To jest dobry pomysł z tym zapisywaniem powstrzymania się. Bo faktycznie gdybym notował tylko momenty kiedy narozrabiałem to byłoby przygnębiające czytanie. A co jak przez cały dzień nie ma żadnego impulsu do odnotowania? Zostawiasz wtedy pustą notatkę? 😉
no cóż, nie, wtedy piszę po prostu 'spokojny dzień' albo coś podobnego. To też jest informacja. widać potem że pewne karty pojawiały się właśnie przy spokojnych dniach i to też jest wzorzec
To co mówicie o notatkach to brzmi jak robienie swojego osobistego słownika kart. bo znaczenia z książek to jedno, ale twoje własne skojarzenie z daną kartą po miesiącu obserwacji może być zupełnie inne i bardziej osobiste. i chyba bardziej użyteczne w pracy z impulsywnością.
Dodałabym jeszcze jedno - ta 'wygodna interpretacja' też coś mówi. Jeśli za każdym razem tłumaczysz Wieżę jako 'odświeżenie' zamiast 'rozpad', to to też jest wzorzec. Wzorzec unikania. I on jest równie cenny jak wzorzec działania. 😀
To jest trochę niewygodne co mówisz ale chyba trafne. Ja generalnie wole działać niż siedzieć z dyskomfortem. więc może rzeczywiscie moje interpretacje by byly łagodniejsze niż powinny. Jak w ogóle cwiczyc te uczciwosć w czytaniu? :>
Zadajesz sobie pytanie: co na tej karcie mnie niepokoi? Nie co ona 'znaczy', tylko co w obrazie cie uwiera. Jeśli odpowiedź jest 'nic' - przyjrzyj się jeszcze raz. Zwykle coś jest. Impuls do szybkiej interpretacji to też rodzaj ucieczki. 😛
Hm ale to chyba zależy od osoby. Ja jak pytam co mnie niepokoi to potrafię sobie zbudować straszniejszy obraz niż jest. mam taką tendencję do katastrofizowania, więc to pytanie by mnie raczej nakręciło. Czy nie trzeba znać siebie żeby wiedzieć które pytanie wybrać?
To jest właśnie mój problem który próbuję tu jakoś poukładać. Jak zadaję sobie pytanie do karty, to też robię to szybko i idę z pierwszym skojarzeniem. Czy to jest w ogóle poprawna praca z kartami czy robię to źle od podstaw?
A co czujesz po tym pierwszym skojarzeniu? Spokój, że 'załatwione', czy jakoś zostaje w tobie?
Szczerze? Raczej spokój, że zalatwione. I idę dalej. Dopiero potem czasem myślę, że mogłem to potraktować powazniej
To jest już bardzo konkretna informacja o tym jak działa twój impuls. On szuka zamknięcia, nie otwarcia. I praca z kartami może właśnie temu służyć, żeby nauczyć się siedzieć z otwartym pytaniem trochę dłużej. Ale to nie przychodzi samo. Trzeba to dosłownie ćwiczyć jako gest - patrzę na kartę i nie interpretuję przez minutę. Serio, minutę.
Dodam, że to siedzenie z kartą bez interpretacji to nie jest bezczynność. W tym czasie cos się dzieje, nawet jeśli tego nie czujesz. Obraz karty zaczyna działać inaczej gdy nie gonisz za słowami. Szczególnie z Wielkimi Arkanami, kture maja warstwowa symbolikę. Argument że to 'sztuczne' troche mija się z tym po co w ogóle siegamy po karty.
Zgadzam się z Wiszącym, ale ja bym jeszcze dodała Siłę. Nie w sensie siły fizycznej, ale tej karty chodzi o osuwanie się, panowanie nad instynktem bez tłumienia go. Kobieta na tej karcie nie zamyka paszczy lwa siłą - ona go uspokaja. Dla osoby impulsywnej to może być bardzo konkretny obraz tego do czego dąży.
Moze zacznij od wyciągania jednej z tych kart celowo, nie losowo, i medytowania nad nią rano? Nie żeby wróżyć, ale żeby mieć obraz przed oczami przez dzień. Jak przyjdzie impuls to możesz sobie przypomnieć kobietę z lwem. Coś jakby kotwa dla uwagi.
Ale medytowanie nad konkretną kartą celowo to hyba nie jest tarot w normalnym sensie? Tarot to losowanie, no nie? Nie wiem czy takie świadome wybieranie karty ma ten sam efekt.
Dobra, ale żeby być praktyczną - czy jest jakaś konkretna metoda rozkładu, ktury pomaga przy impulsywności? bo rozmawiamy o filozofii a ja wolę wiedzieć: wyciągam ile kart i pytam o co?
no cóż, dokładnie to chciałem powiedzieć. Bo nie każdy impuls mnie rozkłada. Czasem właśnie ten szybki ruch był dobry. Więc jak to rozróżnić zanim się zadziała, a nie dopiero po?
To jest właśnie sedno całej tej rozmowy i myślę, że Argos dotknął czegoś bardzo waznego. Bo jeśli nie kazdy impuls jest destrukcyjny, to pytanie nie brzmi 'jak go zatrzymać', tylko 'jak go rozpoznac'. I tu tarot może działać inaczej niż myślimy - nie jako hamulec, ale jako lustro. Wyciagasz karte i pytasz nie 'czy mam to zrobić', ale 'co to jest, ten ruch, który teraz czuję'. To inne pytanie.
Ale jak mam to robić w sytuacji kiedy impuls pojawia się i znika w minutę? Bo moje impulsy nie czekają. Jak mam wyciągnąć kartę, zapisać, zinterpretować, porównać - to już po wszystkim, albo już działam albo moment minął.
Właśnie dlatego mówiłam wcześniej o pracy z kartą rano, nie w momencie impulsu. Chodzi o to żeby obraz karty był już w głowie zanim impuls przyjdzie. Jak masz Siłę przed oczami od rana, to może w momencie gdy coś cię pcha do działania, ten obraz sam wychodzi. Nie zatrzymujesz się żeby wróżyć, bo już masz ten zasobnik.
oj, czyli rozumiemy, że praca z tarotem przy impulsywności to nie jest wrożenie tylko takie... ćwiczenie wyobraźni? nadal nie wiem czy to jest właściwie tarot. bo hyba tarot to jednak ma być przepowiednia, losowośc, energia karty.
Szczerze, nie wiem. Nie wierze i nie nie wierzę. Bardziej szukam czegos co po prostu dziala. Jeśli obraz zostaje w głowie i mi pomaga zwolnić, to mi wystarczy, nie muszę wiedziec dlaczego.
To jest chyba najuczciwsze podejście jakie można mieć. Bez teorii, tylko efekt. I przy impulsywnosci chyba to jest nawet lepsze, bo jak zaczynasz za dużo analizować skad pochodzi magia karty to to jest tez kolejna forma ucieczki od działania - ale tym razem w teorię zamiast w impuls 🙂
Może da więcej niż myślisz. Praca retroaktywna z kartą - wyciągasz ją po zdarzeniu i patrzysz co pokazuje - to nie jest zmiana przeszłości, tylko sposób na zrozumienie co się naprawdę działo w środku gdy działałeś. Wzorzec który widzisz po fakcie staje się czytelniejszy. Potem jak ten wzorzec przyjdzie następnym razem, możesz go rozpoznać trochę wcześniej.
oj tam, wchodzę tu bo to mnie zainteresowało - to co opisujecie jako pracę retroaktywną z kartą, czy to nie jest też po prostu budowanie samoświadomości przez rytm? Masz zdarzenie, masz kartę, masz moment refleksji. Czy jeśli ktoś robi to regularnie przez miesiąc, to zaczyna widzieć powtarzające się karty przy powtarzających się sytuacjach? :))
Właśnie. I to jest naprawdę ważna obserwacja. Nie musisz najpierw umieć się zatrzymywać, żeby zacząć pracę z kartami. To może działać odwrotnie - karta staje się pretekstem do zatrzymania, nie nagrodą za nie 😛
Jeszcze nie wiem. Nie mam własnej talii, nie miałem do tej pory powodu zeby kupować
