A czy Hierofanta może wychodzić jako sygnal żeby sięgnąć po sprawdzone metody, zamiast eksperymentować? Bo ja mam ciągot do wymyślania nowych rzeczy na lekcjach i może właśnie ta karta mówiłaby mi - stop, wróć do podstaw 🙂
Zadam głupie pytanie, bo naprawdę nie wiem. Czy to, ze jeden uzytkownik mówi 'Hierofanta znaczy X', a drugi 'Hierofanta znaczy Y', to jest dowod na to, ze karty znaczą cokolwiek, co chcemy? Bo brzmi jakby interpretacja była po prostu projekcja własnego myslenia, nie odczytem czegoś zewnętrznego.
To, co Cefeida opisuje, jest znane w psychologii jako 'ustrukturyzowana projekcja' - bodziec nie jest neutralny, ale też nie determinuje odpowiedzi. Coś między testem Rorschacha a rozmową z terapeutą. Nie mówię, że tarot jest terapią, ale mechanizm jest podobny.
Notatki. Mówiłam o tym wcześniej. Jak masz zapis z poprzednich tygodni, to możesz zobaczyć wzorce, których by nie było, gdybys tylko interpretowała intuicyjnie bez żadnego zakotwiczenia. To nie jest idealny mechanizm, ale to jest cokolwiek.
Chciałam zapytać o Małe Arkana jeszcze raz, bo Cefeida wcześniej zaczęła o Pucharach i trochę zeszliśmy na inne tory. Co z Mieczami w kontekście pracy z uczniami? Bo Miecze kojarzę z myśleniem, komunikacją, konfliktem - i to brzmi jak bardzo nauczycielski zestaw skojarzen.
Cefeida, to co mówisz o Ósemce Mieczy mnie zatrzymało. Bo to karta związania, prawda? Jakby ktoś sam siebie unieruchomił. I to ma sens w klasie, że nauczyciel może nie widzieć, że sam siebie blokuje. Ale jak to odróżnić od sytuacji, kiedy to naprawdę zewnetrzne ograniczenia - program, dyrekcja, rodzice - a nie twój własny lęk? 🙂
To jest właśnie to pytanie, ktore Ósemka Mieczy zadaje najlepiej. Ona nie mówi wprost. Patrząc na obrazek - ta postać jest związana, ale opaski są dosc luźne. Moglaby się uwolnić, gdyby tylko spróbowała. Więc kiedy ją ciągnę, pytam siebie: czy to co mnie blokuje naprawdę jest z zewnątrz, czy ja po prostu przyjęłam, że tak musi być? To nie daje odpowiedzi automatycznie, ale zmusza do sprawdzenia założeń.
A co z Dziewiątką Mieczy w tym kontekście? Bo to chyba najcięższa karta kolorów - ta z budzeniem się w nocy i katastrofizowaniem. Zastanawiam się, czy nie pojawia się u nauczycieli właśnie przed trudnymi klasami albo po konfliktach z uczniami 🙂
To brzmi bardzo prawdziwie. Mam znajomą nauczycielkę i ona właśnie tak opisuje swoje wieczory - odgrywa w głowie całą lekcję, sprawdza, co poszło nie tak. Czy Dziewiątka Mieczy mogłaby wychodzić jako coś w rodzaju ostrzeżenia, żeby świadomie zakończyć dzień?
Wracam do Mieczy, bo chcę zapytać o Króla Mieczy. Bo to karta, którą bym intuicyjnie przypisał do nauczyciela jako archetyp - ten kto analizuje, ocenia, wyciąga wnioski. Ale czy Król Mieczy jest dobrą kartą dla kogoś, kto pracuje z dziećmi? Bo on bywa zimny.
Ale czy to musi być albo-albo? Bo czytam te rozmowę i mam wrażenie że ciągle wychodzi zalozenie, że Miecze to zimno, a Puchary to cieplo. A może Krol Mieczy i Królowa Pucharów obok siebie to właśnie dobry rozklad dla nauczyciela - co wnosisz intelektualnie i co wnosisz relacyjnie?
Wlasnie taki konflikt między kolorami jest dla mnie jednym z ważniejszych sygnałów. Kiedy wyciągam karty z różnych żywiołów w pozycjach które powinny ze sobą współgrać, to czytam to jako napięcie w sobie, nie jako sprzeczność w kartach. Klasa potrzebuje tego i tego, ale ja w danym tygodniu daję tylko jedno - i wiem już, gdzie jest luka.
Okej ale czy to nie prowadzi do sytuacji, gdzie za dużo analizujesz zamiast po prostu uczyć? Tzn. pytam serio - w którym momencie tarot zaczyna być pomocny, a w ktorym zaczyna być kolejną rzeczą do ogarnięcia?
Szczerze - nie zawsze pilnuję. Były tygodnie, kiedy robiłam więcej notatek niż lekcji i to był sygnał, że coś jest nie tak. Teraz mam zasadę, że rozkład robie raz na tydzień, nie częściej, i że musi z niego wynikać jedno konkretne działanie. Nie 'będę bardziej uważna', ale na przykład 'w środę zapytma tę klasę, jak czują się z tym tematem'. Coś, co można sprawdzić.
To jest pierwszy raz w tym wątku kiedy ktoś mowi o konkretnym działaniu po ciagnieciu karty. bo wcześniej było dużo o tym, co karta znaczy a mało o tym, co potem robisz inaczej. Cefeida czy zawsze da się wyciagnac to jedno konkretne działanie czy czasem rozkład zostaje po prostu bez odpowiedzi?
Czyli efektywność tarota zależy od tego, jak dobrze postawisz pytanie przed. Co brzmi jak zwykłe myślenie - jak dobrze zdefiniujesz problem, tym łatwiej go rozwiazac. Karta jest wtedy potrzebna do czego dokładnie? Żeby wymoc, że w ogóle usiądziesz i to pytanie sformułujesz?
I tu wracamy do tego, co Pandora mówiła wczesniej o projekcji. Tylko że Glifmistrz.ka ma rację w tym sensie, że karta nie dodaje informacji, których nie masz. Ona tylko organizuje to, co już jest. Pytanie, czy to wystarczy do pracy z klasą, gdzie dzieje się masa rzeczy, ktorych możesz po prostu nie widzieć.
To nie jest tylko twój problem, Celestynka. Myślę, że większość ludzi zaczyna od tarota jako od wyroczni a dopiero potem przechodzi do niego jako do lustra. I to jest ta zmiana, po której zaczyna naprawdę działać. Ale wymaga czasu i sporego dyskomfortu po drodze 😛
Tak, i to był jeden z lepszych eksperymentów, które zrobiłam. Koleżanka, która nie jest nauczycielką, zadała mi pytanie tak naiwne, że sama bym go nie wymyśliła - mniej więcej w stylu: 'co w tej klasie sprawia ci radość'. I odpowiedź mnie zaskoczyła. Sama zawsze pytałam o problemy.
I co wyszło? Przepraszam, że pytam tak wprost ale jestem ciekawa, czy to faktycznie zmieniło coś w podejściu do tej klasy, czy tylko dało chwile do myślenia.
Czyli karta pomogła wrócić do czegoś konkretnego, co już istniało, ale zniknęło z pola widzenia przez stres. Wiesław miał rację z tymi martwymi polami, ale może tarot jednak pomaga je odsłaniać - tylko pod warunkiem, ze pytanie nie jest o problem, tylko o coś szerszego.
Bo większość ludzi nie zrobi tych pięciu minut refleksji bez zewnętrznego bodźca. I tu karta działa jak rytuał - mówisz sobie 'teraz robię rozkład, więc naprawdę siadam i pytam'. Bez tego pretekstu ten czas po prostu znika w obowiązkach.
Dobra, ale ja mam pytanie praktyczne bo trochę mi tu za dużo filozofii. Dla kogoś, kto zaczyna - co to jest ten rozkład dla nauczyciela, o którym mówicie od początku? Ile kart, jakie pozycje? Bo słyszę, że Cefeida ma jakis swój układ, ale nikt jeszcze nie powiedział wprost.
Ta trzecia pozycja jest bardzo ciekawa - 'co jest między mną a tym'. Jak ją interpretujesz, kiedy wychodzi karta pozornie neutralna? Bo wyobrażam sobie, że jeśli wyjdzie coś jak Trójka Pentakli, to nie jest ani problem, ani odpowiedź.
Mam pytanie o tę drugą pozycję - 'czego potrzebuje ta klasa dzisiaj'. Jak wychodzi karta, która jest mocno negatywna, powiedzmy Pięćdziesiąt Mieczy albo Wieża - co z tym robisz? Bo to brzmi jak prognoza a nie jak wskazówka.
I tu jest pułapka, o której warto powiedzieć glosno. Jesli wyjdzie Wieża i zaczniesz szukać potwierdzenia, że 'coś się przełomie' - to je znajdziesz. Każda klasa ma momenty, które można nazwac przełomem. To nie znaczy, ze karta miala rację. Znaczy, że umysl szuka tego, czego się spodziewa.
Na przykład zapisywać, co wyszło i co się faktycznie wydarzyło. To jest ta notatka, o której Cefeida mówiła wcześniej. Bez zapisywania nie ma żadnej weryfikacji, tylko historia opowiadana po fakcie.
