - jeśli ktoś zrobi ten pierwszy rytuał bez żadnego zakotwiczenia i nic z tego nie wyjdzie, to jak ma wiedzieć, co poprawić? Bez jakiegokolwiek systemu nie ma żadnego punktu odniesienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Karol95 No to właśnie po to jest notatka, o której mówiłam wcześniej. Nie potrzebujesz systemu do oceny pierwszej próby - potrzebujesz opisu tego, co się działo. System dochodzi później, jak masz już jakiś materiał do pracy. Inaczej uczysz się teorii bez praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@melanijka_b)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i zastanawiam się nad czymś innym - wszyscy mówicie o 'pierwszej próbie' jak o czymś neutralnym, ale co jeśli ta pierwsza próba trafi na moment, który jest obiektywnie zły? Nie chodzi mi o kalendarz, tylko o stan - choroba, kryzysy, kompletny chaos w głowie. Czy wtedy naprawdę powinno się działać?


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Melanijka podnosi coś, czego wcześniej nikt nie powiedział tak wprost. Myślę, że jest różnica między 'działam, bo nie znam systemów' a 'działam, bo jestem na granicy wytrzymałości i czegoś mi brakuje'. To drugie to jest moment, w którym warto się zastanowić, czy rytuał na coś nowego jest właściwym ruchem, czy może najpierw potrzeba czegoś stabilizującego.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: