Słyszałem gdzieś, że w kulturach wschodnich, szczególnie w tradycjach tybetańskich, istnieją specjalne układy kart czy wręcz całe rytuały, które mają pomagać przy pracy z lękami. Czy coś takiego da się odwzorować w tarocie europejskim? Pytam, bo mam znajomą z fobią społeczną i zastanawiam się, czy dałoby się zrobić jakiś rozkład, który faktycznie jej pomógłby to przepracować, a nie tylko opisać sytuację.
To ciekawe pytanie, ale muszę od razu zapytać - co dokładnie rozumiesz przez 'pomoc przy fobii'? Bo jesli chodzi o wgląd w źródło lęku i jakiś kierunek pracy z nim, to tarot może dużo dać. Jeśli natomiast masz na myśli, że karty wyleczą fobię - to już inna rozmowa. Co konkretnie szukasz dla tej znajomej?
Ja robiłam rozkłady dla osób z lękami i naprawdę dużo można wyciagnac. Używam w takich przypadkach układu w kształcie trójkąta: karta pierwsza to źródło lęku, druga to jak lęk się manifestuje, trzecia to co go utrzymuje. Do tego dobieram czwartą kartę jako kierunek przemiany. Działa lepiej niż klasyczny Krzyż Celtycki przy takich tematach.
O rany, jeśli pytasz o karty związane z przemianą przez strach, to pierwsza, która mi sie nasuwa, to oczywiście Śmierć - ale nie w sensie dosłownym, tylko jako symbol zakończenia pewnego etapu. Do tego Wieża, która oznacza gwałtowne burzenie starych struktur, w tym przekonań, które podtrzymują fobię. I Sąd Ostateczny jako karta przebudzenia. Te trzy same w sobie tworzą pewien łuk narracyjny przemiany.
Przy fobiach ja bym jednak nie kładła Wiezy tak bezpośrednio. To karta bardzo silnego wstrząsu i u osoby, która już jest w lęku, może to zle zadziałać... znaczy, moze wywołać niepotrzebny niepokoj zamiast wglądu. Bezpieczniejsza do tego moim zdaniem jest Gwiazda - spokojniejsza nadzieja i odbudowa po trudnym doświadczeniu.
Chwila, bo tu nie jestem pewna - czy w ogóle powinno się robić taki rozkład dla kogoś innego bez jego wiedzy i zgody? Pytam serio, bo mam wrażenie, że przy tak osobistym temacie jak fobia to jest jednak dosyć ingerujące.
Dobra, to może zapytam inaczej - czy takie rozkłady mają sens kiedy człowiek robi je dla SIEBIE i sam ma jakiś lęk, z którym chce pracować? Bo może powinienem był tak postawić pytanie od początku. Znajoma to tylko przykład, sam też mam pewne fobie i zastanawiam się nad tarotem jako sposobem... przepraszam, jako metodą autorefleksji.
Dla siebie to już zupełnie inna sytuacja i dużo bardziej sensowna. Przy pracy z własnymi lękami przez tarot kluczowe jest moim zdaniem to, żeby nie pytać 'czy uda mi się pokonać strach', tylko 'co ten strach chce mi powiedzieć'. Karty często ujawniają coś, o czym wiemy, ale przed czym uciekamy. Gerwazy, z jakim typem lęku masz do czynienia, jeśli możesz powiedzieć? To wplynie na to, jaki układ będzie sensowny 🙁
To co Ewunia pisze o pytaniu 'co ten strach chce mi powiedziec' bardzo mnie trafia. Miałem podobnie przy pracy z runami - dopiero gdy zmienilem pytaniie z 'kiedy to minie' na 'czego to mnie uczy', zaczęło coś klikać. Czy w tarocie podobnie - forma pytania zmienia całą interpretację?
Przy lękach polecam zresztą nie tylko tarot ale połączenie z runami - Hagalaz to runa chaosu i przełomu, idealnie koresponduje z kartami przemiany w tarocie. Mozna zrobić taki mieszany rozkład, gdzie pierwsze trzy pozycje to karty tarota a czwarta to runa określająca energię transformacji. Sam stosuję to regularnie.
A tak w ogóle to wracając do tego pytania o kultury orientalne - chodzi może o buddyjskie medytacje z mandalą? Bo słyszałam, że w buddyzmie tybetańskim są praktyki, gdzie kontempluje się specjalne symbole żeby przepracować strach przed śmiercią i inne głębokie lęki. może o to chodziło temu autorowi tematu?
Wracając do samego rozkładu - jeśli ktoś szuka konkretnego układu dla pracy z fobią, to proponuję pięciokartowy: 1. Obecna natura lęku, 2. Jego korzeń (skąd pochodzi), 3. Co utrzymuje go przy życiu, 4. Co we mnie ma siłę, żeby to zmienić, 5. Kierunek uzdrowienia. To nie jest mój wymysł, spotkałam podobny układ w kilku zachodnich książkach o tarocie terapeutycznym. Kluczowe jest to, że czwarta pozycja to zasoby, nie rozwiązanie - bo rozwiązanie pokazuje dopiero piąta.
To jest właśnie piękno tarota - każda karta ma swój cień i swoje światło. Diabeł w pozycji zasobów może oznaczać zdolność do rozpoznawania, co nas zniewala - a to jest ogromna siła przy pracy z fobią, bo fobia to właśnie rodzaj wewnętrznego zniewolenia. Wieża jako zasób? Odwaga do burzenia tego, co fałszywe i wybudowane na strachu. Kontekst pozycji w rozkładzie zmienia wszystko.
Czekajcie, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem - ten rozkład pięciokartowy, który Glozka zaproponowała, robi się jednorazowo, czy powtarza w jakichś odstępach czasu? Bo zastanawiam się, czy lek zmienia się na tyle, że warto robić go regularnie.
To ciekawe, co Ewunia mówi o szumie. Sam zauwazylem, ze jak za bardzo sie upieram na jedna kartę albo jedno pytanie, to zaczynam w końcu widzieć tylko to, czego chcę - czy to normalne? Czy jest jakis sposób, żeby się przed tym zabezpieczyć?
To co opisujesz ma nawet swoją nazwę - potwierdzanie z góry przyjętej tezy. Najlepszym zabezpieczeniem jest notowanie rozkładów i interpretacji zanim zaczniesz analizować. Zapisujesz co widzisz, dosłownie, zanim zaczniesz dopasowywać do sytuacji. To bardzo różni się od tego, kiedy interpretujesz na gorąco.
Przy fobiach jeszcze ważniejsze jest moim zdaniem to, żeby przed rozkładem zrobić krótkie uspokojenie - kilka oddechów, może zapalić świeczkę. Bo jeśli siadasz do kart w stanie silnego pobudzenia lękowego, to karty będą odzwierciedlać głównie ten stan, a nie głębszy wgląd.
Przy pracy z lękiem przez tarot bardzo mi pomogło też trzymanie przy sobie jakiegoś kamienia podczas rozkładu. Używam obsydianu, bo uziemia i podobno wspiera konfrontację z tym, co trudne. Nie wiem czy to działa obiektywnie, ale mi daje poczucie, że mam dodatkowe oparcie - a przy fobiach to chyba ważne xD
Ojej no, Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam takie pytanie do wszystkich - czy ktoś z was miał sytuację, gdzie rozkład dla siebie przy lęku był tak trafny, że to faktycznie coś w sobie zmienił? Nie chodzi mi o 'fajnie mi powiedział', tylko o realną zmianę w tym jak się z tym lękiem czujesz.
Miałam taką sytuację. Robiłam rozklad przy pewnym leku społecznym, który mi towarzyszył przez lata. W pozycji 'co mnie blokuje' wypadł Eremita i to był moment, który mnie zatrzymał. Zdałam sobie sprawę że izolacja, którą traktowałam jako ochronę, jest właśnie tym, co lęk podtrzymuje. Nie wiem czy 'zmienilo' w jakimś magicznym sensie, ale dalo mi perspektywę, ktorej sama sobie nie byłam w stanie dać. Potem faktycznie coś zrobiłam inaczej.
Eremita w tej pozycji - to bardzo ciekawe. Właśnie o to mi chodziło od poczatku, żeby rozkład dawal coś, czego sam nie widzisz. Mam pytanie do Ewunia - czy zrobiłaś ten rozklad sama, czy ktoś Ci interpretował?
Sama. I myślę, że przy własnych lękach samodzielna interpretacja bywa lepsza właśnie dlatego, że nikt z zewnątrz nie zna twoich skojarzeń z kartą. Ktoś mógłby powiedzieć 'Eremita to mądrość i skupienie' - co jest prawdą, ale dla mnie ten obraz odezwał się zupełnie inaczej.
Mam pytanie, bo ten wątek mnie bardzo wciagnal - czy ktos próbował do takiego rozkladu dodać karte 'czego lęk mnie uczy w kontekście całego życia', jako osobną szóstą pozycję? Bo wydaje mi się, że ta perspektywa bardziej długoterminowa mogłaby dać jeszcze coś innego niż tylko tu i teraz.
Dobra, więc żeby podsumować to, co Glozka napisała - pięć pozycji na razie, szósta dopiero po jakims czasie. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo to mnie nurtuje od kilku postów - jak w ogóle dobrać rozkład do rodzaju fobii? Bo lęk przed pająkami to chyba jednak coś innego niż lęk społeczny, o którym mówiła Ewunia. Czy te same karty beda działać tak samo?
To właściwie kluczowe pytanie do całej tej rozmowy. Rozkład jest neutralnym szkieletem - pytania w pozycjach są te same, ale karty odpowiadają na twoją konkretną sytuację. Więc sama struktura może być jedna, ale to co w nią wpada, będzie zupełnie inne dla lęku przed przestrzenią, a inne dla fobii społecznej. Szkielet jeden, treść zawsze twoja.
Hmm, Tarot nie leczy fobii, to po pierwsze. Ale może pokazać, co za nią stoi w warstwie symbolicznej - skąd pochodzi, do czego jest przyklejona. Fobia przed pająkami rzadko jest naprawdę o pająkach. Zazwyczaj jest o czymś innym - o poczuciu zagrożenia, kontroli, niespodziewanym niebezpieczeństwie. I to już jest coś, z czym tarot może pracować.
No ale chwila, bo to brzmi trochę jak psychologia z kartami w roli głównej. Czy tarot może naprawdę trafić w coś tak głębokiego jak korzenie fobii, czy raczej daje odpowiedź, której sami szukamy? Bo Ewunia mówi o symbolice, ale jak karty mają wiedzieć, że konkretna osoba boi się utraty kontroli, a nie po prostu pająków?
