Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie Felicjan, bo ja też to źle rozumiałam! Myślałam że to jest jak etapy i że trzeba je przejść po kolei. To całkowicie zmienia jak patrzę na te karty które mi wypadają. A jak wypadają dwie karty z tego samego 'miejsca' w tej drodze to co to znaczy?
Wracając do tego co Felicjan napisał o dwóch kartach z podobnej sfery - to mnie zastanawia w kontekście całego wątku. Bo jeśli ktoś ma kryzys tożsamości związany z firmą, to co znaczy gdy w rozłożeniu wypadają mu jednocześnie Cesarz i Wieża? To nie jest sprzeczność? Jedna mówi o strukturze i władzy, a druga o jej rozpadzie.
Nie, pytam w kontekście znajomego Blazeja. Bo on opisał dokładnie tę sytuację - firma stoi, ale on się w niej czuje obco. I zastanawiam się czy gdyby ktoś zrobił mu rozłożenie, właśnie takie karty by wypadły.
Sluchajcie, on faktycznie mial kiedyś robione rozlozenie, ale to było ponad rok temu i nie pamiętam co mu wypadlo. Mówił tylko że czuł sie wtedy jakby ktoś czytał z niego jak z kartki. Ale wracając do tego co mowil Felicjan o iluzji - on naprawdę utożsamia firmę ze sobą. kiedy ktoś pyta 'co robisz' to on odpowiada nazwą firmy, nie zawodem 😀
Ta sprzeczność którą opisujesz jest jak najbardziej prawdziwa i ma swoja kartę. To jest Ksiezyc. Nie Wieża, nie Cesarz. Księżyc to wlasnie ta przestrzeń gdzie rzeczy są prawdziwe i jednocześnie złudne, gdzie kochasz cos i jednocześnie sie tego boisz, gdzie dom i obcość istnieją w tym samym miejscu. Blazeju - czy on boi się ze gdyby firma przestała być jego tożsamością, to nie wiadomo kim by byl?
Pusta kartka to jest Głupiec. I to jest dobra wiadomość, nie zła. Głupiec przed skokiem to wlasnie ktoś kto stoi na krawędzi z pusta torba i jeszcze nie wie kim będzie. Problem polega na tym że wiekszosc ludzi patrzy na Głupca i widzi kogoś bez planu, czyli kogoś zagrozonego. Tymczasem Głupiec jest numerem zero - jest przed całą podróżą. Przed Cesarzem, przed Wieżą, przed wszystkim 🙂
Dokładnie to czułam intuicyjnie ale nie umiałam tego nazwać. Zero jako 'przed wszystkim' ale też 'poza numeracją'. Ale mam inne pytanie bo wróćmy do tego znajomego Blazeja - jesli on stoi w miejscu gdzie firma to jego tożsamość i boi się pustej kartki, to czy karty mogą w ogóle coś mu dać bez tego żeby był gotowy to zobaczyć? Bo mozna wyciągnąć Głupca i nadal go nie przyjąć.
A czy ta 'przestrzeń żeby patrzeć' to jest coś co się jakoś buduje przed rozłożeniem? Bo jak słyszę że gotowość jest kluczem, to zastanawiam się czy w ogóle ma sens robienie rozłożenia komuś kto jest w środku kryzysu i totalnie nie może wyjść z emocji 🙂
Ale tutaj mam wątpliwość. Mówimy o kryzysie tożsamości związanym z firmą, a to jest jednak temat który wymaga też normalnej rozmowy z czlowiekiem, może nawet z psychologiem. Karty mogą coś pokazac ale nie zastąpią kogos kto pomoze to przetworzyc, nie?
Bardzo się cieszę że to padło bo ja wlasnie zaczęłam chodzić do kogoś i równolegle pracuję z kartami i dla mnie to się uzupełnia niesamowicie. Karty dają mi obrazy na które potem patrzymy razem z tą osobą. Ale chciałam zapytać - czy ten znajomy Blazeja w ogóle wie że o nim rozmawiamy? I czy Blazej mu coś z tej rozmowy przekaże? 🙂
Sceptyk ktory ma kryzys tożsamości to idealny kandydat do rozmowy z kartami, bo jego sceptycyzm nie ochroni go przed pytaniami ktore karty zadaja. On nie musi wierzyć że karta 'cos wie'. Wystarczy ze usiądzie i spróbuje odpowiedzieć na pytania które ona wywołuje. A te pytania są takie same niezaleznie od tego czy ktoś wierzy czy nie.
Dobra, to chyba mu pokażę ten wątek. bo wlasnie piszecie dokladnie o tym czego on doświadcza, tylko w innych slowach. Ta pusta kartka, Głupiec, tożsamość zrosnieta z firmą - on to czuje nawet jesli nie wie jak to nazwac. Ale zastanawiam sie - czy jak mu pokażę że rozmawialiśmy o nim na forum, to go nie urazi? nie chcę zeby poczuł się jak obiekt analizy.
Trochę z boku - ale czytajac tę rozmowę zastanawiam się czy firma w kontekście kryzysu tożsamości to coś specyficznego, czy to jest ten sam wzorzec co kazda mocna identyfikacja z rolą. Bo ja miałam kiedyś podobne pytania o macierzyństwo - kiedy dzieci podrosly i ta rola przestała być całodobowa, to byl dokladnie taki sam kryzys. I zastanawiam się jakie karty wtedy by wypadły.
Administrator własnego życia - to jest jedno z trafniejszych określeń kryzysu środkowego jakie słyszałam. I to jest Cesarz który stracił Słońce z herbu i trzyma tylko berło. Struktura bez życia. ale mam pytanie do Szafirek albo Nekromanty - jeśli ktos jest w tym miejscu i robi rozłożenie, to czy Cesarz w pozycji 'co mnie blokuje' to jest dobra wiadomość czy zła?
Czekajcie, wracam do czegoś co powiedział Felicjan wcześniej o gotowości. Jeśli sceptyk siada do kart bez wiary że cokolwiek z tego wyniknie a potem wyciąga Hermita jako to co ukryte - to czy on w ogóle jest w stanie przetworzyć taki sygnał? Czy nie odrzuci tego jako przypadek?
To jest bardzo ciekawe co mówi Felicjan, bo mam podobne doświadczenie z medytacją. Opor wobec tego co się pojawia jest często cenniejszą informacja niż samo to co się pojawia. Ale chcialam zapytać czy ktos z was robił kiedyś rozłożenie specjalnie zaprojektowane pod kryzys tożsamości? Jakiś konkretny układ który odpowiada na pytanie 'kim jestem poza tym co robię'?
Wracam do tego co mówiłem wcześniej o psychologu bo myślę że zostalem trochę zbyt łatwo zbyty. To że karty i terapia mogą iść równolegle to jasne. Ale czy nie ma tu ryzyka że ktoś z poważnym kryzysem tożsamości - takim który realnie wpływa na decyzje życiowe i biznesowe - zostanie z kartami zamiast pojsc po konkretna pomoc? Forum może niechcący dać mu poczucie że jest zaopiekowany.
