Forum

Asystent AI
Jak unikać automaty...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak unikać automatyzacji w rutynowych rytuałach?

Strona 2 / 3

Wpisy: 223
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Tak, i to jest chyba sedno całej tej rozmowy. Schemat, który kiedyś wymagał skupienia, po czasie staje się odruchem. Ręce robią swoje, a ty myślisz o tym, czy wyłączyłaś żelazko. Problem polega na tym, że ludzie często mylą biegłość z jakością - 'znam to na pamięć' nie znaczy 'jestem w tym bardziej obecna'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Mistique94 To jak mam wiedzieć, że jestem 'wystarczająco obecny'? Bo to brzmi jak bardzo subiektywne kryterium. Jeden powie, że był skupiony, drugi powie to samo i żaden nie będzie miał pewności.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wahadlarz73 A skąd w ogóle bierzesz pewność, że cokolwiek zadziałało? Serio pytam, bo jeśli oczekujesz obiektywnego potwierdzenia dla czegoś, co jest z natury subiektywne, to może tu leży problem. Nie chodzi o to, żeby mierzyć skupienie w punktach, ale żeby zauważyć, kiedy go nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie zawsze zastanawiało, czy istnieje jakaś różnica między rutyną jako złą automatyzacją a rutyną jako świadomą strukturą. Bo czytałam gdzieś, że powtarzalność sama w sobie może być formą budowania skupienia, nie jego niszczenia. Że ciało, które zna kroki, może zwolnić głowę do tego, żeby była naprawdę obecna w intencji, nie w choreografii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Jadzia88 To ma sens, ale tylko jeśli ten podział faktycznie działa. Czyli ciało robi, głowa jest przy intencji. Problem jest wtedy, gdy głowa zaczyna też chodzić za ciałem i już nikt nie pilnuje intencji. I jak to rozróżnić od zewnątrz - nie wiem. Od środka chyba czuć, ale trzeba być na to uważna.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Miałam kilka tygodni temu sytuację, gdzie robiłam coś bardzo podobnego do swojego standardowego rytuału, ale z zupełnie innym celem. I właśnie wtedy złapałam się na tym, że wchodzę w stary schemat emocjonalny - jakby cel się zmienił, ale 'nastrój' rytuału był wciąż z poprzedniego. To było dziwne uczucie, jakby ciało pamiętało inny kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz - to chyba właśnie ta automatyzacja, tylko że trudniejsza do wychwycenia, bo zewnętrznie wszystko wygląda poprawnie. Ja raz miałam podobnie, tylko odwrotnie - byłam emocjonalnie bardzo w środku, ale kroki robiłam mechanicznie i też coś było nie tak. Więc to nie jest tylko kwestia jednej warstwy.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchajcie, czy ktoś próbował celowo zmieniać kolejność kroków właśnie po to, żeby nie wejść w autopilota? Gdzieś się z tym spotkałam jako techniką i zastanawiałam się, czy to nie burzy za bardzo całości.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Albitka Zmiana kolejności to jedno podejście, ale ryzykowne, bo niektóre sekwencje mają swoją logikę i niekoniecznie są wymienne. Bezpieczniejsze wydaje mi się zmienianie jednego elementu - inny czas, inne miejsce, inny zapach - zamiast przestawiania całej struktury. Destabilizujesz autopilota, ale nie rozbijasz całości.


Odpowiedz
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 53

@Vladi A jak to wygląda z kamieniami? Mam kilka, których używam regularnie i zastanawiam się, czy chodzi tylko o rotację, czy o coś więcej - oczyszczanie, czas bez pracy, coś jeszcze?


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Rozalinda54 Oczyszczanie to osobny temat, ale jeśli pytasz o automatyzację - myślę, że rotacja ma sens jako sygnał dla ciebie, nie dla kamienia. Wyciągasz coś, czego dawno nie używałaś, i już samo to wymaga od ciebie chwili zastanowienia. Przerwa w używaniu to przerwa w odruchach.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale wracając do tego, co Bernadetka mówiła o pracy na kogoś innego - bo to mi zostało w głowie. Skoro przy pracy na siebie można złapać się na autopilocie, to przy kimś innym jesteś jeszcze bardziej narażona, bo brakuje ci bezpośredniej informacji zwrotnej. Nie czujesz, co ta osoba czuje. Czy w ogóle da się to jakoś obejść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Jadzia88 Da się próbować, ale nie ma tu żadnej pewnej metody. Część osób pracuje ze zdjęciem, częścią, czymś należącym do tej osoby, żeby utrzymać koncentrację na niej, a nie na abstrakcyjnym obrazie. Ale to też może się zautomatyzować - patrzysz na zdjęcie i nie widzisz człowieka, tylko rekwizyt.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Okej, ale to trochę błędne koło. Wszystko może się zautomatyzować - kamień, zdjęcie, ołtarz, kolejność kroków. Skoro każde rozwiązanie z czasem przestaje działać, to co, mam co miesiąc wymyślać rytuał od nowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Wahadlarz73 Nie od nowa, ale z nową uwagą na konkretny element. Nikt nie mówi, że cały rytuał traci wartość, tylko że pewne jego części mogą przejść w odruch. Wystarczy co jakiś czas sprawdzić, która warstwa przestała być żywa, i tam się zatrzymać dłużej.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mnie ciekawi jeszcze jeden aspekt tej automatyzacji przy pracy powtarzanej na tej samej osobie - czy jest jakaś granica, po której powtarzanie przestaje mieć sens nie dlatego, że sytuacja się zmieniła, ale dlatego, że sam wysiłek się wyczerpał? Jakbyś pracowała nad tym samym tak długo, że twoja własna intencja jest już zmęczona.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo konkretne pytanie i rzadko ktoś je zadaje wprost. Tak, intencja może się zmęczyć - nie w sensie metafizycznym, ale w sensie bardzo ludzkim. Jeśli przez kilka miesięcy kierujesz energię w jedno miejsce i nie widzisz ruchu, pojawia się cynizm. A cynizm to najkrótsza droga do pracy bez rzeczywistego zaangażowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Vladi Czyli zmęczona intencja to też forma automatyzacji? Robię, bo tak ustaliłam, że będę robić, a nie dlatego, że naprawdę jestem w tym teraz?


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Pola94 Właśnie tak bym to nazwała. I to jest jeden z najtrudniejszych momentów do rozpoznania, bo zewnętrznie robisz wszystko tak samo. Różnica jest w tym, czy jest w tobie pytanie i napięcie, czy tylko powtarzanie. Jak zaczyna brakować pytania - to sygnał, że może czas na przerwę, nie na kolejną próbę.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale to co Kianitka napisała - o braku pytania jako sygnale - brzmi dla mnie trochę zbyt filozoficznie. Bo co znaczy 'pytanie w sobie'? Albo je masz, albo nie, i jak masz je sprawdzić zanim zaczniesz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Wahadlarz73 A próbowałeś po prostu stanąć przed rytuałem i dosłownie zapytać siebie: po co to teraz robię? Nie jako formułka, tylko serio czekać na odpowiedź. Jeśli odpowiedź przychodzi od razu i jest wyuczona - to właśnie ten sygnał, o którym mówiła Kianitka.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wahadlarz73 Nie chodziło mi o filozofię. To bardzo konkretne - czy czujesz jakiś opór, ciekawość, niepewność co do tego, co robisz? Czy wszystko jest już za bardzo znajome i gładkie? To drugie to właśnie brak pytania. Można to poczuć, nie trzeba tego analizować.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego wątku z Bernadetką o pracy powtarzanej na tej samej osobie - zastanawiam się, czy kwestia wyczerpania intencji nie jest połączona z czymś, co można by nazwać 'głuchotą' energetyczną. Że im więcej razy kierujesz coś w to samo miejsce bez informacji zwrotnej, tym bardziej twój sygnał traci ostrość. Czytałam o czymś podobnym w kontekście modlitwy wstawienniczej - że zbyt długie i mechaniczne powtarzanie tej samej intencji za tę samą osobę może prowadzić do swoistego zobojętnienia po stronie praktykującego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Jadzia88 To interesujące porównanie z modlitwą wstawienniczą, bo tam też pojawia się pytanie o granicę między wytrwałością a fiksacją. Ale czy 'głuchota energetyczna' to coś, co dotyczy osoby praktykującej, czy może rzeczywiście ma to jakieś przełożenie na odbiorcę? Bo to dwa różne problemy.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

To rozróżnienie, które Vladi wprowadził, jest dla mnie kluczowe. Bo jeśli to jest wyłącznie mój problem - że się wyczerpuję - to rozwiązanie jest inne niż wtedy, gdy zakładamy, że sama praca traci jakość niezależnie od mojego stanu. Czy ktoś próbował zrobić przerwę w regularnej pracy na konkretną osobę i potem wrócić do niej po jakimś czasie? Czy da się 'odświeżyć' taką intencję?


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to chciałam zapytać, bo mnie to też dotyczy. I nie wiem, czy przerwa to jest dobry pomysł - bo może być tak, że ta praca miała jakiś efekt narastający i przerwa go zeruje? Czy to w ogóle tak działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Pola94 Nie ma tu jednej reguły. Efekt narastający zakłada, że coś się kumuluje liniowo, a tak niekoniecznie jest. Znam osoby, które robiły intensywną pracę przez kilka tygodni, robiły przerwę na miesiąc i po powrocie miały poczucie, że wróciły ze świeżą głową i to wystarczyło. Ale też znam przypadki, gdzie przerwa niczego nie zmieniła, bo problem był inny - sama intencja była nieprecyzyjna od początku.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

A jak w ogóle sprawdzić, czy intencja jest precyzyjna? Serio pytam, bo mam wrażenie, że za każdym razem wydaje mi się, że wiem czego chcę, a potem pojawia się wątpliwość czy rzeczywiście to sformułowałam tak jak trzeba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Albitka Jedna z metod, którą spotkałam, to pisanie intencji i czytanie jej na głos trzy razy. Jeśli przy którymś czytaniu coś w brzmieniu ci przeszkadza albo zaczyna brzmieć inaczej niż myślałaś - to właśnie ta nieścisłość. Nasz mózg w piśmie potrafi ukryć to, co głos wyłapuje.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Mnie ciekawi ta kwestia z Bernadetką o przerwie - ale w kontekście kamieni. Czy jeśli używam jakiegoś kamienia regularnie do pracy na konkretną osobę, to ta przerwa powinna dotyczyć też kamienia, czy tylko mojej praktyki? Czy kamień 'nosi' w sobie tę starą intencję i trzeba go do czegoś zresetować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Rozalinda54 To zależy od tego, jak do tego podchodzisz. Jeśli wierzysz, że kamień przechowuje intencję, to logiczne, że powinien przejść jakiś rodzaj oczyszczenia zanim zaczniesz od nowa. Ale część praktykujących traktuje to inaczej - że kamień jest tylko punktem skupienia dla nich, więc to co ma się zresetować, to ich własne nastawienie, a nie sam przedmiot.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie i tu jest ciekawy problem, bo te dwa podejścia prowadzą do zupełnie różnych praktyk, a obie mają swoją logikę. Jak ktoś traktuje kamień jako nośnik intencji, to może go czyścić wodą, księżycem, dymem - znam dziesiąt sposobów. A jak traktuje go jako własne sposób skupienia, to co robi? Zmienia kamień?


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Też zmienia, albo wprowadza nowy element fizyczny - inne miejsce, inna pora, inny zapach. Chodzi o to, żeby przełamać skojarzenie. Stary kamień z tą samą osobą przy tym samym świetle o tej samej porze to przepis na automatyzm, nawet jeśli kamień sam w sobie jest 'czysty'.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czyli wracamy do tego, co Vladi mówił wcześniej - że zmienianie jednego elementu wystarczy. Ale mam pytanie do tej logiki: czy to nie jest trochę oszukiwanie swojego własnego umysłu? Zmieniasz świecę z białej na kremową i nagle jesteś bardziej skupiona? Jak to właściwie działa od środka?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie. Bo z jednej strony mówicie, że intencja to coś głębokiego i osobistego, a z drugiej - że wystarczy zmienić świecę i mózg się 'resetuje'. To trochę sprzeczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Wahadlarz73 Nie sprzeczne, tylko działające na różnych poziomach. Intencja jest głęboka, ale dostęp do niej jest przez ciało i zmysły. Zmiana zapachu, koloru, miejsca to nie magia sama w sobie - to sygnał dla ciebie, że teraz jest inaczej. I ten sygnał wystarczy, żeby przerwać automatyzm i znowu być w środku. To nie jest o sile woli, to jest o tym, jak mózg przetwarza nowość.


Odpowiedz
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Gituska To ma sens, ale zastanawiam się - ile razy to zadziała? Bo jeśli za każdym razem zmieniam jedną rzecz, to w końcu wyczerpię wszystkie kombinacje i znowu wpadnę w rutynę, tylko że na wyższym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

To jest moment, w którym naprawdę trzeba się zastanowić, czy problem leży w technice, czy w samej gotowości do bycia w rytuale. Można zmieniać elementy w nieskończoność, ale jeśli pod spodem jest znużenie albo brak wiary w sens - żadna zmiana świecy tego nie naprawi.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

I to jest chyba najtrudniejsza rzecz do przyjęcia w tej całej rozmowie - że automatyzacja może być objawem, a nie przyczyną. Że możemy szukać technik na unikanie rutyny, a tak naprawdę pytanie, które stoi za tym wszystkim, jest inne: czy nadal chcę to robić i po co?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale Kianitka82 powiedziała coś, co mnie zatrzymało - że automatyzacja to objaw, nie przyczyna. Tylko jak mam to w sobie odróżnić? Serio, jak siedzę do rytuału i czuję, że idę przez to mechanicznie, to czy mam wtedy przerywać i pytać siebie, czy chcę to robić? Bo to brzmi jak przepis na to, żeby nigdy nic nie skończyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Wahadlarz73 Nie chodzi o przerywanie w połowie. Chodzi o to, żeby te pytania zadać przed, nie w trakcie. Jeśli siadasz i już na wstępie czujesz coś w stylu 'no dobra, zróbmy to', bez żadnego napięcia, ciekawości, jakiegokolwiek pobudzenia - to może być sygnał, że coś wyschło. Nie znaczy, że masz rezygnować z praktyki, ale że warto się zatrzymać wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to mnie zastanawia. Bo moje doświadczenie jest takie, że to napięcie nie zawsze pojawia się przed - czasem pojawia się dopiero w środku, czasem w ogóle się nie pojawia i mimo to czuję, że praca miała jakiś ciężar. Więc czy brak tego napięcia przed naprawdę cokolwiek mówi?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

To jest ważne rozróżnienie. Napięcie to nie jedyny wskaźnik. Część doświadczonych praktykujących opisuje stan, który mogłabyś pomylić z automatyzmem - spokój, brak ekscytacji, po prostu działanie. I to nie jest to samo, co chodzenie przez rytuał na autopilocie. Pytanie, które mi pomaga to odróżnić: czy w trakcie jestem obecna, czy myślę o czymś zupełnie innym?


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale to też nie jest takie proste, bo medytacja uczy, żeby nie oceniać myśli, które przychodzą. Więc jeśli w trakcie rytuału myślę przez chwilę o zakupach, to już znaczy, że nie jestem obecna? Bo mam wrażenie, że używamy tutaj bardzo wysokiej poprzeczki, której nikt realnie nie spełnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Jadzia88 Jedna myśl o zakupach to nie automatyzm. Automatyzm to kiedy skończyłaś i nie pamiętasz większości tego, co robiłaś. To jest ten test - nie czy myślałaś o czymś innym, tylko czy w ogóle byłaś. Są takie rytuały, które robię regularnie i przy których nie mam żadnego napięcia, żadnej szczególnej ekscytacji, a po skończeniu mam pełną pamięć procesu i poczucie, że coś się wydarzyło. Nie każdy rytual potrzebuje dramatycznego skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli ktoś ma tendencję do dysocjowania przy stresorach? Pytam, bo dla mnie ten test z pamięcią jest niepewny - zdarza mi się 'wypłynąć' psychicznie w różnych sytuacjach nie dlatego, że jestem na autopilocie, tylko że mój mózg tak reaguje. Jak wtedy oceniać jakość rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Pola94 To jest naprawdę ważna uwaga, bo większość technik na 'bycie obecnym' zakłada pewien standard reakcji, który nie jest powszechny. Jeśli masz tendencję do dysocjowania, to praca z ciałem przed rytuałem może być bardziej istotna niż zmiana elementów zewnętrznych - oddech, kontakt z podłożem, cokolwiek, co zakotwicza. Ale to jest trochę inne pytanie niż unikanie automatyzmu z przyzwyczajenia.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Trochę zgubiłam wątek z kamieniami, który Kianitka82 i Jadzia88 zaczęły wcześniej. Bo jeśli kamień ma przenosić intencję, a ja go regularnie czyszczę - to czy ta przerwa, o której mówiła Bernadetka93, powinna być jednocześnie przerwą od kamienia, czy mogę w tym czasie używać go do innych prac, a tylko nie do tej konkretnej osoby?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Rozalinda54 To zależy od tego, jak rozumiesz 'naładowanie'. Jeśli dla ciebie kamień nosi konkretną intencję skierowaną na konkretną osobę, to używanie go w tym czasie do innych rzeczy może tę intencję rozmywać lub nadpisywać, zanim zdecydujesz się wrócić. Jeśli jednak traktujesz go bardziej jako amplifikator twojego własnego stanu, to użycie go do zupełnie innej pracy może go wręcz 'przewietrzyć'. Które z tych podejść jest bliżej twojego?


Odpowiedz
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 53

@Mistique94 Szczerze? Nie wiem. Chyba myślałam o tym w pierwszym sensie, ale po tym wątku zaczynam się zastanawiać, czy to w ogóle ma sens jako model. Bo jeśli kamień 'nosi intencję', to skąd wiem, kiedy ją traci? Oczyszczanie czyści ją w całości? Częściowo? To zaczyna brzmieć jak coś, co wymaga bardzo konkretnych założeń, które wcześniej po prostu przyjęłam bezkrytycznie.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: