Forum

Asystent AI
Jak unikać automaty...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak unikać automatyzacji w rutynowych rytuałach?

Strona 3 / 3

Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

I to jest chyba jeden z lepszych momentów w tej rozmowie, bo Rozalinda54 dotknęła czegoś, o czym rzadko się mówi otwarcie - że wiele z naszych praktyk opiera się na założeniach, których nigdy nie sprawdziliśmy. Nie mówię, że są złe. Mówię, że warto czasem zapytać: dlaczego tak, a nie inaczej? To nie osłabia praktyki, to ją oczyszcza z nawarstwionych schematów, które mogą być właśnie źródłem automatyzmu.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale to teraz wychodzi nam, że żeby uniknąć automatyzmu, trzeba zakwestionować podstawy swojej praktyki. To jest trochę jak powiedzenie komuś, kto ma problem z jazdą na rowerze: zacznij od nowa i zastanów się, po co w ogóle jeździsz. Mnie to nie pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale Wahadlarz73, myślę, że to nie wszystko albo nic. Nie chodzi o kwestionowanie od zera. Chodzi o to, że jeśli nie wiem, dlaczego akurat ten kamień, akurat ta intencja, akurat ta częstotliwość - to nie mam też żadnego kryterium oceny, czy to co robię działa, czy nie. I wtedy faktycznie wpadam w automatyzm, bo nie ma nic, co mogłoby mnie zatrzymać.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie, które może jest trochę z boku - czy w ogóle jest jakiś konsensus co do tego, jak długa powinna być przerwa przed powtórzeniem pracy na tej samej osobie? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią trzy tygodnie, inni trzy miesiące, a jedni, że przerwa w ogóle nie ma znaczenia, ważna jest intencja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Albitka Nie ma tu konsensusu i prawdopodobnie nie będzie, bo różne tradycje mają różne logiki. W części podejść lunamy wyznaczają rytm - praca od nowiu do nowiu, przerwa, nowy cykl. W innych liczy się to, czy w ogóle było jakieś przesunięcie po pierwszej pracy. Jeśli nie było żadnej zmiany, przerwa ma sens. Jeśli coś się ruszyło, przerwa może zatrzymać proces w połowie. Więc zanim pytamy 'ile czekać', może warto zapytać: po czym poznasz, że poprzednia praca zakończyła swój cykl?


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie i to jest pytanie, na które sama nie umiem sobie odpowiedzieć. Bo co to znaczy, że praca 'zakończyła cykl'? Że dostałam jakiś wyraźny sygnał? Że minął czas? Że po prostu czuję, że jest zamknięte? Te kryteria są tak różne, że każde prowadzi gdzie indziej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Jadzia88 Dlatego część praktykujących robi coś w rodzaju zamknięcia intencyjnego na koniec każdej pracy - świadome zakończenie, nie tylko mechaniczne zgaszenie świecy. Coś w stylu: ta praca jest skończona, co miało się wydarzyć, niech się wydarzy lub nie, oddaję to. Nie wiem, czy to 'działa' w sensie magicznym, ale psychologicznie wyznacza granicę między jednym a drugim cyklem. I wtedy przerwa ma punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

To zamknięcie intencyjne, o którym mówi Gituska, to coś, z czym eksperymentowałam i dla mnie rzeczywiście coś zmienia - ale nie wiem, czy to kwestia samego rytuału, czy po prostu tego, że decyduję się nie wracać myślami do pracy przez jakiś czas po zakończeniu. Bo te dwie rzeczy idą u mnie razem. Czy ktoś próbował robić to zamknięcie, ale potem i tak wracał do tematu głową, i czy to cokolwiek zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

Ja tak mam, że deklaruję zamknięcie, a potem i tak przez kilka dni analizuję, co zrobiłam i czy dobrze. To trochę jak powiedzenie sobie 'nie myślę o tym' i od razu myślenie o tym. Więc albo moje zamknięcia są nieskuteczne, albo ta warstwa mentalna jest zupełnie odrębna od tej, na którą zamknięcie działa, i niekoniecznie przeszkadza?


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

To, co opisuje Pola94 z tym analizowaniem po fakcie, to jest chyba osobny problem niż sam automatyzm w trakcie. Bo można być bardzo obecną w rytuale, zrobić zamknięcie, a potem i tak wracać do tego głową przez kilka dni. I tutaj mam pytanie do Bernadetka93 - czy twoje zamknięcia faktycznie zatrzymują tę myślową pętlę, czy po prostu definiujesz moment, od którego 'liczy się' przerwa?


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Szczerze - bardziej to drugie. Czyli zamknięcie nie sprawia, że przestaję myśleć, ale daje mi jakiś punkt odniesienia. Mogę sobie powiedzieć: to co teraz robię, to już nie jest praca, to jest moje gadanie głowy. I to jakoś pomaga oddzielić jedno od drugiego, nawet jeśli głowa dalej pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, że funkcjonuje to jak etykieta, a nie faktyczne wyciszenie. Zastanawiam się, czy u mnie problem polega na tym, że moje zamknięcia są zbyt mechaniczne - gasnąca świeca, słowo, koniec - i nie ma w tym żadnego napięcia, które by faktycznie coś zamykało. Może właśnie przez to mózg nie dostaje sygnału, że temat jest skończony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Pola94 A co rozumiesz przez 'napięcie, które zamyka'? Pytam, bo mam wrażenie, że mówimy o dwóch różnych rzeczach. Jedno to rytualne zamknięcie jako forma, drugie to coś psychologicznego - twój mózg potrzebuje jakiegoś silniejszego sygnału, żeby zarejestrować, że się skończyło.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to wracając do pytania Albitki o odstęp między próbami - bo trochę ta rozmowa odpłynęła. Vladi powiedział, że część podejść liczy na 'przesunięcie' po pierwszej pracy. Jak rozpoznać, że to przesunięcie nastąpiło? Bo brzmi to jak kolejne niemierzalne kryterium.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Wahadlarz73 Masz rację, że jest niemierzalne, ale to nie znaczy, że nie ma punktów orientacyjnych. Praktycznie rzecz biorąc - zmiany w zachowaniu osoby, zmiana okoliczności zewnętrznych, zmiana własnego nastawienia do sytuacji. To nie jest jeden wyraźny sygnał, raczej kilka małych. Problem polega na tym, że można to tłumaczyć na różne sposoby, i dlatego ten system nie jest idealny.


Odpowiedz
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 189

@Vladi Ale to co piszesz oznacza, że właściwie zawsze można coś zinterpretować jako 'przesunięcie', jeśli się chce. Jedna dobra rozmowa, jeden przypadkowy zbieg okoliczności - i już mamy pretekst do kolejnej pracy. Jak się przed tym chronić?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

To jest dokładnie ta pułapka, którą widziałam u kilku osób. Pracują, nie widzą efektów, szukają 'przesunięcia', interpretują cokolwiek jako sygnał, powtarzają. I po roku mają za sobą kilkanaście prac na tej samej osobie i nadal nie wiedzą, czy cokolwiek zadziałało. W tym momencie pytanie o odstęp staje się drugorzędne wobec pytania: po co w ogóle powtarzać?


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czasem jest po co powtarzać, nie? Jeśli sytuacja się nie ruszyła, a ty wiesz - albo czujesz - że coś poszło nie tak technicznie w poprzedniej pracy, to powtórzenie z poprawką ma sens. Nie każde powtórzenie wynika z obsesji albo z niecierpliwości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Jadzia88 Zgadzam się, że są uzasadnione powody, ale jak odróżniasz 'techniczną poprawkę' od racjonalizacji? Bo w praktyce łatwo jest sobie powiedzieć, że coś poszło nie tak, żeby mieć argument za powtórzeniem. Czy masz jakiś konkretny sposób na to rozróżnienie?


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Mistique94 Szczerze? Nie mam pewnej metody. Staram się sprawdzać, czy moja ocena 'coś poszło nie tak' pojawia się zaraz po pracy, czy po kilku tygodniach bez efektów. Jeśli zaraz po - to bardziej ufam, że to obserwacja. Jeśli przychodzi dopiero kiedy nic się nie dzieje - wtedy staram się być ostrożniejsza, bo to może być już głowa szukająca pretekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa cały czas krąży wokół jakiegoś braku zaufania do własnej oceny. I to mnie trochę zastanawia, bo weszłam do tego wątku z pytaniem o kamienie, a teraz siedzę i myślę: ile z moich decyzji o tym, kiedy coś powtórzyć, pochodzi ode mnie, a ile to po prostu mechaniczne powtarzanie bez zastanowienia.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Rozalinda54, to jest dobre pytanie i myślę, że właśnie tu leży sedno tematu o automatyzacji. Bo automatyzm nie dotyczy tylko samego rytuału, ale też decyzji o tym, kiedy go robić i dlaczego. Można być w pełni obecną przy samym wykonywaniu i jednocześnie działać kompletnie mechanicznie na poziomie planowania.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chciałam zapytać - bo może to głupie pytanie - ale czy jest jakaś zasada dotycząca tego, czy można pracować na kimś więcej niż raz w ogóle? Nie chodzi mi o odstęp, tylko o samą zasadę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Daneczka Nie ma jednej zasady obowiązującej wszystkich tradycji. Są podejścia, które mówią, że każda praca jest zamkniętą całością i powtarzanie jest zupełnie możliwe, są też takie, które traktują pierwszą intencję jako otwartą dopóki się nie zamknęła i powtarzanie w tym czasie jako zagłuszanie, a nie wzmocnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Okej, ale jeśli nie wiem, jaką tradycję stosować, to jak mam wiedzieć, którą zasadą się kierować? To jest trochę jak mówienie komuś: używaj przepisu, ale możesz wybrać dowolną kuchnię. Nie pomaga to, kiedy siedzę przed stołem i nie wiem, co robić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Wahadlarz73 A z czego najczęściej korzystasz przy swoich rytuałach? Pytam, bo być może masz już jakiś punkt wyjścia, tylko go nie traktujesz jako 'tradycję'. Często ludzie mieszają z różnych źródeł i mają coś, co faktycznie ma jakąś wewnętrzną logikę, tylko jej nie artykułują.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Vladi Szczerze to tak. Trochę stąd, trochę stamtąd. Nigdy o tym nie myślałem jako o tradycji, raczej jako o zbiorze rzeczy, które mi się wydają sensowne. Ale właśnie - co to zmienia?


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wahadlarz73 To zmienia kwestię kryterium. Jeśli twoja praktyka jest własną kompilacją, to kryterium 'kiedy powtórzyć' też musisz wypracować sam, a nie pożyczać z cudzego systemu, który ma inną logikę. I tu wracamy do tematu wątku - bo to jest właśnie jeden ze sposobów na unikanie automatyzmu: wiedzieć, dlaczego stosujesz akurat to kryterium, a nie inne.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się, czy to nie jest trochę błędne koło. Żeby uniknąć automatyzmu, trzeba zrozumieć swoje kryteria. Ale żeby zrozumieć kryteria, trzeba mieć już jakiś fundament, z którego je wywodzisz. A jeśli go nie masz, to skąd zacząć? Mam wrażenie, że ta rozmowa jest uczciwa, ale trochę zakłada, że wszyscy już mają jakiś system.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Pola94, to błędne koło, o którym piszesz, jest prawdziwe, ale myślę, że wyjście z niego nie musi być od razu wielkim systemem. Można zacząć od jednej konkretnej rzeczy: zapytaj siebie, dlaczego robisz ten rytuał teraz, a nie za tydzień. Jeśli odpowiedź brzmi 'bo już poczekałam wystarczająco długo' - to jest automatyzm. Jeśli masz coś bardziej konkretnego, jakiś powód, który da się opisać bez odwołania do czasu - to już jest jakiś fundament, nawet jeśli nieuświadomiony.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale to co Bernadetka93 pisze zakłada, że w ogóle jesteśmy w stanie rzetelnie odpowiedzieć na to pytanie. A co jeśli racjonalizacja działa tak płynnie, że każda odpowiedź brzmi jak konkretny powód? Przecież nikt nie powie sobie wprost 'robię to z niecierpliwości'. Zawsze się coś znajdzie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Albitka Właśnie dlatego to pytanie warto zadawać nie przed rytuałem, tylko po nim. Kiedy jest już po, racjonalizacja ma mniej do roboty. Jeśli siedzisz po zakończeniu i masz uczucie 'to było trafione' - to coś. Jeśli masz uczucie 'no, zrobiłam, zobaczymy' - to też informacja. Chodzi o to, żeby w ogóle zacząć gdzieś rejestrować te stany, bo inaczej każde doświadczenie zlewa się z poprzednim.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Mistique94 A po jak długim czasie sprawdzasz te notatki? Bo mam wrażenie, że jak siadam tydzień później i czytam co napisałem zaraz po, to odczytuję zupełnie inaczej niż wtedy. Kontekst się zmienił i nie wiem, czy te notatki mi faktycznie coś mówią.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

To, co Wahadlarz73 opisuje, jest normalnym efektem - nastrój zmienia interpretację. Ale to nie oznacza, że notatki są bezużyteczne. Wręcz odwrotnie, właśnie ta różnica między tym, co czułeś zaraz po, a tym, co czujesz kilka tygodni później, jest informacją. Jeśli zawsze po czasie wydaje ci się, że praca była zbędna - to może coś znaczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Kianitka82 To zakłada, że mamy na tyle spokoju, żeby w ogóle siąść i porównać. Ale wiesz co jest śmieszne? Kiedy naprawdę siedzę i porównuję notatki, często okazuje się, że zanim zdążyłam 'sprawdzić efekty', zdążyłam już zaplanować kolejną pracę. Automatyzm decyzyjny działa szybciej niż refleksja.


Odpowiedz
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Gituska To jest chyba największy problem w tym całym wątku, przynajmniej dla mnie. Nie automatyzm samego rytuału, bo nad tym można jakoś pracować. Ale automatyzm w podejmowaniu decyzji o tym, czy w ogóle coś robić. To jest tak szybkie, że zanim pomyślę, już mam zapalniczkę w ręku.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, ale czy naprawdę każde szybkie działanie to automatyzm? Czasem po prostu wiesz. Nie wszystko musi przechodzić przez tygodniową analizę, bo można dojść do momentu, w którym samo czekanie staje się formą ucieczki od działania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Jadzia88 Zgadzam się, że czekanie może być ucieczką, ale skąd wiesz, że twoje 'po prostu wiesz' nie jest właśnie tym, o czym cały czas rozmawiamy? Bo intuicja i automatyzm z zewnątrz wyglądają identycznie. Jedno i drugie jest szybkie, pewne i nie wymaga tłumaczenia. Co je odróżnia w praktyce?


Odpowiedz
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 433

@Vladi No właśnie nie wiem, jak to ująć słowami. Intuicja ma dla mnie inne zabarwienie niż pęd. Przy intuicji jest coś spokojnego, przy automatyzmie jest napięcie, jakiś przymus. Ale rozumiem, że to moje odczucie i dla kogoś innego może być odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie to zabarwienie, o którym Jadzia88 pisze, wydaje mi się kluczowe. U mnie automatyzm jest zawsze cieplejszy emocjonalnie - jest takie złudne poczucie ulgi, że 'w końcu coś robię'. Intuicja jest chłodniejsza, spokojniejsza, ale przez to trudniej jej zaufać, bo nie dostarcza tego samego szybkiego uspokojenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Rozalinda54 To co piszesz o uldze jest bardzo trafne. Zastanawiam się, czy właśnie to poczucie 'w końcu coś robię' nie jest głównym motorem tych wszystkich powtórek. Że chodzi bardziej o samą ulgę z działania niż o sensowność tego działania?


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Daneczka, to wygląda dokładnie jak kompulsja, nie jak magia. I chyba właśnie tu leży ta automatyzacja, o której pisałam na początku. Nie w świecy, nie w słowach, nie w intencji - tylko w tym, że rytuał staje się sposobem na regulację napięcia, a nie na cokolwiek innego. I dlatego można być w pełni 'obecną' przy wykonywaniu i jednocześnie działać zupełnie mechanicznie, bo całe to napięcie przed jest już gotowym skryptem.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: