Hej, szukam czegoś konkretnego i mam nadzieję, że dobrze trafiłam. Chodzi mi o rozkład kart, ktury nie wymaga godzinnej sesji. Zazwyczaj mam dosłownie kilka minut rano przed wyjściem i chciałabym mimo to coś sensownego z tych kart wyciągnąć. Czy są jakieś układy specjalnie pod takie szybkie wróżby? Trzy karty to już chyba klasyk, ale może jest coś jeszcze prostszego albo konkretniej ukierunkowanego?
Trzy karty to dobry start ale jeśli naprawde masz mało czasu, to wyciągnij jedną. Serio. Jedna karta rano, skupisz sie na niej przez minutę i masz temat na cały dzień. Ja tak robiłem przez kilka miesięcy i więcej z tego wyniosłem niż z długich rozkładów, bo nie miałem czasu na 'myślenie życzeniowe'. Karta musi mówić sama za siebie.
Ojej, właśnie tego szukałam! Ja też mam problem z czasem i zawsze kończy się tak, że w ogóle nie sięgam po karty bo myślę że nie dam rady zrobić czegoś porządnie. A jedna karta brzmi wykonalnie 🙂 Lutoslaw, a jak konkretnie to robisz? Pytasz o coś konkretnego czy po prostu patrzysz co wyjdzie?
No ale jedna karta to chyba trochę mało, żeby cokolwiek z tego mieć? Ja zawsze robię minimum pieć, bo karta bez kontekstu jest jak zdanie wyrwane z tekstu. Sama w sobie nic nie mówi. Jeśli ktoś ma mało czasu, to może lepiej wogóle nie robić rozkładu w pospiechu, bo to wychodzi bez sensu. 🙂
ojejku, wahadelka, nie zgadzam się. Jedna karta wyciągnięta z czystą głową powie więcej niż pięć wyciągniętych na siłę przy rozproszonym umyśle. Pośpiech nie dyskwalifikuje rozkładu, jeśli ktoś umie się skupić nawet przez minutę. To sprawa treningu uważności, nie liczby kart
Wahadelka, to właśnie mój problem! Ciągle sięgam po opisy. Czy jest jakiś sposób żeby szybciej zapamiętać chociaż te podstawowe karty? Albo może jest sens używać uproszczonej talii na start?
A powiedz mi - korzystasz z jakiejś konkretnej talii? Bo niektóre sa duzo bardziej intuicyjne niż inne i z nimi naprawde nie potrzebujesz książki. Rider-Waite na przykład ma dużo symboli na kartach, które same naprowadzają na znaczenie, nawet jesli nie znasz opisu.
eh, to jest własnie clou sprawy. Przy szybkich rozkładach zamiast analizować wszystko, zatrzymaj się na pierwszym skojarzeniu. Co czujesz zanim zaczniesz myślec? Intuicja reaguje szybciej niż intelekt. Wlaśnie dlatego krótkie rozkłady mogą być wartościowe - zmuszają do tego pierwszego, bezpośredniego odczucia.
Ciekawe co mówisz Symeon, bo ja mam podobne podejście przy runach. Ale mam pytanie do autorki tematu - czy chodzi ci o rozkłady na konkretne pytania, czy raczej takie ogólne 'co dziś mam na uwadze'? To by zmieniało dobór układu. :/
Andromeda, tak naprawdę jedno i drugie, zależnie od dnia. Ale częściej to takie ogólne - bo rano jeszcze nie wiem co dzień przyniesie. Choć ostatnio mam jedno konkretne pytanie, które wraca do mnie cały czas. Trochę osobiste, chodzi o to jak siebie postrzegam. Nie lubię się w lustrze ostatnio i zastanawiam się czy karty, albo może jakiś rytuał, mogłyby mi w tym pomóc.
Och, to jest coś z czym wiele osob sie zmaga! Milenka, a co konkretie masz na myśli - chodzi ci o wygląd fizyczny czy może raczej o takie głębsze poczucie, że nie lubisz tej osoby którą widzisz? Bo to dość różne rzeczy i inne karty by pasowały.
To jest całkiem inny temat niż szybkie rozklady, ale rozumiem że się to łączy - bo może właśnie szukasz czegoś co możesz robic codziennie a co by ci z tym pomagało. Jeśli chodzi o rytuał dotyczacy obrazu siebie, to słyszałam o pracy z lustrem, ale szczerze - to wymaga czasu i regularnosci, nie da się tego zrobic w pięć minut rano. ^^
Milenka, ja też przez to przechodziłam i powiem ci, że mi pomogły karty właśnie w tym sensie że zaczęłam je traktować jak codzienną rozmowę z sobą. Nie wróżbę, tylko rozmowę. Czy Słońce czy Księżyc - każda karta coś mówiła o tym co czuję. Może to by dla ciebie działało? Nie jako przepowiednia ale jako lustro.
Tylko uważaj żeby nie wpaść w spiralę codziennego szukania potwierdzenia w kartach że jest źle. Znam osoby które robiły 'rozkład na samopoczucie' każdego ranka i po kilku tygodniach miały obsesję na tym punkcie. Karty mają odpowiadać na pytania, nie zastępować terapię.
Milenka, konkretnie odpowiadając - do codziennego rytuału na obraz siebie polecam rozkład trzy-karty, ale nie klasyczny przeszłość-teraźniejszość-przyszłość, tylko taki: co widzę w sobie dzis rano, co przed sobą ukrywam, co mogę dziś zaakceptować. Zajmuje dosłownie pięć minut jeśli nie grzebiesz w książce. 😉
ojej, o, to brzmi bardzo konkretnie. Lutoslaw, a ta środkowa karta - co ukrywam - nie jest zbyt trudna do interpretacji samemu? Jak wyciągnę coś nieprzyjemnego to się nie będę wiedzieć co z tym zrobić rano.
Dwie karty to nadal nie jest rozkład, to jest rzut monetą z ilustracjami. Jak się pracuje nad obrazem siebie to trzeba mieć pełen kontekst, inaczej karta nic nie powie o tym co naprawdę czujesz.
Słuchajcie, przy pracy nad własnym postrzeganiem siebie dużo zależy też od tego jaka talia. Niektóre mają bardzo kłującą symbolikę i rano mogą bardziej przybić niż pomóc. Milenka, masz Rider-Waite - on jest dość neutralny wizualnie, więc to dobra baza. Ale jakbyś kiedyś chciała coś cieplejszego, są talie specjalnie zaprojektowane miękko, takie jak Everyday Witch albo podobne
Wieża rano to nie jest wyrok. To informacja. pytanie co z nią zrobisz - czy ja schowasz z lękiem, czy zapytasz co konkretnie ma się dzis rozpasć zeby zrobić miejsce na coś nowego. To drugie trwa może minutę i zmienia całkowicie odbior karty. 😛
Chyba... obu naraz? Ale rozumiem że to nie takie proste. Może zacznę od szukania ulgi, a wgląd przyjdzie sam jak oswoi się z kartami. Czy to ma sens? :))
Ma sens. I to jest chyba najuczciwsza odpowiedź jaka możesz sobie dać na początku. Ja bym tylko dodała - ustal sobie z góry jedno pytanie na każdy poranek, zanim sięgniesz po karty. Nawet bardzo proste, typu 'na czym dziś skupić uwagę'. Wtedy nie bładzisz z interpretacją, bo masz ramę. 🙂
Wracając do Milenki i szybkich rozkładów - myślę że kluczowe jest coś o czym jeszcze nikt nie powiedział wprost. Szybkośc rozkładu to nie tylko liczba kart, ale też to co robisz zanim sięgniesz po talię. Trzy oddechy i jedno zdanie intencji mogą skrócić czas siedzenia nad kartą o połowę, bo wchodzisz już skupiona. 🙂
ojejku, dobra, podsumowuję sobie w głowie co z tej rozmowy zabieram - dwie karty rano, jedno konkretne pytanie przed, trzy oddechy. to brzmi jak coś co naprawdę jestem w stanie zrobić codziennie. Jedna rzecz mnie jednak ciągle chodzi po glowie - czy pracując tak codziennie kiedykolwiek przestanę potrzebować książki do interpretacji? Czy to po prostu przychodzi samo? 😛
Dobra, podsumowuję sobie w głowie co z tej rozmowy zabieram - dwie karty rano, jedno konkretne pytanie przed, trzy oddechy. To brzmi jak coś co naprawdę jestem w stanie zrobić codziennie. Jedna rzecz mnie jednak ciągle chodzi po głowie - czy pracując tak codziennie nad postrzeganiem siebie, w ogóle zobaczę jakąś zmianę? Bo boję się że będę to robić i nic się nie przesunie.
ej, to pytanie mnie zatrzymuje. Co dla ciebie znaczy 'cos się przesunie'? Bo mam wrażenie że szukasz czegos mierzalnego, a praca z kartami w takim kontekście działa inaczej - nie daje punktów na skali, raczej zmienia to co zauważasz w ciagu dnia
To jest bardzo konkretnie powiedziane i myślę że to ważne. Milenka, czy ta niechęc do siebie w lustrze to coś co pojawia się tylko rano, czy przez cały dzień? Bo jeśli rano jest największa, to może własnie ten poranny rozkład ma szansę coś przerwać w tym automatyzmie
Zgadzam się z Kunisią. Poza tym jest jeszcze jedna rzecz którą chciałam dokończyć wcześniej - talia ma znaczenie nie tylko wizualnie ale tez w tym jak opisuje karty w towarzyszącym booklet. Rider-Waite ma sporo starych opisów które moga brzmieć dość surowo. Milenka, czy korzystasz z jakiejś konkretnej książki do interpretacji czy szukasz w necie?
