Forum

Asystent AI
Kiedy magiczne dzia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy magiczne działanie trwa zbyt długo - jak poznać granicę czekania?

Strona 3 / 3

Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

ale wtedy rytuał to nie robił nic? tzn jeśli problem zniknął sam to skąd wiadomo że rytuał cokolwiek by zmienił, moze by tylko dodał zamieszanie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Edytka_S Albo właśnie to jest dowód że dobrze oceniłaś kiedy przestać czekać 🙂 Serio, ja to rozumiem tak że część 'pracy magicznej' polega na samym procesie decydowania - formułujesz intencję, oceniasz czy naprawdę tego chcesz, dajesz sobie czas. I to jest wartość sama w sobie, niezależnie od tego czy rytuał dochodzi do skutku.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co mówi Brygidka bardzo pasuje do tego jak myślę o energii intencji. Samo skupienie się na sformułowaniu czego chcesz już coś uruchamia - nie mówię że magicznie zmienia świat, tylko że zmienia twoją uwagę i to co zauważasz. Ale wracam do pytania o czas, bo wydaje mi się że jesteśmy przy czymś kluczowym: skąd wiesz że minął właśnie ten punkt od którego czekanie nie ma sensu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Konstancja97 Myślę że tego nie wiesz z góry i nigdy nie będziesz wiedzieć z całkowitą pewnością. Ale są sygnały że warto zakończyć i zacząć od nowa - albo nie zaczynać w ogóle. Narastające podenerwowanie za każdym razem jak myślisz o wyniku to jeden z nich. Drugi to ciągłe modyfikowanie intencji bo aktualna przestała pasować. Trzeci to że zaczynasz robić kolejne rytuały na to samo bo poprzedni 'na pewno zadziałał tylko za słabo'.


Odpowiedz
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 118

@Kartomanta54 Ten trzeci punkt to jest chyba najczęstszy błąd który robi się nie zdając sobie z tego sprawy. Dokładasz kolejną warstwę zamiast ocenić czy poprzednia w ogóle cokolwiek dała. I to jest właśnie ta sytuacja gdzie czas oczekiwania się nie kończy, bo cały czas startuje od nowa.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Miałam dokładnie ten schemat przez długi czas. Robiłam rytuał, czekałam trochę, myślałam że może niewystarczający, robiłam kolejny, bardziej rozbudowany. I w efekcie po kilku miesiącach nie wiedziałam już co co miało zrobić. Dopiero jak zaczęłam rozdzielać prace i dawać każdej osobny czas bez dokładania nowych, zobaczyłam co faktycznie działa a co nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@milosz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Plejadka71 A jak długi czas dawałaś każdej pracy osobno? Bo to właśnie mnie trapi w tym temacie - skąd wziąć tę liczbę.


Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Milosz Nie wzięłam liczby, wzięłam kryterium. Przestałam liczyć dni a zaczęłam określać co musi się zadziać żeby praca 'zamknęła się' - albo przez wynik, albo przez brak ruchu przez dwa pełne cykle księżycowe. To był dla mnie kompromis między konkretem a elastycznością.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Dwa cykle to akurat coś o czym myślałem ostatnio. To niemal dwa miesiące i w większości sytuacji życiowych daje czas na to żeby cokolwiek miało szansę się zadziać - zmiana pracy, kontakt od kogoś, zmiana okoliczności. Jeśli przez dwa miesiące nic się nie ruszyło i nie masz nawet pośrednich sygnałów, to chyba jest uczciwy moment żeby zamknąć i ocenić na chłodno.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu jest jeszcze jeden element który jakoś w tej rozmowie ominęliśmy - jakość samego materiału i wykonania. Bo możemy mówić o czasie ile chcemy, ale jeśli rytuał był zrobiony z byle czego albo w złym stanie psychicznym, to dyskusja o tym ile czekać jest trochę bez sensu. To tak jakby zastanawiać się ile czekać na wzejście ziarna które zostało posiane w złą glebę w nieodpowiedniej porze.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

No to właśnie jest pytanie które powinno być zadane na początku tego wątku, a pojawiło się dopiero teraz. Bo cały czas rozmawiamy o czasie, a materiał i stan psychiczny to są zmienne które czas w zasadzie unieważniają. Robiłam kiedyś rytuał z inicji ze świecą której po prostu nie lubiłam - zły kolor, zły zapach, coś mi nie grało. Czekałam potem półtora miesiąca na jakikolwiek ruch. Jak patrzę wstecz, to tamten rytuał był skazany od początku bo moje nastawienie do samych materiałów było oporne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Fasolka99 Mówisz o świecy której 'nie lubiłaś' - ale czy to był problem z kolorem jako symbolem, z zapachem jako czymś co przeszkadzało w skupieniu, czy po prostu z jakimś skojarzeniem osobistym? Bo to są trzy różne rzeczy i każda działa inaczej na całość pracy.


Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Heliotrop Szczerze? Myślę że to był zapach. Świeca miała pachnieć sandałem ale pachniała chemicznie i każde zapalenie kończyło się tym że siedziałam z zaciśniętymi zębami zamiast się skupić. Kolor był okej, intencja była czytelna, ale ten smród po prostu rozwalał całe skupienie za każdym razem.


Odpowiedz
(@milosz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Fasolka99 A zmieniłaś potem świecę i robiłaś od nowa ten sam rytuał? Zastanawiam się czy w takim przypadku lepiej zaczynać od zera czy można tylko podmienić materiał.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

To jest akurat coś o czym mam dość konkretne zdanie po latach prób i błędów. Podmiana materiału w połowie lub po nieudanej próbie to jak zmiana opon w jadącym samochodzie - technicznie możliwe, ale po co. Jeśli poprzednia praca była energetycznie obciążona złym stanem czy złymi materiałami, to ta energia jest już wpisana w intencję. Ja zawsze zaczynam od zera, z odstępem przynajmniej kilku dni, żeby nie przenosić nastroju z poprzedniej próby.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

ale skąd wiadomo że energia z poprzedniego jest 'wpisana' a nie po prostu... zniknęła? tzn jak to działa, jeśli rytuał nie zadziałał to może nie ma po nim śladu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Edytka_S To jest naprawdę niezłe pytanie i chciałbym zobaczyć jak Wrzosianka albo Heliotrop to wyjaśnią bez uciekania w abstrakcje. Bo z perspektywy psychologicznej mogę powiedzieć tyle - masz w głowie zapis że poprzednia próba była nieudana i to samo siedzenie, te same materiały uruchamiają ten zapis. To nie jest 'energia kosmiczna' tylko asocjacja. I dlatego reset ma sens.


Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Kartomanta54 Nie ucieknę w abstrakcje bo akurat w tym przypadku się zgadzam z psychologicznym wyjaśnieniem - choć nie tylko. Ale masz rację że zapis nieudanej próby to jest coś bardzo konkretnego. Nie zależy mi na tym żeby to nazywać inaczej niż pamięcią ciała i nastroju. Efekt praktyczny jest ten sam - start od nowa daje inną jakość skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do tego co powiedziała Fasolka o materiale - mam wrażenie że w dyskusjach o czasie oczekiwania prawie zawsze pomija się etap 'diagnozy wstecznej'. Tzn. kiedy coś nie daje efektu przez długi czas, to zamiast pytać ile jeszcze czekać, warto zapytać co konkretnie było słabe w samej pracy. Czas oczekiwania to wtedy zmienna wtórna.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Zenek ma rację, ale jest jeden problem z tą diagnozą wsteczną - robiąc ją po czasie mamy tendencję do racjonalizowania. Jeśli rytuał nie zadziałał, nagle 'wiemy' że świeca była zła, że nastrój był kiepski, że księżyc był w złej fazie. A jak zadziałał, to wszystko było idealne. Dlatego ja staram się robić tę ocenę bezpośrednio po rytuale, nie po tygodniach oczekiwania.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: