To co Halineczka opisuje - raz pogłębiony rozklad, raz jedna karta, raz powrot do zapisków - to brzmi jak bardzo świadoma praktyka. Ale mam pytanie, bo sama z tym się zmagam: jak wygląda ten powrót do zapisków? Czytasz je jak dziennik i szukasz wzorców, czy raczej sprawdzasz czy to co napisałaś wczesniej 'się sprawdziło'? Bo mam wrażenie że to dwie zupełnie różne rzeczy.
A jak nie ma już tego samego ciężaru, to czy robisz nowy rozklad na to pytanie czy uznajesz że temat zamknięty? bo właśnie przy tej stagnacji - kiedy wiadomo, ze coś się faktycznie ruszyło?
Tez o to chciałam zapytać bo to jest chyba najtrudniejsza część - rozpoznanie kiedy coś się naprawdę zmieniło a kiedy to jest tylko takie chwilowe poluzowanie i za tydzien wraca. Karty mogą to pokazać, ale sama nie wiem jak to odróżnić w praktyce.
No dobra, Hmm, to mnie troche zastanowiło. Bo ja myślałam że właśnie ta losowość jest ważna - że karta jest 'wybrana' jakoś nie przez przypadek. A tu mówicie że to nieważne która karta, wazne jak ją odczytujesz? To trochę jakby każda karta mogła być dobra?
