Witam wszystkich
nie wiem już gdzie szukać pomocy, więc trafiłam tutaj...
Od pazdziernika 2007 roku mam strasznego pecha i naprawdę z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej. Wtedy właśnie wyprowadziła się moja była współlokatorka, rozstałyśmy się w gniewie. Szczerze mówiąc dawno o niej zapomniałam, przypomniałam sobie dopiero kiedy zaczęłam się zastanawiać, od kiedy właściwie to wszystko się zaczęło. Na początku nawet śmiałam się z tego swojego pecha, ale teraz wesoło już nie jest. Jestem przerażona, bo NIC się nie układa. Naprawdę NIC.
Próbowałam nowenny do świętego Judy, modlę się nadal, ale niestety nie pomaga. Zaczynam się zastanawiać czy nie wisi nade mną jakaś klątwa. Bo rozumiem, przypadek może się przytrafić raz, dwa, trzy razy, ale u mnie to już jest jakaś czarna seria bez końca i bez żadnych widoków na poprawę.
Bardzo proszę o pomoc bo sama już nie wiem co robić. Czy ktoś wie z kim powinnam się w takiej sytuacji skontaktować? Kto mógłby mi pomóc to odpędzić albo chociaż stwierdzić co się tutaj dzieje?
Z góry bardzo dziękuję
no właśnie, jak tak pomyślę to chyba największy pech mają... czarne koty. i to nie z żadnych mistycznych powodów a po prostu dlatego że są słabo widoczne na drodze i kierowcy ich nie zauważają. najczęściej właśnie one kończą pod kołami aut, biedne stworzenia 🙁
szczerze mówiąc to myślę, że po prostu wmówiłaś sobie tę klątwę i teraz ona siedzi głęboko w podświadomości. a skoro tak, to prawo przyciągania robi swoje, ściągasz do siebie kolejne złe zdarzenia bo cały czas o tym myślisz. żadnej klątwy nie ma, naprawdę.
musisz zacząć myśleć inaczej, mówić sobie „jestem szczęśliwa, wszystko mi wychodzi, wszystko sie układa” i tak dalej. to nie jest żaden wymysł, to właśnie jest prawo przyciągania albo karma, jak kto woli. jak myślisz pozytywnie, wszechświat klaruje ci rzeczywistość w pozytywnym kierunku. proste. jak myślisz, że jesteś przeklęta, no to wiadomo co z tego wychodzi.
radziłabym zacząć medytować. serio, kup sobie książkę Silvy o samokontroli umysłu, dobrze to opisuje. chodzi o to, że kiedy jesteś rozluźniona, umysł przechodzi w stan alfa albo niższy i wtedy działa z duzo większą mocą. twoje pozytywne myśli są wtedy kilkakrotnie silniejsze i prawo przyciągania działa intensywniej. warto spróbować zanim będziesz szukać jakichś innych rozwiązań...
serio, żarty na bok... ktokolwiek tu pisze o klątwach i klęskach pecha, to naprawdę wierzy że wystarczy jakiś rytuał i życie się odmieni? Nie wiem, może jestem zbyt przyziemna, ale to trochę naiwne podejście do sprawy. Pech to zazwyczaj suma złych decyzji albo po prostu zły okres, który mija. Żaden wosk ani zaklęcie tego nie zmieni.
no więc piszę tu coś, co może nie przypaść wszystkim do gustu, ale czuję że muszę to napisać 🙂
jestem jedynaczką, wychowałam się z rodzicami, nie mieliśmy może dużo, ale żyło się jako tako, tylko te wieczne napięcia w domu między rodzicami... mama odeszła mając zaledwie 46 lat. Potem wyszłam za mąż, małżeństwo się rozpadło, no cóż, różnie bywa, została mi córka. Umarła babcia, później dziadek z drugiej strony. Minęło kilka lat i ponownie wzięłam ślub. I wtedy czułam się jakbym żyła w bajce! Dziękowałam Bogu za każdy dzień. Zaczęliśmy budować dom, i wtedy umiera tato, miesiąc przed 61 urodzinami. W międzyczasie choroby mojego już drugiego dziecka, szpitale bez końca, powolna utrata oszczędności, majątku. Jakieś absurdalne kary, raz za niezgłoszenie nabycia spadku i to przy renomowanym adwokacie, innym razem kara przez pracownika z działalności... kradzieże. Umowy dogadane i podpisane nagle zrywane. Niemożliwa do zepsucia część w aucie psuje się, co potwierdził sam producent. Zawsze jak chcemy coś załatwić, spóźniamy się o minutę albo jeden dzień, mimo umówionego terminu. Same dziwne zdarzenia ciągnące się miesiącami.
Sprzedajemy stary dom, wprowadzamy się do nowego na Boże Narodzenie. Ustawiam choinkę, stoi trzy dni i się przewraca. Nastepna to samo. Za trzecim razem w Sylwestra ze złości paliłam choinkę przed domem w ognisku 😀 W nocy piłeczka z piętra kula się sama po schodach, na każdym biegu się kręci, a schodów mamy cztery. Potem kolejne niepowodzenia, kłótnie w domu. Dzisiaj ratujemy małżeństwo, wszystko prawie stracone, dom jeszcze jest, ale czy na długo...
Odwiedzilismy jasnowidza. Nie powiedziałam nic poza dzień dobry. A on powiedział kiedy zmarli moi rodzice, że ciąży na mnie klątwa, że na mojej lewej ręce jest krzyż i trójkąt, znak że klątwa rzucona była na pokolenia przede mną. Że ludzie nią obciążeni nie dożywają 61 roku życia. I jeszcze jedno, co mnie ostatecznie przekonało, powiedział że przyszło ze mną nieżyjące dziecko, które nie może odejść. Syn. Ten człowiek nie mógł wiedzieć o tym, nie miał jak.
Klątwa jest już zdjęta, nadałam synkowi imię Grzesiu. Znaczącej poprawy jeszcze nie odczuwam, ale czekam z nadzieją. Jasnowidz mówił, że takich klątw można zdjąć 12 w roku, a ja byłam ósma. Teraz przez cały rok musi sprawować opiekę i modlić się codziennie.
Nigdy nie wierzyłam w klątwy, naprawdę nigdy. W październiku zeszłego roku tarocistka też wspominała o klątwie, ale kto by wtedy słuchał... W marcu zaczęłam z mężem analizować wszystko, dzień po dniu, bo spokojnego dnia nie było ani jednego. Końcem maja klątwa została zdjęta.
szczerze to polecam poszukac info o czarczym zebrze, konkretnie ostrzeniu warzywnym. podobno dziala i to nawet mocno. ale uwazajcie bo warto to robic az 5 razy - wataznosc az woda wyjdzie czysta. no takie wlasnie sa wskazowki do tego rytualu
no właśnie... nie wiem czy to dobra rada ale ja bym spróbowała się zwrócić do Boga i powiedzieć na głos coś w rodzaju „w imię Jezusa Chrystusa łamię złorzeczenia [imię i nazwisko tej osoby] i błogosławię jej”. Może ona sama nie wiedziała co robi, może w chwili żalu i bólu powiedziała coś nieświadomie, z taką goryczą w sercu... a diabeł lubi podsłuchiwać właśnie wtedy gdy człowiek jest słaby i rozżalony 🙁
nie wiem jak jest między wami teraz, czy w ogóle macie kontakt, ale może warto by było wyciągnąć rękę jako pierwsza? Nawet jeśli i ty nie byłaś bez winy... rozmowa naprawdę potrafi zdziałać cuda, zwłaszcza kiedy Boga weźmiemy za pośrednika. Wiesz gdzie mieszka, co u niej słychać? Bo może ona też nie ma lekko w życiu, może jej też jest źle a my często myślimy że tylko nas spotyka pech...
najważniejsza jest miłość do drugiego człowieka, naprawdę. Ty może nie masz urazy, ale ona może ją nosić w sobie nawet bez złej woli. Módl się za nią i za siebie, pilnujcie się obydwie bo nikt z nas nie wie ile czasu zostało
hahaha no to mamy średniowiecze dosłownie xD
może warto by jednak ruszyć głową zamiast szukać jakichś czarów i uroków 😉
Znam pewną książeczkę, którą od jakiegoś czasu stosuję i efekty mnie naprawdę pozytywnie zaskoczyły. Chodzi o Johna Eckhardta i jego „Modlitwy które wypędzają demony”, można ją bez problemu znaleźć i kupić w sieci.
Mimo że tytuł brzmi może trochę ciężko, spokojnie nadaje się do pracy z tym wszystkim o czym tu piszecie. Trzeba tylko zachować pewien porządek podczas korzystania z niej. Czytać świadomie, bez pośpiechu, a przede wszystkim myśleć kierunkowo, że te przekleństwa czy nieprzychylne energie opuszczają dom, że uwalniamy konkretną osobę. Nie próbujcie przy okazji naprawiac całego świata i wszystkich wokół, bo to się rozmywa i nie przynosi rezultatu.
W środku znajdziecie głównie krótkie, jednozdaniowe cytaty z Pisma, przy drobnych poprawkach można je dopasować do własnej sytuacji.
Z mojego doświadczenia wynika, że zły los da się poprawić... ale niestety często zdarzają sie ponowne ataki ze strony tych co nam życzą źle, więc nie można całkowicie odpuścić czujności.
Jeśli zaczynacie z tym pracować, podzielcie się wynikami tutaj w wątku, to może komuś pomoże. Cudów nie oczekujcie, ale przy regularnym podejściu, mniej więcej 2-3 razy dziennie, po jakieś 5 minut, wyniki bywają całkiem dobre.
szczerze mowiac to troche dziwne podejście do tematu, jakby ktoś tu szukał pomocy to myślę że warto opisać swój problem konkretnie w wątku i wspólnie poszukać odpowiedzi... każdy ma jakieś doświadczenia i może podzielić sie tym co wie. Strony i portale to jedno, ale rozmowa z ludźmi którzy przez coś podobnego przeszli bywa o wiele wartościowsza imho
skąd w ogóle pomysł że to klątwa? To pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa.
Po drugie, takim podejściem jakie tutaj opisujesz, sama nakręcasz tę energię wokół siebie, dosłownie przyciągasz więcej tego samego.
Nie podałaś tu za dużo szczegółów, więc ciężko mi cokolwiek ocenić. Może część rzeczy wcale nie jest taka zła jak myślisz? Może rozwiązanie masz na wyciągnięcie ręki ale go nie widzisz bo szukasz winnych na zewnątrz? A może po prostu jakimiś swoimi decyzjami lub zachowaniami sama sobie utrudniasz ułożenie życia, wyciągasz złe wnioski, wpadasz w te same schematy?
Skupiłabym się na sobie, na własnej psychice, na tym co robiłaś i jakie decyzje podejmowałaś, zamiast od razu przyklejać etykietkę KLĄTWA. Napisz sobie na kartce co konkretnie się nie udało, dlaczego, i co mogłabyś zrobić inaczej. Serio, przemysl to spokojnie, bo może po prostu błędnie oceniasz sytuację.
Jeśli jednak przeanalizujesz wszystko i nadal będziesz przekonana ze to sprawka koleżanki, to opisz tu więcej szczegółów i wtedy pogadamy, najwyżej wyjmę karty... są lepsze metody na takie rzeczy niż sama modlitwa. I jeszcze jedno pytanie, czy ty w tę modlitwę naprawdę wierzysz? Czy czujesz jakąś więź z Bogiem kiedy się modlisz, co wtedy czujesz?
przemyśl 🙂
Najlepiej by było gdybyś poszła do kogoś, kto potrafi sprawdzić czy masz do czynienia z klątwą, pechem, czy może chodzi o jakiś własny schemat który przyjęłaś kiedyś w swoje życie i który teraz po prostu się powtarza. Mozna też zbadać biopole, to ostatnia z opcji jaką bym wymienił.
Osobiście zajmuję się takimi sprawami pracując z energią wszechświata... i staram sie przede wszystkim pomagać tym, którzy tej pomocy szukają.
Jeśli masz jakieś pytania to po prostu opisz sytuację tutaj w wątku, chętnie odpowiem.
hej, chcialem sie tu troche wyzylic bo kompletnie nie wiem co z tym zrobic...
moj pech jest straszny, totalnie straszny. mam to juz od jakiegos czasu i serio nie wiem jak sie tego pozbyc. jesli ktos to teraz czyta to jakby troche mi ulzylo, bo moze choc w czesci to co mi ciazylo przeszlo na kogos innego 😉 wiem ze to glupie ale no... dzieki z gory
No weźcie, serio... trzy razy okrążyć kulę ziemską po równiku, a potem jeszcze trzy razy z powrotem, ale koniecznie tyłem i z lewą ręką przy prawym uchu xD
Panowie i panie, mamy rok 2011, nie piętnasty wiek. Trochę mnie smuci ze ciagle tkwimy tak głęboko w tym mysleniu rodem ze średniowiecza...
Polecam to miejsce gorąco, naprawdę warto zajrzeć 🙂
Hej, wrzucam info bo może komuś się przyda. W Krakowie na ulicy Zacisze 14 jest takie miejsce o nazwie AstroVita i w najbliższą środę, 19 czerwca, o 18.30 będzie tam wykład o zdrowiu fizycznym a infekcjach astralnych. Prowadzi go Lidia Miron, wejście kosztuje 16 zł, więc niedrogo.
Co będzie omawiane? Mniej więcej tak to rozumiem... wpływ energii astralnych na człowieka może być naprawdę szkodliwy i jest rozpatrywany na trzech poziomach: fizycznym (energia eteryczna), astralnym (energie emocjonalne) i mentalnym (energie myśli i idei).
Energia eteryczna to ta bezpośrednio odpowiedzialna za naszą witalność i siłę życiową. Możemy ją tracić przez uroki, wampiryzm innych ludzi, ale też istot astralnych, albo przez nieszczelność własnej powłoki eterycznej.
Jeśli chodzi o wampiryzm energetyczny, to chodzi o to że jedne osoby świadomie lub nie żerują na innych, bardziej otwartych energetycznie ludziach i dosłownie wysysają z nich energię życiową.
Energia astralna to z kolei energia emocji, miłości, nienawiści, strachu, zazdrości. Uczucia innych wobec nas realnie na nas wpływają i te negatywne potrafią zostawić silny slad. Co więcej, energie astralne mogą tworzyć blokady w naszych ciałach, a nawet osadzac się w nich w formie infekcji czy pasożytów astralnych, które działają podobnie jak bakterie i wirusy na poziomie fizycznym.
Jest też kwestia myślokształtów i egregorów tworzonych przez osoby zajmujące się magią. Takie egregory potrafią narzucać nam własne myśli, emocje i reakcje np. w sprawach politycznych czy społecznych, i przy okazji pobierają naszą energię odbierając nam podmiotowość.
No i na koniec energie mentalne, czyli cudze myśli które się nam narzucają i tworzone przez nie myślokształty, bo one też mogą być przyczyną naszych problemów
e tam, poczta i pilne wiadomości... to nie jest tutaj żadna infolinnia 🙂 jeśli ktoś ma pytanie to może je zadać tutaj, na forum, i wtedy chętnie się włączę do dyskusji. poza tym szczerze powiem - jakoś nie wierzę w klątwy i tym podobne rzeczy, ale rozumiem że dla niektórych to poważna sprawa więc nie będę wyśmiewać. opisz co cię trapi i ludzie tu odpiszą, po co robić z tego jakąś tajemnicę
Mialem kiedyś naprawdę ciężki okres, ciągły pech za pechem i w ogóle czułem jakby coś złego wisiało mi nad głową. Na szczęście udało mi się to w końcu jakoś opanować, zrobiłem specjalne badania i sytuacja się poprawiła.
Jeśli ktoś szuka pomocy w takich sprawach, to polecam zainteresować sie kosmoenergetyką. Zajmuje sie ona uzdrawianiem zarówno ciała jak i duszy, doradztwem życiowym i duchowym, a takze masazami dźwiękiem mis tybetańskich. Można tam znaleźć naturalne metody leczenia alergii, chorób skóry, bezsenności, depresji, lęków, nerwic, różnych dolegliwości bólowych, a takze problemów z układem pokarmowym, sercowym, odpornościowym czy hormonalnym. Myślę że warto sie tym zainteresować, jakby ktoś chciał wiedzieć więcej to niech napisze tutaj, chętnie odpowiem na pytania.
Słyszałem o czymś takim jak kosmoenergetyka, to podobno jedna z najstarszych metod uzdrawiania, zaliczana do tzw. medycyny energoinformacyjnej. Chodzi w skrócie o to, że działa na poziomie przyczyny problemu, a nie tylko objawów. Oczyszcza psychikę i ciało z negatywnych energii, które gromadzą się w różnych warstwach naszej energetycznej przestrzeni. Dzięki temu nie leczy się jednej konkretnej dolegliwości, ale kompleksowo przywraca równowagę całemu systemowi człowieka, wspierając też jego rozwój duchowy.
Są osoby, które zajmują się doradtwem życiowym w oparciu o takie metody, tzn. pomagają znaleźć odpowiedni talizman, naładować go energetycznie, wskazują jak odkryć własną drogę duchową, jak walczyć o związek czy miłość, jak osiągnąć sukces zawodowy albo finansowy. No i oczywiście wyjaśniają dlaczego w zyciu pojawiają się różne przeszkody i jak te blokady usunąć.
Jest też coś takiego jak oczyszczanie energetyczne, które ma odpędzić troski, żale i rozgoryczenie ciążące na sercu. Konsultacje takie można odbyć osobiście, albo opisać swój problem tutaj w wątku, bo myślę, że wiele osób na tym forum ma podobne doświadczenia i chętnie podzieli się swoją wiedzą na ten temat 🙂
Jedyne co naprawde moze pomoc to modlitwa i wiara. Jezeli szczerze prosisz Boga o pomoc i jest to zgodne z Jego wola, to Pan Jezus Chrystus ciebie uzdrowi. Nie ma innej drogi.
mała rada, jeśli ta osoba zostawiła ci jakieś rzeczy, prezenty, cokolwiek co miała w rękach... wyrzuć to. Serio, nie trzymaj u siebie żadnych pamiątek po kimś kto życzy ci źle 🙂
Słyszałem że można zadzwonić do jakichś wróżek, podobno pierwsza rozmowa jest mega tania, coś koło złotówki za minutę 🙂 może warto spróbować jeśli szukasz szybkiej pomocy!
Serio, jak to się czyta to człowiek nie wie czy śmiać się czy płakać. Chcecie odpędzić klątwę? Zróbcie dwa głęboke wdechy, wypijcie dwie szklanki zimnej wody, a jak to nie wystarczy to wejdźcie pod zimny prysznic. Gwarantuję że skuteczniejsze niż jakiekolwiek rytuały.
Mamy XXI wiek, ludzie. Trochę umiaru w tych zabobonach, bo naprawdę - reszta populacji ma prawo czuć się urażona tym co tu czasem można przeczytać. Łapię się za głowę czytając niektóre wpisy, serio. Do pewnego momentu to jeszcze można traktować jako ciekawostkę czy rozrywkę, ale chyba każdy przyzna że zdrowy rozsądek ma jakieś granice. Granice wyznaczone przez ROZUM, który podobno wszyscy mamy.
Ktoś tu robi Wam przysłowiowy kisiel z mózgu i Wy uważacie że to normalne. Puk, puk - jest tam ktoś? Mówię do Waszych głów. Myślenie nie boli, naprawdę. Nie bójcie się go używać i nie dajcie sie wciągać w jakieś bzdury, bo tylko na tym tracicie - czas, nerwy i pewnie też pieniądze
Szczerze mówiąc, mam wrażenie że ktoś tu po prostu reklamuje swoje usługi pod przykrywką merytorycznej rozmowy. Tego typu wpisów tu nie potrzebujemy.
Zanim ktoś skieruje nas do oczyszczenia, wcześniej trzeba właściwie zdiagnozować problem... np. sprawdzić czy mamy do czynienia z wpływem astralnym. Bo jesli tak jest, to jedyną realną pomocą może okazać się egzorcysta.
Nerwice i różne choroby psychiczne bardzo często mają swój początek w silnym opętaniu albo w wampiryzmic energetycznym. Coś musi być przyczyną tego braku emocji, rozdrażnienia i całej reszty. Choć z drugiej strony egzorcysta nie zawsze jest potrzebny, bo problem może leżeć zupełnie gdzie indziej, na przykład w żyle wodnej czy szlaku astralnym. Wtedy pomaga sprawdzenie polaryzacji i wzmocnienie czakramów.
Nerwica to takie szarpanie emocjami... aura jest rozbita, energia stoi w zastojach i powstaje coś w rodzaju szarociemnej mazi, którą trzeba usunąć. Potem wzmacnia się pole auryczne na wszystkich poziomach, ustawia pracę czakramów i człowiek może poczuć się jak nowo narodzony. Ale jeśli w aurze siedzi jakiś byt, to „zabawa” w oczyszczanie tylko go wzmocni, da mu nowy zastrzyk energii i będzie się cieszył. Właśnie dlatego niektórzy energoterapeuci nieświadomie przekazują energię nie osobie, a bytowi i efektów leczenia po prostu nie widać.
Uodpornienie na wampiryzm emocjonalny to przede wszystkim umiejętność pozbywania się negatywności, czy to tej przekazywanej przez innych, czy własnej. Jeśli potrafisz wrócić do pozytywnego stanu, nie ulegać strachowi, nie poddawać sie żalowi ani złości, to znaczy że potrafisz zmieniać nastrój z negatywnego na pozytywny. Można też próbować wpłynąć na osobę która jest negatywna, przekazując jej radość, uśmiech, bez krytykowania i oceniania... i robić to tak długo, aż zacznie reagować inaczej.
Jest jeszcze jedna trudna sytuacja: jeśli kontaktujesz sie z kimś o podobnych przeżyciach, możecie wzajemnie wzmacniać swoje obawy i lęki, bo druga osoba łatwo je akceptuje właśnie dlatego, że sama przez to przechodzi.
