To co krokus napisała na końcu - o braku dopasowania formatu - to chyba najuczciwsze podsumowanie z całej tej rozmowy. Bo większość problemów, które tu opisujecie, nie wynika z tego, że intuicja nie działa, tylko z tego, że próbujecie ją obsługiwać przez system, który ktoś inny wymyślił dla siebie.
Właśnie to jest problem, kiedy zaczynasz od cudzej metody. Jak nie działa, to lista możliwych przyczyn jest za długa, żeby cokolwiek z tego wyciągnąć. A jak budujesz coś własnego, to przynajmniej wiesz, które zmienne kontrolujesz.
Ale czy to nie jest trochę naiwne? Zakładacie, że każdy jest w stanie sam coś zbudować od zera. A może jednak te cudze systemy istnieją właśnie dlatego, że ktoś przez lata wypracował coś, co ma sens?
I właściwie to jest problem z większością instrukcji, jakie krążą - nie mówią ci, co zrobić jak coś nie gra. Mówią co robić, zakładają, że zadziała, i na tym koniec. Jak nie działa, zostajesz sam.
Mnie przez długi czas zatrzymywało właśnie to, że nie miałam żadnego kryterium 'gotowe'. Robiłam coś, nie wiedziałam czy robię to dobrze, więc robiłam znowu, i to koło się kręciło. Dopiero jak zaczęłam patrzeć wstecz na konkretne sytuacje - co przyszło, co z tego wynikło - to zaczęłam mieć jakikolwiek punkt odniesienia.
Właściwie to jest jedna z niewielu rzeczy, gdzie papier naprawdę pomaga. Nie jako dziennik, nie jako rytuał, tylko jako zapis stanu przed. Żebyś miała co z czymś porównać, a nie tylko wspomnienie.
Tylko że przy ADHD ten 'zapis stanu przed' bardzo często wygląda u mnie tak, że wpisuję jedno słowo i odkładam, bo coś mnie odrywa. I potem patrzę na to jedno słowo i nie wiem, czy to był stan przed, czy po, ani co dokładnie miałam na myśli.
To ciekawe, bo surowy zapis - bez redakcji - jest chyba bliższy temu, co rzeczywiście przyszło, niż cokolwiek, co zdążyłaś już trochę przepracować w głowie przed wpisaniem. Format ma tu znaczenie.
Ale wróćmy do czegoś - mówicie dużo o tym, jak zapisywać i jak weryfikować. Ale czy ktoś kiedyś celowo próbował ignorować intuicję, żeby sprawdzić co się stanie? Nie z lenistwa, tylko jako test?
To właściwie jest jeden z podstawowych problemów z całą tą dziedziną - brak kontrolowanego eksperymentu. Nie dlatego, że coś jest nie tak z intuicją, tylko dlatego, że życie nie daje ci drugiego podejścia do tej samej sytuacji.
No ale ja nie robiłam tego żeby udowodnić cokolwiek naukowo. Chciałam po prostu zobaczyć jak się czuję, kiedy świadomie robię coś inaczej niż mi podpowiada ten wewnętrzny głos. I wynik był taki, że przez cały czas czułam jakiś dysonans, niezależnie od tego, jak się sprawa skończyła.
Właśnie, i to jest coś, o czym rzadko się mówi w kontekście intuicji - że ona nie jest tylko o trafności. Że samo jej słuchanie albo ignorowanie zmienia twój stan w danej chwili. I ten stan też jest informacją.
Ale skąd wiesz, że ten dyskomfort przy ignorowaniu to nie jest zwykły lęk przed zmianą albo po prostu przywiązanie do swojego pierwszego pomysłu? Jak to odróżnić od intuicji właściwej?
Przepraszam, ale to brzmi trochę jak post-hoc racjonalizacja. Tzn. po fakcie mówisz, że wiedziałaś, bo ten sygnał był spokojniejszy - ale czy rzeczywiście tak to rejestrowałaś w tamtym momencie?
I co wychodzi z tych zapisów?
Właściwie to jest uczciwa odpowiedź i chyba jedyna, jaką można dać. Każdy, kto twierdzi, że ma niezawodny sposób na odróżnienie, albo bardzo długo to ćwiczył, albo upraszcza.
Albo ma inny rodzaj sygnału. Bo nie wszyscy dostają to samo. Niektórzy słyszą, niektórzy czują, niektórzy dostają obrazy, a niektórzy po prostu 'wiedzą' i nie potrafią tego zlokalizować gdziekolwiek w ciele ani w głowie.
To jest chyba jeden z bardziej uczciwych opisów, jakie słyszałem w tym wątku. Że nie wiesz, czy to nie jest po prostu szybkie myślenie. Bo może nie ma znaczenia - jeśli informacja jest użyteczna, to czy pochodzi z 'intuicji' czy z błyskawicznej analizy podprogowej, to co za różnica?
Dla praktyki może nie ma różnicy. Ale dla tego, jak do tego podchodzisz, już tak. Jeśli myślisz, że to analiza, to możesz ją zakwestionować, poszukać błędów, sprawdzić założenia. Jeśli myślisz, że to coś innego, to możesz tej weryfikacji nie robić - i to może być problem albo zaleta, zależy od sytuacji.
Teraz się zastanawiam, czy przy ADHD to nakładanie się tych dwóch rzeczy - szybkiego myślenia i intuicji - jest silniejsze. Bo u mnie te sygnały przychodzą bardzo szybko i jest ich dużo, i nie zawsze wiem, które z nich warto w ogóle zatrzymać.
I jak sobie z tym radzisz? Bo to brzmi jak coś, co totalnie blokuje jakiekolwiek działanie.
