A mnie wraca pytanie które zadałam wcześniej i nie dostałam odpowiedzi. Czy robiąc taki rozkład, cokolwiek ustalimy co do kolejności czy liczby kart, nie wbudowujemy w niego założenia o winie? Słabsza, silniejsza, przewaga, korzyść z bycia słabszą. To wszystko sugeruje że wiemy kto jest kto. A co jeśli to jest płynne?
Zgadzam się z Perzyną. Neutralne nazwy pozycji dają kartom wiecej miejsca. ale chcę dodać jedno bo to wazne w kontekście tego wątku. Jeśli osoba pytająca jest głęboko w tej relacji i boli ją asymetria, to nadanie pozycjom neutralnych nazw może zabrać jej jedyne miejsce gdzie ktos powiedzial 'tak, widzę ze coś tu nie gra'. To tez ma znaczenie.
To jest coś co mnie zatrzymuje w całej tej rozmowie. Bo z jednej strony chcę rozkładu który nie narzuca narracji, a z drugiej wlasnie taki rozkład robiłam dla siebie i on mi dał... za mało. Byłam w srodku tej relacji, wyciągałam karty, wszystko było neutralne, a ja nadal nie wiedziałam co widzę. Może czasem potrzebujesz żeby rozkład mial punkt widzenia?
O rany, Anastazja, rozumiem co mówisz bo sama byłam w podobnym miejscu. Ale jesli rozkład ma punkt widzenia to czy nie staje się wtedy po prostu potwierdzeniem tego co już myslimy?
Czyli chcecie powiedzieć ze dobry rozkład może być z założenia trochę drażniącym? 🙂 Może miec pozycje która pyta wprost 'a co ty robisz żeby ta relacja taka była'? Bo to brzmi jak coś co nie jest miłe do wyciągania ale może bardzo pomaga 😛
Czytam to od początku i zastanawiam się czy ta pozycja 'co ty robisz' powinna być ostatnia. Nie jako oskarżenie, ale jako wyjście z rozkładu. Żebyś siedziała z tym po zakonczeniu, a nie wchodziła w obronę w trakcie.
To co opisałaś, że neutralność dała za mało, to jest dla mnie kluczowe. Bo zakładałam że neutralność to zaleta, a ty mówisz że w pewnym momencie była wręcz przeszkodą. Czy możesz powiedzieć co konkretnie brakowało? Jakiego rodzaju komentarza od kart potrzebowałaś, żeby coś ruszyło?
Myślę że potrzebowałam żeby karta powiedziała mi wprost że to nie jest normalne. Że to co opisuje nie jest trudną fazą tylko wzorcem. Neutralny rozkład pokazywał że jest napięcie, że jest nierównowaga, ale nie nazywał tego. A ja ciągłe tłumaczyłam sobie że każda relacja ma napięcia. Dopiero jedna karta, wyciągnięta niemal przypadkiem, Diabeł odwrócony, coś we mnie przestawiła. I myślę że dlatego pozycja 'własny udział' na końcu, tak jak mówiła Jasnoslyszka, może być tym momencie który przestawia, ale tylko jeśli wcześniej rozkład zbudował dość kontekstu żeby ta karta nie trafiła w próżnię xD
Anastazja, to co mówisz o Diable odwróconym i o tym że cos przestawiło, to rozumiem fizycznie. Ale mam pytanie do całej grupy: czy my w ogole możemy tak skonstruować rozkład żeby był i neutralny i żeby jednak coś przestawial? bo to brzmi jak sprzeczność. Albo jest bezpieczny i zostawia interpretację osobie, albo ma sile przelamania, ale wtedy już narzuca.
