Nie wiem jak to inaczej opisać ale od jakiegoś czasu czuję się jakby odcięta od samej siebie... Nie chodzi o depresję ani nic takiego, ale jakby wszystko szło przez szkło. Wstaję, robię swoje, idę spać. I gdzieś po drodze zgubiłam siebie. Słyszałam, że tarot może pomóc w pracy z samomiłością i zadałam sobie pytanie, czy jest jakiś konkretny rozkład do tego żeby się z sobą ponownie połączyć. no dobra czy ktos robi takie czytania dla siebie ;)? Mam talię, ale zazwyczaj pytam o sytuacje zewnętrzne, nigdy o siebie samą w ten sposób.
To uczucie szklanej szyby znam bardzo dobrze, niekoniecznie z tarota, ale wiem o czym mówisz. Zanim zaproponuję jakiś rozkład, powiedz mi jedno: czy masz jakiś konkretny moment w ciągu dnia, kiedy czujesz się choć trochę bardziej sobą? Albo odwrotnie, kiedy to odcięcie jest najmocniejsze? Bo rozkład rozkładem ale karty będą gadać kompletnie inaczej w zależności od tego, gdzie jest źródło tego poczucia...
To co opisujesz o poranku jest ważne. Ten moment tuż po przebudzeniu, zanim mózg włączy tryb dnia, to jedno z rzadkich okien, kiedy kontakt z sobą jest najczystszy. Może zamiast od razu sięgać po rozkład, warto by zacząć właśnie od tej chwili i spróbować tam wpleść karty, jedną kartę, ciągniętą na intencję dnia. Nie pytanie o przyszłość, tylko pytanie do samej siebie.
A czy rozkład do samomiłości to coś co się robi raz i działa, czy to jest bardziej taka regularna praktyka? Bo ja też się z tym borykam i zawsze myślałam że to jest jakiś jednorazowy rytuał a nie codzienna rzecz :(.
Czytam to i mam szczere pytanie, nie złośliwe. no jak karty mają mi powiedzieć coś o mnie, czego ja sama o sobie nie wiem? Tzn. to ja je ciągnę, to ja je interpretuję. Czy nie jest tak, że w końcu i tak odpowiadam sobie na pytania sam? Co tu robi talia pośrodku?
Nie, wcale tak nie mówię. Rider-Waite jest w porządku, symbolika jest czytelna i zakorzeniona :P. Tylko że do pracy z samomiłością ta talia potrafi być dość surowa w obrazowaniu... Trójka Mieczy nie daje ci taryfy ulgowej. hej ale może to właśnie dobrze. powiedz mi jak zazwyczaj reagujesz na trudne karty? serio odkładasz, interpretujesz na siłę pozytywnie, czy pozwalasz im być?
A czy nie jest tak, że do samomiłości powinny wychodzić głównie karty ze sfery wody? Kubki i tak dalej?? Bo czytałam gdzieś, że Wielkie Arkana są zbyt ogólne do takich osobistych pytań i lepiej skupiać się na Małych.
Przez długi czas miałam podobne odcięcie i w moim przypadku szło od ciała. Byłam tak bardzo w głowie, że ciało było tylko pojazdem. Dopiero gdy zaczęłam robić rozkłady z pytaniem skierowanym do ciała, cokolwiek to znaczy, coś zaczęło się ruszać. zadawałam kartom pytanie w stylu: co moje ciało chce mi powiedzieć, a nie: co jest ze mną nie tak. Ta różnica w pytaniu robi naprawdę dużo
To co napisałaś o poczuciu sensu jest dla mnie kluczowe w tym wątku. Bo to zmienia rodzaj rozkładu, który miałby sens. Pytanie o samomiłość przy braku sensu to trochę inne pytanie niż przy braku emocji czy braku kontaktu z ciałem. Mam wrażenie, że tu nie chodzi o to, żeby się bardziej polubić ale żeby znowu poczuć, że jest się po cos. czy tak to rozumiesz?
Tak, chyba tak. Chociaż to dziwne bo nie jest tak, że mam depresję ani że jest mi strasznie źle... Po prostu wszystko jest jakby za szybą. Robię, funkcjonuję ale nie ma tego :)... nie wiem jak to nazwać. Iskry? Przepływu? Nie chcę brzmieć górnolotnie.
Nie brzmi górnolotnie, brzmi bardzo konkretnie. To "za szybą" to jest bardzo precyzyjny opis i dosyć charakterystyczny. Czy to trwa od jakiegoś konkretnego okresu, czy masz wrażenie, że zawsze tak trochę było?
To "za szybą" rozpoznaję :)... U mnie trwało latami i byłam przekonana, że tak po prostu jest że to mój charakter. Dopiero jak ktoś to nazwał inaczej, zaczęłam w ogóle dostrzegać, że to nie jest neutralny stan. Pytam serio: czy przy rozkładzie do samomiłości warto w ogóle zaczynać od pytania o połączenie czy może od pytania o to kiedy i jak to połączenie się urwało?
Właśnie o to chodzi, że centrum musi być... Bez tego rozkład się rozłazi i dostajemy losowe obrazy bez kontekstu. Dlatego pytam się tutaj o to czy to jest pytanie o sens, o ciało, o emocje, bo od tego zależy jak ułożyć pozycje. nie ma jednego rozkładu do samomiłości, który działa dla wszystkich tak samo.
Jak czytacie, co piszę, to chyba rzeczywiście bardziej chodzi o sens niż o emocje. Emocje mam, złoszczę się, śmieję się, smucę. Ale jest jakieś miejsce gdzieś w środku, ktore jest puste. haha czy to jest coś z czym karty mogą pracować?!
To puste miejsce w środku to nie jest brak, to jest pytanie. I tak, karty mogą tam wejść, ale nie po to żeby je wypełnić, tylko żeby pokazać co tam jest bo coś tam jest, tylko nie słyszysz tego w codziennym hałasie. Pamiętam jak ktoś opisywał podobny stan i ciągnął karty głównie po to żeby mieć pretekst do siedzenia w ciszy z tym pytaniem przez kwadrans. i to wystarczyło żeby coś drgnęło.
Czytam ten wątek od początku i dopiero teraz się odzywa bo to zdanie Lucydy mnie zatrzymało. "Pretekst do siedzenia w ciszy z pytaniem." Czy to nie jest trochę tak, że dla niektórych osób karty są właśnie tym pretekstem, a sama talia jest drugorzędna?
Wchodzę trochę z boku, ale czytając tę rozmowę mam takie przeczucie że tu może być też coś z czakrą serca lub splotu słonecznego. Nie mówię żeby mieszać systemy, ale to odcięcie od sensu i poczucie bycia duchem w maszynie to klasyczne sygnały z tej okolicy energetycznie. Czy ktos łączył kiedyś rozkład tarotowy z intencją kierowaną do konkretnego centrum?
Czwórka kubków i Pustelnik bez pytania to jest naprawdę dużo. Te dwie karty razem opisują dokładnie to o czym mówiłaś - jesteś w środku, jesteś cicho, ale cos ci nie trafia. Czwórka kubków to nie jest karta smutku, to jest karta zawieszenia. I teraz pytanie do ciebie: czy gdy to ciągnęłaś, miałaś jakiś nastrój, jakieś wydarzenie przed chwilą, czy po prostu z ciekawości :D?
Nie pamiętam dokładnie ale chyba po prostu z ciekawości, był wolny wieczór. może właśnie dlatego odłożyłam bo nie miałam pytania do którego to przypiąć. Teraz żałuję że nie zapisałam.
Czytam to i mam pytanie: czy jak się ciągnie bez pytania i wychodzą konkretne karty, to one w ogóle mają sens interpretacyjny? Tzn. czy to nie jest tak że umysł sam dobiera znaczenie post factum bo tak działa nasz mózg?
