Ostatnio dużo myślę o tym, jak tarot mógłby wspierać pracę nauczyciela - nie chodzi mi o wróżenie sobie z kart przed lekcją, ale o to, żeby karty pomagały np. w refleksji nad klasą, relacjami z uczniami czy własnym wypaleniem. Prowadzę zajęcia z historii i serio, czasem nie wiem, jak dotrzeć do konkretnej grupy. Czy ktoś z was próbował czegoś takiego? Jakie karty w ogóle kojarzycie z nauczaniem, przekazywaniem wiedzy?
Hm, ciekawe podejście. Ja bym powiedziała, że pierwsza koja mi się Hierofant - ale zaraz, on jest bardzo ambiwalentny. Z jednej strony nauczyciel, mentor, tradycja, z drugiej strony instytucja i pewien rodzaj sztywności. Czy ci chodzi o karty, ktore opisują nauczyciela jako postać, czy raczej karty, które mogłyby ci pomagać w codziennej pracy?
Ja kiedyś robiłam sobie rozkład przed trudnymi rozmowami z rodzicami, nie z uczniami, ale wychodzi na to samo. Ciągnęłam trzy karty: jaka jest moja pozycja, jaka jest ich pozycja, co może nas połączyć. Raz wyszedł mi Sędzia (Osąd) na pozycji trzeciej i jakoś ta rozmowa faktycznie skończyła się pojednaniem, chociaż zaczęła się ostro. Ale to pewnie zbieg okoliczności, kto wie.
Właśnie o to chodzi z taroterem przed trudnymi sytuacjami - on nie mówi ci, co zrobić, tylko zmusza do zatrzymania sie. Sama to stosuję i uważam, że najwieksza wartość jest właśnie w tym momencie 'o, co ta kaarta próbuje mi powiedzieć'. Dla nauczyciela mogloby to być po prostu sposob do autorefleksji. Cefeida98 a jak długo prowadzisz historię? Bo myślę, że zupełnie inaczej pracujesz z podstawowka, inaczej z liceum.
Ojej, ten mur, o którym piszesz, to ciekawe. Jak ciągniesz kartę z myślą o tej konkretnej klasie, co wychodzi? Bo to by dużo mówiło. Czasem karta jest jak zwierciadło i nie pokazuje klasy, tylko właśnie twoje własne nastawienie, które blokujesz.
Przepraszam, że wchodzę, ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy ciągniecie jedna kartę dziennie czy robicie rozkład? Bo słyszałam, że przy codziennej praktyce jedna karta wystarczy, ale nie rozumiem, jak z jednej karty wyciągnąć coś konkretnego na cały dzień pracy.
A da się to w ogóle stosowac bez lat praktyki? Bo czytam i brzmi sensownie, ale mam wrażenie, ze jak ktoś dopiero zaczyna z kartami, to kazdy rozkład wygląda tak samo i nie widomo, co z tego wyciagnac.
Słuchaj, ale może zamiast googla zacznij od tego, żeby przez minutę po prostu patrzeć na obrazek. Co widzisz, co czujesz, co ci się skojarzy. Znaczenie z książki zawsze możesz sprawdzić potem ale najpierw własna reakcja. Zreszta przy pracy z edukacją to szczególnie ważne - nauczyciel musi ufać swojej intuicji, nie podręcznikowi 🙂
Wracając do tematu nauczycielskiego - zastanawiam się, które karty Małych Arkanów byłyby tu interesujące. Pentakle kojarzą mi się z materiałem, codzienną pracą, ale Miecze to przecież komunikacja, konflikty, a przy trudnych klasach to jest codzienność. Co wy o tym myślicie?
No właśnie, Miecze na pewno, ale ja bym też patrzyła na Różdżki przy myśleniu o energii klasy i o własnym zapale. Jak wychodzi dużo odwróconych Różdżek, to u mnie zwykle znaczy, że sama jestem wypalona, a nie że klasa jest trudna. To mi kiedyś otworzyło oczy.
Ciekawe, że mówisz o wypaleniu - bo właśnie myślałam, że to chyba najbardziej praktyczne zastosowanie tarota dla nauczyciela. Nie 'jak poprowadzić lekcję', tylko 'jak ja się mam'. Nauczyciel, który nie ma kontaktu ze sobą, nie ma kontaktu z klasą. Są jakieś karty, które szczególnie sygnalizują wypalenie? Poza oczywistą Dziesiątką Mieczy.
Czwórka Pentakli jako sygnał wypalenia - to naprawdę trafna obserwacja. Tylko ciekawi mnie jedno: czy zauważyłaś to w trakcie, gdy ciągnęłaś tę kartę, czy dopiero z perspektywy czasu? Bo to by dużo mówiło o tym, jak ta praktyka działa w codziennym użyciu, a nie tylko w teorii.
No dobra, Wracając do twojego pytania, Cefeida - zauważyłam to w trakcie, nie z perspektywy czasu. Ale musiałam mieć już jakiś kontekst, żeby to zobaczyć. Tzn. nie byłoby nic, gdybym przed ciągnięciem nie zadała sobie konkretnego pytania. Bez pytania karta jest jak odpowiedź bez pytania - można dopasować do wszystkiego i do niczego.
To ważne, co mówisz o pytaniu. Bo ja właśnie mam z tym problem - czasem nie wiem, jak sformułować pytanie, żeby nie było za ogólne. 'Jak mi idzie z tą kalsą?' to za dużo. 'Czy jestem wypalona?' to trochę za bardzo zero-jedynkowe. Jak wy to robicie, dosłownie jak brzmi to pytanie przed ciągnięciem?
U mnie to rzadko jest pytanie zamknięte. Raczej coś w stylu 'co powinienem zobaczyć w tej sytuacji' albo 'co mi umyka'. Nie szukam odpowiedzi tak/nie, bo karta i tak jej nie da. Przy pracy z klasą to szczegolnie ważne, bo tam jest za dużo zmiennych naraz.
Przy temacie nauczycielskim te notatki mogłyby być bardzo ciekawe właśnie ze względu na cykle. Rok szkolny ma swoją rytmikę - wrzesień, pierwsze sprawdziany, końcówka semestru, wycieczki, egzaminy. Czy ktoś próbował śledzić, jakie karty pojawiają się w podobnych momentach roku szkolnego? 😀
To jest dokładnie ta linia, po której chodzę z tym tematem. Mnie nie interesuje, czy karty 'wiedzą' cokolwiek w sensie metafizycznym. Interesuje mnie, czy ta praktyka realnie zmienia to, jak pracuję z uczniami. I na razie odpowiedź jest tak - ale nie wiem czy to karty, czy sam fakt zatrzymania się rano 😀
Przepraszam, że wchodzę z boku - czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do tych, którzy stosują to przed lekcjami. Czy kiedykolwiek karta coś 'zapowiedziała' i to się sprawdziło na tyle konkretnie, że nie dało się tego przypisać przypadkowi? Pytam serio, bez złośliwości.
To co mówi Wieslaw jest uczciwe i ważne. Ale mam wrażenie, ze ta rozmowa troche odpływa od tematu, który Cefeida postawila - czyli konkretnych kart dla nauczycieli. Wrocmy może do Małych Arkanow, bo to był ciekawy wątek. Co z Pucharami przy pracy z grupą?
Czytam te rozmowę i uczę się - mam pytanie do bardziej doświadczonych. Przy tej Siódemce Pucharów, jak ją ciągniesz w kontekscie pracy z klasą, to czy zawsze znaczy coś negatywnego, czy może byc też sygnał, że masz za dużo pomyslow i trzeba wybrać jeden? Bo z opisów wynika jedno i drugie.
A co z Dziewiątką Pucharów w kontekście pracy z uczniami? Bo to 'karta życzenia' - i zastanawiam się, czy w edukacyjnym rozkładzie miałaby jakiś sens, czy to karta zbyt 'osobista', żeby pasowała do relacji nauczyciel-uczeń 🙂
Dobry trop z tą Dziewiątką. Bo jeśli buduję rozkład dla nauczyciela, który ma trudna klasę, to może powinnam uwzględnić też pozycję 'co mi daje ta praca' obok 'co blokuje kontakt'. Zeby nie było samej analizy problemu, ale też przypomnienie, dlaczego w ogóle to robię. Ta Dziewiątka w takiej pozycji mogłaby być bardzo kotwicząca.
Oj tam, Wracając do tego rozkładu - Cefeida, mam pytanie o tę pozycję 'co mi daje ta praca'. Czy to nie jest trochę ryzykowne, że przy trudnej klasie ciągniesz taką kartę i możesz dostać coś bardzo pozytywnego, co po prostu zaciemni resztę? Jakby mózg chciał się uspokoić i wybierał taką interpretację, żeby nie musieć patrzeć na problem.
A czy rozkład dla nauczyciela powinien mieć stałą strukturę czy raczej kazdy powinien go budować pod swoje pytanie? Bo widzę, że Cefeida mówi o konkretnych pozycjach, ale nie wiem, czy to jest jakiś ustalony układ, czy tworzysz go na bieżąco.
Czytam to i zastanawiam się, czy te pozycje nie są trochę za bardzo o nauczycielu, a za mało o klasie. Tzn. wszystko kręci się wokół 'ja i moja relacja z grupą'. A co gdyby jedna pozycja była dosłownie o energii grupy jako całości, niezależnie od tego, jak ty ją odbierasz?
Mam wrażenie, że ta rozmowa o rozkladach doszła do miejsca, gdzie każdy ma trochę inny pomysł na strukturę i to jest w porządku. Ale może warto zapytać inaczej - które pojedyncze karty, poza tymi z Pucharów, faktycznie wam coś mówiły o pracy z uczniami? Nie o rozkładach, tylko o konkretnych kartach.
Ja ciągałem kilka razy Hierofantę i za każdym razem miałem problem z tym, co ona znaczy w kontekście edukacji. Bo z jednej strony to karta systemu, nauczania, przekazywania wiedzy - pasuje do szkoły idealnie. Ale z drugiej strony bywa czytana jako sztywność i dogmat. Jak wy ją interpretujecie, jak wychodzi w rozkładzie o klasie?
