Hej, nie wiem od czego zacząć. jestem w najniższym punkcie jeśli chodzi o mój związek i zastanawiam się czy tarot w ogóle może mi pomóc to poukładać. Czytałem że są jakieś specjalne rozkłady dla par, takie które pokazują stan relacji, gdzie ona jest, gdzie on jest, co między nimi. Czy ktoś robił coś takiego dla siebie?? Czy lepiej żeby ktoś inny to dla mnie wyciągnął?? Kompletnie nie wiem od czego zacząć.
Rozkłady dla par to dość szeroki temat, bo zależy co chcesz wiedzieć. Inaczej się rozkłada kiedy pytasz o bieżący stan relacji, a inaczej kiedy pytasz o potencjał długoterminowy. Napisz więcej co się dzieje, bo "najniższy punkt" może znaczyć bardzo różne rzeczy
Och, właśnie szukałam czegoś takiego! Czy mogłabyś napisać dokładniej jak te pozycje są ustawione? Bo ja próbowałam robić rozkłady dla siebie i partnera i nigdy nie wiedziałam jak interpretować karty czy dotyczą mnie czy jego.
mam pytanie do osoby która zaczęła ten wątek - czy macie ze sobą jakiś kontakt teraz, czy mówisz o relacji która już się rozpadła? serio bo to zmienia trochę to jakie pytania w ogóle zadawać kartom.
Właśnie to mnie zawsze zastanawia w tarocie dla par - czy pytasz wtedy kartom o relację czy o siebie w relacji? Bo to fundamentalna różnica. Karty mogą ci pokazać twój stan, twoje obawy, twoje zablokowania. Ale czy mówią ci cokolwiek o tym co naprawdę dzieje się w drugiej osobie :)?
Mam zapisanych kilka różnych rozkładów dla par z różnych źródeł i rzeczywiście każdy inaczej to rozwiązuje. Jeden który lubię to taki gdzie są dwie równoległe linie - trzy karty dla jednej osoby, trzy dla drugiej, i jedna karta połączenia pośrodku. Widziałam też wersję z siedmioma pozycjami gdzie dwie pierwsze to "jak każde z was widzi siebie w związku", dwie kolejne "jak widzi drugą osobę", a reszta to dynamika. Dużo bardziej rozmawia się z tym niż ze zwykłym celtyckim.
no właśnie to jest najciekawsze w takim rozkładzie. Kiedy po jednej stronie wychodzi coś z grupy wody, emocji, a po drugiej miecze albo buławy, to faktycznie widać że każda z osób jest gdzieś indziej. Ale uwaga - to nadal twoja interpretacja tej różnicy, nie fakt. Możesz też zapytać partnerkę co ona czuje zamiast szukać odpowiedzi w kartach 🙂
Przepraszam że wchodzę, jestem sceptyczna wobec tarota generalnie, ale jedno mnie zastanawia. Mówicie że karty pokazują "energię relacji" - czy ktoś z was miał sytuację gdzie rozkład wyraźnie pokazał coś co potem się sprawdziło w związku? Pytam serio, bez złośliwości.
mogę zapytać o coś podstawowego? Bo czytam ten wątek i nie rozumiem jednej rzeczy. Jak wiadomo jakie pytanie zadać do rozkładu dla par? Czy to ma być konkretne pytanie czy bardziej ogólne "pokaż mi stan naszej relacji"?
A nie jest tak że jak ktos jest w bardzo złym miejscu emocjonalnie, to nie powinien w ogóle robić takich rozkładów sam dla siebie? Gdzieś czytałem że w takim stanie możemy nieświadomie wyciągać karty które potwierdzają nasze najgorsze obawy. Czy to prawda?
Czytam to wszystko i mam wrażenie że celujecie trochę we mnie tym ostrzeżeniem. Nie jestem w kryzysie psychicznym, po prostu związek się chwieje i nie wiem co z tym zrobić. Czy naprawdę tak źle jest jak człowiek sam sobie porozkłada karty w takiej sytuacji??
Nikt tu nie mówi że jesteś w kryzysie. Ale napisałeś wcześniej ze sam nie wiesz czego chcesz. To jest ważna informacja przy interpretacji. hej jak nie wiesz czego chcesz, to karty bardzo łatwo "powiedzą" ci to, czego się boisz albo to, czego skrycie pragniesz. I jedno i drugie może być mylące...
Powiem jak to wygląda u mnie w praktyce. Jak jestem bardzo zaangażowana emocjonalnie w temat, to celowo odkładam interpretację na kolejny dzień po rozkładzie :). Rozkładam karty, zapisuję co wyszło, i dopiero następnego dnia siadam do znaczeń. To trochę studzi.
Ja robię podobnie, tylko ja jeszcze dopisuję datę i ogólny nastrój w skali jeden do dziesięciu. Potem jak wracam do starych notatek to widać ile z tej interpretacji było naprawdę w kartach, a ile po prostu w moim stanie tamtego dnia.
To co mówicie o przekręcaniu znaczeń przez własny stan trochę mnie zastanawia. Bo skoro nie wiem dobrze jak interpretować karty, a do tego jestem teraz emocjonalnie zaangażowany w temat - to moze powinienem zacząć od czegoś prostszego? nie od razu rozkład dla pary ale może jedna karta jako punkt wyjścia?
Trzy karty to może być bardzo dużo jeśli dobrze sformułuje się pytania do każdej pozycji. Pierwsza: co ja wnoszę do tej relacji teraz. Druga: co ta relacja ode mnie bierze. Trzecia: co jest nienazwane między nami. proste, konkretne, a daje do myślenia.
Wtrącę się bo mam pytanie. no dobra cały czas mówicie o "odkrywaniu" i "rozumieniu siebie". To w czym tarot jest lepszy od zwykłego prowadzenia dziennika czy rozmowy z przyjacielem?? Serio pytam, bo może mi ktoś to wytłumaczyć bez odwoływania się do energii i mistyki.
Ja mogę powiedzieć z własnego doświadczenia dlaczego tarot, a nie dziennik. Jak piszę w dzienniku to zawsze piszę to co już czuję. Jak rozkładam karty to czasem wychodzi mi cos co mnie zaskoczy i zmusza do zadania pytania którego sama bym sobie nie zadała. Ostatnio wyszedł mi Pustelnik przy pytaniu o relację i przez dobre pół godziny siedziałam zastanawiając się co to w ogóle znaczy w tym kontekście.
Ale właśnie o to mi chodzi - jak się szuka rozkładu "dla par" to się trochę liczy na to że dowie się czegoś o tej drugiej osobie. Bez tego po co ten tytuł "rozkład dla par", skoro tak naprawde to rozkład dla jednej osoby o sobie?
To przepraszam że wracam do swojego wcześniejszego pytania, bo nie czuję że dostałam pełną odpowiedź :). oj jeśli rozkład "dla par" i tak bada tylko perspektywę jednej osoby, to czym różni się od zwykłego introspekcyjnego rozkładu? Serio pytam bo dla mnie logika się tu kręci w kółko.
Rozumiem tę różnicę. Właśnie o to mi chodzi - nie chcę wiedzieć "co ze mną", chcę wiedzieć "co z nami" :). I słyszę że tarot może mi powiedzieć jak ja to widzę, ale nie może powiedzieć jak naprawdę jest. To trochę jakbym miał widzieć tylko pół obrazu zawsze.
Ale czy to nie jest w sumie uczciwe? eh zawsze widzisz tylko swoje pół obrazu. Nawet jak porozmawiasz z partnerem to on ci powie swoje pół ale nie wiesz czy mówi wprost. Więc to że tarot pokazuje twoje pół nie jest wadą tego systemu, to jest ograniczenie każdej rozmowy o relacji.
Tylko że przy rozmowie z partnerem możesz mu zadawać pytania i on odpowiada - czasem szczerze, czasem nie, ale jest dialog. Przy kartach dialog jest tylko z sobą. Czy to nie jest trochę zamknięta bańka? Pytasz siebie, karta potwierdza to co myślisz, interpretujesz przez swój filtr i wychodzisz z tym samym co miałeś na wejściu?
Dokładnie to miałam na myśli wcześniej. Ostatnio wyciągnęłam Hierofantę na pytanie o swój związek i byłam w szoku bo kompletnie nie pasował do tego jak myślałam o tej relacji. Zamiast zignorować, siedziałam z tym dwa dni. I w końcu zrozumiałam co mi mówi. To nie było echo - to było coś zupełnie nowego.
Ja w ogóle nie wiedziałam że można sie bać kart. Myślałam że to tylko obrazki. Ale teraz jak czytam tę rozmowę to rozumiem że to jest bardziej skomplikowane. Czy są jakieś karty które wszyscy się boją i których lepiej unikać jak ktoś jest w trudnym momencie :P?
serio pytam, bo to mnie niepokoi - czy są karty których powinnam unikać jak ktoś jest w złym miejscu? Jakby ktoś mógł odpowiedzieć na to po kolei bo wiele pytań tu zadałam i nie wiem na które odpowiedzi szukać.
Ale powiem szczerze że jak patrzę na Wieżę to mam odruch żołądkowy. nawet jak mówię sobie że to nie przepowiednia. eh ten odruch jest i tyle. Czy to znaczy że nie powinienem jeszcze robić rozkładów sam? Że może najpierw powinienem to przerobić z kimś doświadczonym?
