Forum

Asystent AI
Malachit do transfo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Malachit do transformacji strachu na odwagę

Strona 2 / 2

Wpisy: 170
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym trochę ostrożnie z tym różnicowaniem surowy versus polerowany, bo nie chcę żeby Poludnica albo Druid doszli do wniosku że muszą mieć konkretny rodzaj żeby w ogóle zacząć. Przy transformacji strachu najważniejszy jest kontakt i intencja, a nie forma obróbki. Druid, gdzie skończyłeś jeśli chodzi o te pierwsze kroki, masz w ogóle malachit czy dopiero planujesz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@druid-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 5

@Amethysta92 Dopiero planuję zakup. Dlatego też pytałem wcześniej o czas, bo chciałem wiedzieć z czym się mierzę zanim w ogóle zacznę. Teraz słysząc że przy głęboko zakorzenionym strachu to jest długi proces, trochę mi opadają ręce szczerze.


Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Druid.pl Rozumiem to, ale pomyśl o tym inaczej. Długi proces to nie jest zła wiadomość, to jest realistyczna wiadomość. Szybkie zmiany przy tak starych schematach byłyby podejrzane, bo nie dałyby czasu na faktyczne przeorganizowanie. Przy zakupie malachitu pod ten konkretny cel, czy masz możliwość wybrania kamienia fizycznie, nie przez internet?


Odpowiedz
(@druid-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 5

@Dionizy Nie mam w okolicy dobrego sklepu z kamieniami, więc pewnie przez internet. Czy to w ogóle ma sens czy lepiej poczekać na okazję żeby wybrać fizycznie?


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@rafalek00)
Połączone: 2 lata temu

Ja kupowałem malachit przez internet i mi to nie przeszkadzało, ale robiłem to inaczej niż losowy zakup. Przeglądałem oferty i czekałem na taki przy którym poczułem że 'chcę' go mieć, coś jak nagłe zainteresowanie jednym konkretnym zdjęciem. Brzmi dziwnie, ale przy kamieniu do pracy z czymś osobistym jak strach, myślę że to ma znaczenie. Choć pewnie nie wszyscy się z tym zgodzą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Rafalek00 To z tym przeglądaniem i czekaniem na 'ten jeden' to nie brzmi dziwnie, to brzmi dokładnie tak jak powinno wyglądać wybór kamienia do takiej pracy. Tylko mam pytanie, czy kupowałeś wtedy na podstawie samego zdjęcia, czy czytałeś też opis sprzedawcy?


Odpowiedz
(@rafalek00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 185

@Zofijka91 Głównie na podstawie zdjęcia, opis czytałem dopiero po tym jak już wiedziałem że to ten. Nie chciałem żeby tekst sugerował mi co mam czuć. Nie wiem czy to ma sens metodologicznie, ale dla mnie działało.


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@druid-pl)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to trochę zmienia moje podejście do tego zakupu przez internet. Myślałem że to będzie losowe i bezosobowe, ale to co Rafalek opisuje wygląda jakby kontakt zaczynał się już na etapie wyboru. Czy to częsta praktyka przy zamawianiu kamieni online?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Druid.pl Dość częsta, choć ludzie robią to różnie. Część szuka według opisu właściwości, część kieruje się wyglądem, część robi dokładnie to co Rafalek, czyli czeka na jakiś wewnętrzny impuls. Nie ma tu jednej reguły. A Ty masz jakiś pomysł jak chciałbyś podejść do tego wyboru?


Odpowiedz
(@druid-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 5

@Jarzebinka Szczerze? Nie mam pojęcia. Chciałem najpierw kupić, potem myśleć. Ale po tej dyskusji widzę że może warto odwrócić kolejność.


Odpowiedz
Wpisy: 46
Rozpoczynający temat
(@tymianek)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do swojego pytania o pracę na odległość, bo po tym co napisał Heliotrop i Zofijka91 coraz wyraźniej widzę że mój polerowany malachit raczej potrzebuje bezpośredniego kontaktu. Ale mam teraz inne pytanie: czy to znaczy że w ogóle nie ma sensu ustawiać go na półce, czy raczej że to może być uzupełnienie a nie jedyna forma pracy?


Odpowiedz
Wpisy: 514
(@heliotrop)
Połączone: 2 tygodnie temu

To dobre doprecyzowanie. Półka to nie jest bezużyteczne miejsce, ale to jest wtedy raczej obecność kamienia w przestrzeni niż aktywna praca z nim. Malachit na półce może stabilizować energię pokoju, ale jeśli chcesz żeby pracował z Twoim konkretnym strachem i przekształcał go w odwagę, to to jest już inna skala zaangażowania i tu kontakt fizyczny ma znaczenie. Czy masz jakieś stałe miejsce do pracy z nim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tymianek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Heliotrop Nie mam czegoś stałego, to jest jedna z rzeczy które chcę teraz poukładać. Dotychczas trzymałam go przy łóżku, ale bez żadnej świadomej pracy, po prostu leżał. Zastanawiam się czy to nie spowodowało że trochę 'usnął' przez te lata.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Kamienie nie 'usypiają' w sensie że tracą właściwości, ale mogą się nasycić środowiskową energią i przestać być czyste w intencji. Przy malachicie, który jest mocno absorpcyjny, kilka lat leżenia przy łóżku bez czyszczenia i świadomego programowania może oznaczać że wymaga porządnego oczyszczenia zanim zaczniesz z nim pracować celowo. Czy czyściłaś go w tym czasie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@tymianek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Karolcia Raz czy dwa, ale bez systemu. Raz wodą, raz na selenicie. Niezbyt świadomie, przyznam.


Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Karolcia Chcę dopytać o to nasycenie środowiskową energią, bo to ważna rzecz. Czy przy malachicie który leżał przy łóżku przez kilka lat, raz czy dwa oczyszczenia selenitem wystarczą żeby zacząć od nowa? Czy raczej potrzeba głębszego resetu?


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Amethysta92 To zależy od intensywności energii w tym miejscu i od tego co się przez te lata działo w życiu osoby. Selenit to delikatne oczyszczenie, dobre do bieżącej konserwacji. Przy takiej historii jak opisuje Tymianek, ja bym zaproponowała ziemię lub dym z szałwii albo palo santo, coś bardziej penetrującego. Ale ostatecznie kamień sam sygnalizuje że jest gotowy, jeśli uważnie na niego patrzysz.


Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Karolcia wracając do tego co mówiłaś o głębszym resecie malachitu przez dym lub ziemię, mam konkretne pytanie: ziemia to zakopanie na ile czasu? Bo czytałam różne podejścia i jedni piszą o jednej nocy, inni o całym tygodniu.


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Amethysta92 Nie ma jednej reguły. Ja stosuję minimum trzy doby w ziemi ogrodowej albo w doniczce z surową, nieużywaną ziemią. Przy malachicie który był długo bez opieki, wolę tydzień. Ale ważniejsze od czasu jest sprawdzenie po wyciągnięciu, czy kamień znowu sprawia wrażenie 'lekkiego'. Trudno to opisać słowami, ale po intensywnym oczyszczeniu polerowany malachit wygląda jakoś inaczej.


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Karolcia A czy trzeba zakopywać cały kamień? Mam mały polerowany kawałek i trochę sie boję że go uszkodzę albo zapomnę gdzie zakopałam 🙂


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Runiarka_57 Cały, ale nie głęboko. Wystarczy kilka centymetrów. Żeby nie zapomnieć miejsca, można włożyć go do małego woreczka z muślinu i wetknąć patyczek jako znacznik. Malachit polerowany jest odporny mechanicznie, ziemia mu nie zaszkodzi, ale wilgoć przez długi czas mogłaby z czasem naruszyć powierzchnię, więc tydzień to bezpieczna granica.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo że kamień jest gotowy? Ja zawsze nie wiem takich rzeczy, wydaje mi się że nic nie czuję kiedy trzymam kamień albo że to czuję ale nie jestem pewna czy to naprawdę czy tylko wyobraźnia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Runiarka_57 To pytanie o wyobraźnię kontra odczucie realne jest bardzo częste i myślę że trochę fałszywe jako opozycja. W pracy z kamieniami wyobraźnia jest jednym z kanałów przez który przychodzą sygnały. Nie musi być coś namacalnego jak ciepło czy mrowienie, choć to też bywa. Czy masz jakieś konkretne odczucia przy malachicie, nawet jeśli nie jesteś ich pewna?


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Wozka90 Takie coś jak lekki ucisk w klatce piersiowej kiedy trzymam go długo. Ale myślałam że to może być zwykłe napięcie mięśniowe albo stres i nie brałam tego poważnie.


Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Runiarka_57 Malachit na czakrę serca i ucisk w klatce piersiowej to nie jest przypadkowe zestawienie. Szczególnie jeśli pracujesz z lękiem, bo lęk często siedzi właśnie tam fizycznie. Zamiast rozstrzygać czy to kamień czy mięsień, zapytaj raczej co to odczucie mówi. Przy czym to się pojawia, przy jakich myślach?


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Dionizy Hm. Chyba kiedy myślę o tym czego się boję i trzymam malachit równocześnie. Nigdy tak tego nie analizowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

To co Runiarka opisuje jest zresztą ciekawym wątkiem do głównego pytania Tymianek. Bo jeśli sam kontakt fizyczny z kamieniem wywołuje reakcję somatyczną połączoną z myślą o lęku, to jest właśnie ten mechanizm bezpośredniej pracy o którym mówił Heliotrop. Odległość tego nie daje, bo ciało nie wchodzi w kontakt.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@granacik)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i chciałam zapytać o jedną rzecz. Kilka osób mówiło o czakrze serca i malachicie, ale on jest przecież zielony i zazwyczaj przypisuje się go do serca. A czy jest jakiś związek malachitu z czakrą splotu słonecznego? Pytam bo mój lęk czuję głównie w brzuchu, nie w sercu.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Granacik To dobre pytanie. Malachit jest klasycznie czakrą serca, ale w praktyce, szczególnie surowy lub ciemniejszy, bywa stosowany przy splocie słonecznym właśnie przy pracy z lękiem i wolą. Splot słoneczny to miejsce gdzie lęk i odwaga naprawdę się spotykają energetycznie. Gdzie dokładnie czujesz ten lęk w brzuchu, wyżej czy niżej?


Odpowiedz
(@granacik)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Zofijka91 Raczej wyżej, pod żebrami. Przy stresie dosłownie mam tam napięcie.


Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Granacik To napięcie pod żebrami to klasyczna lokalizacja splotu słonecznego. I dokładnie tam malachit może być użyty jako uzupełnienie, nie zamiast czakry serca. Powiem tak: lęk egzystencjalny, ten głębszy, to serce. Ale lęk przed działaniem, przed podjęciem decyzji, przed oceną innych, to splot. Masz poczucie z którym rodzajem masz głównie do czynienia?


Odpowiedz
(@granacik)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 110

@Dionizy Chyba bardziej tym drugim. Boję się działać, oceniają mnie ludzie, sparaliżowana. Dlatego tak mnie zaskoczyło że malachit miałby być tylko do serca.


Odpowiedz
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Granacik Właśnie o to chodzi, że to nie jest sztywny podział. Malachit przy splocie słonecznym stosuje się rzadziej, bo trzeba uważać, żeby nie wzmocnić napięcia zamiast je rozładować. On może przy tym miejscu najpierw trochę zaburzyć, zanim zacznie pomagać. Miałaś kiedyś z tym doświadczenie, że kamień zamiast ulgi dał najpierw nasilenie?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Dionizy mam pytanie i Zofijki, bo oboje mówiliście o tej ostrożności przy splocie słonecznym. Czy ta ostrożność dotyczy każdego malachitu, czy konkretnie surowego? Bo Tymianek ma polerowany i zastanawiam się czy to zmienia coś w tej kwestii.


Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Wozka90 Dobre pytanie. Surowy malachit działa agresywniej na każdej czakrze, polerowany jest łagodniejszy w przepływie energii. Przy splocie słonecznym polerowany jest bezpieczniejszą opcją, ale i tak polecałbym nie zaczynać od dłuższych sesji. Pięć, dziesięć minut i obserwacja reakcji. Granacik, warto byś wzięła to pod uwagę zanim zaczniesz kłaść malachit na brzuchu.


Odpowiedz
Wpisy: 46
Rozpoczynający temat
(@tymianek)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego wszystkiego i powoli układa mi się obraz. Mój jest polerowany, więc bezpieczniejszy. Najpierw głębsze oczyszczenie, potem świadoma intencja. Ale mam pytanie które cały czas mi chodzi po głowie, jeszcze z początku wątku: czy ktokolwiek z was faktycznie pracował z malachitem przy transformacji strachu i może powiedzieć jak to wyglądało w praktyce, nie teorii?


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Pracowałam. Przez kilka tygodni trzymałam go przy sercu podczas medytacji, skupiona konkretnie na jednym lęku, nie wszystkich naraz. To był strach przed konfrontacją z bliską osobą. Pierwsze sesje były nieprzyjemne, dosłownie coś we mnie się opierało. Potem zaczęło się zmieniać. Nie powiem że malachit to zrobił sam, ale był czymś w rodzaju kotwicy dla intencji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tymianek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Jarzebinka To nieprzyjemne na początku, to ważna informacja. Czy to znaczy że powinnam się nastawić na to, że pierwsze kontakty z nim po tym długim przerwie mogą być właśnie takie?


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Niekoniecznie. To zależy od tego co masz w sobie w tej chwili i jak głęboko siedzisz w tym strachu teraz. Mnie akurat trafił w moment kiedy bardzo potrzebowałam ruchu, a się bałam. Twoja sytuacja może być inna. Ale warto być przygotowaną na to, że malachit nie jest przyjemnie usypiający jak ametyst. On raczej wywleka.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@romualda94)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i zastanawiam mnie jedna rzecz. Wszyscy mówicie o medytacji i bezpośrednim kontakcie, ale ja pracuję z malachitem inaczej, noszę go w kieszeni przez cały dzień i efekty mam całkiem dobre. Czy to nie jest równie skuteczne co świadoma medytacja z nim?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 514

@Romualda94 Noszenie przez cały dzień to ciągłe subtelne oddziaływanie, a medytacja z intencją to skoncentrowany impuls. To są dwie różne jakości pracy. Jedno nie wyklucza drugiego, ale trudno je bezpośrednio porównać. Powiedz mi: kiedy mówisz że masz dobre efekty z noszenia, to jak je mierzysz? Co się zmieniło?


Odpowiedz
(@romualda94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Heliotrop No, czuję się spokojniej w sytuacjach które mnie wcześniej blokowały. Trudno powiedzieć czy to kamień czy po prostu czas.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 514

@Romualda94 I to jest właśnie sedno. Nie twierdzę że kamień nie działa w kieszeni, ale ta niepewność co było przyczyną zmiany to problem przy pracy bez intencji. Medytacja z konkretnym skupieniem daje ci przynajmniej kotwicę do oceny co i kiedy. To też odpowiedź na pytanie Tymianek o pracę na odległość, bez bezpośredniego kontaktu to jest trochę jak noszenie w kieszeni, oddziaływanie jest, ale trudniejsze do ukierunkowania.


Odpowiedz
(@poludnica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Heliotrop to co napisałeś wcześniej o obecności kamienia w przestrzeni mnie nie daje spokoju. Mam malachit na półce od kilku miesięcy i nigdy nie pracowałam z nim świadomie. Czy to znaczy że przez cały ten czas nic się nie działo? Albo gorzej, że działo się coś bez mojej wiedzy?


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@druid-pl)
Połączone: 2 lata temu

Mogę zapytać głupie pytanie? Przy tej całej dyskusji o malachicie ciągle słyszę że on jest trudny, wywleka, może nasilić na początku. Czy jest jakiś kamień do transformacji strachu który działa łagodniej? Pytam bo nie jestem pewny czy chcę czegoś tak intensywnego na start.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Druid.pl To nie jest głupie pytanie, ale odpowiem pytaniem: dlaczego chcesz czegoś łagodniejszego? Jeśli strach jest głęboki, łagodne kamienie mogą po prostu nie dobić się do miejsca gdzie on siedzi. Rhodonit albo różowy kwarc są spokojniejsze przy sercu, ale przy prawdziwym, zakorzenionym lęku możesz nimi pracować miesiącami i nie ruszyć sedna.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@poludnica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie interesuje jedno co Heliotrop napisał wcześniej o obecności kamienia w przestrzeni kontra aktywna praca. Czy to znaczy że np. malachit leżący na biurku podczas pracy nie robi zupełnie nic? Bo mam kilka kamieni rozłożonych w pokoju i teraz się zastanawiam czy to ma sens jeśli nie siedzę przy nich z intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 514
(@heliotrop)
Połączone: 2 tygodnie temu

Kamień w przestrzeni działa, ale inaczej niż podczas świadomej sesji. Nie jest neutralny, ale jego wpływ jest rozproszony, nieukierunkowany. Pytanie do ciebie: czy przez te kilka miesięcy zauważyłaś cokolwiek, co mogłoby być z nim związane? Zmiany nastroju, lepsze lub gorsze poczucie w tym pokoju, cokolwiek?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@poludnica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Heliotrop Szczerze? Nie wiem jak to oddzielić od normalnego życia. W tym czasie dużo się u mnie zmieniało, ale nie przypisywałam tego kamieniowi.


Odpowiedz
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Heliotrop Ale czy kamień leżący na półce może pracować z czymś konkretnym jak strach, jeśli nie ma intencji? Bo o tym jest ten wątek i chyba nie możemy oderwać tej kwestii od pytania Tymianek o transformację lęku. Malachit bez intencji to nie jest malachit do pracy z konkretnym tematem, tylko po prostu malachit w pomieszczeniu.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 514

@Zofijka91 Dokładnie to miałem na myśli. Bez intencji malachit nie zakotwiczy się przy konkretnym lęku. Może ogólnie wpływać na energię serca w przestrzeni, ale to nie to samo co świadoma praca z transformacją. Zofijka, czy według ciebie można w ogóle tę intencję ustawić bez bezpośredniego kontaktu z kamieniem?


Odpowiedz
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Heliotrop No i tu dochodzimy do sedna pytania Tymianek, bo ona właśnie o to zapytała na początku. Czy praca na odległość jest możliwa z malachitem. Moje zdanie jest takie, że jest możliwa, ale wymaga dużo wyraźniejszej i bardziej świadomej intencji niż kontakt bezpośredni.


Odpowiedz
Wpisy: 46
Rozpoczynający temat
(@tymianek)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, to moje pytanie z początku wątku i cieszę się że wracamy do tego. Bo mam takie okresy, że nie mogę fizycznie pracować z kamieniem, na przykład kiedy jestem poza domem przez dłuższy czas. I zastanawiałam się czy da się utrzymać ciągłość tej pracy bez trzymania go w ręku.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Pracowałam kilka razy z kamieniem zostawionym w domu, kiedy sama byłam gdzie indziej. Medytowałam z wizualizacją kamienia, ze świadomością gdzie leży. Nie powiem że to było identyczne, ale nie czułam zerwania. Raczej jakby cieńszy sygnał, a nie brak sygnału.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Jarzebinka Cieńszy sygnał to ciekawe określenie. Jak odróżniłaś że to w ogóle działanie kamienia, a nie po prostu własna medytacja bez kamienia?


Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Amethysta92 Szczerze, nie mam pewności że odróżniłam. Ale medytowałam wcześniej bez kamienia przez dłuższy czas i z nim, i subiektywnie czułam różnicę w tym co się pojawia. Przy kamieniu, nawet wirtualnie, szybciej dochodziłam do warstwy emocjonalnej.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

To brzmi jak rola symbolu, nie tylko energetyki kamienia. Wyobrażenie malachitu może działać jako kotwica dla pewnego stanu, który wcześniej wypracowałaś w kontakcie z nim. Ale tu pojawia się pytanie czy nowa osoba, która nie ma jeszcze wyrobionego kontaktu, może tak samo pracować na odległość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tymianek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Karolcia I to jest chyba moja sytuacja. Mam kamień od dawna, ale przerwa była długa. Czy to znaczy że muszę najpierw odbudować kontakt przez bezpośrednią pracę, żeby potem móc pracować na odległość?


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tak bym to widziała. Praca na odległość to raczej rozszerzenie kontaktu który już istnieje, a nie punkt startowy. Najpierw kilka sesji z kamieniem w ręku, żeby na nowo wypracować ten kanał. Potem odległość ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@druid-pl)
Połączone: 2 lata temu

Ale to co Karolcia mówi o kanale, to jak to rozumieć fizycznie? Czy chodzi o to że kamień jakoś cię zapamięta? Brzmi trochę jak magia sympatyczna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Druid.pl To nie jest kwestia tego że kamień kogoś zapamięta w ludzkim sensie. Chodzi raczej o to że ty budujesz wewnętrzne skojarzenie i energetyczny wzorzec, który później możesz aktywować. Kamień jest punktem odniesienia, ale nośnik tego wzorca to ty, nie on.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Dionizy To trochę zmienia całą perspektywę. Bo jeśli nośnikiem jest osoba, to praca na odległość jest de facto twoją własną pracą, a kamień jest tylko symbolem. Czy to nie oznacza, że przy wystarczającym skupieniu kamień w ogóle nie jest potrzebny?


Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Wozka90 Teoretycznie tak, ale praktycznie kamień daje zakotwiczenie które jest trudne do wypracowania bez fizycznego obiektu. Szczególnie przy transformacji strachu, który jest emocją bardzo ucieczkową. Malachit daje ci coś konkretnego do trzymania w zasięgu uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@romualda94)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam inne podejście do tej kwestii. Przez cały ten czas nosiłam kamień w kieszeni i intuicyjnie czułam kiedy działa a kiedy nie. Nie budowałam żadnych świadomych kanałów i jakoś mi szło. Może po prostu niektórym osobom to przychodzi naturalnie bez tych wszystkich kroków?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Romualda94 A skąd wiesz że działał? Heliotrop cię o to pytał wcześniej i odpowiedziałaś że trudno powiedzieć czy to kamień czy czas. Teraz mówisz że intuicyjnie czułaś kiedy działa. To są trochę sprzeczne informacje.


Odpowiedz
(@romualda94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Zofijka91 No bo to nie jest zero-jedynkowe. Czułam subtelne różnice, ale nie mogę powiedzieć że mam na to dowód. Po prostu ufam temu co czuję.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

@Romualda94 Ale właśnie to 'ufam temu co czuję' jest dla mnie problematyczne w kontekście tego wątku. Bo jeśli nie możesz odróżnić kiedy kamień działa, to jak możesz wiedzieć czy praca na odległość w ogóle coś zmienia? Tymianek pyta o konkretną sytuację, nie o ogólne samopoczucie.


Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Wozka90 I tu jest właśnie problem z subiektywnością całej litoterapii. Ale to nie znaczy że praca na odległość nie ma sensu. Chodzi o to, że przy kamieniu takim jak malachit, który angażuje czakrę serca i pracuje z emocjami tak ciężkimi jak lęk, potrzebujesz czegoś konkretnego żeby nie zgubić kierunku podczas sesji bez fizycznego kontaktu. Bez kamienia w ręku łatwo odpłynąć.


Odpowiedz
(@amethysta92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Dionizy A jak praktycznie wygląda u ciebie taka sesja z malachitem kiedy go nie masz przy sobie? Bo ja próbowałam wizualizować kamień, ale po kilku minutach obraz bledł i traciłam skupienie. Nie wiem czy to moja słabość koncentracji czy coś innego.


Odpowiedz
(@jarzebinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Amethysta92 U mnie pomogło trzymanie zdjęcia kamienia. Brzmi może banalnie, ale fizyczny obraz, nawet na papierze, dawał coś dla oczu żeby nie błądzić. Z samą wizualizacją rzeczywiście jest trudniej, szczególnie na początku.


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Jarzebinka Zdjęcie to ciekawy pomysł, ale mam pytanie, czy to nie jest już inna praca niż z samym kamieniem? Tzn. czy zdjęcie malachitu to jeszcze malachit w sensie energetycznym, czy już tylko obraz? Bo to może mieć znaczenie właśnie przy transformacji lęku, gdzie chodzi o realne przejście przez emocję.


Odpowiedz
Wpisy: 514
(@heliotrop)
Połączone: 2 tygodnie temu

To jest bardzo konkretne pytanie i trochę wychodzi poza to co zwykle omawia się w temacie pracy zdalnej z kamieniami. Zdjęcie nie ma struktury krystalicznej, nie ma składu mineralnego, nie ma masy. Może działać jako kotwica uwagi, ale czy przenosi to samo co kontakt z fizycznym obiektem? W tradycji pracy z przedmiotami magicznymi odwzorowanie nie jest tożsame z oryginałem. Natomiast w przypadku osoby, która ma już wyrobiony kontakt z konkretnym okazem, zdjęcie tego okazu może być mostem. Czy Tymianek ma zdjęcie swojego kamienia?


Odpowiedz
Wpisy: 46
Rozpoczynający temat
(@tymianek)
Połączone: 2 lata temu

Mam kilka zdjęć, bo zawsze dokumentuję swoje kamienie. Nigdy nie myślałam żeby ich używać do pracy w ten sposób. Ale właśnie zastanawiam się teraz czy to nie jest za duże uproszczenie i czy nie lepiej po prostu poczekać z pracą do powrotu do domu, niż robić coś w połowie.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Nie zgodziłabym się że to uproszczenie. Ale masz rację że przerwa może być lepsza niż praca z nieodpowiednim skupieniem. Pytanie jakie mam to czy twoja praca z malachitem w kwestii lęku jest procesem ciągłym, który wymaga codzienności, czy możesz robić to sesjami z przerwami między nimi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tymianek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Zofijka91 Raczej sesjami niż codziennie. Pracuję z nim kiedy czuję że jest taka potrzeba, albo kiedy lęk się nasila. Nie mam stałego rytmu. Może właśnie to jest problem, że nie zbudowałam wystarczająco mocnego kontaktu żeby teraz pracować bez fizycznej obecności kamienia.


Odpowiedz
Wpisy: 245
(@danusia54)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od dawna i mam jedno pytanie, może naiwne. Czy praca z malachitem przy lęku powinna w ogóle być codziennie? Gdzieś czytałam że to kamień który mocno wyciąga emocje i zbyt intensywna praca może być przytłaczająca. Czy ktoś miał takie doświadczenie?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: