Dobra, zapisałem ten układ trzech kart. Ale mam jeszcze pytanie bo chyba nie rozumiem tej trzeciej pozycji - 'co jest między mną a tym'. Czy to znaczy przeszkoda? Czy raczej cos innego? bo brzmi trochę jak 'co stoi na drodze' ale z kontekstu wynika, że niekoniecznie xD
Właściwie to ta trzecia pozycja działa trochę jak Dwójka Mieczy w rozkładzie relacyjnym - karta mostka. Nie jest ani tobą, ani drugą stroną, jest tym, co się tworzy w przerwie między. czy tak to czujesz, Cefeido?
Zatrzymajmy się tu na chwile. Mówisz, że 'karta wodna znaczy emocje'. ale to jest interpretacja, którą nakładasz na żywioły, a nie coś, co wynika z karty wprost. Pytam, bo nie każda szkola tarota czyta żywioły tak samo i jesli ktoś używa innej talii albo innego systemu, może dostac zupełnie inne wyniki przy tym samym ukladzie.
A czy jest jakaś wersja tego rozkładu, która działa bez znajomości systemów zywiolow? Pytam, bo Druid dopiero zaczyna i myślę, że wchodzimy w poziom, który go po prostu zablokuje, zanim w ogóle spróbuje.
Nie musisz. Żywioły to warstwa dodatkowa, którą sama dorobiłam z czasem. Na początku wystarczy przeczytać, co karta 'mówi' według opisu w książce albo vademecum do talii i zadać sobie pytanie: jak to pasuje do pozycji? Nie musisz znac systemu - potrzebujesz tylko być szczery z samym soba przy odpowiedzi.
Ale tu się pojawia problem, o którym Wiesław mówił wcześniej, tylko inaczej. jeśli interpretujesz kartę przez opis w ksiazce, to ta książka już coś zakłada. I interpretujesz pytanie 'czego potrzebuje klasa' przez gotowy opis, ktory byl pisany w zupełnie innym kontekście. Czy to nie jest podwójna nadinterpretacja?
Okej, ale Szekspir to literatura, a nie system wróżebny. Nikt nie twierdzi, że Hamlet przepowiada przyszlosc. Tu jednak część osob zdaje się zakładać, ze karta mówi coś prawdziwego o klasie, nie tylko o stanie umyslu nauczyciela.
Może to, że symbolika tarota jest na tyle bogata i znana, że mózg od razu ma z czego budować skojarzenia? Losowy cytat może być zbyt abstrakcyjny albo zbyt dosłowny. Karta ma obrazek, postać, tytuł, kolor - jest czym 'złapać' 🙁
Prowadzę notatki przy prawie każdym rozkładzie i z mojego doświadczenia wynika dokładnie to, co mówi Celestynka. Kiedy trafia mi sie karta z konkretnym obrazem, mózg skacze na zupełnie inną myśl niż przy prostym pytaniu do siebie. Obrazek robi różnicę. ale to jest czysto osobiste.
I właśnie dlatego, wracając do pytania Druida - kiedy zaczynasz, lepiej wziac tę jedna talię, z ktorej opisy ci po prostu 'klikają'. Nie najsłynniejszą, nie tę z ładnymi obrazkami, tylko tę, przy której opisy brzmią jak twój język. bo jeśli opisy cię blokuja, caly rozkład traci sens.
Dobra, ale jak już mam tę talię, przy której opisy 'klikają' - i biorę trzy karty dla swojej klasy albo sytuacji w pracy - to co właściwie robię z tym, co wychodzi? Patrze na obrazek i mowie sobie 'okej, Głupiec, czyli co?'. Nie rozumime, jak to ma przekładać się na cos konkretnego w klasie 🙂
Pytasz o przekład i to jest dobre pytanie, bo tu nie ma jednej metody. Kiedy wychodzi mi karta, pytam siebie wprost: gdyby ta karta była opisem tego, co teraz dzieje się w klasie, co bym powiedziała? Głupiec to na przykład może być znak, że grupa jest w miejscu, gdzie wszystko jest jeszcze możliwe - nie ma ugruntowanych nawyków, nie ma hierarchii. To może być dobra wiadomość albo ostrzeżenie, zależy od kontekstu tygodnia.
Ale Cefeido, skąd wiesz, że to dobra wiadomość, a nie ostrzeżenie? Czy to nie jest tak, że dopasowujesz interpretację do tego, co już czujesz? Tzn. jeśli tydzień był dobry, to Głupiec to 'otwartość', a jeśli zły - to 'chaos'? 🙂
Właśnie o tym mówiłem kilka postów wcześniej, choć inaczej to ujmowałem. To co opisuje Romualda ma nazwe - to jest efekt potwierdzenia. I nie jest problemem specyficznym dla tarota ale w tarota wchodzi bardzo łatwo bo interpretacje sa wystarczająco elastyczne, żeby pasowały do wszystkiego. Pytanie do Cefeidy: czy kiedykolwiek karta pokazała ci coś, co cię zaskoczyło i czego byś sama nie pomyślała bez niej?
Też prowadzę notatki po każdym rozkładzie i z mojego materiału wynika, że te 'zaskakujące' karty pamiętam znacznie dłużej. Te które potwierdzały - zapominam po kilku dniach. Więc może sam dobór tego, co zostaje w głowie, mówi coś o tym, co było uzyteczne?
Hmm, dobra, to wracam do pytania, które zadałem wcześniej i które chyba zostało trochę zmyte przez dyskusję o żywiołach. Czym konkretnie karta tarota różni się od losowego obrazka w tym zastosowaniu? Celestynka mowila o bogatej symbolice ale losowa fotografia z internetu też ma bogaty kontekst. Cefeido, czy próbowałaś kiedyś porównać, co się dzieje z jedną i z drugą?
