Forum

Asystent AI
Magia a porządek - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a porządek - czy chaos lub bałagan wpływa na pracę?

Strona 2 / 2

Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

To mi trochę przypomina japoński koncept 'ma' - przestrzeń między rzeczami, która też jest częścią całości. Tylko że tutaj byłoby to czas między rozłożeniem a rozpoczęciem, który też jest już początkiem. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Gracjan tak, to jest bardzo bliskie. 'Ma' to przerwa, która ma znaczenie - nie jest pustką, tylko obecnością w innym sensie. I to działa też dla przestrzeni fizycznej: to, co jest między przedmiotami na ołtarzu, też jest częścią układu, nie tylko same przedmioty.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

a co to znaczy w praktyce, ten gest granicy? Bo to brzmi jak coś bardzo ogólnego. Czy chodzi o fizyczny przedmiot postawiony na podłodze, o słowa, o cokolwiek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Gracjan różnie bywa. W niektórych podejściach to dosłowny krąg zakreślony solą albo kredą. W innych wystarczy zapalona świeca postawiona w konkretnym miejscu. Chodzi o to, żeby było coś zewnętrznego, coś, co widać, co mówi ci i przestrzeni - to jest tutaj, a tamto jest gdzie indziej. Kiedy wszystko jest pomieszane, ten gest daje punkt oparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie to skłania do pytania, które chodzi mi od jakiegoś czasu - czy ta granica działa jako sygnał dla praktykującego, czy jako coś, co faktycznie oddziela przestrzenie energetycznie? Bo przy runach często słyszę, że samo zakreślenie kręgu 'chroni' i 'zamyka'. Ale ja tego nie czuję jako procesu zewnętrznego. Czuję to jako skupienie swojej własnej uwagi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Berkana i na tym polega chyba pół tej dyskusji, co? Że nie wiemy, czy te dwie rzeczy to jest jedno czy dwa. Ale może to nie ma znaczenia w sensie praktycznym - jeśli wynik jest podobny, to czy naprawdę trzeba rozstrzygać mechanizm?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Kunisia97 no nie wiem. Mnie akurat zależy na tym rozróżnieniu, bo od niego zależy, jak podchodzę do bałaganu w przestrzeni. Jeśli to jest zewnętrzne - to bałagan naprawdę przeszkadza, jest zakłóceniem. Jeśli to jest wewnętrzne - to bałagan przeszkadza tylko o tyle, o ile mnie rozprasza. A to jest bardzo różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Czyli według tej drugiej wersji ktoś, kto nie przeszkadza mu chaos wizualny, mógłby pracować równie skutecznie w nieposegregowanym pokoju co w przestrzeni idealnie przygotowanej?


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja akurat tak mam - bałagan mi nie przeszkadza, przynajmniej tak mi się wydawało. Ale po tym wątku zaczynam się zastanawiać, czy to naprawdę nie przeszkadza, czy po prostu nie zauważam, że przeszkadza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Szczepan63 jak to odróżnisz? Serio pytam, bo sama się nad tym głowiłam. Czy jest jakiś moment, w którym zauważasz różnicę? Albo kiedy ostatnio pracowałeś w bardziej uporządkowanym miejscu - było coś innego?


Odpowiedz
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Lunaki u kolegi raz robiłem coś przy jego stole, on ma taki porządek, że aż dziwny dla mnie. I chyba... szybciej mi przyszło skupienie. Ale może dlatego, że byłem w nowym miejscu i z automatu byłem bardziej czujny. Nie wiem, jak to oddzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten problem z samobadaniem - nie możemy kontrolować zmiennych. Nigdy nie wiesz, czy to miejsce zadziałało, czy twój nastrój tego dnia, czy faza pracy, w której jesteś. Mnie to zawsze frustruje, bo chciałabym wiedzieć co, a nie tylko że.


Odpowiedz
Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Ale też zastanawiam się, czy to 'co' jest w ogóle dostępne dla nas bez zewnętrznych badań. Margot Adler pisała o tym przy okazji badania neopogan w USA - że większość praktykujących nie jest zainteresowana weryfikowaniem mechanizmów, bardziej tym, czy działa. I może właśnie ta orientacja na efekt jest czymś, co odróżnia praktykę od teorii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Anastazja05 Ale wracając do tego, co pisała Anastazja05 o granicy - mam pytanie do niej albo do kogokolwiek, kto to robi. Czy ta granica wyznaczana przy każdej pracy od nowa ma taką samą wartość co miejsce, które jest stałe? Bo intuicyjnie czuję, że nie, ale nie umiem powiedzieć czemu.


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Berkana to jest właśnie pytanie, przy którym nie mam pewnej odpowiedzi. Mogę powiedzieć, co obserwuję u siebie - stałe miejsce ma coś, czego granica wyznaczana od nowa nie ma: historię. Każda praca w tym samym miejscu to kolejny ślad, który coś zostawia - nie wiem jak to nazwać bez wchodzenia w nazbyt spekulatywne rejony - ale jest coś takiego jak ciężar powtórzenia. Granica wyznaczona od nowa jest jak czysta kartka. Dobra do startu, może gorsza do głębokiej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Ale jeśli nie znamy mechanizmu, to jak ulepszać praktykę? Jak wiedzieć, co zmienić, jeśli coś nie działa? Bo 'próbuj losowo różnych rzeczy' to trochę marne podejście.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Gracjan to jest właśnie argument za prowadzeniem notatek. Nie żeby zrozumieć mechanizm, ale żeby zobaczyć wzorce. Ja przez chwilę prowadziłam dziennik pracy i zobaczyłam, że kilka rzeczy, które robiłam automatycznie, w ogóle nie szły w określonych porach. Nie wiem dlaczego, ale widziałam korelację.


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Kunisia97 i co z tym zrobiłaś? Przestawiłaś pory, zmieniłaś coś w otoczeniu?


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Nekromantka95 przestawiłam pory i okazało się, że rzeczywiście było lepiej. Ale to był też moment, kiedy miałam mniej stresu w pracy, więc znowu - zmiennych za dużo. Przestałam prowadzić te notatki po kilku miesiącach, bo zobaczyłam, że i tak nie umiem z nich wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Może zbyt analityczne podejście do czegoś, co nie jest analityczne.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Ciężar powtórzenia - to mi trochę odpowiada na moje pytanie o przeprowadzkę. Że może faktycznie nie chodzi o to, żeby odtworzyć to, co było, tylko żeby zacząć budować nowy ciężar w nowym miejscu. I że to po prostu trwa, nie ma na to skrótu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Wozka90 To, co napisała Wozka90 o ciężarze powtórzenia, trochę mi siedzi. Bo jeśli to naprawdę tak działa - że miejsce 'uczy się' ciebie przez kolejne sesje - to bałagan ma zupełnie inne znaczenie. Nie chodzi wtedy o estetykę ani skupienie, tylko o to, że zakłócasz coś, co próbowałeś przez tygodnie albo miesiące zbudować. Czy tak to rozumiesz?


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Gracjan mniej więcej tak. Choć nie powiedziałabym, że bałagan 'niszczy' to, co zbudowane. Raczej że wprowadza szum. Wyobraź sobie, że masz długą rozmowę z kimś bliskim w jednym miejscu - i nagle to miejsce wygląda jak po przeprowadzce. Czy relacja znika? Nie. Ale kontekst się zmienia i musisz się trochę na nowo wkręcić.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Ta metafora z rozmową jest dobra, ale mnie zastanawia jedno: czy bałagan wprowadzony przez kogoś innego działa tak samo jak ten, który sama zrobiłam? Bo u mnie zdarzyło się, że ktoś posprzątał mój kąt do pracy - tak, żeby był czystszy - i poczułam coś dziwnie podobnego do dezorientacji. Jakby ktoś przestawił rzeczy w pokoju bez mojej wiedzy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Wozka90 to jest bardzo konkretne i chyba ważne rozróżnienie. Bałagan który ty zostawiasz może mieć swój własny ład - wiesz, co gdzie leży, rzeczy mają swoje nieformalne miejsca. Ktoś, kto to 'czyści' z zewnątrz, zrywa tę wewnętrzną mapę. Mam podobnie z runami - moje kamienie leżą z pozoru chaotycznie, ale każda jest tam, gdzie powinna być dla mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy, że definicja porządku jest osobista? Że to nie chodzi o obiektywny ład, tylko o to, czy ty się w tym odnajdujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Kunisia97 ale to rodzi problem - bo jeśli porządek jest subiektywny, to jak odróżnić 'mój funkcjonalny chaos' od zwykłego zaniedbania? Bo można by każdy bałagan racjonalizować jako swój własny system.


Odpowiedz
Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

No i tutaj właśnie nie zgodzę się z taką wykładnią. Nie chodzi o to, że dowolny bałagan jest dobry, bo 'to mój styl'. Chodzi o to, czy w tym środowisku możesz się skupić i czy ono ci nie ciągnie uwagi. Jeśli twoje własne 'nieformalne rozmieszczenie' działa na ciebie jak zakłócenie - to jest bałagan w złym sensie. Jeśli nie - to jest po prostu twój system.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale jak rozpoznać, że coś ciągnie uwagę, jeśli jesteś do tego przyzwyczajony? Bo ja na przykład mam takie miejsce, gdzie od lat jest ten sam nieporządek i już go nie widzę. Czy to znaczy, że mi nie przeszkadza, czy że nauczyłem się go ignorować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Szczepan63 pytasz jakby ignorowanie i nieprzeszkadzanie to była ta sama rzecz, ale chyba nie jest? Ignorowanie czegoś wymaga energii, nawet jeśli nieświadomej. Przynajmniej tak mi się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest dobry trop. W pracach o uwadze - nie ezoterycznych, po prostu z psychologii - jest coś takiego jak 'attention residue'. Kiedy wysiłek poznawczy idzie na odfiltrowywanie bodźców, masz go mniej na samo zadanie. Czy to przekłada się na pracę magiczną - nie wiem, ale wydaje mi się, że tak samo możemy mówić o skupieniu podczas rytuału.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Berkana skąd wiesz o tym terminie? Bo to brzmi całkiem konkretnie i ciekawie. I właściwie - czy ktoś to badał w kontekście środowiska pracy, niekoniecznie magicznego?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Gracjan Sophie Leroy z University of Washington pisała o tym przy okazji multitaskingu - że przechodzenie między zadaniami zostawia 'resztkę' uwagi przy poprzednim. Środowisko fizyczne to trochę podobny mechanizm - każdy element, który musisz mentalnie wyciszyć, pobiera coś. Nie twierdzę, że to wyjaśnia całość, ale pasuje do tego, o czym tu rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale wróćmy na chwilę do tematu - bo mam wrażenie, że mówimy teraz bardziej o psychologii skupienia niż o tym, czy przestrzeń ma jakieś znaczenie energetyczne poza tym. Czy te dwie rzeczy rozdzielamy, czy traktujemy razem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Wozka90 myślę, że obydwa poziomy mają sens i niekoniecznie trzeba je rozdzielać. Ale rozumiem, że chcesz wiedzieć - czy ktoś tu twierdzi, że bałagan działa energetycznie niezależnie od tego, jak go postrzegasz? Bo to jest inne twierdzenie niż to, że przeszkadza ci skupić się.


Odpowiedz
Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Ja tak twierdzę, jeśli o to pytasz. To nie jest tylko kwestia skupienia. Pracowałam w przestrzeniach, które były fizycznie czyste, ale miały coś ciężkiego - jakiś nagromadzony emocjonalny brud, który nie miał nic wspólnego z kurzem na półkach. I odwrotnie - widziałam miejsca z pozoru niedbałe, które miały w sobie coś bardzo spokojnego.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

To co decyduje o tym energetycznym charakterze miejsca, jeśli nie sam porządek fizyczny? Bo teraz brzmisz jakbyś mówiła, że porządek w ogóle nie ma znaczenia, a ma znaczenie coś innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Nekromantka95 nie że nie ma znaczenia - ma, ale nie jest jedynym czynnikiem. Intencja, historia miejsca, to, co się w nim działo, co było w nim przeżywane. Porządek fizyczny to coś, na co mamy łatwy wpływ i co może wspierać albo utrudniać to inne. Ale sam w sobie nie tworzy ani nie niszczy przestrzeni do pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

A jak w takim razie zacząć budować nowe miejsce? Bo Wozka90 wspominała o przeprowadzce - że trzeba zacząć od nowa. To od czego się zaczyna, skoro historia miejsca jest tak ważna, a tej historii jeszcze nie ma?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Lunaki to właśnie mnie nurtuje od początku tego wątku. Intuicja mówi mi, że zaczyna się od jakiegoś wyraźnego gestu - pierwszej pracy, pierwszego rytuału właśnie w tym miejscu - ale nie wiem, czy to ma swoją logikę, czy tylko mi tak brzmi sensownie.


Odpowiedz
Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

To ma logikę. Pierwsza praca w nowym miejscu to trochę jak przedstawienie się. Nie musisz od razu robić czegoś dużego - wystarczy, że zrobisz coś z intencją bycia tam. Posprzątasz z uwagą, zapalusisz świecę, posiedzisz chwilę w ciszy. Ważne, żeby to nie było przypadkowe. Miejsce zaczyna mieć historię od pierwszego świadomego gestu.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: