Forum

Asystent AI
Magia intuicji - sł...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia intuicji - słuchanie wewnętrznego głosu w praktyce

Strona 1 / 5

Wpisy: 699
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, o czym rzadko się mówi wprost - jak intuicja w ogóle działa w kontekście praktyki magicznej, szczególnie jeśli twój mózg po prostu inaczej przetwarza bodźce. Mam na myśli osoby z ADHD albo w spektrum autyzmu. Bo z jednej strony słyszę od ludzi, że w rytuałach trzeba być skupionym, w odpowiednim stanie, 'wyczyścić głowę' - a z drugiej, sama wiem, że moje najsilniejsze przeczucia przychodzą właśnie wtedy, kiedy robię coś zupełnie innego, nie siedzę z zamiarem skupienia. Ciekawi mnie, czy ktoś ma tu podobne doświadczenia - czy w ogóle próbowaliście jakoś strukturyzować pracę z intuicją, czy raczej zostawiacie to bez ram? I czy ta struktura pomagała, czy bardziej przeszkadzała?


Odpowiedz
222 odpowiedzi
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

To jest dobre pytanie, bo naprawdę nie ma jednej odpowiedzi. Struktura w rytuałach może być albo kołem ratunkowym, albo gorsem - zależy w dużej mierze od tego, jak ktoś działa. Dla mnie osobiście szkielet rytuału - konkretna kolejność, stałe punkty - daje temu, co robię, jakiś kontener. Bez niego mam poczucie, że intencja się rozpływa. Ale znam ludzi, dla których każda sztywna forma to koniec kontaktu z czymkolwiek głębszym. Wyłączają się, bo skupiają się na tym, czy zrobili krok trzeci przed czwartym. Myślę, że to nie jest kwestia poziomu praktyki, tylko tego, jak ktoś myśli. I to jest o wiele ciekawszy problem niż 'jak odprawiać rytuały poprawnie'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Hellan mówisz o kontenerze i to mi kliknęło, bo ja bym to opisała inaczej - dla mnie forma rytuału to raczej coś w rodzaju torów. Prowadzi, ale nie zamraża. Problem zaczyna się, kiedy tory stają się klatką, czyli kiedy ktoś jest tak skupiony na technice, że sama praktyka staje się egzaminem. I tam właśnie, jak mi się wydaje, zaczyna się problem u części osób neuroniedopasowanych - i nie mówię tego jako diagnozy, tylko obserwacji. Widziałam to u kilku osób, z którymi rozmawiałam: rytuał zamienia się w listę zadań, intuicja znika, a zostaje tylko sprawdzanie, czy 'zrobiłam dobrze'. Pytia, a co ty rozumiesz przez 'pracę z intuicją bez ram'? Bo to może znaczyć bardzo różne rzeczy.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Paradoxa masz rację, że byłam nieprecyzyjna. Przez 'bez ram' rozumiem takie sytuacje, kiedy nie siadam z zamiarem 'teraz medytuję, teraz się skupiam, teraz odbieram'. U mnie to często przychodzi przy gotowaniu, spacerze, albo tuż przed zaśnięciem. I wtedy jest czyste, wyraźne. Jak próbuję to odtworzyć na żądanie przy świecy i kadzidełku - często jest tylko pustka. Zaczęłam się więc zastanawiać, czy nie próbuję wpasować swojego sposobu działania w cudzą metodę, i czy to w ogóle ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wtrącę się, bo mam na to własne zdanie wyrobione przez lata prób. Pracuję sporo z runami i astrologia też nie daje mi spokoju - i w obu przypadkach zauważyłam, że mój własny rytm jest ważniejszy niż jakikolwiek podręcznikowy schemat. Jak próbowałam robić rzeczy 'jak należy', to efekty były nijake. Jak zaczęłam słuchać kiedy mam na to energię, a kiedy nie - efekty były zupełnie inne. Ale to nie znaczy, że struktura jest zła. Chodzi raczej o to, czyja jest ta struktura. Narzucona z zewnątrz kontra ta, którą sami wypracowaliśmy - to chyba jest klucz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Filomena_67 dokładnie to. I tu dodam z perspektywy pracy z runami - one same w sobie mają w sobie pewien porządek, ale to nie jest porządek chronologiczny ani proceduralny. To jest porządek znaczeniowy. I kiedy pracuję z nimi intuicyjnie, ten porządek jest, tylko nie jest narzucony z góry. Mam wrażenie, że osoby, które mają problem ze sztywną strukturą, bardzo dobrze odnajdują się właśnie w systemach symbolicznych, bo tam nie ma 'kroku pierwszego' - jest sieć skojarzeń, do której wchodzisz z dowolnego miejsca. Ale to jest moja obserwacja, nie reguła. Czy ktoś tu faktycznie ma ADHD i może powiedzieć jak to wygląda w praktyce, bo nie chcę mówić za kogoś?


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek i trochę się gubię w jednej rzeczy - mówicie o intuicji w magii, ale nie jestem pewna, czy rozumiemy przez to to samo. Dla jednych to chyba jest to uczucie 'wiedzenia bez powodu', dla innych jakiś sygnał z ciała, dla jeszcze innych głos w głowie. I teraz pytanie do was, bo serio nie wiem: czy wy w ogóle rozróżniacie między intuicją a tym, że po prostu coś sobie wmawiacie? Bo z zewnątrz te dwie rzeczy wyglądają identycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Czeremcha to jest jedno z tych pytań, na które każda osoba praktykująca musi sobie odpowiedzieć sama, i uczciwie. Nie ma zewnętrznego testu. Ale jest jedna rzecz, którą zauważyłem przez lata: wmawiane sobie ma zazwyczaj jakiś cel. Intuicja - nie zawsze. Intuicja czasem mówi coś, czego absolutnie nie chcesz słyszeć. I wtedy to jest akurat najłatwiejszy moment, żeby ją rozpoznać jako intuicję.


Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Hellan okay, to co mówisz o celu - to ma sens. Wmawiane sobie prowadzi gdzieś, skąd chcemy zacząć. A intuicja może cię poprowadzić pod prąd. Ale to nadal mnie nie przekonuje do końca, bo znam ludzi, którzy mają nieprzyjemne przeczucia regularnie i wcale nie ma to związku z żadną 'wiedzą' - po prostu mają lęk uogólniony. I ten lęk podaje się za intuicję. Jak odróżnić jedną od drugiego w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wchodzę w temat, bo mam czakry i afirmacje jako swoje główne obszary, ale słucham was i myślę, że ta rozmowa dotyczy czegoś bardziej podstawowego niż techniki. Chodzi o to, jak w ogóle 'słyszymy' siebie. I właśnie przy afirmacjach mam z tym problem - bo powtarzanie czegoś głośno, kiedy wewnętrzny głos mówi coś innego, to jest chyba najbardziej antyintuicyjna rzecz, jaką można zrobić. Pytia, masz na myśli, że intuicja wymaga pewnego rodzaju pasywności, żeby mogła się pojawić? Bo to by się zgadzało z tym, co opisujesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@krokus to naprawdę ciekawe zderzenie - afirmacje jako ćwiczenie, które może działać wbrew intuicji. Ale zależy od tego, do czego służą. Jeśli afirmacje mają zastąpić to, co czujesz, to masz rację, że to jest praca na odwrót. Jeśli natomiast mają stworzyć przestrzeń na nową możliwość - to może być inna sprawa. Choć przyznam, że mam do całej afirmacyjnej estetyki pewien dystans, bo zbyt często widzę, że to jest zagłuszanie, a nie praca. Wracając do Pytii - to co opisujesz z gotowaniem i spacerami to mi przypomina coś, o czym pisał Iain McGilchrist w kontekście uwagi. Prawa półkula 'myśli' wtedy, kiedy lewa jest zajęta czymś rutynowym. Nie wiem czy magia to neurologia, ale tam naprawdę coś jest.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

O tym McGilchriście pierwszy raz słyszę w tym kontekście, ale intuicyjnie to rozumiem. Jak robię coś mechanicznego - sprzątam, chodzę po lesie - to właśnie wtedy 'przychodzi' rozwiązanie albo obraz. Zastanawiam się teraz, czy struktura rytuału mogłaby dla niektórych osób pełnić właśnie tę rolę - zająć 'logiczną' część, żeby intuicja miała luz. Czyli nie chodzi o to, żeby forma wyzwalała, tylko żeby zajmowała tę część siebie, która przeszkadza.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Filomena, to jest ciekawe odwrócenie - że struktura nie jest dla skupienia, tylko żeby zająć czymś ten wewnętrzny komentator. W pracy z runami to ma sens, bo kiedy ciągam kamień i od razu go czytam, jest jedno wrażenie. Kiedy muszę 'poprawnie' sprawdzić pozycję, relacje, układ - zanim dojdę do odczucia, jestem już tak głęboko w głowie, że właściwe przeczucie gdzieś się zapodziało. Ale nie wiem, czy to jest problem z moją metodą, czy po prostu mam tak skonstruowaną głowę, że za dużo myślę.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam notatki z kilku ostatnich miesięcy, gdzie próbowałam właśnie to śledzić. Zaczęłam zapisywać każde 'przeczucie' razem z kontekstem - co robiłam, kiedy do mnie przyszło, jaki był stan ciała, czy coś się poprzednio stresowałam. I powiem wam, że jak teraz to przeglądam, to widzę wzorce. Lękowe 'przeczucia' mają u mnie konkretny rodowód - zawsze po nocy słabego snu albo po stresującej rozmowie. Intuicja przychodzi inaczej, bez tego tła. Nie mówię, że to jest metoda, którą każdy musi stosować, ale dla mnie właśnie ta świadomość wzorców bardzo dużo zmieniła.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego wszystkiego i mam pytanie, może trochę z boku: czy da się w ogóle 'trenować' intuicję? Bo czytałem o praktykach w tradycjach szamańskich - na przykład u Mircea Eliade można znaleźć opisy tego, jak kandydaci na szamanów przechodzą przez okresy izolacji i deprywacji sensorycznej, żeby wyostrzyć ten rodzaj percepcji. I to jest bardzo ustrukturyzowane, tylko zupełnie inaczej niż standardowy rytuał. Mam wrażenie, że my tu mówimy o intuicji jako o czymś, co albo jest, albo go nie ma, a może da się to jednak jakoś rozwijać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Emilian Eliade jest dobrym tropem, ale uważaj - on opisywał, nie praktykował, i ma sporo krytyków za to, że idealizował. Sęk w tym, że te techniki izolacji i wyostrzenia zmysłów naprawdę istnieją w wielu tradycjach - derwisze, jogini, pewne tradycje celtyckie z ciemną komnatą. Ale to nie jest trening w sensie ćwiczenia sprawności. To raczej jest usuwanie hałasu. I tu wracamy do tematu: może cała praca z intuicją nie polega na rozwijaniu czegoś, tylko na stopniowym odlewaniu tych warstw, które ją zagłuszają.


Odpowiedz
Wpisy: 699
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Gienia, to co robisz z notatkami - sama to rozważałam, ale się wahałam, bo miałam wrażenie, że jak zacznę analizować przeczucia, to je zniszczę. Jak obserwator wpływa na cząstkę. Ale ty mówisz, że u ciebie nie tak wyszło - wzorce stały się widoczne bez utraty samego doświadczenia. Czy nie czułaś, że ta analiza retrospektywna zmienia coś w tym, jak je interpretujesz? Bo mnie to trochę niepokoi - że mogę zacząć 'produkować' przeczucia zgodne z moimi oczekiwaniami.


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

to szczere pytanie i odpowiem szczerze: tak, na początku trochę tak było. Miałam tendencję do kategoryzowania za szybko. Ale z czasem nauczyłam się odkładać interpretację - zapisuję tylko fakty: co poczułam, kiedy, co się działo. Interpretacja przychodzi potem, jak mam dystans. Coś w rodzaju fenomenologii bez ocen. I wiesz co, to mi pomogło nie tylko w rozróżnianiu, ale też w tym, że przestałam się bać własnych przeczuć. Bo jak widzisz wzorzec, to mniej panikujesz przy kolejnym.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale właśnie - czy to nie jest paradoks? Żeby słuchać intuicji, musisz ją obserwować, a obserwacja zmienia obserwowanego. W fizyce kwantowej to się nazywa problem obserwatora. Nie mówię, że magia to fizyka kwantowa, bo wiem, że to jest nadużywany argument, ale samo zjawisko - że uwaga zmienia to, na czym spoczywa - wydaje mi się realne. Czy u was w praktyce to w ogóle był problem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@krokus ta analogia z fizyką kwantową to tutaj nie do końca trzyma - efekt obserwatora dotyczy cząstek subatomowych, nie procesów psychicznych, i naprawdę nie chcę, żebyśmy poszli tą ścieżką, bo to zwykle kończy się tak samo. Natomiast samo spostrzeżenie, że uwaga zmienia doświadczenie - to jest coś, co jest bardzo dobrze opisane w psychologii uważności. I faktycznie, jest różnica między uwagą skoncentrowaną a otwartą. Skoncentrowana zmienia - otwarta mniej. Może właśnie o to chodzi w całym tym 'nie wymuszaniu'. Nie uwaga jako szukanie, tylko uwaga jako bycie gotowym.


