Nie wiem jak to nazwać inaczej, ale od jakiegoś czasu czuję, że coś próbuje do mnie dotrzeć przez karty. Robię rozkłady i za każdym razem wyskakuje mi Eremita albo Kapłanka, i za każdym razem mam takie uczucie, że wiem co mi chcą powiedzieć ale natychmiast to odpycham. Chciałam zapytać czy ktoś miał podobnie i czy jest jakiś konkretny rozkład, ktory pomaga się z tym zmierzyć zamiast uciekać? Coś w rodzaju "karty o odkryciu", gdzie pytanie nie brzmi "co będzie" tylko "co widzę, a nie chcę zobaczyć".
To co opisujesz brzmi jak klasyczny opór przed własną intuicją. Ale zanim zaproponuję jakiś rozkład, chcę zapytać o jedno: czy te karty wychodzą ci przy konkretnym pytaniu, czy robisz ogólne rozkłady na "co teraz"? Bo to zmienia dość dużo, jeśli chodzi o to, jak podejść do tematu...
Nie ma jednego "standardowego" rozkładu na to. Są różne podejścia. Ja pracuję ze schematem trzech poziomów: co widzę, co czuję, co wypiera. To nie są pozycje wzięte z podręcznika, raczej z praktyki. Ale chcę wrócić do autorki wątku, bo ta obawa przed sformułowaniem pytania jest sama w sobie bardzo informacyjna. Czy kiedykolwiek pozwoliłaś sobie zadać to pytanie, które odpychasz, chociażby w myślach?
To jest tak znajome, że aż mnie zmroziło. Ja przez długi czas robiłam rozkłady "obok" właściwego pytania. Zawsze pytałam o coś obok, żeby zobaczyć coś peryferyjnie, zamiast patrzeć wprost. Czy to może jest jakiś sposób na wejście w to?? Przez to pytanie obok?
A czy Eremita i Kapłanka razem to nie jest właśnie taki sygnał, żeby zwolnić i słuchać siebie, a nie szukać rozkładu? Pytam, bo sama dostawałam takie kombinacje i zawsze interpretowałam to jako "odpowiedź jest już w tobie, nie szukaj jej na zewnątrz".
mam pytanie do Latawicy bo ten schemat trzech poziomów który opisałaś jest mi bliski. Jak układasz te pozycje fizycznie? Jedna nad drugą, linia, coś innego? I czy ciągłość narracji między kartami jest dla ciebie ważna, czy traktujesz je oddzielnie?
Słuchajcie, a czy Kapłanka wychodząca regularnie przy takich "unikanych" pytaniach to nie jest po prostu informacja o czakrze intuicji? może problem nie leży w kartach ani rozkładzie, tylko w tym że ta czakra jest zablokowana i dlatego wiadomo że coś jest, ale nie można do tego dotrzeć?
Mówię sobie po prostu: "chcę zobaczyć to, co jest, bez oceniania". Nie pytam o strach, nie pytam o zagrożenia. ojej pytam o to co istnieje. To małe przesunięcie językowe robi dla mnie dużą różnicę w nastawieniu przed rozkładem.
I właśnie to jest najważniejsza rzecz którą do tej pory napisałaś. Jeśli już wiesz, to rozkład nie jest ci potrzebny do odkrycia. Jest ci potrzebny do czegoś innego. Do oswojenia, do nazwania, albo do zgody na to, co jest. Czy to zmienia dla ciebie sens tego rozkładu?
Ja bym powiedziała że notatki to nie zamiast, tylko razem. serio przez długi czas robiłam rozkłady i nic nie zapisywałam, bo myślałam że zapamiętam. Nie zapamiętywałam tego co ważne, tylko to co chciałam zapamiętać. Jak zaczęłam zapisywać dosłownie wszystko, łącznie z tym na co nie chciałam patrzeć, to dopiero wtedy wzorce wyszły.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale to pytanie o notatki mnie zatrzymało :P. Czy wy w ogóle piszecie co czujecie przy konkretnej karcie, czy bardziej co karta "znaczy"? Bo mnie uczono żeby zapisywać znaczenie, i teraz nie wiem czy robiłam to źle przez cały czas.
Sama dla siebie jest trudniej ale możliwa. Klucz to właśnie ta formuła intencji i to żeby nie interpretować kart od razu. Wyciągasz, odkładasz zakryte, i dopiero po chwili odwracasz. Ten krótki czas między wyciągnięciem a zobaczeniem robi dużo. Ale mam pytanie do Miroslawej, czy masz kogoś bliskiego do tarota, z kim mogłabyś to zrobić razem?
To co opisujesz, to brzmi jak coś co my na forum często nazywamy "wiedzą bez zgody". Czy przy robieniu tych urywkowych rozkładów o których mówiłaś, wychodziły jakieś karty zakończenia? Miecze, Śmierć, Dziesięć czegokolwiek?
Dodam jedno: nie rób tego kiedy masz mało czasu. Jeśli za godzinę musisz gdzies jechać albo kogoś odebrać, odłóż na inny moment. Przy takim temacie może wyjść coś, co potrzebuje chwili siedzenia z tym. I nie chcesz przerywać po trzech minutach.
Dokładnie tak to rozumiem. Karty nie odpowiadają na pytania, one pokazują co już jest. Więc jeśli pytasz "co mam zrobić", to jakbyś prosiła kogoś żeby powiedział ci co czujesz. A jeśli mówisz do siebie co już wiesz, to karty mogą to tylko potwierdzić albo pokazać pod innym kątem.
Mam pytanie, bo to mnie zatrzymało. Jeśli karty tylko potwierdzają to co już wiemy, to po co w ogóle je wyciągać? To nie jest zarzut, naprawdę pytam. Bo rozumiem to przy takim temacie jak Mirosławy, gdzie ta wiedza już jest. Ale co z sytuacjami, gdzie naprawdę nie wiesz?
Siedzę z tym. eh nie wiem czy jestem gotowa żeby zrobić ten rozkład dzisiaj. I nie wiem czy to jest mądrość czy kolejna ucieczka.
To zdanie "nie wiem czy to mądrość czy ucieczka" jest dokładnie tym pytaniem, które warto zanieść do kart. Nie żeby karta odpowiedziała, ale żeby zobaczyć co się dzieje w środku kiedy je zadajesz.
Miroslawa94 napisała że nie wie czy jest gotowa. Ale chce się zatrzymać przy tym "gotowa". Kto w ogóle jest gotowy na zobaczenie czegoś trudnego? Czekanie na gotowość może być bardzo długim czekaniem.
Ścisk w klatce przy myśleniu o rozkładzie to jest ważna informacja :D. Nie od kart, od siebie. Co ten ścisk mówi?? Próbowałaś go zapytać wprost??
Czytam i mam pytanie, bo to jest dla mnie nowe. Jak się "pyta ścisk"? Dosłownie mówi sie do niego? Czy to jest jakieś ćwiczenie, medytacja? Nie mam pojęcia jak to robić :).
Trochę odchodzimy od kart, ale to jest dokładnie temat tego wątku, tylko od innej strony. Miroslawa94 zaczęła od "czuję rzeczy które chce zignorować". I teraz rozmawiamy o tym jak słuchać tych rzeczy zamiast ich unikać. Karty są tylko jednym z narzędzi, przepraszam, jedną z metod.
I skoro to odkryłaś przez sam ten wątek, bez jednej wyciągniętej karty, to co teraz znaczy dla ciebie ten rozkład? Czy jeszcze chcesz go zrobić, i po co :(?
