Chciałam zapytać o coś, co od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. Wielkie Arkany, jeśli potraktować je jako sekwencję, a nie zestaw osobnych kart, tworzą coś w rodzaju mapy. Zaczyna się od Głupca, który nie wie nic i rusza w nieznane, a kończy na Świecie, czyli na jakimś zamknięciu cyklu. Ale zastanawiam się, czy ta mapa ma sens kiedy pracujesz nad sobą sam, bez kogoś kto by to z tobą prowadził. Nie chodzi mi o interpretację na rozkładzie, tylko o świadome przechodzenie przez kolejne etapy. Czy ktoś tutaj pracował z Wielkimi Arkanami jako ścieżką, nie jako wróżbą?
A co to znaczy "świadome przechodzenie przez etapy"? Siadasz przy konkretnej karcie i medytujesz nad nią? Bo szczerze to brzmi jak dużo pracy przy czymś, co i tak możesz sprawdzić w rozkładzie w pięć minut.
Hela_W trochę upraszcza ale to też uczciwe pytanie bo różne osoby rozumieją to inaczej. Jedni faktycznie medytują przy każdej karcie przez kilka tygodni, inni robią z Wielkich Arkanów rodzaj dziennika, gdzie przypisują sobie etapy post factum. @Karolka74, chodzi ci o pracę prospektywną, czyli "teraz jestem na etapie Wieży i rozumiem dlaczego" czy raczej retrospektywną, gdzie patrzysz wstecz na swoje życie i lokalizujesz się na tej mapie :P?
A ta Śmierć to znaczy co dosłownie czy symbolicznie? eh bo zawsze słyszałem że to nie chodzi o śmierć fizyczną ale co takiego to zmienia jak już wiesz ze to "transformacja" :)?
Ale czy w takim razie nie można by było zastąpić tarota czymkolwiek innym? Kartami z obrazkami, losowymi fotografiami, cokolwiek? Co w Wielkich Arkanach jest takiego, że akurat ta sekwencja ma działać jako mapa, a nie inna?
To jest dokładnie to, o czym mówiłam wcześniej i cieszę się, że to nazwałaś wprost. Mam pytanie, czy próbowałaś kiedyś celowo wybrać kartę która cię uwiera, zamiast tej, która "pasuje"? Bo jeden ze sposobów na tę pułapkę to nie szukanie lustra zewnętrznego, tylko celowe wprowadzanie dyskomfortu od wewnątrz.
Przepraszam że znowu wejdę, bo to jest dla mnie trochę abstrakcyjne :). jak coś "w tobie opiera"? To znaczy co dokładnie czujesz? Bo brzmi jak metafora, ale chyba chodzi o coś konkretnego.
Nagrywanie głosowe i odsłuchiwanie po tygodniu to coś, o czym nigdy bym nie pomyślała. Skąd to masz? eh to jest jakaś technika z konkretnej tradycji, czy coś co sam wypracowałeś?
Bardzo wiele się tu dzieje i staram się nadążyć. Chciałem zapytać bo może to naiwne pytanie, ale czy jest jakaś konkretna kolejność, od której warto zacząć pracę z Wielkimi Arkanami jako tą mapą? Czy zaczyna się od Głupca i idzie po kolei, czy można wejść w dowolnym miejscu?
Dobra ale poczekajcie. mówicie o tej "drodze" przez Wielkie Arkany jakby była jedna właściwa kolejność, tylko różnie wyznaczana. A co jeśli ktoś jest jednocześnie w kilku miejscach? Bo jak czytam tę rozmowę, to mam wrażenie że życie nie jest linearne, a ta mapa jakby zakłada, że jest.
To jest naprawdę cos, co chcę zapamiętać... opowiadasz komuś bez kontekstu i ich pytania ujawniają twoje ślepe miejsca. Ale mam pytanie praktyczne, bo jestem dopiero na początku pracy z Arkanami. czy to w ogóle działa, jeśli sama nie wiem jeszcze, co dana karta "powinna" znaczyć? Może opór czy azyl są w ogóle rozpoznawalne dopiero jak się ma jakąś bazę?
Ale jak długo czekasz na to "odczucie"? Bo jak siedzę z kartą i nic nie czuję, to po chwili zaczynam się zastanawiać czy po prostu nic tu nie ma, czy ja robię coś nie tak.
Mirka03 dotknęła tu czegoś, co mnie samą blokuje. Właśnie tego nadużycia. Ale po tej całej rozmowie myślę, że obrona przed nim nie leży w zewnętrznej weryfikacji tylko w jakości pytania, które zadajesz przed rozkładem. Jeśli pytasz precyzyjnie i uczciwie, jest mniejsza szansa na to, że interpretacja "wskoczy" w miejsce, które jest wygodne. Choć oczywiście nie zerowa
Czytam i mam pytanie do całej tej grupy. Mówicie o precyzyjnym pytaniu, o stanie zamiast kierunku, o lustrzanym odczuciu. Ale to wszystko zakłada dużą samoświadomość na wejściu. Czy ta praca z Arkanami tę samoświadomość buduje czy raczej wymaga jej jako warunku wstępnego :(? Bo to jest trochę błędne koło.
Czytam tę rozmowę od dawna i mam jedno bardzo konkretne pytanie. czy jest jakaś kolejność, w której powinno się uczyć Wielkich Arkanów przy tej pracy ze sobą? Bo 22 karty to duzo i nie wiem, czy zacząć od początku kolejności, czy losować, czy coś innego.
Izar powiedziała coś, co chcę podkreślić bo to jest odpowiedź na moje wyjściowe pytanie z tego wątku. "Co widzę zanim mi ktoś powie." Tego nie da się zrobić z kimś innym przy pierwszym kontakcie z kartą... Ale można to zrobić samodzielnie. I chyba właśnie o to chodzi w tej pracy ze sobą, której się bałam.
Karolka74 napisała na końcu coś, co mnie zatrzymało. Że tego nie da się zrobić z kimś innym przy pierwszym kontakcie z kartą. Ale ja mam odwrotny problem, bo jak siedzę sama z kartą, to za dużo mysle i za mało czuję. Czy jest jakiś sposób żeby to wyciszyć zanim się w ogóle zacznie?
