Forum

Asystent AI
Magia na biegu - pr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia na biegu - praktyki dla zajętych ludzi

Strona 4 / 4

Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale serio, pięć minut? To mi się wydaje za mało, żeby cokolwiek z tego wyszło. Jakiś rytuał wymaga skupienia, przygotowania, nie wiem - przestrzeni mentalnej. Pięć minut to tyle co nic.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Idzik70 Pięć minut to dużo, jeśli wcześniej miałeś zero. Nie chodzi o długość, tylko o jakość przełączenia. Czy kiedyś próbowałeś i to nie zadziałało, czy to raczej założenie z góry?


Odpowiedz
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Kalikst51 Nie próbowałem tego akurat. Ale jak patrzę na to, co ludzie opisują jako poważne rytuały, to tam jest przygotowanie, oczyszczenie, często jakieś konkretne godziny. A tu mowa o pięciu minutach na kanapie.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Kanapie czy nie - intencja jest intencją. Mam znajomą, która całe życie robiła rozbudowane rytuały z ołtarzem, świecami, godzinami i na starość mówi, że te same efekty osiąga siedząc przy kuchennym stole. Coś się zmienia z czasem w tym, czego potrzebujesz jako wejście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Lubomila To jest ciekawe, bo właśnie o to mi chodziło z tymi transytami - nie o to, żeby szukać wymówek, ale żeby rozumieć, kiedy twój system jest naturalnie otwarty, a kiedy musisz go otwierać siłą. Może to co twoja znajoma robi przy stole to właśnie działanie w oknie, kiedy nie trzeba się napinać?


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Lubomilą, ale Idzik ma trochę rację w innym sensie - pięć minut działa, jeśli wiesz po co siedzisz. Jak ktoś siada i czeka aż mu minie czas, to jest to po prostu odpoczynek, nie przygotowanie. Różnica jest w tym, czy wchodzisz w to świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak tę świadomość... ustanowić? Tzn. czy jest jakiś konkretny sposób na to żeby te pięć minut rzeczywiście było czymś więcej niż siedzeniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Czarodziej Mnie działa jedna rzecz - zanim usiądę, zadaję sobie pytanie co chcę z tym zrobić. Nie odpowiadam na nie, tylko je stawiam i siadam z tym pytaniem. Coś to robi z uwagą, kieruje ją inaczej niż zwykłe 'wyłączam się na chwilę'.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

To jest trochę jak różnica między drzemką a jogą nidra - oba wyglądają tak samo z zewnątrz, ale w środku jedno jest bierne, drugie ma kierunek. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

W numerologii jest coś podobnego z datami - można trafić na idealną datę i zmarnować ją przez brak zamiaru, albo wybrać neutralny dzień i osiągnąć więcej przez świadome działanie. Czas bez intencji to po prostu czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melanijka_b)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 39

@Bronek.pl Ale skoro czas bez intencji to po prostu czas, to po co w ogóle szukać 'właściwego momentu'? Czy to nie jest trochę sprzeczne?


Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Melanijka_B Nie do końca. Właściwy moment to mniejszy opór, nie gwarancja. Płyniesz z prądem zamiast pod prąd. Możesz płynąć pod prąd i dojść, ale po co, skoro można inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

No ale to znowu otwiera pytanie, które ktoś tu już zaczął - skąd wiesz, że płyniesz z prądem, a nie że po prostu masz dobry dzień? Gdzie jest granica między samopoczuciem a sygnałem?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

To jest pytanie, na które każdy odpowiada sam. I nie ma na to złej odpowiedzi, bo nawet jeśli to tylko dobry dzień - to nadal rzeczywiste okno. Dobry dzień to nie jest mniej prawdziwy niż tranzyt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 232

@Kalikst51 Ale chyba jest różnica między chwilowym nastrojem a czymś, co ma większą trwałość? Dobry dzień mija, a jeśli oparłeś na nim coś długoterminowego, to co potem kiedy mija?


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie. Znam osoby, które robiły rytuały na fali euforii i potem dziwiły się, że efekt się nie utrzymał. Nie twierdzę, że to jedyna przyczyna, ale myślę, że stan, w którym wchodzisz w coś, odciska się w tym co robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@starlight71)
Połączone: 2 lata temu

Czyli wychodzi na to, że 'właściwy czas' to nie jest konkretna godzina ani data, tylko połączenie kilku rzeczy naraz - twój stan, zewnętrzne warunki, intencja? To brzmi jak coś bardzo trudnego do zgrania, zwłaszcza jeśli masz mało czasu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Starlight71 I właśnie o tym jest ten wątek - jak to zrobić kiedy nie masz idealnych warunków. Bo idealnych warunków prawdopodobnie nie będziesz mieć często. Mnie zaczęło bardziej chodzić o to żeby rozpoznać 'wystarczająco dobre' niż 'idealne'.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

'Wystarczająco dobre' - to jest chyba najsensowniejsze podsumowanie tej dyskusji. I to jest praktyczna odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Nie 'kiedy jest idealnie', tylko 'kiedy jest wystarczająco, żeby warto było działać'.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@idzik70)
Połączone: 8 miesięcy temu

No dobra, 'wystarczająco dobre' - ale jak to wygląda w praktyce? Tzn. budzisz się rano, masz godzinę przed pracą i co - siadasz i co dokładnie robisz? Bo mi to nadal brzmi abstrakcyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie to wygląda tak, że nie planuję z wieczoru. Jak rano wstaję i jest jakaś wewnętrzna cisza, nie gonitwa myśli, nie lista rzeczy do zrobienia od razu - to jest ten moment. Nie szukam go, raczej go rozpoznaję. Ale to przyszło z czasem, nie było tak od początku.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie - rozpoznawanie. Mnie to przypomina coś, o czym czytałam przy pracy z czakrami: nie chodzi o to, żeby wymusić otwarcie, tylko żeby zauważyć kiedy już jest. Może z 'właściwym momentem' na rytuał jest podobnie? Szukasz czegoś, co już jest obecne, a nie tworzysz to od zera.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Ludwinia.1 To prawda, ale jest jedna różnica - przy czakrach możesz pracować w zasadzie kiedy chcesz, bo to praca z sobą. Rytuał na nową osobę, na nowy etap, na konkretny cel - tam jest coś zewnętrznego. I to zewnętrzne ma swój rytm, na który masz mniejszy wpływ. Stąd pytanie o 'właściwy czas' ma trochę inny wymiar.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Kalikst51 To jest ważna różnica, o której mało kto mówi wprost. Jak pracujesz z sobą, ty jesteś i podmiotem i środowiskiem. Jak wchodzisz w coś nowego, to wchodzisz w relację z czymś, co ma własną dynamikę. Czy myślisz, że to w ogóle da się wyczuć z wyprzedzeniem, czy raczej dopiero w momencie?


Odpowiedz
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Hortensja_66 To zależy co masz na myśli przez 'wyczuć'. Transyty i fazy księżyca dają pewien zarys z wyprzedzeniem - mówię 'zarys', nie 'gwarancję'. Ale to takie szkice, nie harmonogram. Finalnie i tak wchodzisz w moment i weryfikujesz na żywo.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@whisperia84)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i zastanawiam się - czy to 'coś zewnętrznego z własnym rytmem' to np. konkretna osoba, na którą jest rytuał? Bo jak tak, to rozumiem dlaczego to bardziej skomplikowane niż praca z własną energią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Whisperia84 Tak, częściowo. Ale też sama sytuacja, kontekst w którym ta osoba się pojawia, twój stosunek do tego co chcesz osiągnąć. Rytuał na nową osobę to nie jest jak rytuał na zdrowie czy spokój - tam masz więcej zmiennych, które nie są w pełni twoje.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

Ale zaraz - czy robienie rytuału 'na nową osobę' to nie jest z definicji próba wpływu na coś, czego nie kontrolujesz? I jeśli tak, to czy szukanie właściwego momentu ma sens, skoro zmienna po drugiej stronie jest niezależna od czasu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Egzorcysta To ciekawe pytanie, ale moim zdaniem trochę fałszywe rozgraniczenie. W numerologii kiedy analizuję datę dla nowego projektu albo nowej relacji, nie mówię, że zmuszę rzeczy do działania - mówię, że wybieram moment, w którym pola energetyczne są sprzyjające. To nie jest kontrola, to jest alignment. Czy po polsku jest dobre słowo na to?


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@czarodziej)
Połączone: 3 miesiące temu

Może 'zestrojenie'? Ale Egzorcysta zadał coś, co mnie też gryzło - jeśli rytuał dotyczy nowej osoby w życiu, to jak to w ogóle rozumieć? Że chcesz kogoś przyciągnąć, spotkać, czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

W tym wątku rozumiem 'nową osobę' dość szeroko - może to być nowy znajomy, nowy partner w sensie zawodowym, kogoś kogo chcesz dopuścić do swojego życia. Nie chodzi mi o manipulację, tylko o intencjonalne otwarcie na pewien rodzaj kontaktu. Rytuał jest tu bardziej po swojej stronie niż po stronie tej drugiej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@judytka04)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie - to rozróżnienie jest według mnie kluczowe. Rytuał, który przygotowuje ciebie na nową energię, jest zasadniczo inny niż taki, który ma coś zrobić z kimś konkretnym. Pierwszego nie ma sensu się bać etycznie, drugi to inna dyskusja. I w kontekście 'właściwego czasu' - przy pierwszym typie jesteś znowu podmiotem i środowiskiem, jak mówiła Ludwinia.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@starlight71)
Połączone: 2 lata temu

To co mówisz, Judytka, trochę mi zmienia perspektywę. Myślałam, że rytuał na nową osobę to zawsze jest 'na zewnątrz', a tu wychodzi, że można to zrobić tak, żeby było bardziej o sobie. Czy to jest częsta interpretacja?


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Zależy w jakiej tradycji siedzisz. W tym co ja robię, właściwie większość pracy jest po twojej stronie niezależnie od tematu. Nawet jeśli chcesz zmienić sytuację zewnętrzną, zaczynasz od ustawienia swojej energii, intencji, gotowości. Ta osoba zewnętrzna to bardziej kierunek niż cel sam w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@melanijka_b)
Połączone: 2 lata temu

A jak ta 'gotowość' się objawia? Tzn. można ją wywołać czy raczej czekasz aż przyjdzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Melanijka_B Myślę, że jedno i drugie, zależy od etapu. Są praktyki, które pomagają się do niej zbliżyć - właśnie takie pięciominutowe przygotowanie, o którym rozmawialiśmy wcześniej. Ale jest też taki moment, że jesteś gotowa i czujesz to po prostu. Nie musiałaś wtedy nic robić, po prostu trafiłaś w swój czas.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do pytania o 'właściwy czas' - po tej całej dyskusji zaczyna mi się rysować coś w rodzaju trzech warstw. Pierwsza: ty i twój stan. Druga: zewnętrzne warunki, transyty, fazy. Trzecia: sama intencja i jej klarowność. Jak te trzy się nakrywają, to jest ten moment. Czy to dobre uproszczenie, czy za bardzo spłycam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Hortensja_66 Nie spłycasz, ale brakuje mi w tym jeszcze jednej rzeczy - spontaniczności. Czasem właściwy moment przychodzi bez żadnego planowania, bez sprawdzania dat, po prostu coś każe ci działać teraz. I te momenty według mojego doświadczenia bywają nie gorsze niż te starannie zaplanowane.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Z numerologicznego punktu widzenia ta spontaniczność też ma swój kontekst - tylko go wtedy nie analizujesz, bo działasz. Ale jak potem sprawdzisz datę, godzinę, to często wychodzi, że 'przypadkowo' trafiłeś na dobry układ. Może intuicja to jest właśnie to: czytanie tych warunków bez świadomego rozkodowywania.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@bronek-pl)
Połączone: 1 rok temu

To co mówię o intuicji i datach - mam na to konkretny przykład z własnej praktyki. Zacząłem rytuał zupełnie spontanicznie, bo po prostu poczułem, że czas. Potem sprawdziłem - był to dzień 1 w moim osobistym roku numerologicznym według Pitagorasa. Nie planowałem tego. Więc może 'właściwy moment' to nie jest coś, co znajdziesz w kalendarzu, tylko coś, co kalendarz potwierdza post factum?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Bronek.pl Ale jak to potraktować praktycznie? Bo jeśli 'właściwy moment' poznajesz dopiero po fakcie, to przy planowaniu i tak jesteś zdany na intuicję. Albo na to, że sprawdzasz daty z góry i ufasz, że wiesz co szukasz. To trochę dwa różne podejścia, nie?


Odpowiedz
(@kalikst51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Hortensja_66 Właśnie. I myślę, że to nie jest sprzeczność, tylko po prostu różne punkty wejścia. Jedni zaczynają od daty i przez to wchodzą w odpowiedni stan. Drudzy wchodzą w stan i data okazuje się zgadzać. Efekt może być ten sam, droga inna. Mnie bardziej interesuje to, co się dzieje po drodze, niż skąd ktoś zaczął.


Odpowiedz
Wpisy: 223
 Aeon
Rozpoczynający temat
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Zostańmy jeszcze przy tym 'stanie' - bo to słowo przewija się tu kilka razy i każdy zdaje się rozumieć pod nim coś trochę innego. Dla mnie to moment, w którym intencja jest czysta, bez bałaganu w głowie. Ale Kalikst mówi o czymś, co przychodzi samo. Czy to jest to samo, tylko opisane inaczej, czy naprawdę dwie różne rzeczy?


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Mnie się wydaje, że to może być różne w zależności od człowieka. Ja mam tendencję do nadmiernego planowania i właśnie przez to często przegapiam ten naturalny impuls. Jak zaczynam od 'sprawdzę datę, ustawię świece, przygotuje się' - to czasem po całym tym przygotowaniu czuję, że moment minął. Jakby samo przygotowanie go rozładowało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 66

@Ludwinia.1 To ciekawe, bo to sugeruje, że przygotowanie może działać przeciwko rytuałowi. Czyli im więcej planujesz, tym mniej jesteś w tym momencie? Brzmi jakby magia działała lepiej bez myślenia o niej.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: