Ostatnio sytuacja mnie trochę przycisnęła i znalazłem się bez stałego miejsca zamieszkania. Śpię u różnych znajomych, czasem w schronisku. Cały czas działam impulsywnie - coś mi strzeli do głowy i robię, bez myślenia. I właśnie przez to impulsywne decyzje skończyłem gdzie skończyłem. Zastanawiam się, czy tarot mógłby mi jakoś pomóc to ogarnąć od środka. Nie chodzi mi o pytanie 'kiedy się wyprowadzę' ale bardziej - czy są jakieś karty, kture pokazują ten wzorzec impulsywności i pomagają z nim pracować? Albo karty, na których można się skupić jak na jakimś... odniesieniu? :/
To ważne pytanie i ciesze się, ze je zadałeś w taki sposób - że chcesz pracować ze wzorcem, a nie tylko pytać o datę poprawy. Impulsywność w tarocie to bardzo konkretny temat. Pierwsza karta, która mi przychodzi do głowy, to Rycerz Mieczy. To karta działania bez namysłu, szybkiego umyslu, który wyprzedza konsekwencje. Ale jest też Wieża - i tu wiele osób się myli, bo Wieza to nie tylko katastrofa, to też moment, gdy coś się sypie własnie dlatego, że fundament byl budowany z pochopnych decyzji. Chciałabym się upewnić - masz w ogóle talię, z którą pracujesz? Bo to ma znaczenie, jak podejść do tej praktyki.
hmm, czytam i myślę sobie, że to co napisałeś o tym wzorcu impulsywności - to brzmi jak coś, czego szukasz w kartach jako lustra. Czy dobrze rozumiem? Bo Oleandra02 wspomniała Rycerza Mieczy i to mnie zastanowiło - ta karta zawsze mi wychodziła w momentach, kiedy działałam zanim zdążyłam pomyśleć. Ale jak niby karta ma pomóc to przepracować? Czy chodzi o to żeby codziennie ją wyciągać i się w nią wpatrywać?
Wtrące się bo temat mi bliski. Jak ja zaczynałam pracę z tarotem to właśnie szukałam czegoś na swoje nawyki i to mi bardzo pomogło. Ale mam pytanie - czy ktoś tu myślał o Głupcu? Bo Głupiec to też karta, która działa przed myśleniem, tylko w troche innej energi niż Rycerz Mieczy. Głupiec skacze bo wierzy że jakoś będzie, Rycerz skacze bo myśli że wie. To dwie różne impulsywności chyba? Nie wiem czy dobrze to rozumiem ale tak to czuję. 🙂
To co mówicie o Głupcu i Rycerzu Mieczy - obie te opisy mi trochę pasują, ale chyba bliżej mi do Głupca. Bo ja nie działam z przekonania że wiem co robię. Ja po prostu działam, jakby jakaś część mnie decydowala zanim zdążę wcisnąc hamulec. Mam starą talię Rider-Waite, trochę pogietą już, ale mam. Zastanawiam sie - jak miałbym z tym usiaść? Tzn. czy to ma byc regularne coś, czy jednorazowe pytanie do kart?
Jak czytam o tym Głupcu to mam mieszane uczucia. Bo Głupiec to karta nowych początków też, nie tylko nierozwagi. Może ta impulsywność nie jest tylko problemem? Może jest w niej jakaś energia, ktora w innych warunkach by służyła? Nie wiem tylko jak to sprawdzić w kartach samemu. Czy można zapytać talię o to, co w danym wzorcu jest dobre, a co nie? :))
Zastanawiam się, czy ktoś sprawdzał, czy impulsywność ma jakiś konkretny wzorzec w układach? Tzn. czy u takich osób jakieś karty wychodzą statystycznie częściej? Bo może to nie jest kwestia pracy z jedną kartą ale obserwowania co wychodzi przez dłuższy czas. Coś jak dziennik tali
Właśnie o to chodzi - nie zawsze mam warunki żeby usiąść spokojnie. czasem nie ma miejsca, czasem nie ma prądu żeby zapalić lampkę, czasem po prostu jest zbyt głośno. Dlatego pytam o coś, co da się robić nawet w trudnych warunkach. Jedna karta rano brzmi realistycznie. Ale jak mam zadać sobie pytanie i nie popaść w myślenie życzeniowe, że wyjdzie mi coś 'dobrego'?
no, to bardzo konkretne pytanie. Żeby nie popaść w myślenie życzeniowe, zanim wyciągniesz kartę, zapisz albo powiedz głośno pytanie. Precyzyjne pytanie blokuje projekcję. Zamiast 'jak mi dzisiaj pójdzie' - 'co chcę zobaczyć przed działaniem'. To zmienia całe czytanie. Czy masz przy sobie coś do pisania, jakiś notes? Bo nawet dwie linijki zapisu po wyciągnięciu karty dużo dają.
Chcę dopytac o jedną rzecz bo mi chodzi po głowie. Mówimy dużo o tym, jak pracowac z kartami, ale czy zastanawiałeś się co konkretnie chcesz zmienić w tym wzorcu? Bo tarot może pomóc zobaczyć ale nie zastąpi decyzji. Czasem ludzie siadaja do kart własnie zeby nie musieć decydować, i to też jest forma impulsywności - szukanie odpowiedzi na zewnątrz zamiast w sobie.
eh, dokładnie. I to jest hyba najzdrowsze zastosowanie codziennej karty jakie słyszałam. Karta jako pretekst do zatrzymania sie, nie jako wyrocznie. To zmienia bardzo dużo w podejściu 😉
Wracajac do sprawy konkretnych kart - ktoś wspomniał Głupca i Rycerza Mieczy, ale jest jeszcze Ermat, czyli Pustelnik. Nie jako karta 'co mi wyjdzie', ale jako karta, na którą można patrzeć świadomie - symbol kogoś, kto zanim zrobi krok, podnosi latarnię i patrzy pod nogi. Czy ktoś próbował pracować z konkretną kartą jako rodzajem modelu do naśladowania, a nie tylko jako opisem sytuacji?
Ja bym tu powiedziała, ze Ermat to dobra karta ale chyba zbyt pasywna na impulsywność. Komuś kto dziala za szybko potrzeba czegoś bardziej dynamicznego. Moze Umiarkowanie? Ta karta uczy balansowania, łączenia, nieśpieszenia. Poza tym Pustelnik to karta odciecia się od świata, a tu chyba nie o to chodzi
A jak to wygląda praktycznie z tym Umiarkowanie? Tzn. wyobrażam sobie kogoś kto wyciąga ją rano i co - patrzy na anioła przelewającego wodę i ma nagle przestać dzialać impulsywnie? Przepraszam że tak pytam ale naprawde nie rozumiem jak to ma dzialać w praktyce a chciałabym. 🙂
Bo właśnie nie rozumiem tego mechanizmu - patrzysz na kartę i co? Masz nagle inne myśli? Czy chodzi o to, że samo wyjęcie karty spowalnia cię fizycznie bo musisz usiąść, potasować, wyciągnąć? xd
O to właśnie chodzi i cieszę się, że to pytanie padło, bo to jest sedno. Nie chodzi o magiczne działanie obrazka. Chodzi o to że rytuał wyciągania karty - choćby trwał minutę - jest przerwą. I ta przerwa jest tym, czego szuka ktoś z wzorcem impulsywnym. Karta jest pretekstem do zatrzymania się, nie wyrocznią. Umiarkowanie jako karta do kontemplacji działa właśnie tak - patrzysz na ten obraz, anioł przelewa wodę spokojnie, bez pośpiechu, i twój układ nerwowy lekko to odbiera. To nie jest teoria, to jest stara technika pracy z obrazem.
eh, to ma sens. Jakbym wyjął Wieżę, to chyba nie poczułbym spokoju tylko dodatkowy niepokój. A i tak mam pytanie praktyczne - jak długo trzeba siedzieć z kartą? Bo jeśli mówicie o minucie to to brzmi realnie. Ale słyszałem, że niektórzy siedzą po 20 minut i to już jest poza moim zasięgiem rano.
Minuta wystarczy jeśli jest świadoma. Naprawdę. Dwadzieścia minut medytacji to coś innego - to głębsza praca. Codzienna karta to ma być krótki kontakt, nie sesja. Wyciągasz, patrzysz, zadajesz sobie jedno pytanie i idziesz. To nie musi być rytuał z kadzidłem i ciszą.
ehh, tylko że to wymaga już trochę wprawy żeby takie pytanie sobie zadać rano, szczegulnie jak sie jest rozkojarzonym. Ja na początku po prostu ciągnelam kartę i patrzyłam co czuję, bez żadnego pytania. I też jakoś to działało. Czy naprawdę trzeba mieć gotowe pytanie z góry?
ojej, chcę wrócić do czegoś co zostało powiedziane kilka postów wyżej. Mówiliśmy o Umiarkowanie i Pustelniku, ale nikt nie wspomniał o Rydwanie. A to jest karta, która wydaje mi się ciekawa właśnie dla kogoś z impulsywnością - bo Rydwan to nie jest karta spokoju, to jest karta kontrolowanej siły. Dwa sfinksy ciągnące w różne strony i woźnica ktury je prowadzi. To coś zupełnie innego niż hamowanie.
Tak, to opisuje mnie dość dobrze. Jakby jedna częśc chciała działać a druga wiedziała że to niekoniecznie dobry pomysł ale ta pierwsza zawsze wygrywa szybciej. Rydwan jako obraz tego co sie we mnie dzieje - to coś. Nie myślalem o tej karcie w ogóle.
No i własnie - tu jest ciekawe pytanie. Czy lepiej pracować z kartą ktora jest dla ciebie aspiracja, czyli taką jakim chcesz być, czy z kartą ktura opisuje gdzie teraz jesteś? Bo to są dwie rożne strategie i chyba dają różne efekty
To bardzo dobre pytanie i myślę że nie ma jednej odpowiedzi. Aspiracyjna karta może motywować, ale może też frustrować jeśli jesteś daleko od jej energii. Karta opisujaca gdzie jestes daje inną pracę - rozumienie, a nie dażenie. Może Argos mógłby powiedzieć co bardziej mu odpowiada instynktownie?
Szczerze? Chyba nie chce codziennie patrzeć na coś co mi pokazuje gdzie jestem bo wiem gdzie jestem. Wole coś co pokazuje dokąd można pójść. Ale nie wiem czy to nie jest właśnie ta impulsywność - chcę szybko przeskoczyć do celu bez siedzenia z problemem.
To jest naprawde bardzo uczciwa obserwacja. I mam wrażenie, że sam właśnie zrobiłeś to czego szukasz - zatrzymałeś się i zobaczyłeś wzorzec zanim zareagowałeś. To jest dokładnie ta pauza, o której mówiłeś wcześniej.
Dobra ale ja mam inne pytanie bo czytam ten watek i zastanawiam się - ile czasu realnie zajmuje żeby ta praca z kartami zaczęła cokolwiek dawac? Bo to brzmi jak cos, gdzie efekty są po miesiącach a nie po tygodniu.
Zapisuje kartę, datę, jedno słowo nastroju i jedno zdanie o tym co zrobiłem pod wpływem impulsu albo czego nie zrobiłem. Właśnie to ostatnie jest ważne - odnotowuje też kiedy się powstrzymałem, nie tylko kiedy działalem. Bo inaczej widzisz tylko porazki a nie postęp. :/
