Problem z hanafuda i diwinacją jest podobny do tego z kartami do gry w Europie - karty do gry i karty wróżbiarskie rozeszły się w różnych kulturach różnymi drogami. W Europie talia do gry ewoluowała równolegle z tarotem. W Japonii hanafuda pozostało grą. Nie ma tradycji wróżenia z hanafuda, o ile wiem. Ale czy to znaczy że nie można by było zbudować takiego systemu? To już inne pytanie.
Wracając do wątku z hanafuda - myślę że mamy tu przykład czegoś, co można nazwać potencjałem symbolicznym bez intencji diwinacyjnej. Karty mają symbolikę, ale ta symbolika nigdy nie była zaprzężona do wróżenia. I to jest ciekawy kontrast z tarotem, bo tarot też zaczynał jako gra, ale ktoś w pewnym momencie zdecydował że będzie inaczej. Czemu w Japonii do tego nie doszło?
To może mieć związek z tym, że japońskie tradycje wróżbiarskie miały już silnie ugruntowane formy - omikuji, hashi uranai, onmyodo jako system. Nie było "niszy" którą karty miałyby zapełnić tak jak w Europie, gdzie tarot wchodzi w okres kiedy zachodnia ezoteryka szuka nowych form. Kontekst historyczny był po prostu inny.
