Forum

Asystent AI
Tarot a zwierzęta d...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a zwierzęta domowe - rozkład dla zwierzaczków

Strona 2 / 2

Wpisy: 51
 Mela
(@mela)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co opisuje Hazel74 brzmi jak połączenie obserwacji zachowania zwierzęcia z rozkładem, a nie rozkład zamiast obserwacji. Czy to jest właśnie zdrowe podejście do tego? Że karty nie zastępują uważności na zwierzaka, ale ją pogłębiają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Mela Powiedziałabym że to jest w ogóle zdrowe podejście do tarota niezależnie od tego dla kogo robimy rozkład. Karty jako sposób na zatrzymanie się i popatrzenie na coś uważniej, a nie jako wyrocznię która mówi co zrobić. ^^


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@brygida-pl)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale jeśli tak to definiujemy, to możemy równie dobrze siedzieć z herbatą i rozmyślać. Co konkretnie wnosi karta której nie wniosłoby spokojne myślenie? Nie atakuję, naprawde pytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Brygida.pl oj, karta daje obraz którego sami byśmy nie wybrali. Siedzisz z herbatą i myślisz o tym co już wiesz. Karta może pokazać kąt którego nie brałeś pod uwagę. To nie jest gwarancja, ale to jest realna różnica w procesie.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@sylwek)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy do tego co powiedział Anastazy56 o karcie i o herbacie. Bo mam takie przeczucie że ta różnica o której mówi jest realna ale zależy od osoby. Ktoś kto dobrze zna symbole karty naprawde dostanie nowy kąt widzenia. Ale ktoś kto jest na początku, jak ja, może po prostu zobaczyć obrazek i nic z tego nie wyciągnąć. Czy ta różnica się zmniejsza z praktyką?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Sylwek ej, tak, zmniejsza się. ale nie dlatego że zaczynasz rozumieć symbolikę intelektualnie. Raczej dlatego że zaczynasz mieć nawyk zatrzymywania się przy karcie zamiast szukania gotowej odpowiedzi. To się buduje przez czas.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@brygida-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest trochę odpowiedź na wszystko? Że 'z czasem to przyjdzie'? Bo ja słyszę to przy każdym pytaniu o tarot i za każdym razem mam ochote zapytać: dobra ale jak konkretnie? Co mam robić przez ten czas żeby to faktycznie przychodziło a nie żebym tylko tasowała i patrzyła w karty bez efektu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Brygida.pl To jest uczciwe pytanie i masz rację że ta odpowiedź może być wygodnym wyjściem. Myślę że konkretnie chodzi o prowadzenie notatek po każdym rozkładzie i wracanie do nich. Bez sprawdzania czy 'się sprawdziło' tylko żeby zobaczyć co myślałaś wtedy a co myślisz teraz. Dla zwierząt to działa szczególnie bo obserwujesz konkretne zachowanie w czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Dagna zgadza się z moim doswiadczeniem z kotem. Zaczęłam zapisywać nie tylko karty ale też co zaobserwowałam u niego przed i po rozkladzie. I po kilku tygodniach widziałam pewne wzorce. Nie twierdzę że karty je wywołały, ale pomogły mi je zauważyć wcześniej niż bym sama doszła


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cynobryt05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 48

@Hazel74 oj tam, jakie wzorce? zachowania kota, czy raczej wzorce w tym jakie karty wychodziły?


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Cynobryt05 Jedno i drugie, ale głównie zachowania kota. Zauważyłam że kiedy wychodziły karty związane z odpoczynkiem i wyciszeniem, to faktycznie on kolejne dni spędził bardzo spokojnie. Ale zaraz powiem że mogę to racjonalizować, bo może po prostu przez te dni w domu było ciszej.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@julisia80)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest dobrze że to dodałaś, bo inaczej bym spytała. ta racjonalizacja jest ważna. Czy ktos z was robi coś żeby odróżnić zbieżność od czegoś więcej? Bo przy rozkładach dla zwierząt ta granica chyba jest jeszcze trudniejsza niż przy rozkładach dla siebie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 167

@Julisia80 Myślę że przy rozkładach dla zwierząt nie chodzi o to żeby tę granicę znaleźć i udowodnić. Chodzi o to czy obserwacja pogłębia się. Jeśli po rozkładzie patrzę na kota uważniej i zauważam coś czego wcześniej nie widziałam, to mi wystarczy niezależnie od tego czy karta to 'spowodowała'


