No, Przepraszam, że wchodzę - ale jak dokładnie wygląda to wyznaczanie granicy przed czytaniem? Czy to musi być coś konkretnego, czy każdy robi po swojemu? Pytam bo też mam problem z koncentracją i nigdy nie wiedziałam, że można to zrobić tak prosto.
Wracam do Kunegundy - bo mam jeszcze jedno pytanie praktyczne. Czy konflikty w domu dotycza ciebie bezpośrednio, czy chodzi o napiecia między innymi osobami, przy których jesteś? Bo to może zmieniać co się dzieje emocjonalnie przed siadaniem do kart.
To co opisujesz - bycie buforem między kłócącymi się stronami - to jest jeden z najtrudniejszych energetycznie stanów. Bo nie masz jasnej roli: nie atakujesz, nie bronisz się, po prostu chłoniesz. I z tego chłonięcia trudno wyjść do stanu skupionej otwartosci, którego potrzebujesz przy kartach.
No właśnie, to co powiedział Mikolajek jest ciekawe, ale mam poczucie że trochę przekierowuje odpowiedzialność. Nie każdy bufor jest buforem z wyboru - czasem po prostu trafia się w taką rodzinną rolę i tyle. Nie trzeba od razu robić z tego tematu do glebokiej analizy, skoro pytanie było o praktykę. Muszę usiąść z tym na spokojnie.
