Właściwie to nie jest przypadek. Oddech w wielu tradycjach jest traktowany jako bezpośrednie połączenie między wolą a materią - łaciński "spiritus", hebrajski "ruach", grecki "pneuma" - wszystko to znaczy i oddech i ducha jednocześnie. Kiedy Wiesia wkłada kamień i przez chwilę skupia uwagę, ten oddech jest tam obecny nawet jeśli tego nie planuje.
Ta odpowiedź Teodozji jest dla mnie pierwszą rzeczą w tej rozmowie która naprawdę mnie przekonuje. Że pytanie nie jest "czy działa" tylko "czy system jest wewnętrznie spójny". To brzmi jak coś co można przynajmniej sprawdzić.
Ja wracam do cytrynu konkretnie, bo ta rozmowa jest dla mnie naprawdę wartościowa ale trochę nam odpłynęła. Mam w notatkach taki wzorzec - że najlepsze dni z cytrynem to te kiedy rano mam jakiś wyraźny cel, niekoniecznie finansowy. Może kamień nie działa na pieniądze bezpośrednio, tylko na coś wcześniej - na klarowność intencji? I to potem przekłada się na działanie?
Zenek, to co piszesz o wyraźnym celu rano jest dla mnie kluczowe. Czy masz w notatkach czy ten cel musi być powiązany z pieniędzmi, czy dosłownie jakikolwiek cel działa? Bo jeśli drugie, to może cytryn bardziej porządkuje intencję niż przyciąga pieniądze jako takie.
I tu wracam do tego oddechu - bo to co opisuje Zenek brzmi jak rola świadomego oddechu w medytacji. Nie zmienia rzeczywistości zewnętrznej, ale ustawia cię wewnętrznie tak, że zaczynasz działać inaczej. Może cytryn robi to samo co dobra technika oddechowa - tylko przez inny kanał?
Dobra, ale to prowadzi do pytania które mnie naprawdę gnębi od początku tej rozmowy. Jeśli cytryn działa przez skupienie intencji, to Zenek robi eksperyment z notowaniem i celami - i to jest jego mechanizm. Wiesia wkłada kamień mimochodem - i to jest jej mechanizm. Czy oni w ogóle pracują z tym samym kamieniem?
Ale tu jest ciekawy motyw - Zenek przez notatki dochodzi do rytmu, Wiesia go miała od razu. Może to jest coś w stylu jak z kartami urodzenia w astrologii - jedni rodzą się z naturalna intuicją jakiegos znaku, inni muszą sie tego nauczyc. Efekt końcowy podobny, droga inna.
Ja nie mam tak usystematyzowanych obserwacji jak Zenek, więc ciężko mi porównywać. Ale ostatnio zaczęłam zapisywać - właśnie pod wpływem tej rozmowy. Może za jakiś czas będę mogła cokolwiek powiedzieć.
Wracam do tego co powiedziała Anima o oddechu, bo jakoś nam to umknęło. Medytacyjne oddychanie i rytuał - czy ktoś z was rzeczywiście łączy świadomy oddech z pracą z cytrynem? Pytam bo ja przy pracy z duchami używam oddechu jako wejścia i nigdy nie myślałem żeby to przenieść na kamienie.
Pytam wprost - oddychanie w kierunku kamienia. Jak to wygląda fizycznie? Bo albo mi umyka coś ważnego, albo to jest po prostu siedzenie z kamieniem i spokojne oddychanie i wtedy każde oddychanie jest rytuałem bo każde się tak kwalifikuje.
Zenek, ale to co opisujesz z kubkiem - to może być po prostu brak przyzwyczajenia, nie brak energii kubka. Gdybyś przez miesiąc pracował z tym kubkiem tak samo jak z cytrynem, może by zadziałało tak samo? To naprawdę nie jest retoryczne pytanie, naprawdę nie wiem.
Ten wątek z kubkiem jest ciekawy, ale mam wrażenie że trochę odchodzimy od sedna. Kamienie w litoterapii nie są neutralnymi obiektami - mają własną strukturę krystaliczną, skład mineralny, historię geologiczną. Czy to nie może być właśnie ten czynnik który odróżnia cytryn od kubka? Pytanie do Nikodema: czy sceptycyzm wobec energii kamienia dotyczy też jego fizycznej struktury?
Słuchacie, wracam do tego oddechu bo mi się to kręci w głowie od kiedy Anima to rzuciła. Jak pracuję z duchami, oddech jest dla mnie wejściem - fizycznym sygnałem że przechodzę z trybu zwykłego w tryb pracy. Może cytryn robi to samo co ten oddech - jest sygnałem granicznym dla psychiki. I wtedy pytanie Nikodema o kubek ma odpowiedź: kubek nie wysyła tego sygnału bo nie masz z nim takiej umowy.
Wracam do tego czym jest intencja w kontekście kamienia, bo czuję że nam się to pojęcie rozjeżdża w różnych kierunkach. W tradycji hermetycznej intencja to nie jest życzenie ani myśl - to jest wola skierowana i podtrzymana. Oddech który opisuje Salomea, umowa którą opisuje Bartez, notatki Zenka - to są wszystko sposoby na to żeby wola nie była jednorazowym błyskiem. Cytryn w tej optyce jest czymś co pomaga tę wolę utrzymać w czasie. Ale Nikodem ma rację że kubek mógłby pełnić tę funkcję. Z tą różnicą że tradycja pracy z cytrynem jest stara i zbiorowa - pracujesz nie tylko ze swoją intencją ale też z intencjami wszystkich którzy przed tobą go używali.