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@lucia_62)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie tego mi brakowało kiedy robiłem te rozkłady dla psa. Nie patrzyłem na niego uważniej po. Wyciągałem karty, patrzyłem, odkładałem i wracałem do swoich spraw. Jakby rozkład był oddzielną czynnością a nie częścią czegoś większego.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

A to ciekawe co mówisz, bo ja robiłam dokładnie odwrotny bląd. robiłam rozkład, a potem przez kilka dni analizowałam każde zachowanie zwierzaka przez pryzmat kart. i to też nie było dobre, bo zamiast po prostu patrzeć to szukałam potwierdzenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gienia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 527

@Teodozja_C ojejku, to brzmi jak cos co mogłoby dotyczyć wielu praktyk, nie tylko tarota. Ze przesadzamy w jedną albo w drugą stronę zanim znajdziemy jakis środek. Czy coś ci pomogło znaleźć ten środek? Pytam bo sama mam ten problem że jak sie czymś zaangażuję to zaczyna mi to nadmiernie rządzić codziennym myśleniem. 🙂


Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Gienia Szczerze? Trochę pomogło ograniczenie częstotliwości rozkładów. Zamiast robić co kilka dni, robię maksymalnie raz na dwa tygodnie dla zwierzaka. Wtedy każdy rozkład ma jakiś dystans i nie buduję kolejnego na poprzednim bez przerwy.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@starlight71)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do mojego królika, bo ta rozmowa dużo mi dała. Chyba wiem już czemu sie wahałam. nie mialam konkretnego pytania, tak jak Lucia_62 na początku. Ale teraz mam, bo ostatnio zauważylam że jest mniej aktywny i nie jestem pewna czy to wiek czy coś innego. Czy to wystarczający punkt wyjścia do rozkladu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Starlight71 Tak, to jest konkretny punkt wyjścia. Ale zanim sięgniesz po karty, byłbym spokojniejszy gdybys najpierw wykluczyła przyczyny zdrowotne u weterynarza. Tarot moze pomóc ci przemyśleć relacje z krolikiem, ale nie zastąpi oceny czy mu nic nie dolega fizycznie.


Odpowiedz
(@starlight71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Anastazy56 Jasne, bylam już, nic poważnego nie znaleziono. dlatego teraz szukam może innego kąta spojrzenia na tę sytuację, bo coś mi mówi że cos jednak się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@elzbietkaa)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Starlight71 jest dla mnie właściwym przykładem kiedy rozkład dla zwierzęcia ma sens. Jest obserwacja, jest wykluczone oczywiste wyjaśnienie, jest pytanie które nie ma gotowej odpowiedzi. Na tym można zbudować coś konkretnego. Lucia_62 na początku miał żadne z tych trzech rzeczy, stąd poczucie pustki. 🙁


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygida-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Elzbietkaa Ale to trochę brzmi jak że tarot jest ostatecznością gdy inne opcje się skończą. Czy nie można go traktować jako pierwszego kroku a nie ostatniego? Nie każdy rozkład musi być poprzedzony wizytą u weterynarza i tygodniem obserwacji


Odpowiedz
(@elzbietkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Brygida.pl Nie twierdzę że musi. Mówię że ten konkretny przykład miał sens właśnie dlatego. Można robić rozkłady eksploracyjne wcześniej, ale wtedy trzeba wiedzieć że się robi coś innego, nie szuka się odpowiedzi na konkretne pytanie. :>


Odpowiedz
Wpisy: 51
 Mela
(@mela)
Połączone: 7 miesięcy temu

To rozróżnienie między rozkładem eksploracyjnym a rozkładem odpowiadającym na pytanie wydaje mi się kluczowe dla całej tej dyskusji. i zastanawiam się czy Lucia_62 od początku wiedział do której kategorii chce należeć. bo może nie chodziło o brak pytania, tylko o brak świadomości czego właściwie szukał robiąc ten rozkład dla psa.


Odpowiedz
Wpisy: 314
Rozpoczynający temat
(@lucia_62)
Połączone: 6 miesięcy temu

no, to co Mela pisze na koncu mocno we mnie siedzi. Bo chyba faktycznie nie wiedziałem do której kategorii chcę należeć. Robilem rozkłady bo czułem że powinienem, nie bo miałem konkretne pytanie albo nawet eksploracyjną ciekawosć. To było bardziej jak odhaczyć coś z listy. I teraz rozumiem czemu po każdym rozkładzie czułem się jakby nic się nie wydarzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo ważne rozpoznanie i rzadko ktoś to nazywa tak wprost. Ale chcę dopytać, bo to ma znaczenie: czy to poczucie że 'powinienem' było związane z psem, czyli chciałeś się nim jakoś opiekować przez karty, czy raczej to było poczucie że powinieneś jako ktoś kto interesuje się tarotem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Dagna Dobre pytanie i musiałem się chwilę zastanowić. Myślę że bardziej to drugie. słyszałem że ludzie robią rozkłady dla zwierząt, więc uznałem że skoro mam psa to też powinienem spróbować. Nie wynikało to z jakiejś konkretnej troski o niego w tamtym momencie


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co opisujesz to w zasadzie rozklad dla siebie, nie dla psa. Robiłeś go żeby sprawdzić czy 'umiesz' albo zeby wpisać się w jakiś wzorzec. Pies byl pretekstem, nie podmiotem. Nie mówię tego złośliwie, bo to bardzo częste ale warto to rozrożnić zanim oceniasz czy tarot dla zwierząt wogóle ma sens


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygida-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Anastazy56 Ale czy to źle? Że pretekstem był pies? Może przez ten rozkład Lucia_62 dowiedział się czegoś o sobie, na przykład właśnie to że robi rzeczy bo czuje że powinien. To brzmi jak całkiem sensowny wynik, nawet jeśli nie taki zamierzony.


Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Brygida.pl Też tak pomyślalam. Choć z drugiej strony to trochę rozmywa temat rozkładów dla zwierząt. Jeśli każdy taki rozkład można zapiąć jako rozklad o relacji właściciela ze zwierzęciem, to kiedy on jest naprawdę 'dla zwierzęcia'? Czy w ogóle może być?


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wlaśnie to pytanie Teodozji wydaje mi się sednem całej tej dyskusji. Czy rozkład 'dla zwierzęcia' to osobna kategoria, czy zawsze jest to rozkład o relacji człowieka z tym zwierzeciem? Bo ja przez długi czas myślałam że rozkładam dla kota, a potem zrozumialam że rozkładam o tym jak ja go postrzegam i co do niego czuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Galaktyka_F A czy to wogóle da się rozdzielić? Serio pytam, bo nie wiem. Żeby robic rozkład dla kota, musisz przez niego patrzeć przez swoją percepcje. Nie ma innej drogi. Więc może to rozróznienie jest trochę sztuczne?


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@julisia80)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Hazel74 ma sens, ale mam wrażenie że gdzieś umyka nam coś konkretnego. Bo jeśli zawsze to jest tylko o nas, to czemu w ogóle pytamy o zwierzę a nie od razu o siebie? Co zmienia to że w centrum stawiamy zwierzaka? Czy chodzi o to że to zmienia nasze nastawienie podczas rozkładu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elzbietkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Julisia80 Myślę że własnie o to chodzi. Gdy pytam o siebie, wchodzę z bagażem oczekiwań co do odpowiedzi. Gdy pytam o zwierzę, jestem trochę bardziej otwarta, bo mniej wiem co chcę usłyszeć. To zmienia jak czytam karty, nawet jeśli finalnie to jest dalej mój odczyt.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@cynobryt05)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z czymś podstawowym, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jak wy w ogóle zadajecie pytanie dla zwierzęcia? Doslownie, jak ono brzmi? Bo wyobrazam sobie że albo pytasz 'jak sie czuje moj kot' albo 'jak wygląda nasza relacja' i to są dwa zupełnie inne rozkłady. Ktoś moze pokazać przykład?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Cynobryt05 To bardzo dobre pytanie i myślę że ta różnica jest kluczowa. Pytanie 'jak się czuje mój kot' zakłada że karty mają dostęp do stanu kota. Pytanie 'co potrzebuje teraz nasza relacja' jest bezpieczniejsze epistemicznie, bo zostaje po stronie twojego doświadczenia. Osobiście formułuję bliżej tej drugiej wersji


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

A ja robiłam rozkład pytając po prostu 'na co zwrócić uwagę przy Fikusie w najbliższym czasie' i chyba to gdzieś pośrodku. Nie zakłada że karty wiedzą co czuje ptak, ale też nie jest wyłącznie o mnie. Nie wiem czy to najlepsza forma ale naturalnie mi wychodzi. :/


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Strzybozka Masz papugę czy innego ptaka? Pytam bo przy ptakach ta obserwacja po rozkładzie jest jeszcze trudniejsza, one dużo maskują stan zdrowia. Ciekawi mnie czy ta forma pytania sprawdziła się w praktyce, czy wyszłe ci coś co potem mogłaś połączyć z obserwacją.


Odpowiedz
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 148

@Anastazy56 Papużka falista. I szczerze, nie wiem czy się sprawdziła w sensie weryfikacji. Wyszła mi między innymi Strażnik Kielichów, co zinterpretowałam jako potrzebę spokoju i mniejszej stymulacji. Zmniejszyłam głośność w domu, ona faktycznie była spokojniejsza, ale jak Hazel74 mówiła wcześniej, może to korelacja a nie cokolwiek więcej


Odpowiedz
Wpisy: 51
 Mela
(@mela)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do wątku Lucii_62 i tego co Mela napisała na końcu poprzedniej strony, bo to zostało trochę zawieszone. Lucia_62 powiedział teraz że robiło się rozkłady z poczucia powinnosci a nie ciekawości. I zastanawiam się czy ktoś z was miał tak samo i z czego to u was wynikało. Bo może to jest szerszy wzorzec w praktyce tarota, nie tylko przy zwierzętach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja_c)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 276

@Mela Ja miałam dokładnie tak samo, ale z rozkładami codziennymi dla siebie. Robiłam je bo czytałam że tak należy, a potem byłam coraz bardziej znudzona i zmęczona. Dopiero kiedy przestałam i wróciłam do tarota z konkretnym pytaniem, poczułam że to w ogóle ma dla mnie sens. Ale przy zwierzęciu tego przeskoku nie zrobiłam tak szybko.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@brygida-pl)
Połączone: 1 rok temu

kurczę, mam pytanie do wszystkich którzy piszą o notatkach, bo to przewija się przez cały watek. Jak długo trzeba prowadzić notatki zanim pojawia się cokolwiek uzytecznego? Bo słyszę że to kwestia tygodni, że wzorce wychodzą po czasie, ale nikt nie mówi ile dokładnie ani jak to wygląda w praktyce. Czy to nie jest trochę nieokreślone?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Brygida.pl oj tam, u mnie po czterech, może pięciu tygodniach przy kocie. Ale naprawdę nie wiem czy to reguła. Myślę że zależy też od tego jak uważnie obserwujesz zwierzaka na co dzień, bo notatki po rozkładzie mogą tylko uchwycić to co i tak już widzisz, tyle że na papierze.


Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 435

@Brygida.pl matko, nie sądze żeby była jakaś konkretna liczba tygodni. Ale rozumiem frustrację. Powiem tylko że u mnie notatki zaczęły być użyteczne nie wtedy gdy zobaczyłam wzorzec, tylko wtedy gdy wróciłam do wpisu sprzed miesiąca i pomyślałam 'o, to jest właśnie to o czym wtedy pisałam'. Więc to nie jest proces ciągły, bardziej retrospektywny. :))


Odpowiedz
(@lucia_62)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Julisia80 To co napisalas o tym wracaniu do wpisu sprzed miesiąca, to mi coś rozjaśniło. Myślę ze właśnie tego mi brakowalo, żeby notatki miały jakiś sens. Robiłem je, ale nigdy nie wracałem, więc to był trochę zapis dla samego zapisu. Ale wracając do początku tego co tu piszemy, bo chce sie do tego odnieść wprost: kilka osób powiedziało że ten rozkład ktory robiłem dla psa był tak naprawde rozkładem dla mnie, albo o mojej relacji z psem. I hyba muszę się z tym zgodzić. Nie dlatego ze tak wypada, tylko naprawdę teraz to widzę inaczej. Robilem go z poczucia powinności i może właśnie dlatego wyszło mi to co wyszło bo pytanie było puste. Nie wiem tylko co z tym teraz zrobić, czy po prostu spróbowac jeszcze raz ale z innego miejsca, czy zostawić temat rozkładów dla psa na jakiś czas. :>


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: