Hej, chciałam zapytać o rozkłady do takiej bardziej... osobistej refleksji. nie chodzi mi o wróżenie co będzie, tylko zeby lepiej siebie zrozumieć. Czytałam gdzieś o rozkładzie celtyckim ale on chyba jest bardziej do sytuacji zewnętrznych? i w ogóle zastanawiam się czy tarot da się łączyć z pracą z psychologiem bo właśnie myślę o tym żeby pójść do specjalisty i chciałam żeby to szło razem.
To ciekawe pytanie, bo rozkład celtycki rzeczywiście jest bardzo narracyjny i skupia się na tym co na zewnątrz, co wpływa, co może się wydarzyć. Do głębszej refleksji nad sobą polecałabym coś prostszego strukturalnie. Trójka kart w układzie: co widzę, czego nie widzę, co mi to mówi - to brzmi banalnie, ale przy dobrej intencji potrafi naprawdę dużo odsłonić. A co do łączenia z psychologiem - chętnie się wypowiem, ale najpierw powiedz mi więcej: chodzi ci o to żeby tarot był uzupełnieniem sesji, czy raczej niezależnym sposobem do pracy między sesjami?
Sens jak najbardziej ma ale właśnie tu jest ważne żeby nie pomylić funkcji. Tarot przy samopoznaniu to według mnie nie jest ten sam proces co terapia. Karty mogą wyciągać skojarzenia, obrazy, coś co siedzi z tyłu głowy. Ale jeśli idziesz do psychologa z konkretnym problemem, to uważaj zeby nie zacząć "sprawdzać" kart zamiast faktycznie pracować z tym co mówi specjalista. Widziałem takie przypadki gdzie ktoś interpretował każdą sesję przez pryzmat tego co wyciągnął tydzień wcześniej i to zaczęło blokować zamiast pomagać.
Zgadzam się z Lucjanem, ale dorzucę jeszcze jeden wymiar. Sam wybór rozkładu może już dużo powiedzieć o tym czego szukasz. Widzę że wiele osób sięga po celtycki bo go zna, a potem narzeka że odpowiedzi są zbyt ogólne. do samopoznania świetnie sprawdza się rozkład Jungowski, chociaż rzadziej opisywany. Cztery pozycje odpowiadają Jaźni, Cieniowi, Animie lub Animusowi i Personie. To już samo ułożenie kart zmusza do myślenia w określonych kategoriach.
Przeczytałem całą wymianę i chcę wrócić do wątku autorki posta. Zastanawiam się, czy w ogóle zaczęłaś już pracę z tarotem regularnie, czy dopiero planujesz? Bo to zmienia co bym polecał. Ktoś kto zaczyna od zera i jednocześnie idzie do psychologa to jest bardzo inna sytuacja niż ktos kto już ciągnie karty od kilku miesięcy i chce to świadomiej ukierunkować.
Ja też nie prowadziłam notatek na początku i potem żałowałam. Teraz piszę nawet krótko, choćby jedno zdanie co karta wywołała w tym momencie. Nie co "oznacza" tylko co poczułam. To potem jest ciekawsze do czytania niż jakieś klasyczne interpretacje...
Czytam całą tę rozmowę i mam pytanie może podstawowe: czy te rozkłady do samopoznania mają inne pytania na pozycjach niż te "wróżbiarskie"? Bo jak patrzę na opisy celtyckiego to tam jest "co może się wydarzyć", "co sprzyja", "co przeszkadza" i to brzmi zewnętrznie. Jak wygląda taki rozkład który jest naprawdę do wnętrza?
No i wlasnie to jest dobry punkt wyjścia - możesz zacząć od prostego rozkładu trzech kart z własnymi pytaniami na pozycjach. Coś w stylu: co wiem, czego się domyślam ale unikam, czego w ogóle nie widzę. I do każdej karty jedno zdanie w notatniku. To tyle.
Ale jak to "czego w ogóle nie widzę" - jak mam wylosować kartę na coś czego nie widzę i jeszcze to zinterpretować? Nie rozumiem tej logiki...
A ja mam pytanie do Królowej - jak teraz wyglądają Twoje losowania, te bez systemu :)? Ciągnęłaś jedną kartę czy robiłaś rozkłady?
Głównie jedną kartę. Czasem trzy ale bez żadnych pytań na pozycjach, po prostu patrzyłam co wyszło i czytałam z książki co to "znaczy". teraz widzę że to mało.
To jest bardzo powszechny start i to nie jest zły start - po prostu to inny rodzaj pracy z kartą. Pytanie czy chcesz teraz przejść do czegoś bardziej ukierunkowanego na siebie, czy nadal wolisz takie luźne spotkanie z kartą? bo do sesji z psychologiem oba mogą się przydać, tylko inaczej...
Co znaczy "robić źle" w tym kontekście? Że wyciągniesz kartę i nic nie poczujesz, czy że zinterpretujesz ją w sposób który Ci zaszkodzi?
To "nic" to też jest informacja. Jeśli karta Cię nie porusza, warto zapisać właśnie to - że siedziałam z Hierofantem i czułam pustkę... Psycholog może mieć więcej do powiedzenia o tej pustce niż o jakimkolwiek bogatym skojarzeniu
Mam w notatkach kilka takich miejsc gdzie napisałem po prostu "nic, nie wiem co z tym zrobić" :). I jak patrzyłem na to kilka tygodni później, to akurat te momenty były dla mnie ciekawsze niż te gdzie od razu coś poczułem. Nie twierdzę że tak jest zawsze.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie może z boku - czy do samopoznania lepsza jest talia z którą długo pracujesz czy można wziąć nową? Mam dwie talie i nie wiem której użyć do czegoś poważniejszego.
Nuda przy rozkładzie to moim zdaniem sygnał że talia Ci już nic nowego nie pokazuje, przynajmniej nie na tym etapie. zmiana talii nie jest zdradą, jest czasem potrzebna żeby zobaczyć to samo inaczej. Szczególnie do samopoznania gdzie chodzi o to żebyś coś poczuł a nie żebyś miał wrażenie że "juz wiem co ta karta mówi".
