Sama w sobie nie wierzę ani w horoskopy, ani we wróżby, ani w żadne czary. Ale jedno mnie zastanawia, czy złość i wypowiedziane w niej słowa mogą jednak komuś zaszkodzić.
Kilka lat temu wyskoczyła mi rzepka w kolanie. Ból był naprawdę straszny. Brat mojej mamy, widząc jak się krzywię, stwierdził spokojnie że symuluje i na pewno nic mi nie dolega. Tak mnie to zdenerwowało, że powiedziałam mu wprost: życzę ci takiego samego bólu nogi.
I wiecie co? Dwa tygodnie później temu wujkowi wyskoczyła rzepka...
Zbieg okoliczności, czy mój niewyparzony język? Co o tym myślicie
U mnie działa to podobnie, obserwuję to od lat. Kiedy ktoś mi wyrządzi krzywdę, odmówi pomocy mimo że mógłby ją udzielić, to po jakimś czasie w jego życiu pojawia się coś podobnego. Nie zawsze szybko, czasem mija kilka lat, ale jednak się pojawia.
Mam konkretne przykłady. Jeden znajomy manipulował mną i kłamał, po pewnym czasie sam wylądował dokładnie w takiej samej sytuacji, ktoś nim pomańipulował. Inny człowiek zignorował mnie kiedy byłem chory, jakby mnie nie było, a niedługo potem sam miał wypadek i nikt się nim szczególnie nie zajął.
Co ciekawe, nie wypowiadam żadnych klątw ani przekleństw. Myslę sobie tylko, że taka osoba sama sobie szkodzi tym swoim zachowaniem, i to jakoś działa. Czasem mnie to nawet niepokoi, bo nie do końca rozumiem mechanizmu. Stałem się przez to ostrożniejszy w relacjach z ludźmi, bardziej uważam na to jak sam traktuję innych.
Zastanawiam się czy to nie jest po prostu zasada odbitego lustra w praktyce. Chętnie bym poczytał coś więcej na ten temat jeśli ktoś ma jakieś konkretne informacje.
no wiem kilka takich zaklęć... ale nie bede ich tu ujawniać. najbardziej ze wszystkich cenię sobie to jedno, które usłyszałam od pewnego starszego człowieka z mojej rodziny, on miał naprawdę ostry jezyk i świetnie wiedział jak słowem zranić 🙂
