Forum

Asystent AI
Magia a porządek - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a porządek - czy chaos lub bałagan wpływa na pracę?

Strona 1 / 2

Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Zaczęłam się zastanawiać nad tym tematem po tym, jak przeprowadzałam się do nowego mieszkania i przez kilka tygodni żyłam w totalnym chaosie - kartony wszędzie, rzeczy porozrzucane, żaden kąt nie był urządzony. Przez ten czas kompletnie nie byłam w stanie nic zrobić sensownego w kwestii rytuałów. Nie chodziło tylko o brak miejsca fizycznego, choć to też. Coś po prostu nie szło. Miałam wrażenie, że każda praca jest jak pchanie kamienia pod górę. Teraz zastanawiam się, czy to był czysty przypadek, zmęczenie przeprowadzką, czy naprawdę środowisko fizyczne ma jakieś przełożenie na to, co próbujemy zrobić. Co wy na to?


Odpowiedz
99 odpowiedzi
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Nie jestem zaskoczona tym, co opisujesz. Sama zauważyłam, że kiedy mój stół roboczy jest zawalony przypadkowymi rzeczami, to nawet zapalenie świecy i skupienie się przez chwilę wydaje się... płytkie? Jakby intencja nie miała gdzie osiąść. Ale nie wiem, czy to fizyczny bałagan coś blokuje, czy po prostu mój własny umysł nie może się skupić, bo kątem oka widzi stos nieprzesortowanych rachunków.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

A czy to w ogóle ma jakieś uzasadnienie poza tym, że bałagan nas rozprasza? Bo logika mi podpowiada, że chodzi po prostu o koncentrację. Jak masz bałagan, to masz więcej bodźców, mózg się kręci wokół rzeczy do zrobienia zamiast skupić się na tym, co chcesz osiągnąć. Gdzie tu w ogóle wchodzi magia, a gdzie zaczyna się zwykła psychologia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Gracjan dobre pytanie, ale myślę, że to nie jest tak łatwe do rozdzielenia. Jeśli stan umysłu jest częścią pracy magicznej, a większość tradycji powie ci, że jest, to czy to ważne, co jest przyczyną jego rozproszenia? Poza tym są tradycje, które mówią wprost o przygotowaniu przestrzeni jako o czymś więcej niż sprzątaniu dla skupienia. Feng shui, geomancja europejska, wiele systemów rytualnych - wszędzie jest ten element oczyszczania i porządkowania przed pracą.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Runy na przykład - kiedy pracuję z runami, to mam coś w rodzaju małego kąta, który jest dosłownie tylko do tego. Żadnych innych przedmiotów, żadnych losowych rzeczy. I nie zrobiłam tego dlatego, że ktoś mi powiedział, że tak trzeba. Po prostu naturalnie wyszło, że jeśli tam jest cokolwiek innego, to coś mi się w głowie przestawia. Nie umiem tego lepiej opisać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Wozka90 to znam bardzo dobrze. Mam podobnie z runami. Ale zauważyłam coś jeszcze - chodzi nie tylko o to, co jest w przestrzeni, ale co tam BYŁO. Raz próbowałam pracować w kącie, gdzie wcześniej przez tydzień leżały rzeczy po chorym kocie, smutne, naładowane stresem. Wszystko było już posprzątane, wyglądało normalnie, ale coś zostawało. Jak to rozumiecie? Czy przestrzeń zachowuje coś po tym, co się w niej działo?


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Berkana o, to jest ciekawy kierunek. Słyszałam o tym w kontekście tzw. genius loci, ducha miejsca. Że każde miejsce ma swoją historię energetyczną, można powiedzieć. Ale mnie bardziej zastanawia praktyczny wymiar - jak długo coś takiego zostaje? I czy da się to jakoś sprawdzić, czy tylko się czuje?


Odpowiedz
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Berkana Przy temacie historii miejsca to muszę wtrącić - sam mam w domu jeden pokój, gdzie zawsze się dziwnie czuję. Nie sprzątam tam jakoś szczególnie rzadziej niż gdzie indziej, ale jest w nim jakiś ciężar. Nie wiem, czy to moja głowa, czy coś realnego. Może to w ogóle nie związane z bałaganem, ale wrzucam, bo pasuje do tego, co Berkana pisze.


Odpowiedz
Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do samego pytania o porządek - jest jedna rzecz, którą czytałam w kontekście magii ceremonialnej. Tam przygotowanie przestrzeni jest traktowane jako pierwsza część rytuału, nie jako coś przed rytuałem. To znaczy, że samo sprzątanie, układanie, wyznaczanie miejsca jest już pracą. Nie można tego oddzielić od reszty. W takim ujęciu bałagan nie tyle blokuje pracę, co po prostu oznacza, że praca jeszcze się nie zaczęła.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

A co z osobami, które twierdzą, że chaos im nie przeszkadza? Znam kogoś, kto pracuje przy biurku zawalonym papierami i mówi, że jej to w ogóle nie przeszkadza. Czy to możliwe, że różni ludzie mają po prostu inną wrażliwość na to? Czy może po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, jak mogłoby być inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Nekromantka95 albo po prostu jej system pracy jest inny i chaos dla niej jest normalnym stanem, więc nie jest rozproszeniem - jest tłem. Moja mama na przykład wie dokładnie, gdzie co leży w swoim bałaganie. To jest jej porządek, tylko niewidoczny dla innych. Ale nie wiem, czy to samo działa przy pracy magicznej.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale ja dalej nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o tym, że przestrzeń coś zachowuje, ma historię energetyczną i tak dalej. Skąd wiecie, że to nie jest po prostu sugestia własna? Że przyszłam do miejsca, gdzie był smutek, wiedziałam o tym i dlatego mi się nie kleiło? Pytam serio, bo próbuję to ogarnąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Gracjan nie mam na to dowodu, który by cię zadowolił, i nie będę udawać, że mam. Ale z własnego doświadczenia: bywały sytuacje, kiedy czułam coś w miejscu, zanim wiedziałam o jego historii. Potem dowiadywałam się czegoś i to pasowało. Czy to sugestia wsteczna, czy coś innego - naprawdę nie wiem. Ale to skłania mnie do traktowania przestrzeni poważnie, bez względu na wytłumaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i myślę sobie - to znaczy, że zanim w ogóle zacznę próbować czegokolwiek, powinnam zadbać o konkretne miejsce do tego? Bo teraz robię różne rzeczy po prostu na łóżku, na kanapie, gdzie akurat jestem. Czy to jest jakiś błąd?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Bazylka54 nie powiedziałabym, że błąd. Ale jest różnica między sytuacją doraźną a świadomą praktyką. Łóżko jest miejscem snu, odpoczynku, pewnie też stresu dnia codziennego. Mieszanie wszystkiego w jednym miejscu sprawia, że każde z tych znaczeń trochę się rozmywa. Nie twierdzę, że na kanapie nic nie działa. Ale jeśli coś nie idzie, to warto spojrzeć na to, gdzie i jak pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam małe mieszkanie i po prostu nie mam miejsca na osobny kąt do czegokolwiek. Jak radzą sobie osoby w podobnej sytuacji? Czy chodzi o to, żeby symbolicznie wyznaczyć przestrzeń, nawet jeśli fizycznie jest to ten sam stolik, co do jedzenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Lunaki właśnie to - symboliczne wyznaczenie może działać. Słyszałam o technice używania czegoś w rodzaju tymczasowej granicy, np. rozkładanej maty, specjalnej tkaniny, czegoś co mówi: teraz to jest to miejsce, a nie inne. Po skończeniu się to składa i stół znowu jest stołem. Czy ktoś tak robi i jak to w praktyce działa?


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Mnie zastanawia coś innego - co z bałaganem wewnętrznym? Miałam okresy, kiedy moje mieszkanie było perfekcyjnie posprzątane, a w głowie totalny rozgardiasz. I wtedy też nic sensownego z pracy nie wychodziło. Czy te dwa porządki - zewnętrzny i wewnętrzny - muszą iść razem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Nekromantka95 to jest chyba sedno tego tematu. Sprzątanie fizyczne może być takim pierwszym krokiem, który pozwala zacząć porządkować też to wewnętrzne. Przynajmniej u mnie tak działa - jak zaczynam ogarniać przestrzeń zewnętrzną, to jakby sygnalizuję sobie, że coś zaczyna się zmieniać. Ale czy to działa w tę drugą stronę - że najpierw ogarniesz się wewnętrznie i to przenosi się na przestrzeń? Tego nie testowałam świadomie.


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Wozka90 A co z tym, co Wozka90 powiedziała wcześniej o tym, że sprzątanie zewnętrzne pomaga zacząć porządkować wewnętrzne? Zastanawiam się, czy to działa też w drugą stronę. Czy jak zaczniesz pracować z tym wewnętrznym chaosem, to fizyczna przestrzeń zaczyna się sama ogarniać? Bo u mnie czasem tak jest - coś się zmienia w głowie i nagle mam ochotę wywrócić szafy do góry nogami i zacząć od nowa.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Nekromantka95 tak, to jest dokładnie moje doświadczenie, tylko w obie strony. Ale chyba trudniej zacząć od środka - przynajmniej mnie. Łatwiej mi fizycznie coś zrobić i poczuć, że ruszam z miejsca. Chociaż ostatnio miałam taki moment, że przez kilka tygodni byłam w bardzo trudnym miejscu emocjonalnie i nie byłam w stanie nic posprzątać. Jak w końcu mi przeszło, to pierwszą rzeczą było zabranie się za ten bałagan. Jakby jedno odblokowało drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze jeden wymiar, o którym nikt jeszcze nie wspomniał. Mówię o tym, że chaos i porządek nie są wartościami bezwzględnymi w każdym systemie. W niektórych tradycjach chaos jest początkiem, stanem twórczym, z którego coś się wyłania. Są rytuały, które świadomie wprowadzają nieporządek jako element pracy. Więc pytanie nie brzmi może: porządek czy chaos, ale co dana praca potrzebuje. I czy umiemy to rozpoznać.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to wróćmy na chwilę do tego chaosu jako stanu twórczego, bo Anastazja05 rzuciła coś, co mi nie daje spokoju. Mówisz, że w niektórych tradycjach chaos jest początkiem. Ale jak to się ma do fizycznego bałaganu w pokoju? Bo chyba nie każde zawalenie biurka papierami to ten sam chaos, o którym mówią te systemy?


Odpowiedz
Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Masz rację, to nie jest to samo i źle by było to mylić. Chaos jako zasada kosmologiczna - jak grecki Khaos albo egipski Nu - to coś innego niż stosy nieposegregowanych rachunków na stole. Ten pierwszy jest potencjałem, z którego wyłania się forma. Ten drugi to po prostu niedokończona praca i rozproszenie uwagi. Chociaż - i tu robi się ciekawie - niektóre tradycje mówią, że intencjonalne wprowadzenie fizycznego nieporządku może być sposobem na rozbicie skostniałych wzorców. Nie przypadkowy bałagan, ale świadomy akt zburzenia tego, co utknęło.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

To mnie zaciekawiło. Świadome burzenie porządku jako akt magiczny - czy to jest coś, co ktoś tutaj praktykował? Bo brzmi to jakby bardziej zaawansowana wersja tego, o czym rozmawiamy, i nie bardzo wyobrażam sobie, jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Kunisia97 słyszałam o czymś takim w kontekście pracy z runami Hagalaz i Thurisaz - obydwie są runami destrukcji, przejścia, rozbicia starej formy. I tak, znam kogoś, kto przy pracy z nimi celowo przestawia rzeczy w przestrzeni, miesza to, co było poukładane. Sama tego nie robię, bo mi to nie odpowiada, ale rozumiem logikę. Pytanie do Anastazji - czy widziałaś opisy takich praktyk w konkretnych tradycjach, czy to bardziej intuicyjne podejście poszczególnych praktykujących?


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Berkana w tekstach ceremonialnych raczej tego nie znajdziesz wprost, ale w tradycjach takich jak chaos magick to jest bardziej wyraźne. Austin Osman Spare pisał o rozbiciu ego i wzorców jako wstępie do pracy - i to miało też wymiar fizyczny, rytualny. Poza tym w wielu tradycjach szamanistycznych przestawienie, przemieszczenie, odwrócenie przedmiotów jest sygnałem przejścia między stanami. Ale to zawsze jest intencja, nie przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

To mi przypomina coś, o czym czytałam przy okazji medytacji - że środowisko zewnętrzne jest odbiciem stanu wewnętrznego. Ale nigdy nie patrzyłam na to przez pryzmat pracy magicznej. Czy to znaczy, że zanim w ogóle coś zacznę, powinnam sprawdzić, co mój bałagan mówi o tym, co mam w głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

A może to pułapka? Bo jak zacznę analizować każdy nieuporządkowany kąt w domu, to nigdy nie zacznę nic robić, bo zawsze znajdę coś, co jest nie tak.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Szczepan63 no właśnie, mam dokładnie ten problem. Ciągle mi się wydaje, że warunki nie są idealne, więc odwlekam. I to się nakręca - im bardziej czekam na idealny moment, tym bardziej mi się wydaje, że tego momentu nie ma.


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Lunaki A czy to nie jest właśnie odpowiedź na to, o co pytała Lunaki z tym małym mieszkaniem? Że nie chodzi o stałe wydzielone miejsce, tylko o przedmioty i rytuał ich rozłożenia, który tworzy przestrzeń? Że to jest bardziej przenośne niż myślimy?


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Nekromantka95 to by mi bardzo pomogło. Bo ja właśnie nie mam tej możliwości wydzielenia stałego miejsca, ale mam kilka rzeczy, do których jestem przywiązana. Może chodzi o to, żeby nauczyć się je świadomie wyciągać i chować, zamiast mieć je cały czas rozłożone?


Odpowiedz
Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo częsta pułapka i myślę, że ważne jest rozróżnienie między przygotowaniem a prokrastynacją. W tradycji hermetycznej przygotowanie przestrzeni jest częścią pracy, ale nie warunkiem wstępnym do jej rozpoczęcia - to znaczy, przygotowanie i praca to jedno continuum, nie dwa osobne etapy. Czekanie na idealne warunki może być formą oporu, szczególnie jeśli powtarza się przy każdej próbie.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

ale jak odróżnić uzasadnione przygotowanie od tego oporu, o którym mówisz? Bo jeśli to jest continuum, to skąd wiesz, kiedy zacząć, jeśli przygotowanie nigdy nie jest skończone?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Gracjan to jest naprawdę dobre pytanie. Myślę, że sygnałem jest to, czy przygotowanie czemuś służy, czy staje się celem samym w sobie. Jeśli sprzątam i czuję, że zbliżam się do czegoś - że przestrzeń nabiera charakteru, intencji - to jest praca. Jeśli sprzątam i myślę 'może jeszcze tamten kąt, może jeszcze wymyję podłogę' i odraczam faktyczne skupienie, to jest coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie się wydaje, że to też zależy od tego, jak bardzo zrośnięte jest nasze poczucie gotowości z konkretnym miejscem. Jak mam swój kąt do run, to nie muszę się długo przygotowywać - wejście w to miejsce samo w sobie jest sygnałem dla mnie, że zaczynam. Ale kiedy próbuję pracować w nowym miejscu, na przykład gdzieś w podróży, to trwa dużo dłużej zanim w ogóle poczuję, że jestem tam, gdzie trzeba.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Berkana to jest coś, o czym mało się mówi - praca w miejscu, które nie jest 'nasze'. Jak sobie radzisz z tym w podróży? Czy masz jakiś sposób na przeniesienie tego poczucia przestrzeni w nowe miejsce?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Kunisia97 biorę ze sobą kilka rzeczy, które są stałe w mojej pracy - nie chodzi o duże przedmioty, bardziej o drobne rzeczy, które zawsze są przy pracy. To tworzy coś w rodzaju przenośnego centrum. Ale szczerze, to i tak działa inaczej niż w domu. Jakby to był szkic zamiast pełnego obrazu.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam podobnie z tą przenośną wersją. Kiedyś myślałam, że to bez sensu, ale potem zauważyłam, że sam akt wyjmowania tych rzeczy i układania ich, nawet na hotelowym stoliku, robi mi coś w głowie. Jakby sygnał - teraz to jest to miejsce, niezależnie od tego, gdzie fizycznie jestem.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie ta granica symboliczna, o której wcześniej pisałam. Wyjęcie i schowanie jako rytuał otwarcia i zamknięcia. Myślę, że dla małych przestrzeni to działa lepiej niż próba wydzielenia fizycznego kąta, który i tak będzie pełnił kilka funkcji na raz i nigdy nie będzie naprawdę 'tylko do tego'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Kunisia97 To co mówi Kunisia97 o rytuale wyjęcia i schowania - właśnie tak to sobie teraz wyobrażam. Że to jest ta granica, której mi brakowało. Bo wcześniej miałam te rzeczy rozłożone cały czas i chyba przez to przestały dla mnie cokolwiek znaczyć, po prostu były częścią bałaganu.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy to nie jest trochę tak jak z medytacją - że samo siadanie w konkretnym miejscu i przyjmowanie określonej pozycji już zmienia stan? Bo jeśli tak, to rozłożenie tych przedmiotów robi to samo, co pozycja ciała przy siedzeniu. Znaczy przestrzeń zewnętrzna wchodzi w dialog z czymś wewnętrznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Bazylka54 to jest bardzo trafne skojarzenie. W ceremonializmie mówi się o czymś takim jak 'setting the stage' - nie tylko fizyczne przygotowanie, ale właśnie sygnał dla psychiki, że teraz wchodzimy w inny tryb. Mary Douglas w 'Purity and Danger' pisała o tym, że granice między tym, co czyste i nieczyste, porządkiem i chaosem, są zawsze symboliczne. Czyli to, co robimy z przestrzenią, ma znaczenie nie dlatego, że magia wymaga czystości - ale dlatego, że my wymagamy sygnałów.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@gracjan)
Połączone: 1 rok temu

ale zaraz - to sugerujesz, że to wszystko jest psychologiczne? Że efekt jest w głowie pracującego, a nie w przestrzeni jako takiej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Gracjan nie powiedziałabym, że 'tylko' psychologiczne, bo to trochę spłaszcza temat. Ale tak, nie oddzielałabym tych dwóch warstw. To, co dzieje się w głowie, i to, co dzieje się w przestrzeni, to nie są dwa osobne zjawiska. Piszę o sygnałach, bo to jest obserwowalne - ale co się z tymi sygnałami dzieje dalej, to już inna kwestia.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Gracjan Mnie to pytanie Gracjana też gdzieś siedzi od jakiegoś czasu. Bo z jednej strony - tak, rozumiem tę psychologiczną warstwę. Ale z drugiej, przy runach jest coś, czego nie umiem wyjaśnić tylko stanem głowy. Pracuję czasem w dwóch różnych miejscach i efekty są naprawdę inne, nie tylko moje nastawienie.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Berkana a jak to opisujesz to 'inne'? Bo mi trudno to uchwycić słowami, kiedy próbuję komuś wytłumaczyć, dlaczego w jednym miejscu mi idzie lepiej niż w drugim. Mówię 'czuję się inaczej' i brzmi to banalnie.


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Wozka90 jakby... różna gęstość uwagi? W miejscu, gdzie pracuję regularnie, łatwiej mi skupić się na jednej rzeczy i zostać przy niej. W obcym miejscu myśl chodzi szerzej, trudniej mi zejść w głąb. Może to jest po prostu koncentracja, może coś więcej - nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Gęstość uwagi - to mi się bardzo podoba jako określenie. Czy to jest coś, co można zbudować świadomie, czy raczej samo się kumuluje przy regularnej pracy?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 652

@Nekromantka95 z mojego doświadczenia - kumuluje się, ale można temu pomagać. Każdy raz, kiedy wchodzisz w to samo miejsce z podobną intencją, to jakby dokładasz kolejną warstwę. Ale jeśli wchodzisz tam też po zakupy, oglądasz seriale i jesz lunch - to się rozmywa.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Berkana Wracając do tego, co mówiła wcześniej Berkana o rozmywaniu - mam pytanie do wszystkich. Jak sobie radzicie z sytuacją, kiedy życie codzienne dosłownie wlewa się w przestrzeń do pracy? Ostatnio mam w domu total chaos przez przeprowadzkę i kompletnie straciłam kontakt z tym miejscem, które miałam. Muszę to jakoś zacząć od nowa i nie wiem, czy najpierw fizycznie poukładać wszystko, czy może od razu zacząć pracować w tym bałaganie i zobaczyć, co się dzieje.


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Wozka90 przeprowadzka to jest właśnie ten moment, kiedy ta przenośna wersja ma sens. Bo stare miejsce i tak przestało istnieć. Może zamiast odtwarzać to, co było, zacząć od zera - wyjąć te swoje stałe rzeczy w nowym miejscu i zobaczyć, gdzie chcą być, zanim zdecydujesz o fizycznym porządku?


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 175

@Wozka90 ja miałam podobną sytuację i zaczęłam od małego - jedno miejsce, jeden przedmiot, pięć minut. Nie próbowałam odtworzyć od razu całości. I to mi pomogło bardziej niż próba ogarnięcia wszystkiego naraz. Ale ciekawa jestem, czy u Ciebie to nie jest też tak, że ten chaos przeprowadzki jakoś przekłada się na to, co czujesz wewnętrznie? Bo u mnie tak było.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Nekromantka95 to ciekawe, co mówisz o tym małym - ale zastanawiam się, czy to 'małe' nie jest właśnie czymś, co wynika z chaosu przeprowadzki, czy z mojej głowy, która jest teraz w rozsypce. Bo mam wrażenie, że przestrzeń fizyczna i mój stan wewnętrzny są teraz tak poplątane, że nie wiem, co co powoduje.


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Wozka90 To, co opisuje Wozka90, to jest właśnie jeden z tych momentów, gdzie ta dyskusja o porządku i chaosie staje się bardzo konkretna. Nie ma już abstrakcji - jest tu i teraz, przeprowadzka i pytanie, od czego zacząć. I mam wrażenie, że w tradycjach ceremonialnych odpowiedź na to byłaby prosta: wyznacz granicę. Dosłownie. Nie musisz mieć miejsca gotowego - musisz mieć gest, który mówi 'tu zaczyna się coś innego'.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie argument za tym, żeby w małym mieszkaniu nie mieć stałego miejsca, tylko tę przenośną wersję. Bo stałe miejsce, które pełni kilkanaście funkcji, może być bardziej rozmyte niż żadne miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tylko że ta przenośna wersja wymaga konsekwencji przy wyciąganiu i chowaniu. A jak ktoś - jak ja na przykład - ma tendencję do odkładania rzeczy na potem, to może się okazać, że te przedmioty po prostu leżą w torbie i nigdy nie wychodzą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Szczepan63 no tak, i mam wrażenie, że właśnie o to chodzi w tym rytuale wyjmowania - że on wymaga od ciebie podjęcia decyzji za każdym razem. Nie możesz po prostu usiąść przy stałym kącie i zacząć, bo przestrzeń już jest. Musisz aktywnie powiedzieć sobie 'teraz'. Może to i trudniejsze, ale bardziej świadome?


Odpowiedz
(@szczepan63)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 156

@Lunaki masz rację, ale to jest też większy wysiłek na wejściu. Zastanawiam się, czy ten wysiłek nie odpycha, zamiast pomagać.


Odpowiedz
Wpisy: 490
Rozpoczynający temat
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

To zależy chyba od tego, jak traktujesz ten wysiłek. W niektórych tradycjach sam akt przygotowania jest częścią rytuału, nie przeszkodą do niego. U Aleistera Crowleya jest coś takiego, że każda czynność wykonana z intencją jest aktem magii - mycie rąk przed pracą, zapalenie świecy, rozłożenie przedmiotów. Nie ma tutaj granicy między przygotowaniem a właściwą pracą.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: