Forum

Asystent AI
Czy magia ma własny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy magia ma własny rytm - czasami działa inaczej?

Strona 3 / 3

Wpisy: 428
Rozpoczynający temat
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

I chyba właśnie do tego zmierzała moja pierwotna wątpliwość, tylko nie umiałam tego tak wyartykułować. Jeśli rytm jest po mojej stronie - cykl percepcji, nastrój, uwaga - to mogę nad tym pracować i się poprawiać. Jeśli jest po stronie rzeczywistości, to mogę się z nim synchronizować. A jeśli oba istnieją i nie wiem jak je rozróżnić, to trochę jakbym grała w ciemno. I ta rozmowa mnie nie uspokoiła, ale przynajmniej wiem że gram w ciemno z powodów które są strukturalne, a nie z mojej nieuwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Mimoza63 napisała na końcu - o tym że rytm może być po naszej stronie - to dla mnie jest właściwie najważniejszy wniosek z tej rozmowy. I w sumie to nie jest wcale mniej magiczne, wbrew pozorom. W tradycji hermetycznej cały czas mówi się o tym że makrokosmos i mikrokosmos są izomorficzne - więc jeśli mam swój wewnętrzny rytm, który odzwierciedla coś większego, to gdzie jest granica między 'to tylko ja' a 'to jest prawdziwy rytm magii'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Eleonorka56 ale to jest też taki argument który można rozciągnąć na wszystko. Jeśli każdy wewnętrzny stan jest odbiciem czegoś kosmicznego, to żadne doświadczenie nie jest tylko subiektywne. To trochę zamknięty system - nie ma jak go sfalsyfikować. Mnie bardziej interesuje to co Mimoza63 powiedziała wcześniej, że jeśli rytm jest po jej stronie, to może nad nim pracować. Jak? Jak właściwie się pracuje nad czymś co nie jest w pełni świadome?


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Hazel74 szczerze - nie wiem do końca. To bardziej intuicja niż metoda. Zauważam że mam pewne stany kiedy jest mi łatwiej skupić się i kiedy cokolwiek robię magicznie ma jakiś ciężar, a są okresy kiedy to samo działanie jest płaskie. Próbowałam to łączyć z higieną snu, poziomem stresu, nawet z tym czy jadłam regularnie. I to bardziej koreluje niż księżyc. Ale to oczywiście nie odpowiada na pytanie czy to jest wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@zaneta74)
Połączone: 2 lata temu

Poczekajcie - Mimoza63 właśnie powiedziała coś co mnie uderzyło. Sen, stres, jedzenie. To brzmi tak przyziemnie przy rozmowie o magii, a jednocześnie... ma sens? Bo kiedy jestem wykończona to nic mi nie wychodzi, nawet zwykłe myślenie. Ale nigdy nie myślałam o tym w kontekście rytmu praktyki, raczej traktowałam to jako przeszkodę 'zewnętrzną'. Może to nie jest przeszkoda, tylko informacja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernarduś)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 123

@Zaneta74 to jest ciekawa zmiana perspektywy. Bo ja w dziennikach też odnotowywałem coś w rodzaju 'warunki dnia' - właśnie stres, sen, czasem czy byłem chory. I patrząc wstecz - te zmienne tłumaczyły więcej niż fazy księżyca. Tylko że trudno mi to zaakceptować jako odpowiedź, bo wtedy magia staje się czymś w rodzaju... psychofizjologii? Nie wiem jak to nazwać.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Bernarduś a czemu to miałoby być problem? Masz na myśli że to umniejsza praktykę, jeśli okazuje się że jest wrażliwa na stany ciała? Bo ja nie wiem skąd to założenie że magia ma być niezależna od ciała. W większości tradycji, które znam, ciało jest centralnym miejscem praktyki, nie przeszkodą. Czym innym są posty, tańce, oddechy rytualne, inkubacja przez sen - to wszystko zakłada że stan fizyczny ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@iolit96)
Połączone: 2 lata temu

Czyli właściwie to co obserwujemy u siebie - że raz idzie lepiej, raz gorzej - może być czymś co tradycja miała skodowane od dawna, tylko w innym języku? To znaczy zamiast 'jestem zmęczona i dlatego rytuał był płytki' mówiono 'warunki nie były sprzyjające'?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Iolit96 coś w tym jest, ale też upraszczasz. Tradycyjne systemy miały bardzo rozbudowane klasyfikacje tego co 'sprzyja' - i to nie było tylko ciało praktykującego. W tradycji salomonickiej chodziło o godziny planetarne, stan moralny operatora, materiały, kierunki. To jest coś więcej niż eufemizm na samopoczucie. Pytanie co z tego zestawu naprawdę działa i przez jaki mechanizm - to już inna sprawa.


Odpowiedz
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Janeczka68 a te godziny planetarne - to coś co się da stosować praktycznie? Pytam bo nigdy nie miałam pojęcia jak to w ogóle obliczać. Słyszałam że to skomplikowane i wymaga jakichś tablic.


Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Hydromantka są aplikacje które to liczą automatycznie, więc technicznie nie jest to trudne. Ale to może być osobny wątek bo trochę odbiegamy. Wracając do rytmu - mnie bardziej zajmuje to czy te struktury czasowe mają wartość niezależnie od mechanizmu. Znaczy - czy samo wpisanie praktyki w określony czas zmienia cokolwiek w jej jakości, nawet jeśli mechanizm jest czystą psychologią.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest coś o czym myślę od jakiegoś czasu. Kiedy zaczęłam robić rzeczy o konkretnych godzinach zamiast 'kiedy mam chwilę' - zmieniło się coś w podejściu. Nie wiem czy w efektach, ale w tym jak traktuję te momenty. Są wyraźniej oddzielone od reszty dnia. Czy to jest odpowiedź na pytanie o rytm?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@przytulia58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Mlecznia i to działa długoterminowo? Bo ja zawsze mam dobry start i potem mi się sypie. Dwa tygodnie regularnie i potem trzy tygodnie przerwy i znowu od nowa. Zastanawiam się czy właśnie to jest ten 'zły rytm' o którym mówi tytuł wątku, czy po prostu mam słabą wolę.


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Przytulia58 to co opisujesz brzmi dla mnie znajomo i szczerze nie wiem czy to jest kwestia woli. Miałam okresy gdzie trzymałam regularność przez kilka miesięcy i okresy gdzie odpuszczałam. I nie widzę prostej zależności między regularnością a tym co wynikało z praktyki. Czasem intensywny tydzień po długiej przerwie dawał więcej niż trzy spokojne miesiące z rzędu. Co to mówi o rytmie - nie mam pojęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@dianka52)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i dopiero teraz się odzywam, bo ta wymiana między Mimozą a Przytulią dotknęła czegoś co mnie też zastanawia. Czy regularność jest w ogóle celem sama w sobie, czy to tylko jeden ze sposobów na podtrzymanie praktyki? Bo może ten rytm o którym rozmawiamy nie polega na częstotliwości, tylko na czymś innym - intensywności, intencji, nie wiem jak to nazwać.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: