Forum

Asystent AI
Magia intuicji - sł...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia intuicji - słuchanie wewnętrznego głosu w praktyce

Strona 2 / 5

Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie byłam napisać coś podobnego. Mnie bardziej ciekawi strona praktyczna - okay, mam tę intuicję albo nie mam, ale co z tym robię przy rozkładaniu kart? Czy wy w ogóle zatrzymujecie rytuał, jak coś nie gra? Bo ja próbowałam ostatnio i czułam się głupio, jakbym się sama siebie słuchała zbyt dosłownie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tamarka89 a co znaczy 'czułam się głupio'? Bo mnie interesuje ten moment - czy to był dyskomfort z przerwania czegoś, co miało swój rytm? Czy raczej wątpliwość, że może coś wymyślasz?


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Chyba to drugie. Znaczy - siedziałam z kartami, poczułam, że nie chcę teraz tego kontynuować, ale zaraz po tym pomyślałam 'no ale przecież zaraz będę żałować, że się zatrzymałam'. I kontynuowałam. I szczerze? Nic z tego odczytania nie zostało ze mną. Byłam przy tym, ale jakby mnie tam nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Ten opis 'byłam przy tym, ale jakby mnie tam nie było' - bardzo to znam. Mam w notatkach kilka takich sesji, gdzie pisałam potem 'byłam tu fizycznie, nic nie wyszło'. Zawsze retrospektywnie okazuje się, że wcześniej był jakiś moment, który powinnam była posłuchać. Ale z drugiej strony - jak mam być uczciwa - zdarzało mi się też zostać i wyjść z czegoś naprawdę wartościowego, mimo że zaczynałam bez chęci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Gienia98 to chyba ważne rozróżnienie: brak chęci a coś, co mówi 'stop'. Brak chęci może być zmęczenie, zły dzień, niechęć do wysiłku. Ale to 'stop' które opisuje Tamarka - to jest inne. Przynajmniej u mnie. Choć prawda jest taka, że nie zawsze wiem z góry, które z nich mam w danej chwili.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

No właśnie, i tu wracamy do mojego problemu z afirmacjami. Bo jak czytam to co piszecie, to mam wrażenie, że to rozróżnienie - zniechęcenie kontra sygnał - to jest coś, co przychodzi z czasem i z obserwacją siebie. Nie ma na to skrótu? Muszę po prostu zbierać te dane przez rok, żeby wiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że pytasz o coś, na co wszyscy po cichu chcieliby odpowiedź. Ja też. Bo brzmi sensownie, że to kwestia czasu i obserwacji, ale jednocześnie to jest trochę frustrujące, kiedy masz pytanie teraz i chcesz wiedzieć teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to jest uczciwa odpowiedź, nie? Że nie ma skrótu? Mam wrażenie, że duża część ezoteryki - i może nie tylko ezoteryki - sprzedaje pewność i szybkie klucze do czegoś, co po prostu wymaga czasu. Nie mówię tego złośliwie, tylko mi się to układa w pewien wzorzec.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Czeremcha masz rację, że taki wzorzec istnieje. Ale powiedziałbym, że to nie jest cecha ezoteryki jako takiej, tylko kultury, w której ezoteryka funkcjonuje. Każda dziedzina, która oferuje coś subiektywnie wartościowego, ma pokusę, żeby obiecywać szybciej niż uczciwie. Pytanie do ciebie: czy to, że nie ma skrótu, zmienia twój stosunek do samej praktyki, czy raczej do sposobu, w jaki jest opisywana?


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Szczere pytanie. Chyba... zmienia stosunek do opisywania. Bo sama praktyka - siedzenie, obserwowanie, sprawdzanie - to jest coś, co rozumiem. Tylko że większość tego, co czytam, jest opakowana w język, który brzmi, jakby w trzy kroki miało być wszystko jasne.


Odpowiedz
Wpisy: 699
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że zeszliśmy na coś, o czym nie pisałam w pierwszym poście, ale może właśnie o to chodziło. Tamarka powiedziała 'byłam przy tym, ale jakby mnie tam nie było' - i mnie to bardzo uderzyło. Bo chyba właśnie o to chodzi w tej magii intuicji: być obecną. Nie poprawną, nie skuteczną, ale obecną. Czy wy myślicie, że struktura rytuału może w tym pomagać, czy raczej skupia uwagę na poprawności wykonania i tym samym od tej obecności odciąga?


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Pytia, dla mnie to zależy od tego, kto układał tę strukturę i w jakim celu. Kiedy sama tworzę sekwencję dla siebie - na przykład jak pracuję z konkretną runą przez kilka dni z rzędu - to ta struktura staje się czymś w rodzaju ramy, która paradoksalnie daje wolność w środku. Wiem, kiedy zacząć, kiedy skończyć, i nie myślę o tym - więc mogę być bardziej w środku. Ale kiedy próbowałam przejmować cudze rytuały jeden do jednego, to byłam głównie przy pilnowaniu kolejności kroków.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Berkana to jest bardzo precyzyjne rozróżnienie i myślę, że dotykasz czegoś ważnego - różnicy między strukturą jako rusztowaniem a strukturą jako przepisem. Rusztowanie można rozebrać jak jesteś wewnątrz. Przepis trzeba śledzić. I być może właśnie to jest jeden z sensowniejszych wskaźników, czy twoja praktyka idzie w dobrą stronę - czy struktura znika w trakcie, czy wciąż musisz ją trzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Hellan napisał o rusztowaniu kontra przepisie - siedzę nad tym od kilku minut. Bo chyba właśnie w tym mam problem z kartami. Jak siadam z konkretnym zestawem kroków - wymieszaj tak, połóż trzy karty, zacznij od lewej - to czuję się jak ktoś, kto wypełnia formularz. A nie jak ktoś, kto pyta o coś ważnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Tamarka89 ale czy próbowałaś kiedyś bez żadnego schematu? Bo ja miałam fazę, gdzie próbowałam wszystko robić 'swobodnie' i skończyłam na tym, że godzinami siedziałam i nie wiedziałam, od czego zacząć. Jakiś minimalny szkielet chyba jest mi potrzebny, żeby w ogóle ruszyć.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie to przypomina coś, co czytałem o improwizacji muzycznej - że żeby improwizować, musisz mieć jakąś strukturę z tyłu głowy, bo inaczej to nie jest wolność, tylko chaos. Nie wiem, czy to pasuje do tego, o czym mówicie, ale ta analogia mi się tu narzuciła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Emilian to pasuje bardziej niż się wydaje. Przy tarocie mam dokładnie to samo odczucie - znaczenia kart są moim 'instrumentem', ale co z nimi zrobię w konkretnym czytaniu, to już zależy od tego, co się pojawi. Struktura jest, ale nie ona mówi ostatnie słowo.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do tego, co powiedziała Pytia wcześniej - że struktura może dusić albo uwalniać. Mnie zastanawia jedno: czy wasza struktura jest wasza własna, czy przejęta z zewnątrz? Bo podejrzewam, że to robi dużą różnicę. Ja swoje sekwencje z runami budowałam latami, trochę metodą prób i błędów, i one są inne niż to, co znalazłabym w jakiejkolwiek książce.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest bardzo konkretne pytanie, Berkana, i teraz myślę nad odpowiedzią. Moje podejście do run na początku było prawie całkowicie z literatury - Elder Futhark, znaczenia z Eddy, potem Blum, potem inne źródła. I długo pracowałam z tym tak, jakby każda runa miała jedno właściwe znaczenie. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam zauważać, że moje odczytania zaczynają żyć inaczej niż to, co było w książkach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Filomena_67 a pamiętasz, co to zmieniło? Czy był jakiś konkretny moment, czy raczej stopniowe przesunięcie? Pytam, bo ciekawi mnie, czy to jest kwestia czasu spędzonego z materiałem, czy raczej jakiegoś przełomu w myśleniu o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze? Nie jeden moment, ale był jeden odczyt, gdzie wyciągnęłam Hagalaz i dosłownie poczułam coś przeciwnego do tego, co mówi każda definicja. I zamiast to odrzucić, zostałam z tym. Potem sprawdziłam, jak się sprawy potoczyły. I wyszło, że to moje odczucie było bliżej sytuacji niż 'oficjalne' znaczenie. To nie zmieniło wszystkiego z dnia na dzień, ale coś wtedy puściło.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czekaj - jak potem wiesz, że to nie jest po prostu życzeniowe myślenie? Czyli: wyciągam kartę, czuję coś innego niż mówi definicja, i interpretuję po swojemu. A jak wychodzi dobrze, to potwierdzam własną intuicję. Tylko że mózg jest mistrzem w znajdowaniu potwierdzeń, kiedy szuka. Jak wy z tym pracujecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Czeremcha właśnie dlatego u mnie działa ten dziennik. Nie w sensie 'sprawdzam, czy miałam rację', ale żeby zobaczyć wzorzec. Kiedy moje odchylenie od definicji jest trafniejsze, a kiedy to rzeczywiście było wishful thinking. Po kilku miesiącach notatek zaczynam widzieć, w jakich sytuacjach mój własny odczyt jest rzetelniejszy, a w jakich - na przykład przy tematach, które mnie emocjonalnie dotyczą - lepiej trzymać się sensu dosłownego.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Gienia opisuje to brzmi jak coś, co wymaga dużo cierpliwości. Mam wrażenie, że ja zawsze chcę wiedzieć od razu, czy idę w dobrą stronę. I właśnie ten brak cierpliwości chyba mi psuje czytania - siedzę, ciągnę kartę, i zanim w ogóle zdam sobie sprawę co czuję, już szukam znaczenia w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Tamarka, to jest bardzo uczciwe. I myślę, że dużo osób by się pod tym podpisało, tylko głośno nie mówi. Mnie zawsze interesowało, co się dzieje w tym ułamku sekundy między wyciągnięciem karty a myślą. Bo tam jest coś - tylko że jest tak krótkie, że zanim je zauważysz, umysł już podstawia interpretację.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

A da się w ogóle to ćwiczyć? Żeby ten moment był dłuższy albo bardziej zauważalny? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że mówicie o czymś, co jest bardzo ulotne i dla mnie w ogóle nieoczywiste, jak to złapać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@krokus jest jedna rzecz, którą robiłam przez jakiś czas - kładę runę zakrytą i siedzę chwilę z dłonią na niej, zanim odwrócę. Nie zawsze to coś daje, ale czasem jest jakiś impuls, zanim obraz w ogóle dotrze do głowy. To nie jest metoda na wszystko, ale pomogło mi w ogóle zacząć zauważać, że coś tam jest przed myślą.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Jest taka koncepcja w psychologii ucieleśnionego poznania - embodied cognition - która mówi, że ciało przetwarza informacje równolegle z umysłem, często szybciej. To, co Berkana opisuje z dłonią na runie, może być po prostu sposobem na spowolnienie pętli 'bodziec-interpretacja', żeby to fizyczne przetwarzanie zdążyło się ujawnić. Nie mówię, że to wyjaśnia wszystko, ale mnie to rozróżnienie pomaga myśleć o własnych praktykach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Hellan czyli w sumie to technika spowolnienia, a nie mistyczna zdolność? W sensie - każdy może to rozwinąć, jeśli po prostu zwolni w odpowiednim momencie?


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Szczerze, nie wiem, czy 'każdy'. Ale myślę, że większość osób robi to za szybko i nie wie, że robi za szybko. Spowolnienie nie gwarantuje, że coś poczujesz - ale daje tej możliwości więcej miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 699
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zostałam z tym, co napisała Filomena o Hagalaz. Bo to jest dokładnie ta sytuacja, od której zaczęłam ten wątek - że magia intuicji to nie jest coś, co dostajesz z zewnątrz, ale coś, do czego dochodzisz przez tarcie z materiałem. I teraz zastanawiam się: czy są rituały albo formaty, które waszym zdaniem to tarcie przyspieszają? Albo takie, które je wygaszają?


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam wrażenie, że rytuały bardzo uschematyzowane - te z krokami do wykonania w konkretnej kolejności - wygaszają. Przynajmniej u mnie. Zrobiłam kiedyś taki rytuał z dokładną instrukcją i przez całą czas myślałam o tym, co jest następne, a nie o tym, co czuję. Ale może to kwestia tego, że byłam nowa dla tego formatu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Czeremcha mnie też to spowalniało na początku. Ale teraz, kiedy znam kroki na pamięć, paradoksalnie ta struktura daje mi spokój - bo umysł nie musi pilnować kolejności i może skupić się na czymś innym. Więc może to nie jest kwestia tego, czy struktura jest zła, tylko czy jest na tyle znana, żeby nie absorbować uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Gienia, to jest ciekawy punkt - że znajomość kroków zwalnia głowę zamiast ją ładować. Ale zastanawiam się, ile to zajmuje? Bo u mnie jest tak, że zanim cokolwiek 'wchodzi' na tyle, żebym przestała o tym myśleć, mija sporo czasu i w tym czasie mam wrażenie, że ćwiczę mechanicznie, a nie naprawdę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@Tamarka89 u mnie to był chyba rok. Może trochę krócej przy prostszych sekwencjach. Ale serio - jak przez ten czas prowadziłam notatki i patrzyłam wstecz, to widziałam, że nawet te 'mechaniczne' sesje coś dawały, tylko nie od razu było widać co. Więc może odpowiedź brzmi: nie wiadomo jak długo, ale warto jakoś śledzić, co się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie, to jest chyba osobna kwestia - co się dzieje w tym środkowym etapie, kiedy kroki już znasz, ale jeszcze cię rozpraszają. Bo może to nie jest wada tego podejścia, tylko po prostu nieuniknialna faza, przez którą każdy musi przejść?


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

A czy to nie jest przypadkiem tak, że te mechaniczne przejścia uczą czegoś innego niż myślimy, że uczą? Mam na myśli - może nie uczą rytuału, ale uczą skupienia mimo rozproszenia. I to jest może bardziej przydatna umiejętność.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest dobre spostrzeżenie, krokus, choć trochę odchodzi od tego, o czym wcześniej mówiłyśmy. Wracając do pytania Pytii o to, jakie rytuały wspierają intuicję - mam wrażenie, że te, które mają jakiś element niepewności wbudowany. Nie do końca wiadomo, co wyjdzie. Przy runach mam tak z losowaniem z woreczka, kiedy nie widzę, co ciągnę. Ten moment zawieszenia przed odwróceniem jest dla mnie więcej wart niż cała reszta.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Berkana mnie ciekawi jedna rzecz - czy ta niepewność działa u ciebie niezależnie od nastroju, czy bywają sesje, gdzie ten moment zawieszenia jest pusty? Pytam, bo próbowałem coś podobnego z losowymi elementami w rytuałach i zauważyłem, że efekt jest bardzo zmienny.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Hellan tak, bywa pusty. I długo myślałam, że to mój błąd - że źle się przygotowałam albo jestem za bardzo w głowie. Ale teraz sądzę, że te puste sesje są po prostu informacją. Że albo nie ma co wyciągać, albo nie jestem w stanie teraz odebrać. I żadna z tych opcji nie jest dramatem.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

To, co Berkana mówi o 'pustych sesjach' - to jest coś, co zajęło mi dużo czasu, żeby zaakceptować. Przez długo traktowałam każde czytanie, które nic nie dało, jako porażkę. A teraz myślę, że to jest może najbardziej szczera odpowiedź, jaką można dostać - nic tu nie ma, idź dalej.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: