Forum

Asystent AI
Kiedy magiczne dzia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kiedy magiczne działanie trwa zbyt długo - jak poznać granicę czekania?

Strona 1 / 3

Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam już spory zeszyt z notatkami z różnych działań i coraz częściej wracam do jednego pytania - kiedy właściwie można powiedzieć, że coś po prostu nie zadziałało, a nie że jeszcze czeka na odpowiedni moment? Bo u mnie jest tak, że przy niektórych rzeczach efekt przychodził po trzech dniach, przy innych czekałem kilka tygodni i naprawdę się ziściło, ale przy kolejnych minęły miesiące i nic. I nie wiem jak retrospektywnie ocenić, czy materiały miały znaczenie, czy to coś innego. Konkretnie interesuje mnie czy wosk, sól, zioła - to faktycznie wpływa na czas manifestacji czy to raczej kwestia intencji i stanu, w którym się było podczas rytuału. Ktoś to jakoś usystematyzował?


Odpowiedz
149 odpowiedzi
Wpisy: 222
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest proste do usystematyzowania, bo te zmienne nakładają się na siebie. Ale z tego co obserwuję przez lata, materiały mają znaczenie nie tyle dla samego 'czy zadziała', co dla tempa i stabilności działania. Wosk na przykład - twardnieje, wiąże, zatrzymuje. Użyty w złym momencie może spowalniać zamiast przyspieszać. Sól podobnie - ona oczyszcza, ale może też tworzyć barierę, jeśli ją źle rozmieścisz. Pytanie do Ciebie: czy przy tych działaniach, które długo czekały - pamiętasz z czego były zbudowane, jakie materiały dominowały?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Fasolka99 Właśnie próbowałem to odtworzyć z notatek. Jedno z tych długich to był rytuał oparty głównie na kadzidle i świecy - biała świeca, kadzidło sandałowe, nic więcej właściwie. Efekt przyszedł, ale po ponad miesiącu. Drugie, krótsze działanie - miałem tam sól, rozmaryn i wosk naturalny, pszczeli. I to zadziałało szybciej, ale i zakres był węższy. Nie wiem co z tym zrobić analitycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i od razu myślę o czymś innym - a co z porą roku i układem planet w trakcie rytuału? Bo u mnie jest tak, że te same materiały, ta sama intencja, ale inne daty dają zupełnie inne tempo. Robiłam podobne rzeczy przy Merkurym retrograde i to był błąd, przyznę szczerze. Materiały były dobre, intencja czysta, a działanie jakby utknęło w miejscu na kilka tygodni. Czy ktoś bierze pod uwagę ten aspekt przy ocenie, dlaczego coś trwa za długo?


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@milosz)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę, ale jestem ciekaw - co to znaczy, że wosk 'wiąże i zatrzymuje'? To chodzi o właściwości fizyczne czy przypisuje mu się jakieś inne działanie? Bo dla mnie wosk to po prostu wosk i nie rozumiem tej logiki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Milosz W tradycji magicznej, nie tylko w jednej, materiałom przypisuje się właściwości wynikające z ich natury - tego jak się zachowują fizycznie, jak pachną, skąd pochodzą. Wosk pszczeli jest ciepły, naturalny, pochodzi od pszczół które są symbolem pracy i wspólnoty, twardnieje i zatrzymuje kształt. To jest logika sympateyczna - coś co fizycznie 'trzyma formę' ma wspomagać trwałość i stabilizację w działaniu. To nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy nie jest tak, że my po prostu dopasowujemy interpretację po fakcie? Znaczy - jeśli zadziałało szybko, mówimy 'dobry materiał', jeśli długo - 'pewnie coś było nie tak z materiałem'. A może to po prostu losowe? Pytam szczerze, bo sama kilka razy miałam tak że chyba wszystko robiłam 'poprawnie' według wskazówek i nic. Potem raz zrobiłam coś improwizowanego, bez konkretnych materiałów, i wyszło. Skąd wiadomo, że to materiały decydują, a nie coś zupełnie innego?


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest dobre pytanie i właśnie ono jest sercem tej dyskusji. Problem z oceną materiałów polega na tym, że nigdy nie mamy grupy kontrolnej. Robisz rytuał raz, nie robisz drugiego identycznego w innych warunkach dla porównania. Z tego co obserwuję i czytam w starszych źródłach - tradycja grimoirów przywiązywała wagę do materiałów przede wszystkim ze względu na ich trwałość i czystość, nie magiczne właściwości per se. Miedź, srebro, konkretne zioła - to były materiały dostępne, trwałe i niesfałszowane. Współcześnie mamy problem z jakością - syntetyczne odpowiedniki, olejki zapachowe zamiast eterycznych, parafinowe świece zamiast woskowych. Czy ktoś tutaj porównywał efekty przy użyciu surowców wysokiej jakości kontra tanie zamienniki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Heliotrop dotknął czegoś ważnego przy tej jakości, bo to jest coś co sama sprawdzałam przez dłuższy czas. Mam taki wniosek: syntetyczne olejki działają inaczej na zmysły, a zmysły podczas rytuału są moim zdaniem jednym z kluczowych elementów. Nie chodzi o 'magię zapachu' w sensie dosłownym - chodzi o to, że autentyczny zapach rozmarynu albo prawdziwej żywicy angażuje inaczej niż sztuczny odpowiednik. Stan skupienia jest głębszy, intencja jest bardziej osadzona. I tutaj wracam do pytania Zenka - bo według mnie czas działania to wypadkowa kilku rzeczy jednocześnie: jakości materiałów, głębokości stanu w trakcie rytuału i tego co Plejadka nazwała kontekstem czasowym, choć ja bym to nazwała spójnością zewnętrzną. Nie da się tego rozdzielić.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Wrzosianka To pojęcie 'spójności zewnętrznej' - możesz rozwinąć? Bo rozumiem, że chodzi o coś więcej niż tylko planetarne ustawienie?


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Tak, dokładnie. Chodzi mi o to, że rytuał nie istnieje w próżni. Jeśli pracujesz nad czymś dotyczącym stabilności finansowej, ale przez cały tydzień po rytuale podejmujesz decyzje sprzeczne z tym co deklarowałeś - działanie ma pod górę. Materiały mogą być idealne, pora właściwa, ale coś co nazywam spójnością zewnętrzną - czyli zachowanie, myślenie, środowisko - działa kontra. I wtedy nie można powiedzieć, że materiał zawiódł albo że 'jeszcze działa'. Trzeba zapytać co po rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

a jak właściwe poznaćc że to kwestia spójnosci a nie po prostu ze to nie działa od początku? bo ja mam problem ze ocniać po czasie bo zawsze znajde jakis powód 'aha bo wtedy to tamto zrobiałam' i kółko się zamyka xd


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam podobny problem do Edytki, tylko u mnie to wygląda tak - robiłam kilka miesięcy temu coś z kamieniami, nie powiem co dokładnie, ale skończyłam i miałam wrażenie że dobrze poszło. Minął miesiąc - nic. Dwa - nic. Zaczęłam wątpić. A potem nagle po jakichś trzech miesiącach sytuacja się zmieniła i to w dokładnie takim kierunku jakiego chciałam. Czy to był ten rytuał? Nie mam pojęcia. Ale właśnie o to mi chodzi - jak długo czekać zanim uznam że trzeba zacząć od nowa albo odpuścić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Brygidka58 Kamienie to osobny temat, bo one mają swoją własną 'prędkość' - to brzmi może dziwnie, ale to wynika z ich gęstości energetycznej i tego z jakiej formacji pochodzą. Jedne pracują szybko, inne tygodniami osadzają zmiany. Ale to co opisujesz - trzy miesiące i zmiana - to jest akurat typowy czas dla głębszych, strukturalnych przesunięć. Pytanie do Ciebie: czy pamiętasz jakie kamienie były użyte? To by coś powiedziało.


Odpowiedz
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Konstancja97 Był labradoryt i czarny turmalin, jeśli to coś mówi. Dostałam je od koleżanki, niekoniecznie wiedziałam dokładnie co robię.


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Brygidka58 To mówi całkiem dużo. Labradoryt to kamień przejść i transformacji, ale on pracuje w swoim rytmie - nie można go przyspieszyć. Czarny turmalin oczyszcza i stabilizuje, więc ta para razem działa raczej w trybie 'najpierw porządek, potem zmiana'. Trzy miesiące to przy takim zestawieniu w ogóle nie jest długo. Mnie bardziej ciekawi co się działo między pierwszym a trzecim miesiącem - czy były jakieś sygnały, drobne zmiany, które wtedy może zignorowałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do materiałów - bo mam wrażenie że trochę zejdziemy tylko w kierunku kamieni - chciałam powiedzieć coś o ziołach. Rozmaryn, który Zenek wymienił wcześniej, to jest zioło które pracuje szybko i czysto. Szałwia podobnie. Ale już na przykład korzeń kozłka albo korzeń imbiru - to są materiały, które moim zdaniem potrzebują czasu żeby 'osiąść' w działaniu. Nie mam na to twardego dowodu poza własną praktyką i notatkami, ale widzę ten wzorzec od dłuższego czasu. Czy ktoś miał podobne obserwacje z ziołami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Plejadka71 Właśnie to co opisujesz jest zgodne z tym co znalazłem w kilku tekstach z tradycji hoodoo - tam rozróżnia się zioła 'szybkie' i 'wolne' nie dlatego że tak je sobie ktoś wymyślił, ale wynikało to z wielopokoleniowej obserwacji. Zioła o ostrym, lotnym zapachu - rozmaryn, mięta, bazylia - są przypisywane do szybkich zmian. Korzenie, żywice, cięższa materia - one pracują na głębszych poziomach i potrzebują tygodni. To nie jest tylko metafora. Mam u siebie zeszyt gdzie zapisuję kiedy użyłem czego i kiedy nastąpił efekt - po kilku latach te wzorce zaczęły się układać.


Odpowiedz
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 118

@Heliotrop Ale to trochę błędne koło, nie? Heliotrop mówił o braku grupy kontrolnej, Fasolka teraz mówi że nie ma bezpiecznika - to w takim razie jak ktokolwiek wie że cokolwiek działa? Naprawdę pytam, nie złośliwie, bo sama przez to przechodzę.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Jarzebinka97 Właśnie to jest podstawowy problem epistemologiczny w tej dziedzinie i nie ma co udawać, że go nie ma. Ale powiem tak - większość tradycji, z którymi się zetknąłem, nie stawia sobie za cel 'udowodnienie' działania w sensie naukowym. Opierają się na powtarzalności własnych doświadczeń i przekazywanych metodach. Czy to wystarczy? Zależy komu i do czego. Dla kogoś kto szuka pewności laboratoryjnej - nie. Dla kogoś kto pracuje z własną intencją i obserwuje własne życie - bywa że tak.


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@wladek99)
Połączone: 8 miesięcy temu

O rany, Heliotrop dziękuję za to bo ja właśnie zaczynałem się zastanawiać czy moje działania w ogóle mają sens, bo używałem mieszanki korzeniowej z internetu i czekałem tydzień i nic. Teraz rozumiem że może po prostu za krótko. Ale mam pytanie - skąd wiedzieć ile dokładnie czekać? Jest jakaś reguła?


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Nie ma jednej reguły i to jest odpowiedź, która nikogo nie zadowala, ale jest uczciwa. To co mi jednak przez lata pomagało ocenić czy działanie jeszcze trwa czy już nie - to jest obserwacja małych znaków w codzienności. Nie chodzi o cuda. Chodzi o to, że kiedy coś 'idzie' - pojawiają się drobne przesunięcia, małe zbiegi okoliczności, rozmowy które same wychodzą na tematy które są istotne dla intencji. Kiedy tego nie ma przez długi czas i mam poczucie kompletnej ciszy - to dla mnie sygnał żeby albo wzmocnić działanie, albo zrewidować intencję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wladek99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Fasolka99 Dzięki za to, naprawdę - to chyba najbardziej konkretna wskazówka jaką tu dostałem. Ale mam jedno pytanie do tej obserwacji małych znaków - czy to nie jest tak, że jak bardzo chcemy żeby działało, to zaczniemy te znaki widzieć wszędzie? Serio pytam, bo sam już kilka razy miałem wrażenie że 'coś się rusza' i nic z tego nie wynikło.


Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Wladek99 To jest uczciwe pytanie i nie mam na nie idealnej odpowiedzi. Różnica moim zdaniem jest taka - jeśli szukasz znaków aktywnie, to je znajdziesz zawsze. Ale jeśli coś samo się pojawia i zastanawia cię bez szukania, to już inna kategoria. Problem polega na tym, że sami siebie możemy okłamywać w obie strony - zarówno wymyślać znaki, jak i ignorować realne sygnały bo 'pewnie się mylimy'. Nie ma tu bezpiecznika.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja to widzę inaczej niż szukanie dowodów naukowych. Moje notatki nie są po to żeby 'udowodnić' że magia działa - są po to żeby sprawdzić co dla mnie działa. To różnica. I po kilku latach mam pewne wzorce, które się powtarzają niezależnie od tego czy je rozumiem czy nie. Zioła korzeniowe i kamienie - długo. Kadzidło, dym, szybkie zioła - krócej. To nie jest dowód na nic, ale jest moją mapą.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

okej ale jak długo trzeba prowadzić takie notatki żeby miało to w ogóle sens? bo jak mi powiesz że kilka lat to się trochę zniechęcam xd


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Edytka_S Nie ma minimum. Nawet kilka zapisanych rytuałów z datą, warunkami i efektem to już coś. Ja zaczynałem od kartki w zeszycie, bardzo prosto - data, co użyłem, jaka była intencja, kiedy coś zauważyłem. Dopiero z czasem to się rozrosło. Kluczowe jest żeby zapisywać od razu a nie z pamięci po miesiącu.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do tego co mówiła Plejadka o ziołach - jest jedna rzecz którą bym dodała do tej 'prędkości' materiałów. Kamienie i zioła różnią się nie tylko tempem ale też trybem działania. Zioła często pracują linearnie - zapoczątkowują coś i to idzie do przodu. Kamienie, szczególnie te z wysoką zawartością minerałów jak labradoryt, działają warstwowo - czyli może być tak, że trzy miesiące to były trzy etapy, nie jedno długie czekanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Konstancja97 To brzmi dla mnie bardziej sensownie niż to co sobie dotąd tłumaczyłam. Czyli te trzy miesiące to nie była jedna długa cisza tylko jakiś proces w środku? Ale jak to rozróżnić w praktyce, bo z zewnątrz wyglądało tak samo - nic się nie dzieje.


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Brygidka58 Właśnie w tym jest trudność. Zewnętrznie faktycznie może wyglądać tak samo. Ale jeśli przez ten czas coś się zmieniało w tobie - sposób myślenia o sytuacji, pojawiały się nowe perspektywy, może sny na ten temat - to sygnał że coś pracuje, tylko wewnątrz. Labradoryt szczególnie często tak robi. Nie zmienia okoliczności, zmienia optykę.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@milosz)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że znowu wchodzę z czymś podstawowym, ale - czy to nie jest trochę tak, że kamień 'zmienia optykę' to znaczy po prostu że my sami sobie zmieniamy myślenie przez sam fakt że skupiliśmy się na jakimś celu? Nie przeczę, że efekt jest realny, ale czy kamień jest tu potrzebny?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Milosz To jest pytanie które pojawia się w każdej dyskusji o materiałach i rozumiem je. Moja odpowiedź jest taka - nie wiem czy kamień jest 'potrzebny' w jakimś absolutnym sensie. Ale wiem że obecność konkretnego fizycznego obiektu zmienia jakość skupienia i intencji. To nie jest tylko placebo w klasycznym sensie, bo placebo działa gdy nie wiesz że to placebo. Tu wiesz. A mimo to skupienie jest inne. Nie mam na to lepszego wyjaśnienia.


Odpowiedz
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 118

@Wrzosianka A nie jest tak, że właśnie dlatego że wiesz i intencjonalnie to robisz - to działa? Czyli mechanizm nie jest 'w kamieniu' tylko w tym akcie świadomego skupienia z użyciem kamienia jako kotwicy?


Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Jarzebinka97 Możliwe. I różne tradycje różnie to interpretują. Jedne mówią że materiał niesie własną energię niezależnie od ciebie, inne że to wszystko twoja psychika i materiał jest tylko punktem zakotwiczenia. W praktyce - efekt bywa podobny. Ale dla mnie osobiście różnica między syntetycznym a naturalnym jest na tyle wyraźna żeby twierdzić, że to nie tylko kotwica. Choć przyznam, że nie mam twardego argumentu.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Trochę chcę wrócić do wątku który poruszył Zenek na początku, bo myślę że za bardzo odpłynęliśmy w stronę filozofii. Konkretnie - czy ktoś ma jakieś własne obserwacje co do długości działania przy mieszanych materiałach? Znaczy - kiedy w jednym rytuale używasz i ziół szybkich i korzeni albo kamieni? Bo moje doświadczenie jest takie, że wtedy trudniej przewidzieć tempo niż przy jednorodnych materiałach.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Plejadka71 Dokładnie to jest mój problem. Mam w notatkach kilka takich przypadków i nie widzę regularności. Raz zioło 'przyspieszyło' kamień, raz jakby go nie było. Zastanawiam się czy to zależy od proporcji - ile czego było dominujące w rytuale.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Plejadka71 To co opisujesz jest zgodne z czymś co czytałem w kontekście tradycji rootwork - tam przy tworzeniu mieszanek zawsze jest jeden składnik dominujący, tzw. 'boss' zioło lub korzeń, i reszta go wspiera. Jeśli nie ma wyraźnej hierarchii składników, efekt może być nieprzewidywalny. Nie dlatego że magia nie działa, ale dlatego że brakuje jasnego centrum intencji w materii.


Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Heliotrop To co mówi Heliotrop zgadza się z moją praktyką, choć ja nigdy nie używałam tej konkretnej terminologii. Zawsze wybieram jeden główny składnik i reszta go uzupełnia. Przy okazji - jak wybieram który jest głównym? Intuicyjnie, ale też przez pytanie co w tym rytuale jest esencją. Jeśli chcę żeby coś trwało, główny jest korzeń lub kamień. Jeśli chcę szybkiego ruchu, główne jest zioło lotne albo kadzidło.


Odpowiedz
(@wladek99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Fasolka99 To jest dla mnie naprawdę pomocne, dziękuję. Ale mam jeszcze jedno - co robisz kiedy po tym czasie który sobie zakładasz nic nie ma? Czy ponawiasz rytuał, czy czekasz dłużej, czy odpuszczasz?


Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Wladek99 Zależy od materiałów których użyłam i od tego co obserwuję w życiu. Jeśli główny był korzeń lub kamień i minął rozsądny czas dla tych materiałów, ale absolutnie nic - ani zewnątrz ani wewnątrz - to zanim cokolwiek ponowię, sprawdzam czy intencja jest nadal aktualna. Czasem przez ten czas sytuacja zmienia się na tyle, że ponawianie nie ma sensu. I to nie jest porażka - to jest zmiana kontekstu.


Odpowiedz
(@wladek99)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 105

@Fasolka99 Dzięki, naprawdę to porządkuje myślenie. Ale to co mówisz o sprawdzaniu intencji - jak to robisz konkretnie? Bo u mnie problem jest taki, że intencja wydaje mi się jasna kiedy zaczynam, a potem po kilku tygodniach nie wiem już czy nadal jej chcę w tej samej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

To co Wladek opisuje to chyba powszechniejsze niż myślimy. Intencja się 'starzeje' albo my się zmieniamy razem z procesem. Pytanie do Fasolki - czy w twojej praktyce jeśli intencja ewoluuje w trakcie, to liczysz od nowa czas oczekiwania czy traktujesz to jako ciągłość?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Plejadka71 Szczerze? To zależy od skali zmiany. Jeśli intencja zmieniła się o niuans - to ciągłość. Jeśli to jest praktycznie nowy cel, to zamykam poprzedni rytuał świadomie i zaczynam od zera. Nie zostawiam otwartych 'sesji' które już do mnie nie pasują, bo z mojego doświadczenia to tworzy jakiś rodzaj napięcia, coś zablokowanego w tle.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@milosz)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, ale - jak się 'zamyka' rytuał? Nigdzie nie trafiłem na konkretną odpowiedź, wszędzie jest ogólnikowo. Czy to jest fizyczna czynność z materiałami których się używało, czy bardziej deklaracja wewnętrzna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Milosz Obie opcje są obecne w różnych tradycjach i trudno mi ci powiedzieć, że jedna jest 'właściwa'. W praktykach wywodzących się z europejskiej magii ceremonialnej zamknięcie jest często fizyczne - gaszenie świec w określonej kolejności, zakopanie lub spalenie materiałów, wymówienie formuły końcowej. W tradycjach bardziej intuicyjnych wystarczy świadoma deklaracja. Ale powiem ci tak - fizyczne zamknięcie jest łatwiejsze dla umysłu. Trudno się psychicznie rozstać z czymś bez żadnego gestu.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Czyli ten gest zamknięcia to znowu pytanie o to, czy materiał robi coś sam czy ty robisz to przez materiał? Bo jeśli chodzi tylko o to co jest łatwiejsze dla umysłu, to wróciłyśmy do tej samej pętli co wcześniej z kamieniami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Jarzebinka97 Nie do końca ta sama pętla, bo tutaj chodzi o coś innego. Przy zamknięciu rytuału fizyczna czynność spełnia konkretną funkcję - sygnalizuje zakończenie okresu aktywnego skupienia. To nie jest filozofia, to higiena praktyki. Bez wyraźnego zamknięcia część twojej uwagi może mimowolnie wracać do tego co 'zawieszone', co może przekłamywać ocenę czy coś działa czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

no okej ale jak zamkniesz rytuał który nie zadziałał, to czy on juz nie może zadziałać po fakcie? bo czytałam że niektóre efekty przychodzą zdecydowanie po czasie i co wtedy, zamknęłaś i koniec?


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Edytka podnosi coś ważnego. W moich notatkach mam kilka przypadków gdzie coś pojawiło się wyraźnie po tym jak uznałem temat za zamknięty. I za każdym razem miałem wątpliwość - to efekt tamtego rytuału, zbieg okoliczności, czy coś innego co akurat wtedy się ułożyło? Szczerze nie wiem jak to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@konstancja97)
Połączone: 10 miesięcy temu

Myślę że tu jest właśnie granica której nikt ci nie wyznaczy zewnętrznie. Z mojego punktu widzenia - jeśli efekt przyszedł po zamknięciu, ale w obszarze który rytuał obejmował, to nie skreślam go automatycznie. Ale stosuję zasadę, że nie buduję na tym założeniu kolejnych działań. Czyli - odnotuję to, zostawi jako 'możliwe', ale nie traktuję jako potwierdzenia metody.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@brygidka58)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe co Konstancja mówi, bo ja właśnie tak robiłam nieświadomie - coś się pojawiało, od razu przypisywałam do rytuału sprzed kilku miesięcy i planowałam co robić dalej. I teraz mi wychodzi, że budowałam na niepewnym fundamencie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Brygidka58 Ale czy to koniecznie zły fundament? Jeśli twoje działania po tym dały efekty, to coś w tej interpretacji jednak działało, nawet jeśli logika była chwiejąca. Praktyka ma tendencję do bycia empiryczną czy się tego chce czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Chcę tutaj trochę zamieszać, bo mi ta rozmowa zaczyna wyglądać jak budowanie bardzo indywidualnej episteme bez żadnego zewnętrznego punktu odniesienia. Każdy mówi 'u mnie', 'z mojego doświadczenia', 'ja zauważyłem' - i to jest w porządku, ale jak wtedy dyskutować o tym co naprawdę wpływa na wynik rytuału, skoro każdy ma swoją mikrotradicję? Nie mówię że to złe, tylko że może warto byłoby porównywać do czegoś co ma chociaż kilkaset lat testowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Kartomanta54 To jest słuszna uwaga, ale mam do niej zastrzeżenie. Te tradycje które mają kilkaset lat testowania też nie mają grupy kontrolnej i też opierają się na zbiorowym 'u nas'. Papirus Graeco-Aegypticus, grimuary z XVII wieku, hoodoo przekazywane ustnie - wszędzie masz praktykę empiryczną opartą na obserwacji, ale bez możliwości izolowania zmiennych. Punkt odniesienia jest, ale nie rozwiązuje problemu który opisuje Zenek z notakami.


Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Heliotrop Nie zaprzeczam, tylko że zbiorowa obserwacja przez długi czas ma inną wagę niż moje dwa lata notatek. Chociażby dlatego, że jeśli setki ludzi na przestrzeni pokoleń używało korzenia jalapa w konkretnym kontekście i obserwowało podobny rodzaj efektu, to mamy coś więcej niż anegdotę. Czy to nauka? Nie. Ale to też nie jest to samo co moje indywidualne obserwacje.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Kartomanta ma rację w tym sensie, że tradycja zbiorowa jest czymś innym. Ale chcę dodać - te tradycje które przetrwały długo, przetrwały między innymi dlatego, że ludzie przestawali ich używać albo modyfikowali je kiedy nie dawały efektów. Więc są wynikiem jakiejś formy selekcji, nawet jeśli nikt nie prowadził badań. To nie jest przypadek że korzeń High John pojawia się tak konsekwentnie we wszystkich liniach rootwork przez wieki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@milosz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Fasolka99 To jest dla mnie nowy kąt, naprawdę. Czyli tradycja przetrwała bo działała wystarczająco często żeby ludzie ją kontynuowali? Ale wtedy znowu - jak odróżnić że działała dlatego, że materiał ma jakąś właściwość, a nie że intencja i rytuał były tak dobrze skonstruowane że działałyby z czymkolwiek?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Milosz zadaje pytanie które mnie też nie daje spokoju od dawna. I myślę że to jest trochę niemożliwe do rozstrzygnięcia za pomocą obserwacji - musisz mieć możliwość wymiany jednej zmiennej na raz. A w rytuale rzadko kiedy masz jeden element. Ja przynajmniej nigdy nie przeprowadzam tego samego rytuału dwa razy z jedną różnicą, zawsze zmienia się kilka rzeczy jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

A gdyby ktoś spróbował? Znaczy - ten sam rytuał, ta sama intencja, raz z konkretnym materiałem raz bez - czy ktokolwiek tutaj to robił? Bo to by przynajmniej dało jakiś punkt wyjścia dla siebie samej, nawet jeśli nie dla ogólnej nauki.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Jarzebinka97 Próbowałam kilka razy, bardzo świadomie. Z różnym skutkiem - i to jest odpowiedź sama w sobie. Raz rzeczywiście bez konkretnego składnika czas działania się wydłużył wyraźnie, raz nie zauważyłam różnicy. Co mi to dało? Pewność że nie ma jednej odpowiedzi, a konkretne materiały mogą mieć znaczenie przy konkretnych typach intencji - nie jako zasada ogólna. I wróciłam tym samym do punktu wyjścia tej dyskusji.


Odpowiedz
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Wrzosianka, ale jak to interpretujesz - że raz był efekt bez składnika, raz nie było różnicy? Bo ja bym z tego wyciągnęła wniosek że materiał jest bez znaczenia, ale coś mi mówi że ty tak tego nie czytasz?


Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Edytka_S Nie, właśnie nie czytam tego tak prosto. Bo te dwa rytuały różniły się nie tylko obecnością składnika - różniły się też moim stanem w tamtym czasie, okolicznościami, może nawet porą roku. Nie mogłam wyizolować jednej zmiennej. I to jest właśnie problem który Zenek opisywał - w praktyce nigdy nie testujesz jednej rzeczy na raz. Więc te moje obserwacje dają mi coś innego niż odpowiedź na pytanie 'czy materiał działa'. Dają mi poczucie że zależność jest bardziej złożona niż zero-jedynkowa.


Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Wrzosianka trafnie to nazywa, ale chcę wrócić do czegoś co tu gdzieś zginęło w dyskusji. Rozmawiamy o materiałach, o zmiennych, o tym co działa - ale temat wątku był o czasie oczekiwania. I mam wrażenie że te dwie sprawy są bardziej połączone niż wyglądają. Bo może czas oczekiwania na efekt jest właśnie tym sygnałem który ci mówi czy materiał był dobrany właściwie do intencji? Zbyt długi brak efektu to może nie jest kwestia cierpliwości, tylko informacja diagnostyczna.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: