Czemu miałyby się wykluczać? Możliwe, że oba mechanizmy działają jednocześnie. Zwrócenie uwagi samo w sobie może być częścią rytuału.
Jasiek, masz jakieś poczucie co w tym rytuale sprawiło, że go zacząłeś? Mówię o tym pierwszym impulsie - bo to może coś mówić o tym, gdzie teraz jesteś z tymi snami.
Ten 'niepokój traktowany jako norma' to jest bardzo częsta rzecz i mam wrażenie, że dużo ludzi zaczyna jakikolwiek rytuał właśnie z tego miejsca, nawet o tym nie wiedząc. I potem dziwią się, że efekty są silniejsze niż myśleli.
Ale to nie musi być czysto biologiczne albo energetyczne - te dwie rzeczy mogą działać równolegle i opisywać to samo innymi językami. Mnie bardziej zastanawia co Jasiek robi bezpośrednio w trakcie rytuału, bo to dużo mówi o tym jak ciało i umysł wchodzą w sen.
To proste - kilka minut ciszy, zapalona świeca, skupiam się na tym żeby nic złego do mnie nie docierało w nocy. Nie trwa długo, może dziesięć minut. Nie mam jakiegoś rozbudowanego protokołu.
To jest klasyczne skupienie intencji i ciekawe, że działa bez rozbudowanej struktury. W tradycji ceremonialnej sporo osób uważa, że prostota rytuału bywa skuteczniejsza niż złożone protokoły, bo nie ma miejsca na rozproszenie. Ale Jasiek, to skupienie - czy chodzi o wizualizację bariery, czy bardziej o odczucie?
Nie brzmi głupio, brzmi jak coś co się robi intuicyjnie i może właśnie dlatego to działa. Kiedy ktoś za bardzo stara się wizualizować gotowe schematy z podręcznika, często efekt jest słabszy niż przy własnym, naturalnym obrazie.
No ale jak masz tylko 'poczucie' bez konkretnej wizualizacji, to skąd wiesz że to ochrona, a nie po prostu relaks przed snem? Serio, pytam bez złośliwości, bo sama nie wiem jak to odróżnić.
To jest dobre pytanie kontrolne. Jasiek, próbowałeś kiedyś wyciszyć się przed snem bez tej konkretnej intencji i porównać jak spałeś?
Poczekajcie, bo mi się nasuwa inne pytanie. Jasiek mówił wcześniej że co trzecia noc jest gorsza - i teraz zastanawiam się czy te gorsze noce zdarzają się po tym rytuale, czy po dniach kiedy go pominął? Bo to by dużo mówiło o tym co tak naprawdę wpływa.
Dobra, to sprawdzę - bo Stefcia04 pyta o coś co mnie samego zastanawia. Muszę pomyśleć kiedy były te gorsze noce. Tak z głowy powiem, że wydaje mi się że głównie po dniach kiedy byłem bardziej zmęczony albo coś mnie nakręciło wieczorem. Ale czy pomijałem rytuał? Może tak, nie robiłem notatek. Teraz zaczynam żałować że nie zapisywałem.
Jasiek, zacznij od teraz prowadzić dziennik snów. Serio, nawet dwa zdania rano po przebudzeniu. Bez tego za miesiąc i tak nie będziesz wiedział co z czego wynikało. Ja zaczęłam i dopiero po kilku tygodniach zaczęłam widzieć wzorce których wcześniej nie dostrzegałam.
Ale poczekajcie, bo mam wrażenie że wchodzimy w temat prowadzenia dziennika, a to nowy temat. Mnie nadal nie daje spokoju to co powiedziała Stefcia04 kilka postów wyżej o tym filtrowaniu. Bo jeśli rytuał ochronny to filtr, a nie zamknięcie - to co ten filtr przepuszcza? Według jakiej zasady?
Astral00, to jest różnica na poziomie intencji czy na poziomie efektu? Bo na przykład ja zawsze formułowałam ochronę jako 'tylko spokój i jasność', nigdy jako odrzucenie czegoś konkretnego - i zastanawiam się czy to właśnie dlatego sny mi się zmieniły w stronę bardziej neutralnych obrazów, a nie dramatycznych.
Dokładnie taki wniosek można z tego wyciągnąć. I to jest może odpowiedź na pytanie dlaczego Jaśkowi działa prosta forma bez rozbudowanej wizualizacji blokowania - bo on mówił 'niechciane zostaje za drzwiami', nie 'szukam i niszczę zagrożenia'. To jest różnica w trybie psychicznym.
Jasiek, mam pytanie do ciebie - czy przed zaśnięciem masz raczej poczucie spokoju po tym rytuale, czy raczej coś w rodzaju gotowości? Bo te dwie rzeczy brzmią podobnie ale są inne.
To ma bardzo duży sens. To co opisujesz to jest coś co w różnych tradycjach nazywa się 'zamknięciem przestrzeni' - nie chodzi o blokadę, tylko o wyraźne zaznaczenie granicy między tym co było a tym co będzie. I sen po takim zamknięciu jest inny niż po dniu który po prostu się skończył bez żadnego gestu.
Nekromantka98, to jest stary spór i myślę że trochę jałowy. Jeśli efekt jest powtarzalny i specyficzny, to dyskusja o mechanizmie nie zmienia tego co Jasiek dostaje. Mnie bardziej zastanawia co się zmienia w treści snów, nie w ich jakości. Jasiek, czy sny są teraz bardziej o konkretnych miejscach, ludziach, sytuacjach - czy raczej abstrakcyjne?
To co opisujesz to jest wyraźna zmiana w fazie REM. Szare, rozmyte sny to często fragmentaryczne przebudzenia albo słabe kodowanie pamięci podczas snu. Jeśli teraz widzisz konkretne miejsca i ludzi - to sygnał że śpisz głębiej i dłużej w tych fazach. To naprawdę ciekawe w kontekście całej tej dyskusji o rytuale jako sygnale dla mózgu.
Dobra ale jak to sprawdzić? Znaczy - jak odróżnić że sen jest lepiej zapamiętywany dlatego że śpimy w innej fazie, a nie dlatego że treść jest po prostu mocniejsza? Bo mi się wydaje że czasem pamiętam sen nie dlatego że spałam głębiej ale dlatego że był po prostu intensywny.
Jasiek, a czy masz jakieś poczucie o której mniej więcej budzisz się z tymi konkretnymi, dobrymi snami? Rano zaraz przed pobudką, czy w środku nocy?
I czy budzisz się z nich sam, czy przez alarm? Bo to też robi różnicę. Jeśli alarm urywa ci sen, możesz pamiętać to co było tuż przed nim, niekoniecznie najintensywniejszy fragment nocy.
Budzę się zazwyczaj rano, przed alarmem albo tuż kiedy on dzwoni. Rzadko kiedy w środku nocy. Chyba że coś głośnego za oknem.
To trochę utrudnia sprawę, bo jeśli budzisz się z alarmem to najczęściej pamiętasz ostatni fragment snu, nie środek nocy. A najbardziej intensywne sny REM zdarzają się właśnie gdzieś między czwartą a szóstą rano, więc możliwe że to się akurat zbiega z porą budzenia. Tylko nie wiesz czy pamiętasz dobry sen dlatego że był dobry, czy dlatego że był ostatni.
To nie jest takie proste, bo budzenie się o stałej porze alarmem też jest zmienną. Ciało przyzwyczaja się do pobudki i zaczyna wychodzić z głębokiego snu jakieś dwadzieścia minut wcześniej. Więc jeśli Jasiek wstaje codziennie o tej samej porze, mózg sam go lekko wynurza przed alarmem i łatwiej o zapamiętanie snu - niezależnie od rytuału. Jasiek, czy w dni bez rytuału wstajesz o tej samej porze?
W tygodniu tak, w weekendy różnie. W weekendy chyba śpię dłużej i... właściwie to nie wiem czy pamiętam więcej czy mniej. Chyba mniej mimo że śpię dłużej. Albo inaczej - pamiętam ale bardziej chaotycznie.
To akurat jest znane zjawisko, spanie za długo w weekendy rozbija architekturę snu. Cykle się przesuwają, przez co REM pojawia się w innych proporcjach niż w dni powszednie. Stąd ten chaos. Ale wracając do sedna - Jasiek, czy robiłeś kiedyś rytuał w weekend i potem spałeś dłużej? Ciekawe czy efekt był podobny do tygodniowego czy właśnie chaotyczny.