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając jeszcze do tego, co mówiłeś Emilian o trenowaniu - mam wrażenie, że w astrologii działa coś podobnego, tylko że przez powtarzanie. Jak długo pracujesz z symboliką i wzorcami, to w pewnym momencie przestajesz myśleć 'Mars w Baranie to znaczy X' i po prostu coś w tobie od razu rejestruje całość. Może intuicja w magii to jest właśnie to - skumulowane doświadczenie, które stało się nieświadome i szybkie. Choć to nie wszystko tłumaczy, bo mam przeczucia w obszarach, gdzie nie mam żadnej wiedzy.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Filomena, to co piszesz o astrologii i przechodzeniu od 'Mars w Baranie to znaczy X' do czegoś bardziej bezpośredniego - w runach jest identycznie. W pewnym momencie przestajesz w ogóle sięgać do pamięci, bo obraz po prostu przychodzi. Ale mam pytanie do ciebie: czy to przyszło samo z czasem, czy był jakiś konkretny moment, kiedy przestałaś 'sprawdzać' w głowie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Berkana nie było jednego momentu, raczej stopniowe. Ale pamiętam, że kiedyś przestałam mieć przy sobie notatki na sesjach i zaczęłam po prostu mówić to, co widzę. I wtedy zdałam sobie sprawę, że notatki przez długi czas były taką kołderką bezpieczeństwa, nie faktyczną pomocą. Może to właśnie ten moment?


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego i zastanawiam się, czy ta kołderka bezpieczeństwa nie jest w pewnym sensie niezbędna na początku. To znaczy - czy nie jest tak, że bez struktury w ogóle nie masz się od czego odbić? Jak możesz przestać sprawdzać w głowie, jeśli najpierw nie masz co sprawdzać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Emilian to trafne pytanie, tylko że ono zakłada, że intuicja jest czymś, co przychodzi po nauce. A może jest odwrotnie - może struktury uczą nas pewnych nawyków, które potem trzeba z siebie zdjąć? W wielu tradycjach inicjacyjnych wiedza formalna przychodzi po tym, jak adept już miał kontakt z czymś nieustrukturyzowanym. Najpierw doświadczenie, potem nazwa.


Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Hellan okay, ale to jest twierdzenie, które bardzo trudno zweryfikować, bo nikt nam nie powie, co by było, gdyby nie miał żadnej struktury. Każdy, kto praktykuje, przyszedł skądś - z jakiejś książki, od kogoś, z jakiegoś środowiska. Nie wiem, czy w ogóle można mówić o doświadczeniu całkowicie czystym z tej perspektywy.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Czeremcha ma rację i to jest ważna uwaga. Ale mnie bardziej interesuje praktyczne pytanie: co robić z tym, kiedy struktura zaczyna przeszkadzać, a nie pomagać? Bo mam wrażenie, że wiele osób siedzi z protokołem rytuału, który kiedyś działał, i nie potrafi wyjść poza niego nawet wtedy, gdy intuicja mówi im coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Paradoxa właśnie to mnie dotyczy z afirmacjami. Mam listę, którą układałam przez jakiś czas, i są takie dni, kiedy czytam je i czuję, że to jest puste. Ale nie wiem, czy to jest intuicja, która mówi 'porzuć to', czy po prostu zniechęcenie. Jak wy to rozróżniacie?


Odpowiedz
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 625

@krokus to jest jedno z najtrudniejszych pytań w całej tej rozmowie, serio. U mnie przez chwilę pomagało właśnie to zapisywanie kontekstu - bo zniechęcenie ma swoje własne wzorce, pojawia się kiedy jestem zmęczona, kiedy coś mnie stresuje w innym obszarze. Intuicja, kiedy ją widziałam w notatkach, była bardziej niezależna od nastroju. Nie powiem, że to pewny test, ale dawało mi to jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 699
Rozpoczynający temat
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam tu, bo ta rozmowa poszła w kierunek, którego nie przewidziałam otwierając temat, i to jest dobre. Gienia, twój system notatek - czy ty go kiedyś porzucałaś? Bo mnie się zdarzyło kilka razy zaczynać prowadzić taki dziennik i potem go zawalać, i potem mieć poczucie winy, że 'znowu' nie zapisałam. Czy to nie staje się kolejną strukturą, która przeszkadza?


Odpowiedz
Wpisy: 625
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Pytia, tak, kilka razy go porzucałam. I wiesz co? Za każdym razem, kiedy wracałam, byłam w innym miejscu, więc stare notatki i tak nagle nabierały sensu, jakiego nie miały, kiedy je pisałam. Więc nawet przerwy były jakoś użyteczne. Poczucie winy to osobny temat, ale powiem tyle: jak zaczynam cokolwiek robić z poczucia winy, to nie wychodzi z tego nic dobrego.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę tu z boku, bo czytam od jakiegoś czasu. Mam pytanie, może naiwne: czy w tarocie też tak jest? Że kiedyś sprawdzasz znaczenia, a potem przestajesz? Bo ja dalej sprawdzam i trochę się zastanawiam, czy mnie to blokuje, czy po prostu jeszcze nie jestem na tym etapie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tamarka89 to jest pytanie, które słyszę bardzo często od osób pracujących z kartami, i moja uczciwa odpowiedź jest taka: zależy od tego, co sprawdzasz i po co. Jeśli sprawdzasz, żeby mieć potwierdzenie tego, co czujesz - to możliwe, że to jest etap przejściowy. Jeśli sprawdzasz, bo bez tego nie masz żadnego odczucia - to może warto zostać dłużej z samym obrazem przed sięgnięciem po interpretację.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 388

@Paradoxa a jak zostać z obrazem? To znaczy - co z nim robić? Bo czasem patrzę na kartę i czuję coś, ale nie mam słów na to. I wtedy sięgam po słowa gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

W runach stosuję jedną praktykę, która może mieć zastosowanie też przy tarocie: najpierw opisuję obraz słowami, dosłownie jak dziecko, bez wiedzy o tym, co to 'znaczy'. Co widzę, jakie kolory, co postać robi, jaki jest klimat. I to opisanie często daje więcej niż interpretacja. Bo kiedy mówię 'ta postać stoi tyłem i nie patrzy na mnie' - to jest już jakaś treść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Berkana to co opisujesz ma bardzo konkretny odpowiednik w praktykach lectio divina i podobnych - to celowe spowolnienie i zatrzymanie na warstwie dosłownej, zanim przejdzie się dalej. W magii ceremonialnej podobną funkcję pełni czasem cicha kontemplacja symbolu przed jakimkolwiek działaniem. Nie jest to może oczywiste połączenie, ale metoda jest ta sama.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, to mnie trochę przekonuje. Ale mam inne pytanie: czy ta intuicja, o której rozmawiamy - ona jest zawsze w służbie rytuału, praktyki? Czy może się zdarzyć, że mówi 'nie rób tego teraz, zostaw', i wy słuchacie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Czeremcha tak, i to jest bodaj jedna z ważniejszych rzeczy, których się nauczyłam. Kilka razy czułam bardzo wyraźnie, że mam coś odłożyć, i jak nie słuchałam, to nic konkretnego nie wychodziło z rytuału. Nic złego, po prostu - nic. Jak rozmawiam z kimś, kto nie chce rozmawiać. A jak słuchałam i wracałam kiedy coś się zmieniło, to było zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Filomena_67 to brzmi jak rodzaj dialogu, nie monologu. Jakbyś zakładała, że po drugiej stronie coś jest, co też ma swój rytm. Nie chcę tego rozstrzygać ani oceniać, ale jestem ciekaw - czy wy wszyscy tak to czujecie? Że to jest dialog, a nie po prostu stan wewnętrzny?


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Emilian, to pytanie dotyka czegoś naprawdę podstawowego i myślę, że większość osób na tym forum odpowie inaczej - i to jest w porządku. Osobiście nie wiem, czy to dialog czy monolog z głębszą częścią siebie, i szczerze przestałem uważać, że muszę to wiedzieć. Praktycznie efekt jest podobny: coś mówi, słucham lub nie słucham, i widzę różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie, i może to jest odpowiedź na moje własne pytanie sprzed chwili. Skoro nie muszę wiedzieć, czy to intuicja czy zniechęcenie - tylko mogę sprawdzić, co się stanie jak posłucham - to może samo sprawdzanie jest praktyką. Nie wiem czy to naiwne, ale jakoś mi to układa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@krokus a to jest ciekawe, bo mówisz 'samo sprawdzanie jest praktyką' - i jakoś to do mnie trafia. Ale mam pytanie: czy ty wtedy wiesz, że sprawdzasz? To znaczy - czy to jest świadoma decyzja 'okej, posłucham teraz tego głosu i zobaczę', czy to się dzieje samo, i dopiero po fakcie rozumiesz, że tak właśnie zrobiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobre pytanie, muszę się zastanowić. Chyba... raczej po fakcie? Nie siadam i nie myślę 'teraz sprawdzam intuicję'. Po prostu coś robię albo nie robię, a potem patrzę wstecz i mówię sobie 'aha, chyba słyszałam coś, co mnie zatrzymało'. Nie wiem czy to się liczy jako świadoma praktyka.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz krokus to jest chyba bardzo uczciwa obserwacja. Większość osób, które pytam, mówi dokładnie to samo - że intuicja jest rozpoznawalna głównie retrospektywnie. I właśnie dlatego ten dziennik albo notatki, o których mówiła Gienia, mają sens - bo pozwalają zbudować jakiś punkt odniesienia. Ale mam pytanie do wszystkich: czy kiedykolwiek mieliście poczucie, że wiecie w czasie rzeczywistym, że coś jest sygnałem? Nie domyślacie się po fakcie, tylko wiecie w momencie?


Odpowiedz
Wpisy: 792
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie to się zdarza, ale głównie przy runach i przy pewnych snach. Nie przy afirmacjach, nie przy intencjach ustawianych przy biurku - ale kiedy ciągnę runę i coś we mnie nieruchomieje dosłownie na ułamek sekundy przed tym, zanim zdążę pomyśleć co to jest. Nie wiem, jak to wytłumaczyć inaczej. Nie zastanawiam się - po prostu zatrzymuję się. Dopiero potem przychodzi analiza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Filomena_67 rozumiem to co opisujesz, bo przy runach coś podobnego. Dla mnie to zatrzymanie ma też komponent fizyczny - coś w klatce piersiowej, czasem w dłoniach. Ale właśnie zastanawiam się: czy to nie jest po prostu skojarzenie, które mózg robi bardzo szybko, szybciej niż świadoma myśl? Pytam szczerze, nie żeby podważać, ale sama nie wiem, gdzie przebiega granica między 'intuicją' a bardzo sprawnym rozpoznawaniem wzorców.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

To jest pytanie, które zadają też badacze zajmujący się poznaniem - Gary Klein prowadził dużo pracy nad tym, co nazywał Recognition-Primed Decision, i jego wniosek był taki, że eksperci w wielu dziedzinach podejmują decyzje właśnie przez rodzaj szybkiego rozpoznania wzorca, a dopiero po fakcie racjonalizują. W magii to by oznaczało, że doświadczona praktyka po prostu zakodowała pewne sygnały - i 'intuicja' jest realnym zjawiskiem, tylko mechanizmem może być coś innego niż myślimy. To nie neguje doświadczenia, tylko opisuje je inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Hellan okay, ale czy to zmienia cokolwiek w praktyce? Mam na myśli - jeśli efekt jest ten sam, to czy ważne jest, czy to jest 'prawdziwa intuicja' czy 'szybki wzorzec'? Bo mam wrażenie, że czasem ta dyskusja staje się bardzo filozoficzna i trochę traci związek z tym, co faktycznie robicie przy rytuałach.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: