Kotwica to dobre słowo. Ale mam wątpliwość, czy kotwica zadziała jesli nie masz energii żeby do niej sięgnąć? Bo to jest właśnie problem z depresją o ktorym Indraphoros pisal na początku. Nie chodzi tylko o to czy karta da coś dobrego, ale czy w ogóle jest siła zeby usiąść i to zrobić.
Ojoj, wlasnie. I wracam do swojego pytania z początku, bo przez całą tę rozmowę nie padła na nie prosta odpowiedź. Czy czekać aż będzie lepiej, czy właśnie teraz sprobowac? Bo słyszę że można, słyszę że ryzyko istnieje słyszę o jednym zdaniu i zasłanianiu kart, ale nie wiem czy to jest odpowiedź dla kogoś kto ma naprawdę ciężki dzień. 😀
Myślę, że odpowiedź zależy od tego jak wygląda ten ciężki dzień. czy chodzi o apatię i pustkę, czy o coś ostrzejszego, bardziej kryzysowego. To nie jest to samo i tarot może być inaczej odpowiedni albo nieodpowiedni w każdym z tych przypadków. czy możesz powiedziec wiecej o tym co masz na mysli mówiąc ciężki dzień? 🙂
Też się zastanawiałam nad tym co Indraphoros napisal. Ale mam ine pytanie moze naiwne czy jest w tarocie karta, którą mozna portaktowac jako sygnal stop? Że jeśli ją wyciagniesz to sam tarot mowi ci żebyś się zatrzymał i nie kontynuowal sesji? 😀
Z perspektywy run powiem jedno, praca z symbolami w samotności ma sens kiedy masz zasoby. Kiedy ich nie masz, symbol zamiast pytania staje się echem. Slyszysz własne mysli, nie nowy głos. i to nie jest zarzut do tarota to jest kwestia stanu w ktorym sie jest
To co Indraphoros opisuje jako małe okno, w astrologii nazwalibyśmy to tranzytem, momentem kiedy konfiguracja pozwala na przepływ. Nie trwa długo, ale jest. Pytanie jest zawsze to samo, czy wiesz że je masz i czy masz cos pod ręką żeby z niego skorzystać. Karta pod ręką moze być odpowiedzią. Ale pod ręką, nie wymagająca rytuału i przygotowania 🙂 😛
Tak. Jedna karta brzmi mniej przerazajaco niż wszystko inne o czym myślałem. I mam Rider-Waita, znam obrazy. Chyba wlasnie o to chodzilo żeby nie robić z tego projektu. Dzieki wszystkim poważnie ta rozmowa była czymś czego nie spodziewalem sie znalezc.
Indraphoros cieszze sie że ta rozmowa cos dala. ale mam jedno pyttanie zanim to zamkniemy bo jesszcze nie padło. kiedy wyciągniesz tę jedna krte i zobaczysz cos co nie będzie ani dobre ani złe, tylko... neutralne co wtedy? Czy to nie jest najgorszy scenariusz że karta nic nie mowi?
Szczerze? Nie wiem. Moze tak. Chyba szukam czegoś konkretnego, nie dlatego ze wierze ze karta przepowie mi przyszlosc, ale dlatego że chcę żeby cos się wydarzyło w głowie. Jesli nic sie nie wydarzy, to wróciłem do punktu wyjscia.
To co napisałeś jest bardzo ważne. Szukasz przeżycia, nie informacji. I to calkowicie zmienia pytanie o to jak czytać w depresji. Czy możesz powiedzieć więcej o tym czego szukasz? Chodzi ci o ulge, o nazwanie czegoś, o potwierdzenie, ze coś w ogole czujesz?
Serio, ja mialam podobnie. Ciagnelam karty żeby poczuć że cos sie dzieje, bo depresja robi z ciebie cos w rodzaju waty. I czasem działało ale nie zawsze. Nie chce straszyc tylko mówię jak to u mnie wyglądało. Indraphoros czy ten sen o ktorym pisales wczesniej, czy to byl moment kiedy cos poczułeś naprawdę mocno?
Wata to dobre slowo, Teofilka i rozumiem logikę, ciagne karte żeby poczuć że żyję. Tylko zastanawiam sie, czy to nie jest za dużo wymagac od jednego obrazka. Indraphoros nie sugeruję zebys nie probowal mówię tylko, zebys wiedział przed że karta może byc neutralna i to nie będzie twoja porażka.
No dobra, Dorzuce swoje trzy grosze z boku ale mam pytanie do Kupalo co to znaczy że ktos interpretuje brak jako dowod? Czy to sie rzeczywiście zdarza? Że ktos ciagnie karte i zamiast poczuc cokolwiek, to czuje jeszcze gorzej bo karta go nie dotknela?
To co Kupalo opisuje to jest cos o czym chyba wszyscy myśleliśmy przez cala tę rozmowę, ale nie powiedzieliśmy wprost. czy istnieje wersja pracy z symbolami, która jest bezpieczna niezależnie od tego co wyciagniesz i niezależnie od tego czy coś poczujesz czy nie? Czeslawa, Modrzewka, wy macie najwieksze doświadczenie tutaj xD
czy to znaczy ze jak ciągnę kartę to nie mam jej w ogole interpretowac? bo ja myslalem ze chodzi o to żeby wyczytać co karta mowi. jak mam nie interpretowac to po co ją ciągnąć?
Idzi trafil w coś ważnego przez przypadek, bo to jest napięcie które istnieje w tej rozmowie od poczatku. Z jednej strony mowimy: karta jako obraz, jako kotwica, jako coś do popatrzenia. Z drugiej strony tarot to jednak system z interpretacja. czy można oddzielić jedno od drugiego bez przekłamywania czym tarot jest?
