pucharka57 to ważny punkt. kurcze ja też przez długi czas używałem kart jako takiego "zatyczki" na myśli. I paradoks był taki że im więcej ciągnąłem tym bardziej się nakręcałem, nie uspokajałem :(... serio czy ktoś inny miał ten sam mechanizm?
Mnie ta myśl Ludwini bardzo trafiła. bo ja też często ciągam "na wszelki wypadek" albo żeby sprawdzić jak się czuję. Ale jak to piszę, to brzmi jakbym nie wiedziała jak się czuję bez karty. To jest trochę niepokojące?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Mówimy dużo o tym żeby nie ciągnąć kart w momentach napięcia, ale czy to nie jest trochę jak mówienie komuś "nie jedz kiedy jesteś głodny"? Bo napięcie jest właśnie tym momentem kiedy po cokolwiek sięgamy. jak to obejść praktycznie?
Zuzanka55 pytała o trenowanie tolerancji niepewności z kartami albo bez. Mam wrażenie że tarot może być dobrym miejscem do tej pracy, ale tylko jeśli celowo zostawia się pytanie otwarte. To znaczy - ciągnąć kartę i świadomie nie szukać ostatecznej odpowiedzi, tylko zobaczyć co karta podnosi. Ale nie wiem czy to jest realne dla kogoś z ADHD, u kogo mózg naprawdę domaga się zamknięcia.
Tak, dużo obszarów. Rozmowy które muszę w głowie dokończyć zanim zasnę, decyzje które analizuję po fakcie, listy których nie kończę bo zawsze można dodać coś jeszcze. Tarot to jakby kolejna lista. Dopiero teraz to widzę.
