Forum

Asystent AI
Tarot dla uczestnik...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla uczestników grup terapeutycznych


Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chciałam napisać o czymś, co ostatnio mnie trochę zatrzymało i nie wiem, czy to tylko moje odczucie. Prowadzę od jakiegoś czasu grupę wsparcia dla kobiet po rozstaniu i kilka z uczestniczek zaczęło mnie prosić o czytania tarota na sesjach. Zgodziłam się bo myślałam że to może pomóc w refleksji ale teraz mam wątpliwości. Zauważyłam, że zamiast działać w życiu, uciekam do praktyk. I nie tylko ja - dziewczyny z grupy też zaczęły zamiast rozmawiać o tym, co mogą ZROBIĆ, pytać co im powiedzą karty. Czy ktoś z was łączył tarot z czymś terapeutycznym i jak to wyglądało od środka?


Odpowiedz
96 odpowiedzi
Wpisy: 114
(@teodorek)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo ważne, co piszesz, i cieszę się, że to zauważyłaś bo nie każdy by się zatrzymał :P. Z mojego doświadczenia - tarot może być świetnym punktem wyjścia do rozmowy, ale łatwo przesuwa się w stronę wyroczni. Kluczowe pytanie, które zadaję sobie przy każdym czytaniu, brzmi: czy ta osoba po sesji ma więcej energii do działania, czy mniej? Jeśli mniej, coś jest nie tak z tym jak używamy kart. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem twoją sytuację - czy te dziewczyny przychodzą do ciebie PO sesji grupowej i wtedy proszą o tarot czy przerwacie terapię w połowie żeby ciągnąć karty?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 238

@Teodorek to pytanie o energię do działania jest naprawdę celne, zapisałam sobie. Sama mam notatki z ostatnich kilku miesięcy i widzę wyraźny wzorzec - kiedy ciągnęłam karty przy każdym trudnym momencie, moje notatki o realnych krokach praktycznie znikały. Były za to coraz dłuższe analizy symboli. Zastanawiam się teraz, czy to jest kwestia tego JAK używamy tarota, czy może dla niektórych ludzi w pewnych momentach życia tarot w ogóle nie jest wskazany...


Odpowiedz
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Cefeida98 a rozróżniasz jakoś te sytuacje? To znaczy, po czym poznajesz u siebie, że to już ucieczka, a nie faktyczna refleksja? bo mnie się zdarza, że siadam do kart i wychodzę z jakimś konkretnym postanowieniem. Ale też znam osoby, dla których to jest po prostu odkładanie decyzji w nieskończoność. Zastanawiam się co sprawia, że dla jednych to jeden sposób, a dla drugich drugi.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie ta rozmowa bardzo dotyka bo też to przeżywałam :). Jak byłam w bardzo złym momencie po rozwodzie, to dzień w dzień ciągnęłam karty i za każdym razem jak wychodziło coś złego, to znowu ciągnęłam, bo "może tym razem inaczej". To nie była żadna refleksja, to było szukanie pociechy. I wiecie co? Żadna karta nie zrobiła za mnie tego telefonu do prawnika.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Teofilka o właśnie, to "może tym razem inaczej" - widzę to u jednej z dziewczyn z grupy i za każdym razem serce mi się ściska. Ale nie wiem jak jej powiedzieć, żeby nie poczuła, że odbiera jej cos, co daje jej poczucie sprawczości - nawet jeśli ta sprawczość jest złudna. Jak ty wyszłaś z tego schematu? oj czy ktoś ci pomógł to zobaczyć z zewnątrz?


Odpowiedz
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

Z własnego doświadczenia z grupami kobiet - robiłam kilka warsztatów gdzie tarot był elementem spotkania, nie główną osią. I widzę różnicę. Kiedy karta jest PUNKTEM WYJŚCIA do rozmowy, a nie ODPOWIEDZIĄ, to coś się zmienia. Ale żeby to zadziałało, ktoś musi mocno pilnować żeby nie przekroczyć tej granicy. @Walaa I to jest trudna robota dla prowadzącej :D. Czy twoja rola na tych sesjach jest jasno określona? mówię o tym, czy dziewczyny wiedzą że jesteś tam jako osoba prowadząca, nie jako wróżka?


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Pytonissa86 to jest właśnie sedno problemu, który próbuję sobie poukładać. Zaczęłam jako osoba prowadząca grupę wsparcia, a nie jako tarocistka. Ale kiedy zaczęłam używać kart, te role mi się zatarły - i chyba im też. oj jedna z uczestniczek ostatnio napisała do mnie prywatnie z pytaniem o czytanie dla jej siostry :). To pokazuje jak bardzo przesunęły się te granice.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, nie chcę być tą, co psuje dyskusję, ale mam inne zdanie. Uważam, że problem nie leży w tarotu, tylko w tym, czego ta konkretna osoba szuka. Tarot jest tu po prostu najbliżej pod ręką. Gdyby go nie było, byłaby jakaś inna "wyrocznia" - może horoskopy, może rady koleżanek, może ciągłe przeszukiwanie internetu ;). Samo odstawienie kart nic nie zmieni jeśli mechanizm unikania zostaje


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Fomalhaut zgadzam się z tym co do zasady, ale mam do ciebie pytanie - czy nie uważasz, że tarot ma tę specyfikę że aktywnie zachęca do bierności?? Horoskop czytasz raz dziennie, maksimum. Karty możesz ciągnąć bez końca, każde pytanie możesz rozłożyć na osobne pytania pomocnicze. To buduje inną pętlę uzależnienia :D.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przeczytałem całość i mam wrażenie że dotknęłaś czegoś, co psychologowie nazywają "magicznym myśleniem" - ale w kontekście grupowym to ma szczególną dynamikę. kiedy jedna osoba zaczyna szukać odpowiedzi poza sobą, inni szybko za nią podążają, bo to daje chwilową ulgę całej grupie. pytanie do ciebie - czy zauważyłaś że te czytania tarota pojawiały się szczególnie wtedy, kiedy temat na grupie stawał się zbyt trudny :P?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Celestyn tak. Właśnie teraz jak to piszesz, to widzę ten wzorzec. Za każdym razem kiedy dochodziłyśmy do momentu, gdzie trzeba było podjąć decyzję albo przyznać się do czegoś trudnego, ktoś pytał "a może byś dla mnie pociągnęła kartę? '. I ja... ciągnęłam. To jest nieprzyjemna refleksja.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ta rozmowa idzie w bardzo ciekawe miejsce. Chcę dodać jeden wątek - znam osoby które celowo używają tarota jako elementu terapeutycznego, ale są to terapeuci z wykształceniem, którzy mają jasną strukturę jak to robić. Karty archetypy Junga, praca z wyobraźnią aktywną i tak dalej. To kompletnie inna bajka niż to, co opisujesz. Nie mówię, że twoja ścieżka jest zła, ale zastanawiam się czy masz jakieś narzędzia które by ci pomogły postawić granicę między tymi dwiema funkcjami, które teraz mieszają ci się w głowie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Gituska masz rację z tym rozróżnieniem, ale chcę się upewnić że nie tworzymy tu fałszywej hierarchii. nie każde sensowne użycie tarota musi mieć za sobą wykształcenie terapeutyczne. Mnie bardziej martwi w tej historii co innego - że Walaa sama przyznaje że UCIEKAŁA do praktyk. To jest uczciwe i ważne. I mysle że to jest temat który powinien być adresowany niezależnie od tego czy karty były tu słuszną decyzją czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@stachu)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale ta rozmowa mnie zatrzymała. sam też mam taką tendencję - jak coś jest trudne to zamiast działać, ciągnę karty, czytam o numerologii, szukam znaków. i za każdym razem czuję się przez chwilę lepiej bo mam "wiedzę". Ale rano nadal jest ten sam problem. Nie wiedziałem że to ma jakąś nazwę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Stachu właśnie o to chodzi. To uczucie "mam wiedzę" jest złudne, bo to wiedza o tym, co ma sie zdarzyć, a nie wiedza co zrobić. ojej to duża różnica. Jak wyszłam z tego? Szczerze ;)? przyjacółka mi wprost powiedziała że ciągnę karty bo się boję, nie bo szukam mądrości. I miała rację... Ale to boli usłyszeć.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie, może trochę z innej strony - czy ktoś wie jak w ogóle rozróżnić w praktyce kiedy tarot jest dla nas wsparciem, a kiedy staje się tym, o czym tutaj mówicie? Pytam poważnie, bo sama zaczynam się zastanawiać nad swoim własnym użytkowaniem kart... Czy jest jakaś granica, sygnał ostrzegawczy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@teodorek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 114

@Filomena85 dla mnie osobiście jest kilka takich sygnałów :). po pierwsze - czy po czytaniu mam ochotę działać czy tylko obserwować co się "wydarzy". Po drugie - czy ciągnę tę samą kartę kilka razy bo mi sie nie podoba wynik. Po trzecie, i to chyba najważniejsze - czy tarot zastępuje mi rozmowę z realną osobą czy ją uzupełnia. haha ale to są moje sygnały, może ktoś inny widzi to inaczej?!


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 375

@Teodorek Zgadzam się co do tego drugiego punktu, to ciągłe "jeszcze raz" jest dla mnie największą czerwoną flagą. Ale chce wrócić do wątku z grupą - Walaa, co teraz planujesz zrobić?! Masz już jakiś pomysł jak porozmawiać z dziewczynami z grupy o tym, co zauważyłaś?


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Westalka wlasnie nad tym siedzę. hej na razie postanowiłam, że na najbliższym spotkaniu w ogóle nie będę proponować kart i zobaczę, co sie stanie. Ale trochę się boję że część dziewczyn poczuje się rozczarowana albo że cos stracą. Z drugiej strony - może to właśnie jest ta rozmowa, którą powinnyśmy przeprowadzić.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to "boję się że poczują że coś stracą" brzmi bardzo znajomo. Sama miałam podobnie - prowadziłam spotkania gdzie używałam roznych praktyk i kiedy raz zrezygnowałam z jednej z nich, to kilka osób rzeczywiście pytało "dlaczego, czy coś jest nie tak". Ale to otworzyło bardzo szczerą rozmowę o tym, czego naprawdę szukają. Może to jest właśnie ta szansa, której szukasz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 238

@Rozmaryn to ciekawe, że kilka osób pytało "czy coś jest nie tak" - bo to właśnie pokazuje, jak bardzo grupy przywiązują się do konkretnych elementów spotkań. Mam wrażenie, że karty stają się dla uczestników takim rytuałem bezpieczeństwa. Walaa, a jak długo w ogóle działałaś z tą grupą zanim wpuściłaś tam tarot?


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Cefeida98 jakieś trzy miesiące bez kart w ogóle. Wtedy spotkania były... inne. Więcej ciszy, więcej trudnych momentów ale też więcej rzeczy, które zostały powiedziane wprost. Nie wiem czy tamten model był lepszy - może był po prostu bardziej wymagający, i dla mnie, i dla nich.


Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Cefeida98 To co powiedziała o rytuale bezpieczeństwa - to bardzo dobrze to ujęte. Sama to czuję kiedy siadam do kart w trudnym momencie. Ale u mnie to jest solo, nie w grupie. Zastanawiam się czy w kontekście grupowym to bezpieczeństwo działa tak samo, czy zupełnie inaczej, bo jest jeszcze ta dynamika "robimy to razem".


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedno konkretne pytanie - czy ktokolwiek tutaj próbował po prostu zapytać uczestników tych grup, co dla nich oznacza moment z kartami? Nie zakładając z góry że to ucieczka albo że to terapeutyczne - po prostu zapytać? Bo całą tę dyskusję prowadzimy trochę nad głowami tych ludzi.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Franio.x i to jest właśnie ta rzecz która mnie zatrzymuje. nie zapytałam. Obserwowałam, wyciągałam wnioski, zaczęłam się bać - ale nie zapytałam wprost. Może dlatego że sama nie byłam pewna, co chcę usłyszeć.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 375

@Walaa, wracam do tego co napisałaś kilka postów wyżej - że nie zapytałaś bo nie wiedziałaś co chcesz usłyszeć. to jest niesamowicie szczere. Ale mam do ciebie pytanie: a co TY chcesz teraz? Nie co jest dobre dla grupy - co jest dobre dla ciebie jako osoby prowadzącej? Bo mam wrażenie, że cały czas piszesz o nich.


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Westalka uderzyłaś w coś, czego wolałam nie dotykać. szczerze? Mam wrażenie, że ja też używałam tych spotkań żeby nie być sama ze swoimi sprawami... kiedy skupiałam się na tym co czują one, nie musiałam pytać siebie. I karta dawała nam wszystkim razem tę samą ucieczkę.


Odpowiedz
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Walaa To co właśnie napisała jest dla mnie kluczem całej tej rozmowy. Prowadząca i uczestniczki korzystały z tego samego mechanizmu. To nie jest zarzut - to jest coś, co pokazuje, że podział na "prowadzącą" i "grupę" był moze mniej wyraźny niż wyglądał z zewnątrz.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Fomalhaut zgadzam sie ale to też otwiera trudne pytanie - czy w takim razie ta osoba w ogóle mogła prowadzić grupę wsparcia jeśli sama była w podobnym miejscu? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę - bo to ma znaczenie dla bezpieczeństwa tych kobiet.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Jasiek98 to pytanie jest słuszne, ale uważaj na to jak je stawiasz. "Czy mogła prowadzić" sugeruje że ktoś w procesie nie powinien pomagać innym - a to jest dużo bardziej skomplikowane. Większość ludzi, którzy tworzą grupy wsparcia, robi to właśnie dlatego że sami przez cos przeszli. Problem nie jest w tym, że Walaa miała swoje sprawy - problem jest w tym, że nie było ich gdzie rozdzielić.


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

Właśnie to rozdzielenie jest trudne w praktyce. Pamiętam jak sama prowadziłam spotkania i wydawało mi się, że trzymam granicę - a potem ktoś mi powiedział z zewnątrz że mówię o sobie przez połowę czasu, tylko innymi słowami. nie wiedziałam. @Walaa Czy miała kogoś kto ją obserwował z zewnątrz podczas tych spotkań?


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Rozmaryn nie. I to chyba jest odpowiedź na wiele pytań z tej rozmowy. byłam sama z grupą, bez żadnej superwizji, bez osoby która mogłaby powiedzieć "hej, wiesz co teraz robiłaś?" :). Myślałam że sobie poradzę. Ale teraz widzę, ze ta rozmowa tutaj - z wami - jest trochę tym, czego mi brakowało od dawna.


Odpowiedz
(@teodorek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 114

Chcę się tu zatrzymać, bo ta rozmowa dryfuje coraz dalej od kart, a myślę że warto do nich wrócić - wlasnie dlatego, że to jest forum o tarocie. @Walaa, powiedziałaś że używałaś kart w grupie. Jakie układy robiłyście? Pytam konkretnie, bo podejrzewam że wybór rozkładu mógł mieć bardzo duże znaczenie dla tego czy karty stawały sie mostem czy ścianą.


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Teodorek głównie Krzyż Celtycki, bo go najlepiej znam :(. Czasem trzy karty: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość. Ale teraz jak o tym mówię, to widzę że te układy mają bardzo dużo pytań o przyszłość i o zewnętrzne okoliczności - a bardzo mało o to co jest teraz, wewnątrz. ej może to był błąd?


Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Walaa Chcę wrócić do pytania które omija - nie złośliwie, obserwuję to :). Walaa, co teraz zamierzasz zrobić z tą grupą? Czy ona w ogóle dalej istnieje? Bo przez całą rozmowę mówisz co było, a ja nie wiem co jest.


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Franio.x nie omijam, po prostu bałam się odpowiedzieć. Grupa istnieje. Spotkanie za dwa tygodnie. I właśnie dlatego tu jestem - nie żeby rozliczyć przeszłość, ale żeby jakoś inaczej wejść w to co będzie.


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Franio.x masz dużo racji z tym pytaniem nad głowami ;). Ale jednocześnie - jak ktoś jest w środku mechanizmu obronnego, to rzadko kiedy sam potrafi go nazwać. mnie nikt nie pytał, a i tak bym nie powiedziała "uciekam w karty ze strachu". Powiedziałabym że "szukam kierunku". I wierzyłabym w to szczerze.


Odpowiedz
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Teofilka to jest ważne rozróżnienie. Pytanie "co dla ciebie znaczą karty w tej grupie" i pytanie "czy nie uciekasz" to są zupełnie różne rozmowy. Jedno otwiera, drugie oskarża ;). Walaa, jak sobie wyobrażasz tę rozmowę z dziewczynami - od czego byś zaczęła?


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@stachu)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja się zastanawiam nad czymś, co wcześniej ktoś powiedział o tym że bez kart rozmowy były trudniejsze i bardziej wymagające. Czy to nie jest właśnie odpowiedź na pytanie Frania? Może karty nie są problemem same w sobie - może problemem jest to, że robią rozmowę łatwiejszą niż powinna być w tym kontekście.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Stachu to jest naprawdę celna obserwacja. ojej "Łatwiejsza niż powinna być" - to brzmi trochę surowo, ale chyba dokładnie tak to działa. Karta daje wspólny punkt skupienia i nagle nie trzeba patrzeć sobie w oczy i mówić "boję się tego i tego". Mówi się o karcie, nie o sobie.


Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 238

@Pytonissa86 ale chwila - czy to na pewno zawsze złe? Mam na myśli tę pośredniość przez kartę. hej czasem właśnie dlatego że rozmawiamy "o Księżycu" a nie "o moim strachu", w ogóle możemy zacząć rozmawiać o strachu. Zależy chyba od tego, czy ta pośredniość jest wejściem czy wyjściem z rozmowy.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Cefeida98 właśnie to mam na myśli kiedy mówię o strukturze. Karta jako metafora wejściowa - owszem, ma sens. Ale wymaga prowadzącego który wie kiedy porzucić kartę i powiedzieć "dobra, a teraz zostańmy z tym co właśnie powiedziałaś". Bez tej osoby metafora staje się schronieniem, nie przejściem.


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Gituska Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem w środku tej rozmowy, ale właśnie uderzyło mnie coś co napisała. Skąd wiadomo kiedy "porzucić kartę" w takiej rozmowie? To znaczy - jak to wygląda w praktyce, czy jest jakiś sygnał że metafora się wyczerpała?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Filomena85 nie ma jednej odpowiedzi ale obserwuję kilka rzeczy. Kiedy ktoś zaczyna tłumaczyć kartę zamiast mówić o sobie - to znak. Kiedy skupia się na tym "co karta mówi" zamiast "co ja z tym czuję" - to znak. Kiedy rozmowa wraca do kart za każdym razem gdy milknie - to też sygnał. Ale żeby to widzieć, trzeba być bardzo skupionym na grupie, a nie na kartach.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

to co teraz napisałaś o superwizji - to jest dla mnie bardzo ważne... Zastanawiam się czy w ogóle w środowisku ezoteryków jest jakaś kultura wzajemnej superwizji? ej bo w terapii to standard, ale co z grupami które formalnie nie są terapią, a de facto tak działają?


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@teodorek)
Połączone: 2 lata temu

to jest dokładnie to o czym myślałem. Krzyż Celtycki w kontekście grupy wsparcia to jest układ, który generuje narracje - historia, wpływy, wynik. Ale jeżeli komuś chodzi o dotknięcie tego co czuje w tej chwili, to jest zupełnie nieodpowiedni. Czy próbowałaś kiedyś czegoś prostszego, na przykład jedna karta z pytaniem "co teraz we mnie jest"?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Teodorek ale czy to nie jest tak, że Krzyż Celtycki daje ludziom poczucie kompletności i to samo w sobie ich uspokaja? może właśnie ta wielość kart, ta rozbudowana historia - działała jak bufor. jedna karta "co teraz we mnie jest" może być za bardzo bezpośrednia dla kogoś, kto dopiero zaczyna rozmawiać o sobie.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Blanka00 i Teodorek - oboje macie racje, ale na różnych poziomach. Krzyż Celtycki jako bufor - tak, działa. Jedna karta jako kontakt z teraźniejszością - też prawda... Pytanie jest jedno: na jakim etapie jest grupa? To co działa na początku, moze blokować po kilku miesiącach.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

to zmienia wszystko co do tej pory powiedziałaś. ej czyli ta rozmowa ma cel praktyczny, nie tylko refleksyjny. W takim razie mam konkretne pytanie: czy planujesz wchodzić na to spotkanie z kartami, bez kart czy jeszcze nie wiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie, że pytanie "z kartami czy bez kart" jest trochę fałszywe. Jakby karty były problematyczne same w sobie. haha a z tego co tu padło wynika, że problem jest w tym jak się ich używa i po co, nie w tym że w ogóle są. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Filomena85 tak to rozumiem i ja. Karty to nie jest problem. Problem jest kiedy karta zastępuje pytanie, zamiast je zadawać... Zresztą to samo można powiedzieć o wszystkim - o horoskopie, o medytacji, o modlitwie. Każda praktyka może być mostem albo murem.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Pytonissa86 ale to trochę zbyt łatwe wyjście. "Wszystko może być mostem albo murem" - to prawda, ale niektóre rzeczy mają większe ryzyko bycia murem w konkretnych kontekstach. Karty w grupie wsparcia bez wykwalifikowanego prowadzącego to jest większe ryzyko niż karty solo. nie mozna tego zrównywać.


Odpowiedz
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Jasiek98 to jest słuszna uwaga ale mam pytanie - co rozumiesz przez "wykwalifikowany prowadzący"? W kontekście ezoterycznym, nie terapeutycznym :)? Bo tu nie ma certyfikatów. Jest doświadczenie, samoświadomość i - jak widać na przykładzie Walaa - chęć refleksji nad tym co się robi.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Fomalhaut właśnie o to mi chodzi... nie ma certyfikatów i to jest część problemu. Chęć refleksji to za mało jeśli ktoś jednocześnie sam jest w środku mechanizmu, który prowadzi. Walaa sama to przyznała. nie mówię że była zła - mówię że sytuacja była trudna strukturalnie.


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Fomalhaut Czytam tę wymianę między Jaskiem a i mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony - tak, ryzyko jest. z drugiej - grupy wsparcia bez żadnych certyfikatów istnieją od zawsze i czasem robią lepszą robotę niż te formalne. Walaa czy te dziewczyny wiedziały że to nie jest terapia i ze ty nie jesteś terapeutką?


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Rozmaryn tak, to było jasne od początku :D. Zawsze mówiłam że to jest przestrzeń do rozmowy, nie terapia. Ale teraz widzę, że samo powiedzenie tego nie wystarczy - dynamika grupy i tak może się rozwijać w kierunku czegoś, na co nie byłam gotowa.


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Walaa To co mówi o tym że "powiedzenie nie wystarczy" - to jest coś, co znam z własnego doświadczenia. Sama kilka lat temu robiłam czytania dla znajomych i za każdym razem mówiłam "to nie porady, to nie terapia, bierz to luźno". A one i tak wychodziły z tym jak z wyrokiem. Intencja a efekt to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 238

@Teofilka i to jest chyba sedno tej całej rozmowy. Walaa, mam do ciebie pytanie na koniec - bo za dwa tygodnie masz spotkanie. Czy myślisz że powiesz dziewczynom o tej refleksji? Nie o wszystkim, ale o tym że chcesz zmienić coś w tym jak pracujecie razem?


Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

Zatrzymuję się na tym pytaniu Cefeidy bo wydaje mi się bardzo ważne. @Walaa, to nie musi być wielka rozmowa o mechanizmach obronnych. Może wystarczy jedna zmiana - na przykład inny układ kart, właśnie taka jedna karta zamiast Krzyż Celtycki ;). I zobaczyć co się stanie. Małe przesunięcie, nie rewolucja.


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Willowa myślę że zacznę od siebie. Przed spotkaniem, sama, zrobię sobie jedno ciągnięcie z pytaniem które zaproponował Teodorek - "co teraz we mnie jest". Nie żeby wiedzieć co powiedzieć dziewczynom. Żeby w ogóle przyjść na to spotkanie jako osoba która wie co czuje. A nie jako ktoś, kto udaje że tego nie potrzebuje.


Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 238

@Walaa, to co napisałaś na końcu - że zrobisz ciągnięcie dla siebie, żeby przyjść jako osoba która wie co czuje - brzmi dla mnie jak przełom w tym wątku. Ale mam pytanie: czy kiedykolwiek wcześniej robiłaś sobie czytanie przed spotkaniem z grupą? Albo celowo tego unikałaś?


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Cefeida98 nie, nigdy tego nie robiłam :P. Zawsze myślałam że spotkanie z grupą to jest osobny świat i tarot zostawiam sobie. no dobra teraz widzę że to był błąd - jakby dwie rozdzielne przestrzenie, między którymi nie chodziłam. a potem się dziwiłam że na spotkaniach czuję się jakby nie do końca obecna.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

to co Blanka pyta jest naprawdę dobre. bo jeśli to był instynkt granicy, to warto go uszanować zamiast od razu naklejać na to etykietkę "ucieczka". @Walaa, jak ty to czujesz - kiedy patrzysz wstecz, to bardziej strach przed mieszaniem, czy bardziej odcinanie się?


Odpowiedz
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Gituska i to jest chyba pytanie, na które Walaa może nie znać odpowiedzi, bo te dwie rzeczy bywają nie do odróżnienia. Znam to z własnego doświadczenia - robiłam porządek w swojej praktyce i dopiero po jakimś czasie widziałam co było granicą, a co ucieczką. W trakcie tego nie widać.


Odpowiedz
(@teodorek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 114

@Walaa Chcę się zatrzymać przy tym co powiedziała bo to jest ważniejsze niż wiele rzeczy które tu padły. Intencja ciągnięcia karty nie jako przepowiedni, ale jako kontaktu ze sobą - to jest zupełnie inna jakość pracy z tarotem. Ciekawy jestem jednak jak to ma wyglądać technicznie. Walaa, co zrobisz jeśli karta wywoła silną emocję? Masz plan?


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

ale czy to rozdzielenie nie mogło mieć sensu? Znaczy - jako prowadząca grupy, może nieświadomie czułaś że mieszanie własnej praktyki z przestrzenią grupową jest ryzykowne? Nie mówię że tak było ale zastanawiam się czy to była tylko ucieczka, czy też jakaś intuicja o granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek o rozdzieleniu i mam inne podejście. walaa prowadziła grupę i nie robiła sobie czytań przed spotkaniami - to może być po prostu profesjonalizm, nie ucieczka :). Problem chyba nie leżał przed spotkaniami, tylko w tym co się na nich działo z kartami. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Franio.x tak, masz rację że to były dwie różne sprawy. Ale to co mi uświadomiła ta rozmowa to że też nie sprawdzałam siebie - przychodziłam na spotkania bez żadnego kontaktu z własnym stanem. I wtedy moje emocje wchodziły do grupy z tyłu, niezauważone. Teraz chcę to zmienić.


Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Walaa To co opisuje - emocje wchodzące z tyłu - rozumiem bardzo dobrze. Walaa, a czy dziewczyny z grupy kiedykolwiek reagowały na twój nastrój? Znaczy czy czułaś że coś przechodzi od ciebie do grupy nawet jeśli nic nie mówiłaś?


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Willowa to jest bardzo ważne pytanie ale ja bym jeszcze dodała - czy Walaa w ogóle wiedziała jaki ma nastrój wchodząc na te spotkania? Bo mnie sie zdarzało że przychodziłam i dopiero w połowie rozmowy orientowałam się że jestem na przykład zła albo smutna. I to nie pomagało nikomu.


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Teofilka, właśnie to. nie wiedziałam. Myślałam że skupiam się na grupie, a tak naprawdę swoje rzeczy przykrywałam skupieniem na innych. To jest ten mechanizm o którym mówiłam na początku - tylko że zamiast karty, używałam grupy. Przerażające jak to teraz wygląda z zewnątrz.


Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 238

@Walaa Mam wrażenie że ta rozmowa zrobiła coś niezwykłego - zaczęła się od pytania o karty dla grupy terapeutycznej, a skończyła na tym że robi refleksję nad własnym wzorcem. Czy to nie jest przypadkiem najlepszy przykład tego o czym tu cały czas gadamy? Że karta - albo rozmowa - może być lustrem, a nie przepowiednią.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 375

@Cefeida98 to jest piękne podsumowanie, ale nie chcę żeby ta rozmowa sie tu zatrzymała... Bo za dwa tygodnie Walaa ma spotkanie i nadal nie wiem - co ona powie dziewczynom? Co z kartami na tym konkretnym spotkaniu :P? Czy to się w ogóle ustaliło?!


Odpowiedz
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Westalka chyba nie ustaliło i może to jest w porządku. Walaa powiedziała że zacznie od siebie - od jednego ciągnięcia przed spotkaniem. Może reszta wyniknie z tego co poczuje. Nie wszystko trzeba planować z wyprzedzeniem, szczególnie jeśli właśnie odkryłaś że nadmierne planowanie było częścią problemu.


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

Patrzę na tę rozmowę i mysle że zrobiła więcej niż jakikolwiek konkretny plan. Ale mam pytanie - czy ktoś z was pracował z kartami w grupach wsparcia i chciałby podzielić się jak to u nich wyglądało? @Walaa Nie jako rada po prostu mam wrażenie że to jest szerszy temat i ciekawa jestem innych doświadczeń :).


Odpowiedz
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Rozmaryn ja nie prowadziłam grupy, ale byłam uczestniczką spotkania gdzie ktos ciągnął karty i to wyszło... dziwnie. Prowadząca wyciągnęła kartę Wieży i wszyscy zaczęli się nakręcać. Nikt nie zapytał "co ta karta oznacza dla ciebie", od razu poszło w stronę "o nie, co się wydarzy". To mi zostało.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Pytonissa86 i to jest dokładnie to o czym mówił Teodorek na początku - że Krzyż Celtycki generuje narracje. Ale widać że nawet jedna karta może to robić, jeśli grupowa dynamika pójdzie w przewidywanie zamiast w czucie. ej pytanie jest chyba o to co prowadzący robi z pierwszą reakcją grupy na kartę. walaa, masz jakiś pomysł jak chciałabyś na to reagować :(?


Odpowiedz
(@teodorek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 114

@Gituska Zatrzymuję się przy tym co i Pytonissa napisały o Wieży. kurcze to jest klasyczny przykład tego co w pracy grupowej z kartami idzie źle - karta dostaje głos zanim ktokolwiek zapytał kto i dlaczego ją ciągnął. Wieża w grupie terapeutycznej nie jest znakiem apokalipsy, tylko zaproszeniem do pytania: co w twoim życiu się wali i czy to jest może cos, co powinno runąć? ale do tego potrzeba prowadzącego, który wie jak to utrzymać. kurcze walaa, czy twoje dziewczyny z grupy miały doświadczenie z kartami wcześniej, zanim zaczęłaś je wprowadzać?


Odpowiedz
(@cefeida98)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 238

@Teodorek wlasnie to mnie zastanawia - czy w ogóle jest sens pytać grupę o wcześniejsze doświadczenie z kartami, skoro to prowadzący nadaje ramę? Znaczy - czy doświadczenie uczestniczek zmienia sposób pracy, czy tylko to co prowadząca z tym robi :)?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Cefeida98 zmienia, i to dużo. Jak ktoś miał złe doświadczenie z kartami - na przykład właśnie takie nakręcanie jak u Pytonissy - to do grupy wchodzi już z lękiem. haha i wtedy prowadząca nie zaczyna od zera, tylko od czyjejś historii z kartami. To jest zupełnie inny punkt wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Walaa właśnie powiedziała cos, przy czym chcę się zatrzymać bo to jest chyba jeden z ważniejszych momentów tej rozmowy. Jeśli grupa była też formą ucieczki, to wychodzi że karty i grupowy spotkania robiły to samo - ale w różnych momentach. To nie jest kwestia metody, to jest wzorzec. I tu już naprawde nie wystarczy zmiana układu kart.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Jasiek98 zgadzam sie ale uważaj żebyś nie zamienił tej rozmowy w diagnozę. walaa sama powiedziała że zauważyła ten wzorzec. to jest już coś. Pytanie co z tym dalej robi - i to jest raczej jej decyzja niż coś do omówienia przez forum.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Fomalhaut masz rację, cofam się. no nie chciałem wchodzić w rolę terapeuty... Ale właśnie dlatego mam jedno konkretne pytanie do Walaa - czy masz kogoś, z kim rozmawiasz o tych rzeczach poza grupą i poza forum? nie pytam złośliwie.


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Jasiek98, mam terapeutę... Chodzę regularnie od roku. Ale pytasz mnie o coś ważnego, bo ta rozmowa dotknęła rzeczy, których jeszcze z nim nie omawiałam. czyli forum zrobiło coś, co powinno wydarzyć się gdzie indziej. I teraz też się zastanawiam - czy to znowu ten wzorzec?


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 316

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie może naiwne - czy w ogóle karty muszą być ciągnięte na forum grupy :)? @Walaa Znaczy, czy nie wystarczyłoby że sama robi to prywatnie, a na spotkaniu jest bez kart? Nie rozumiem dlaczego muszą być razem.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 375

@Filomena85 to jest w sumie dobre pytanie, bo tu cały czas mówimy o dwóch różnych rzeczach i trochę je mieszamy. Jedno to karty jako prywatne sposób Walaa przed spotkaniem - żeby sprawdzić swój stan ;). Drugie to karty na spotkaniu, z grupą. To są dwie zupełnie różne decyzje.


Odpowiedz
(@blanka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 172

@Westalka masz rację i chyba przez większość tej rozmowy skupiałyśmy się na tym pierwszym, a Walaa mówiła że to drugie ją zatrzymuje. Walaa, tak właściwie - na czym polega twój pomysł na to spotkanie za dwa tygodnie?? Karty dla siebie przed wejściem, a potem co?


Odpowiedz
Wpisy: 238
Rozpoczynający temat
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Jeszcze nie wiem. myślałam żeby zaproponować dziewczynom jedno ciągnięcie - każda ciągnie jedną kartę i mówi tylko jedno słowo które przychodzi na myśl. Bez interpretacji. Ale teraz jak słyszę o tej Wieży u Pytonissy to się waham. może to zbyt duże ryzyko na razie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Walaa, jedno słowo to zupełnie co innego niż to co się u nas wydarzyło. U nas prowadząca zaczęła od razu interpretować kartę na głos, przed grupą. Twój pomysł jest właśnie odwrotny - karta wraca do osoby, nie do zbiorowej narracji. Różnica jest ogromna


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Pytonissa86 ale czy jedno słowo wystarczy żeby nie nakręcić grupy? Bo jak ktoś powie "strach" albo "koniec" to i tak wszyscy zaczną się zastanawiać co ciągnęła. I to może wejść w grupową dynamikę zanim Walaa zdąży cokolwiek zrobić.


Odpowiedz
(@teodorek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 114

@Teofilka tu właśnie jest clou. Jedno słowo nie jest neutralne, szczególnie w grupie terapeutycznej gdzie ludzie są i tak wrażliwi na sygnały od innych. Walaa, a co jeśli zamiast słowa - cisza? każda ciągnie kartę, patrzy na nią, chowa :). I potem pytanie brzmi nie "co widziałaś", tylko "jak się czujesz teraz, po patrzeniu". Karta działa ale jej treść zostaje prywatna.


Odpowiedz
(@willowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 284

@Walaa Czytam to i mam wrażenie że każda opcja ma swoje ryzyko - słowo ma ryzyko, cisza ma ryzyko, brak kart też ma ryzyko bo wejdzie bez sprawdzenia swojego stanu. ej może zamiast szukać bezpiecznej metody, warto zapytać Walaa co ona sama czuje że jej odpowiada?


Odpowiedz
(@walaa)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Willowa, dzięki za to pytanie bo ono jest właściwie najprostsze i najtrudniejsze jednocześnie. Czuję że chcę ciągnąć kartę dla siebie przed spotkaniem - to jest jasne. Co do grupy, to Teodorek, pomysł z ciszą mnie zatrzymał. no dobra muszę to przemyśleć, ale to pierwsza propozycja która nie wydaje mi się ani za mała ani za ryzykowna.


Odpowiedz
(@fomalhaut)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Walaa Cieszę się że ma z czym iść na to spotkanie. Ale zostaje pytanie które Rozmaryn otworzyła wcześniej - ktoś z was prowadził karty w grupach wsparcia regularnie, nie jednorazowo :)? Bo jednorazowa sesja to jedno, a cykl spotkań z kartami jako stałym elementem to chyba zupełnie inna rozmowa.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Ten pomysł Teodorka z ciszą jest ciekawy, ale mam wątpliwość - czy to nie jest troche za dużo dla grupy która z kartami nie miała kontaktu? Bo sama niejasność tego co ciągnęłam i zatrzymanie tego dla siebie może być bardziej destabilizująca niż jedna wypowiedziana Wieża.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Rozmaryn i to jest bardzo realne ryzyko. Milczenie w grupie terapeutycznej potrafi być bardzo głośne. Walaa, jak ty oceniasz gotowość tej konkretnej grupy? nie w sensie ogólnym, tylko te konkretne dziewczyny - czy one radzą sobie z niedomkniętymi rzeczami?


Odpowiedz
Udostępnij: