Ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy tarot to wynalazek stricte europejski, czy może w kulturach wschodnich istniały podobne systemy kart do wróżenia. Wiem, że karty w ogóle wywodzą się z Chin, więc może i systemy wróżbiarskie oparte na kartach też tam powstawały niezależnie? Interesuje mnie czy ktoś ma wiedzę na temat azjatyckich odpowiedników tarotu - czy chodzi tu tylko o podobną funkcję, czy też podobną strukturę symboliczną?
Jeśli mówimy o systemach archetypowych to I Ching jest tu kluczowym punktem odniesienia, choć to nie karty tylko heksagramy. Natomiast w Indiach istnieje coś co może was zainteresować - karty ganjifa. To okrągłe, ręcznie malowane karty które w pewnych regionach miały znaczenie symboliczne i rytualne. Ktoś z was miał kiedyś z nimi kontakt?
Słucham tej rozmowy z zainteresowaniem. Mam pytanie może naiwne - czy tarot mógł w ogóle mieć jakieś wschodnie korzenie zanim trafił do Europy? Gdzieś czytałam że Romowie przywieźli karty z Indii, może z nimi przyszło też jakieś wschodnie myślenie o obrazach?
Słuchajcie, zastanawiam się czy nie idziemy za bardzo w stronę "każdy system symboliczny to odpowiednik tarotu". Bo bhavacakra to obraz kosmologiczny, a tarot to sposób do czytania dla konkretnej osoby w konkretnej chwili. Różnica funkcji jest tu spora. Czy ktoś zna przykład wschodniego systemu gdzie człowiek losuje kartę lub jej odpowiednik i dostaje komunikat o swojej sytuacji życiowej?
Kau Cim bardzo lubię jako przykład do takich dyskusji, bo dobrze pokazuje jak różnie mogą wyglądać systemy o podobnej funkcji. Ale mam inne pytanie do grupy - czy ktoś próbował czytać kartami tarota z podejściem opartym na filozofii wschodniej? Mam na myśli na przykład interpretację przez pryzmat pięciu żywiołów z tradycji chińskiej zamiast czterech europejskich?
W Indiach istnieje system zwany nadi jyotish - przepowiednie zapisane na liściach palmowych, przypisane konkretnym osobom jeszcze przed ich narodzinami. To zupełnie inny model niż tarot, bo nie chodzi o losowanie i interpretację, ale o odnalezienie swojego liścia. Ale przy okazji - czy ktoś w tej dyskusji widzi różnicę między systemem, który wymaga interpretacji w danej chwili, a systemem, który ma gotowe odpowiedzi? Bo chyba tu leży sedno pytania o "odpowiedniki".
Czytam i zastanawiam się nad jedną rzeczą - mówimy o systemach bardzo odległych kulturowo, często wymagających lat nauki. Tarot też tego wymaga, jasne, ale jest jakiś próg wejścia dla osoby z zewnątrz. Czy ktoś z was próbował realnie pracować z mo albo z I Ching jako praktyką regularną, nie tylko jako ciekawostką?
Słucham tej rozmowy i mam takie może głupie pytanie - czy buddyzm w ogóle pozwala na wróżenie? Bo wydaje mi się że skoro wszystko jest nietrwałe i zależy od intencji, to przepowiadanie przyszłości jest trochę sprzeczne z tym co buddyzm mówi. A jednak mo istnieje i jest tybetańsko-buddyjskie. Jak to działa?
Słucham was i mam takie laickie pytanie - czy ktoś próbował używać mo jako uzupełnienia tarotu? Albo I Ching? Bo mi się wydaje że skoro oba systemy mają inne mocne strony, to może razem dawałyby pełniejszy obraz. Czy to w ogóle ma sens czy to byłoby mieszanie jabłek z gruszkami?
Tak, ale to by spłaszczyło dyskusję do "wszystko jest równoważne bo użyteczne". A chyba zależy nam na czymś więcej niż użyteczności - na rozumieniu skąd pochodzi głębia danego systemu i co za nim stoi. Przynajmniej mnie na tym zależy.
Ale moment - czy to znaczy że mandala bliżej odpowiada pojedynczej karcie niż całej talii? Bo jedna karta też jest samodzielnym symbolem, ma centrum, ma układ wewnętrzny. Na przykład Koło Fortuny - to prawie jest mandala.
Ale czy tarot nie może też służyć transformacji świadomości? Słyszałam że niektórzy pracują z tarotem właśnie medytacyjnie, bez żadnego wróżenia. W takim razie gdzie jest granica między systemem diwinacyjnym a medytacyjnym?
Zastanawiam się, czy nie gubimy tutaj wschodniego wątku. Mówimy o strukturze tarota, ale właściwie - czy gdzieś na wschodzie istnieje system, który ma tę samą sekwencję inicjacyjną co Wielkie Arkana? Czyli nie same karty, ale ten pomysł że przechodzisz przez kolejne etapy od niewiedzy do pełni?
Buddyjska ścieżka bodhisattwów ma coś takiego - dziesięć bhumi, dziesięć poziomów przebudzenia. I każdy poziom ma swoją charakterystykę, swoje "moce" i swoje wyzwania. To nie są karty, ale to jest sekwencja inicjacyjna z głęboką symboliką każdego etapu. Czy ktoś kto zna i to i tarot widział kiedyś te paralele?
Przepraszam że wchodzę w środku, ale czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam takie proste pytanie - czy jest gdzieś konkretne opracowanie które by zestawiało tarot ze wschodnimi systemami? Coś do poczytania dla kogoś kto nie jest ekspertem od buddyzmu ani od tarota?
I może właśnie o to chodzi w takich wątkach - nie żeby dojść do gotowej odpowiedzi, ale żeby lepiej rozumieć pytanie. Bo po tych kilkudziesięciu postach mam wrażenie że rozumiemy pytanie z tytułu wątku dużo lepiej niż na początku. Wschodnich "odpowiedników" tarota nie ma - ale są systemy które odpowiadają na podobne ludzkie potrzeby w zupełnie różny sposób. I to jest ciekawsze niż gdybyśmy znaleźli jakiś chiński "tarot".
No i to jest w końcu dobre przeformułowanie pytania. Jeśli funkcja to "system symboliczny służący do refleksji i diwinacji" - to w Japonii możemy mówić o omikuji, czyli wyroczniach losowanych w świątyniach. Nie są kartami, są paskami papieru z wierszami. Ale pełnią podobną funkcję społeczną.
I Ching to może być najciekawszy przypadek jeśli chodzi o to pytanie. Ale jest coś co zawsze mnie zatrzymuje przy tym porównaniu - I Ching ma rdzeń filozoficzny który jest centralny dla konfucjanizmu i taoizmu. Tarot nie ma takiego rdzenia. Tarot czerpie ze wszystkiego - z kabały, z astrologii, z alchemii - ale sam nie jest fundamentem żadnej tradycji. To raczej synteza niż korzeń. Czy I Ching to coś odwrotnego?
A czy to ma znaczenie dla osoby która go używa? Pytam szczerze, bo zupełnie nie znam się na I Ching - czy ten status filozoficzny sprawia że jest "lepszy" do pracy duchowej, czy to tylko kwestia prestiżu?
Ale może to jest właśnie coś co utrudnia używanie I Ching jako systemu diwinacyjnego - że jest zbyt poważnie traktowany filozoficznie? Że jak masz za sobą Konfucjusza, to trudniej po prostu "zapytać o związek" tak jak pytasz tarota?
To mnie zastanawia w kontekście całego wątku - może wschodnie odpowiedniki tarota nie istnieją jako gotowe systemy do szybkiego użycia, bo wschodnie tradycje wróżbiarskie wymagają więcej czasu i kontekstu kulturowego? Tarot jest dużo bardziej dostępny dla kogoś spoza tradycji.
I to może być odpowiedź na pytanie z tytułu - nie w sensie "nie ma odpowiednika", ale "wschodnie odpowiedniki tarota wymagają innego podejścia do nauki". Co nie znaczy że są gorsze - znaczy że są osadzone w innych założeniach dotyczących tego, jak wiedza się przekazuje. Ciekawe co by powiedział ktoś kto praktykuje zarówno tarot jak i któryś z tych systemów - czy naprawdę tak to czuje?
To nie był celowy zabieg, przynajmniej nie na początku. Rider-Waite wyszedł z kręgu Złotego Świtu, gdzie nauka była jak najbardziej stopniowana i ezoteryczna. Obrazy zostały zilustratywane żeby ułatwić zapamiętywanie symboliki, nie po to żeby każdy mógł sobie wróżyć bez przygotowania. Że tak się stało - to efekt uboczny, nie zamierzony.
Trochę mi głowa pęka od tej rozmowy, ale w dobrym sensie. Mam pytanie może głupie - czy ten problem z filtrami nie dotyczy też tarota? Czytamy Waite'a i myślimy że to jest "właściwy" tarot, a on sam był członkiem Złotego Świtu i nałożył na karty całą masę kabalistycznych interpretacji których przedtem nie było.
Przepraszam że się wtrącę, ale trochę się zgubiłam. Jeśli dobrze rozumiem - to co znamy jako I Ching na Zachodzie to nie jest to samo co I Ching używany tradycyjnie w Chinach? Czy to jest tak duża różnica w praktyce codziennego używania?
To otwiera zupełnie nowy kąt na pytanie z tytułu wątku. Może nie ma sensu szukać "azjatyckiego odpowiednika tarota" bo to co uznajemy za tarot i to co uznajemy za wschodni system wróżbiarstwa - oba przeszły przez podobne przesięwanie zachodniej ezoteryki. Szukamy różnicy która może być mniejsza niż zakładamy.
No bo serio, te kwiaty i pory roku, ta estetyka - to nie wygląda jak zwykła gra karciana. Może ktoś wie coś więcej?
