Forum

Asystent AI
Tarot w miłości bez...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot w miłości bez obsesji - zdrowa relacja z kartami

Strona 2 / 2

Wpisy: 2247
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

pucharka57 to ważny punkt. kurcze ja też przez długi czas używałem kart jako takiego "zatyczki" na myśli. I paradoks był taki że im więcej ciągnąłem tym bardziej się nakręcałem, nie uspokajałem :(... serio czy ktoś inny miał ten sam mechanizm?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Whisper u mnie dokładnie tak samo. I dopiero jak to zobaczyłem z zewnątrz ze szukam ukojenia a dostaję więcej materiału do analizy, przestałem sięgać po karty w momentach najwyższego napięcia. Teraz mam konkretną zasadę dla siebie - nie ciągnę kiedy jest mi bardzo źle :).


Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Remigiusz88 a co robisz zamiast tego w tych momentach? bo to brzmi jak dobra zasada ale też wyobrażam sobie że trudna do utrzymania kiedy naprawdę chcesz sięgnąć po karty.


Odpowiedz
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Chryzoprazkaa szczerze - często i tak sięgam, tylko teraz to zauważam. Ale samo zauważenie zmieniło coś w tym jak czytam. Jakbym wiedział że biorę to z pewnym dystansem...


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@mantra_r)
Połączone: 3 lata temu

Mnie ta myśl Ludwini bardzo trafiła. bo ja też często ciągam "na wszelki wypadek" albo żeby sprawdzić jak się czuję. Ale jak to piszę, to brzmi jakbym nie wiedziała jak się czuję bez karty. To jest trochę niepokojące?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 448

@Mantra_R nie powiedziałabym że to niepokojące samo w sobie, ale warto zapytać siebie - czy przed tarotem miałaś inne sposoby na sprawdzanie jak się czujesz?? Dziennik, rozmowa, siedzenie w ciszy? Bo tarot może je wszystkie zastąpić i to nie jest zdrowe dla żadnego z tych narzędzi... przepraszam, żadnej z tych praktyk.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@kolowa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Mówimy dużo o tym żeby nie ciągnąć kart w momentach napięcia, ale czy to nie jest trochę jak mówienie komuś "nie jedz kiedy jesteś głodny"? Bo napięcie jest właśnie tym momentem kiedy po cokolwiek sięgamy. jak to obejść praktycznie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Kolowa to jest właśnie to pytanie które oddziela teorię od praktyki. Ja długo szłam w stronę zasad, których nie byłam w stanie utrzymać pod presją. To co mi w końcu pomogło to nie zakaz ciągnięcia, tylko zmiana tego co ciągnę... W momentach napięcia mam jedną wybraną wcześniej kartę, do której wracam. Nie ciągnę nowej, tylko siadam z tą samą. Ale to wymagało wcześniejszego wybrania jej w spokoju :(.


Odpowiedz
(@eleonorka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Czeslawa08 to brzmi jak coś co ma sens, ale mam pytanie - jak wybrałaś tę kartę? Czy to była intuicja czy jakieś konkretne kryterium?


Odpowiedz
(@czeslawa08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Eleonorka74 wybrałam ją w momencie kiedy byłam spokojna i poczułam że coś we mnie chce przy niej zostać dłużej niż zwykle. Nie była to ulubiona karta ani najładniejsza. Dla mnie to była Pustelnik. Ale myślę że to bardzo indywidualne i nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Zuzanka55 pytała o trenowanie tolerancji niepewności z kartami albo bez. Mam wrażenie że tarot może być dobrym miejscem do tej pracy, ale tylko jeśli celowo zostawia się pytanie otwarte. To znaczy - ciągnąć kartę i świadomie nie szukać ostatecznej odpowiedzi, tylko zobaczyć co karta podnosi. Ale nie wiem czy to jest realne dla kogoś z ADHD, u kogo mózg naprawdę domaga się zamknięcia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 178

@Kabalistka05 to ważne zastrzeżenie. ADHD to nie jest kwestia słabej woli czy braku chęci do tolerowania niepewności. Mózg dosłownie szuka domknięcia intensywniej. kurcze dlatego techniki które działają dla osób bez ADHD mogą nie przenosić się jeden do jednego. Zuzanka55, czy ty masz jakieś inne obszary życia gdzie ta potrzeba domknięcia jest podobnie silna?


Odpowiedz
Wpisy: 121
Rozpoczynający temat
(@zuzanka55)
Połączone: 2 lata temu

Tak, dużo obszarów. Rozmowy które muszę w głowie dokończyć zanim zasnę, decyzje które analizuję po fakcie, listy których nie kończę bo zawsze można dodać coś jeszcze. Tarot to jakby kolejna lista. Dopiero teraz to widzę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 493

@Zuzanka55 To co napisała o listach to brzmi jak klucz do całej tej sprawy. Karty stają się listą rzeczy do sprawdzenia, nie rozmową. A lista nigdy nie jest skończona. Czy ktoś próbował kiedyś celowo ograniczać tarot do jednego ciągnięcia tygodniowo i co z tego wyszło?


Odpowiedz
(@romualda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 114

@Arkania ja próbowałam jedno ciągnięcie tygodniowo i przez pierwsze dwa tygodnie było dobrze, a potem zaczęłam robić wyjątki. "To jest ważna sytuacja więc się nie liczy". I po miesiącu byłam z powrotem w tym samym miejscu. Nie wiem czy to kwestia zasady czy czegoś głębszego.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2098

@Romualda ten mechanizm wyjątku jest bardzo charakterystyczny i myślę że właśnie dlatego same zasady ilościowe rzadko działają długoterminowo. Bo umysł który szuka uzasadnienia zawsze je znajdzie. Mam pytanie do Zuzanki55 i do wszystkich którzy rozpoznają ten wzorzec - czy zauważacie różnicę między tym jak czujecie się przed ciągnięciem a jak czujecie się godzinę po nim? nie zaraz po, tylko po czasie.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: