Oj, Mam taki problem, że od jakiegoś czasu mieszkam w bloku i za każdym razem gdy chcę usiąść do kart, czuję się jakby ktoś przez ścianę obserwował albo sluchal. Sąsiadka z góry chodzi tam-siam, slysze kazdy jej krok, sąsiad z boku puszcza telewizor. I nijak nie mogę wejść w stan skupienia. Zaczęłam się zastanawiać, czy jest jakiś rozklad kart, który pomógłby mi zająć się właśnie tym - wyznaczaniem granic, nie tylko wobec innych ludzi, ale też jakby wobec przestrzeni. Czy ktoś kiedyś robil coś takiego, że karty służyły dosłownie do sprawdzenia, gdzie są moje granice i jak je ustawić?
Konkretnie opisany problem, to dobrze. Ale zanim wejdę w rozkład - chcę sie upewnić, czy mówisz o granicach w sensie energetycznym przestrzeni, czy bardziej o tym, co karty mowia o twoich osobistych granicach wobec ludzi? Bo to dwie różne rzeczy i rozkład bedzie inny w każdym przypadku.
A probowalas jakiegos prostego rozkładu przed sesja zamiast szukać rozkładu o granicach? znaczy - wyciągnąć jedną kartę jako 'co teraz blokuje moją przestrzen' i jedną 'co pomoze mi ją zabezpieczyc'? Czasem dwie karty mówią więcej niż rozbudowany rozkład 😀
Dobra, to opiszę rozkład który znam i który pasuje do tego tematu. Pięć kart w kształcie krzyża z jedną dodatkową. Pierwsza - obecny stan twoich granic. Druga - co je narusza (może być zewnętrzne albo wewnętrzne). Trzecia - co chcesz chronić. Czwarta - zasoby, które masz. Piąta - działanie. Szósta karta leży osobno jako 'co się zmieni gdy granica będzie stać'. Ale zanim to zrobisz, mam pytanie - jaką talią pracujesz?
To akuurat dobre pytanie. Wielkie Arkana w pozycji 'co narusza granice' to sygnał, że za konkretna sytuacja (sąsiedzi, halas, poczucie obserwowania) stoi coś z twojego własnego wzorca. Np. Ksiezyc tam to zupelnie inna rozmowa niż Wieza.
Zatrzymajcie się chwile. Vinta pisała też o tym, że chce robić rytual bez poczucia bycia obserwowaną - i to mi się wydaje osobnym problemem niż sam rozkład. Czy ktoś tu pracował nad tym, żeby w ogóle wchodzić w skupienie gdy mieszka się w bloku? Bo rozkład możesz zrobić idealny, ale jeśli za każdym razem gdy słyszysz kroki z góry wypadasz z rytmu, to karty ci w tym nie pomogą.
A ta 'kurtyna' o której piszesz - to jakiś konkretny sposob, czy dosłownie tylko wyobrażenie? Pytam bo sama mam podobny problem i nie wiem od czego zacząć jeśli nie mam żadnego wcześniejszego przygotowania.
A nie jest tak że ten problem ze skupieniem to po prostu kwestia praktyki? Im więcej razy siadasz do kart mimo hałasu, tym mniej ten hałas przeszkadza. Albo się mylę?
To wrocmy do rozkladu Ballena. Vinta, czy robiłaś już kiedys jakikolwiek rozklad stricte o granicach, czy to byłoby pierwsze podejście?
To jest właśnie ciekawe - bo karty w kontekście granic często mówią zupełnie inaczej niż w kontekście np. relacji, nawet jeśli karta jest ta sama. Np. Cesarzowa w pozycji 'co chcę chronić' to coś innego niż Cesarzowa w rozkładzie o miłości. Czy ktoś ma przykład takiej karty, która go zaskoczyła w kontekście granic?
O rety ale to jest ciekawy wątek! Dziekuje że go założyłaś Vinta, bo sama nie wiedziałam że coś takiego mozna w ogóle z kartami robić. Ja jestem dopiero na początku i zawsze myślałam że tarota uzywa się tylko do pytań o przyszlosc, a tu się okazuje że można tym zbadać coś tak konkretnego jak swoje własne granice. Mam jedno pytanie - czy taki rozkład o granicach można robić regularnie, np. raz w miesiacu, czy to bardziej jednorazowa rzecz?
Dobra, to może spróbuję ten rozklad Ballena najpierw na sobie, żeby zobaczyć jak karty reagują w tym kontekście. Ale mam pytanie do wszystkich - czy przed takim rozkładem o granicach robicie cokolwiek specjalnego, żeby się przygotować? Czy po prostu siadacie i tasujecie?
Dla mnie przygotowanie jest kluczowe, szczególnie właśnie przy takim temacie jak granice. Zanim w ogóle dotknę kart, staram się kilka minut siedzieć cicho i poczuć gdzie kończę się ja, a zaczyna otoczenie. Brzmi może dziwnie, ale kiedy tego nie robię, karty wychodzą jakieś rozmyte 🙂
To co opisujesz Kornelia jest sensowne, ale ja bym to odwróciła kolejnością. Najpierw sprawdzam przestrzeń wokół, potem siebie. Bo przy problemie który opisuje Vinta - poczucie obserwowania przez sąsiadów - stres zaczyna się od zewnątrz i wchodzi do środka. Skanowanie od stóp może nie wychwycić co tak naprawdę siedzi.
Czy można prosić żeby ktos napisał jak wygląda ten cały rozkład Ballena krok po kroku? Bo czytam od początku i trochę się zgubiłam która karta co oznacza 🙂
A dlaczego akurat krzyż? Pytam serio, bo nigdy nie rozumiałem tej geometrii rozkładów. Czy to ma jakieś znaczenie czy po prostu tak się przyjęło?
Wracając do pytania Vinty o przygotowanie - ja odkryłam że ważne jest też co robię po rozkladzie, nie tylko pred. Bo jak skończę i od razu wstanę i wejdę w normalny dzień, to te informacje z kart jakoś się gubią. Potrzebuje kilku minut żeby to 'zamknąć'.
konkretnie to zbieranie kart w odwrotnej kolejnosci i podziękowanie. Może trochę staromodne, ale dla mnie to sygnał że praca skończona i teraz jestem z powrotem w zwykłym trybie. Trochę jak wyłączenie komputera zamiast tylko odejście od biurka.
To porownanie z komputerem jest trafne. Mam podobnie, choć u mnie to jest po prostu położenie kart twarzą w dół i pare oddechów. Ale to porusza ciekawy wątek - czy Vinta ma problem tylko z wejściem w przestrzeń do pracy, czy tez z wyjściem z niej? bo to mogą być dwa różne problemy.
A nie jest tak że to 'odkładam na później' to właśnie jest ta granica któej brakuje? Nie granica wobec sasiadow, tylko wobec własnych wymowek.
To co mówi Honorek ma sens ale Kasjan dobrze to kontruje. Mam wrażenie że odkladanie jest u mnie złożone - trochę wymówka, trochę realny dyskomfort. Nie wiem który element jest silniejszy i właśnie to mnie frustruje. Moze zrobiłabym ten rozkład po to żeby to rozgryzc, gdybym... no właśnie, gdybym w końcu zaczęła 🙂
Ehh, Vinta powiedziała wlasnie coś ważnego - nie wie co jest pierwsze. I mysle że rozkład o granicach moglby odpowiedzieć dokładnie na to pytanie. Karta 'co osłabia granice' z układu Ballena to troche też pytanie o źródło oporu. Tylko trzeba by ja dobrze odczytać w tym kontekście.
Okej to mam pytanie może głupie - czy w takim razie można ten sam rozkład zrobic dwa razy z tym samym pytaniem i dostać różne karty? I co to wtedy znaczy? Że pierwsza odpowiedź była błędna? xD
Dodam do tego co mówi Jaromir - ja jak dostanę odpowiedź której nie rozumiem albo nie akceptuję, to staram się nie ciagnac ponownie od razu. Zostawiam dzien, dwa i wracam z tym samym pytaniem. Często wtedy albo pada ta sama karta w innym miejscu albo karta zupełnie inna która nagle wszystko tłumaczy.
Ten wątek z cierpliwością jest ważny, ale wróćmy do sedna problemu Vinty, bo trochę odpływamy. Ona nie może zacząć rozkładu, nie kwestia powtarzania go. Mam pytanie - Vinta, czy próbowałaś kiedy robic rozkład w kompletnie nieoczekiwanym momencie? Nie przygotowując się, nie czekając na ciszę?
Właśnie to mnie zastanawia w tym co mowisz. 'Idealny obraz' to brzmi jak granica wobec samej siebie, nie wobec sąsiadów. Sąsiedzi to może pretekst. Rozkład który chcesz zrobić - o granicach - może być potrzebny najpierw tutaj, w tej sprawie.
Telepatka.ka właśnie powiedziała to co próbowałem wcześniej, tylko lepiej. Nie ostro, ale trafnie.
