to jest dobry pomysł i chyba tak większość z nas funkcjonuje na forum - pytasz o konkretną karte w konkretnej pozycji, nie musisz wyjawiać całego kontekstu. Pytanie do ciebie: czy zrobiłaś już ten rozkład? Bo całą rozmowę prowadzimy o strukturze, ale nie wiem czy wróciłaś z jakimiś wynikami.
Rozumiem że potrzebujesz czasu, ale jeśli ta jedna karta cię zatrzymała to może właśnie o niej warto pogadać - nawet bez pełnego kontekstu. Czasem sam opis tej blokady coś mówi. Zresztą cały temat zaczął się od budowania rozkładu, a teraz mogłabyś pokazać jak to wygląda od środka kiedy już go masz.
Też bardzo bym chciała żebyś podzieliła się chociaż kawalkiem, bo to by pomogło mi zrozumieć jak w ogóle podejść do tego rozkładu kiedy sama go spróbuję! Ale rozumiem ze to osobiste i absolutnie nie musisz. Chciałam tylko powiedzieć że to co tu piszesz jest dla mnie bardzo pomocne, dziękuję za ten temat w ogóle 🙂
A mnie zastanawia co się dzieje jak ta 'zatrzymujaca' karta jest akurat w pozycji dotyczacej przyszłości czy zmiany. Bo wyobrażam sobie że jak masz tam coś trudnego, to możesz się zablokować na całą resztę rozkładu. Jak wy sobie radzicie z taką sytuacją?
Ehh, Kapłanka Wysoka na pozycji 'co trzyma' przy wstydzie to ciekawe. Ja bym to czytała jako coś co jest schowane głęboko i nie chce wychodzić na powierzchnię - niekoniecznie źle, ale ten wstyd jest bardzo uwewnętrzniony, jakby część twojej prywatnej przestrzeni. A izolacja i zachowanie tajemnicy to może być dwa imiona tego samego mechanizmu. Ale to tylko moje odczucie, co czułaś kiedy ją wyciągnęłaś?
To co opisuje Chiromantka92 to jest chyba jedno z trafniejszych określeń tego co sie dzieje przy dobrym rozkładzie emocjonalnym. To 'rozpoznanie bez ulgi' - wlasnie to. Ulga przychodzi później, jesli w ogóle. Najpierw jest to niekomfortowe zobaczenie.
Zgadzam się z tym całkowicie. Robiłam podobny rozkład na inną emocję - nie wstyd, ale coś równie ciężkiego - i przez kilka dni czułam się gorzej niż przed rozkładem. Dopiero po czasie zauważyłam że zaczęłam inaczej zachowywać się w konkretnych sytuacjach. Więc może ta 'blokada' którą opisuje Wieszczka00 to nie jest problem, tylko etap?
Myślę że masz rację. Ta karta która mnie zatrzymała to Księżyc, na pozycji której nie chcę teraz dokladnie opisywać. Ale to co piszesz o etapach coś mi kliknęło - może właśnie siedzę w tym etapie i próbuję go ominąć zamiast przez niego przejść.
Księżyc to przy wstydzie akurat ma sens - tam jest dużo nieświadomego, rzeczy które widać tylko połowicznie, zniekształcenia. Pytanie w której pozycji, bo to by zmieniało wszystko. Ale rozumiem że nie chcesz tego opisywać i to jest w porządku.
Księżyc na jakiejkolwiek pozycji przy wstydzie to jest coś. Ale zastanawia mnie jedno - czy ta blokada którą czujesz to jest 'nie rozumiem co ta karta mówi', czy raczej 'rozumiem i nie chcę tego dotknąć'? Bo to są dwa zupełnie różne rzeczy i każda wymaga innego podejścia.
To drugie. Wiem co mówi, albo przynajmniej mam mocne przeczucie. I wlasnie dlatego siedzę nad tym bez ruchu.
To jest paradoks Księżyca w ogóle - ta karta rzadko mówi rzeczy niezrozumiałe. Ona mówi rzeczy które już wiesz, ale wolałaś nie wiedzieć. Więc blokada przy niej to nie jest problem interpretacyjny, tylko problem zgody na to co zostało pokazane. Mam wrażenie że siedzisz w tym miejscu nie dlatego że nie umesz czytać kart, tylko dlatego że ta karta trafnie weszła w coś bardzo konkretnego.
Zgadzam się z tym co mowi Azalia, ale chcę dodać jedno - Księżyc ma też wymiar iluzji i znieksztalcenia. Więc to co czujesz patrząc na tę kartę może być trafne, ale moze też byc tym właśnie co on pokazuje - znieksztalcony obraz. I nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego bez jakiegoś zewnętrznego punktu odniesienia.
Czy rozłożyłaś jakąś kartę wyjaśniającą? Chodzi mi o to czy zadałaś dodatkowe pytanie do talii - coś w stylu 'co jest pod tym co pokazuje Księżyc'. Czasem kolejna karta rozbija ten impas lepiej niż siedzenie nad jedną.
Zgadzam sie z Kometką i właśnie to rozróżnienie jest kluczowe. Karta wyjaśniająca przy niejasności - OK. Karta wyjaśniająca przy oporze - to może byc ucieczka. Wieszczka sama napisala że wie co ta karta mówi, więc dostawianie kolejnej to ryzyko że po prostu rozmyjesz to co juz masz.
Ale jak w takim razie w ogole wychodzi się z tego miejsca? Bo czytam całą tę rozmowę i trochę czuję że karta cię zatrzymuje i wszyscy mówią że to normalne, że to jest etap, ale co konkretnie robić kiedy się tam siedzi? Nie mówię ze oczekuję gotowej sciezki, po prostu się gubię 🙂
To 'domkniecie tego samego dnia' to jest mit ktory się dość mocno przyjal i nie bardzo wiem skąd pochodzi. Karta nie zniknie, nie zmieni znaczenia, nie 'wygasnie' dlatego ze zamknelas talie. To co ona wywolala jest w tobie, nie w kawałku papieru. Wroccie do Wieszczki - mam ciekawość co do calej struktury tego rozkladu, czy pozycja Księżyca byla gdzies na końcu czy raczej w srodku? 🙂
W srodku. To nie jest ostatnia pozycja, jest jeszcze coś po niej. I może to tez jest część problemu - bo nie wiem jak czytać to co jest za nią, skoro przy niej stoję.
To ciekawe. Czy pozycja po Ksiezycu jest logicznie powiązana z nim w strukturze rozkładu, czy to niezależna pozycja? Bo jeśli rozklad ma narrację, to może karta za Księżycem właśnie odpowiada na to zatrzymanie.
I właśnie dotarłaś do czegoś sama. Bez karty wyjaśniającej, bez ominiecia. Tylko przez opisanie tego na glos - albo na piśmie w tym wypadku. To nie jest przypadek ze tak wyszło.
To co napisał Lurisk na końcu - że dotarłam do czegoś sama przez opisywanie - trochę mnie zatrzymało. Bo to nie jest tak że nagle wszystko jasne. Ale jest różnica między siedzeniem nad rozkładem w ciszy i tym co tutaj się dzieje. Jakbym musiała to powiedzieć na głos żeby to usłyszeć. Ta pozycja z 'małym krokiem' - wylosowałam tam Asa Pięciokątów. I teraz, po tym co napisałam wcześniej, zastanawiam się czy to nie jest dosłownie to - zacząć żyć normalnie, nie odbudowywać czegoś wielkiego, tylko po prostu wstać i coś małego zrobić. Nie wiem, czy dobrze to czytam, ale pierwszy raz od kiedy zaczęłam ten rozkład, ta karta nie wydaje mi się śmieszna przy tym wszystkim co jest wcześniej.
As Pięciokątów po Księżycu - to jest bardzo konkretna zmiana energii. Mam pytanie, bo jestem ciekawa jak to odbierasz - czy ta karta sprawia wrażenie 'wyjścia' z całego rozkładu, czy bardziej czegoś co istnieje obok tego co pokazał Księżyc? Bo mnie się wydaje że to może być ważne czy to czujesz jako coś nowego, czy jako coś co po prostu jest i czeka.
