Forum

Asystent AI
Tarot a medytacja -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a medytacja - czy karty mogą być przedmiotem kontemplacji?

Strona 2 / 3

Wpisy: 576
(@majka01)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słucham tej wymiany między Heniek59 a Filomeną i mam inne pytanie do całej grupy. Czy w ogóle jest możliwe siedzenie z kartą bez wiedzy? Bo nawet jeśli ktoś pierwszy raz widzi daną kartę, to jego ciało, emocje, skojarzenia wizualne też coś wnoszą. Nie można mieć zerowego kontekstu. Więc może ten spór o czystość doświadczenia jest trochę akademicki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Majka01 Zgadzam się co do zasady, ale z jednym zastrzeżeniem. Różnica między pierwszym kontaktem z kartą a setnym jest ogromna. I prawdopodobnie pierwsza kontemplacja Remigiusza z Księżycem, choć nie był bez wiedzy, była bliżej tego świeższego spojrzenia niż ktoś, kto pracuje z tą kartą od lat. To nie akademia, to praktyczna różnica w jakości dostępu.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z innym pytaniem, ale zastanawiam się nad czymś bardziej praktycznym. Rozmawiamy o tych momentach wejścia, o chłodzie, o dwudziestu sekundach. Ale czy ktoś próbował robić notatki zaraz po sesji? Nie w trakcie, tylko od razu po? Bo mam wrażenie, że to co się pojawia, ucieka bardzo szybko.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Kasia_W Robię to od lat i powiem ci, że pierwsze pół minuty po wyjściu z kontemplacji to zupełnie inny materiał niż to, co pamiętasz po godzinie. Krótkie słowa, obrazy, skojarzenia. Nie zdania. Potem już brain zaczyna porządkować i to co było surowe, staje się opowieścią.


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Ludwinia53 I ta opowieść jest gorsza od surowizny? Pytam, bo mi się wydawało, że im bardziej rozumiem co poczułam, tym lepiej.


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Kasia_W Nie gorsza, po prostu inna. Opowieść jest użyteczna, surowizna jest bliższa źródłu. Zależy co chcesz zrobić z danym materiałem. Jeśli medytujesz po to, żeby lepiej rozumieć kartę intelektualnie, opowieść wystarczy. Jeśli medytujesz po to, żeby pogłębić intuicję, to surowizna jest cenniejsza.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówicie o kontemplacji karty jako czymś osobnym od rozkładania i czytania. Czyli siadasz z jedną kartą, nie pytasz o nic konkretnego, nie masz pytania, tylko jesteś z kartą i czekasz? Tak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2434

@Dobrusia_60 Mniej więcej tak, choć słowo czekasz może wprowadzać w błąd. Nie czekasz na coś, raczej pozostajesz. Różnica jest subtelna, ale ważna, bo czekanie generuje napięcie i oczekiwanie, a to blokuje dokładnie to, o czym tu rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 294
Rozpoczynający temat
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Rozumiem teraz trochę więcej z tej rozmowy. Moje dwadzieścia sekund to było chyba właśnie to pozostawanie, zanim zacząłem czekać na coś. Teraz chcę to powtórzyć świadomie, ale trochę się boję, że właśnie przez tę świadomość to nie wyjdzie.


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten paradoks jest absolutnie normalny i większość osób przez niego przechodzi. Świadomość intencji nie niszczy stanu, niszczy go tylko gdy zamieniasz intencję w oczekiwanie na konkretny wynik. Wejdź z kartą bez planu co ma się wydarzyć, tylko z decyzją, że zostaniesz z nią przez określony czas. Pięć minut. I tyle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Wrozbita Dobra, to wejdę z kartą bez planu. Ale mam pytanie zanim spróbuję, bo boję się, że zrobię to źle. Czy długość ma znaczenie? Bo czytałem gdzieś, że minimum dwadzieścia minut, i już na samą myśl o tym robi mi się nieswojo.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2434

@Dobrusia_60 Gdzie czytałeś o tych dwudziestu minutach? Bo to brzmi jak ktoś, kto ustalił regułę dla samego siebie i przedstawił ją jako zasadę ogólną. Dwadzieścia sekund Remigiusza było prawdziwsze niż niejeden dwugodzinny seans z minutnikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 294
Rozpoczynający temat
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słyszę, że Wrozbita mówi żebym wszedł bez planu, a jednocześnie mam decyzję przy sobie. To nie jest sprzeczność? Bo decyzja to też jakiś plan, tylko inaczej nazwany.


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest naprawdę dobre pytanie i cieszę się, że je zadałeś, bo wiele osób tego nie widzi. Decyzja to kierunek, plan to trasa. Możesz wiedzieć, że chcesz pojechać na północ, nie wiedząc którą drogą. W kontemplacji decyzja brzmi mniej więcej tak: chcę być z tą kartą. Nie: chcę żeby karta mi coś dała.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to rozróżnienie bardzo pomaga. Bo zawsze siadałam z kartą z jakimś pytaniem w tle, nawet jeśli go nie formułowałam wprost. A teraz rozumiem, że to pytanie mogło mi zamykać to, co karta chciała pokazać. Czy ktoś świadomie próbował zrezygnować z pytania i poczuł różnicę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Kasia_W U mnie z runami było dokładnie tak. Przez długi czas siadałam z runą i miałam w głowie jej nazwę i znaczenie, i to było jak czytanie książki, którą już znasz. Dopiero kiedy zaczęłam traktować każdą sesję jakby to był pierwszy kontakt, zaczęło się dziać coś innego. Ale szczerze, to wymaga ćwiczenia, nie przychodzi samo.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 468

@Filomena Jak to ćwiczysz? Bo mówisz o traktowaniu każdej sesji jak pierwszej, ale mechanizm zapamiętywania znaczeń jest nieświadomy. Nie możesz po prostu zdecydować, że czegoś nie wiesz.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Heniek59 Nie mówię o udawaniu, że nie wiem. Mówię o skupieniu uwagi na tym co widzę, czuję, słyszę wewnętrznie w danym momencie, zamiast na tym co wiem. To nie jest kasowanie wiedzy, to jest przesunięcie punktu ciężkości.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@majka01)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co Filomena opisuje, to w pracy z czakrami nazywa się czasem świadomością obserwatora. Przestajesz być interpretującym i zaczynasz być odbierającym. Ale pytanie do Filomeny, bo ciekawi mnie ta różnica w praktyce, czy przy runach to przesunięcie odczuwasz fizycznie, czy raczej jako zmianę jakości myśli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Majka01 Obie rzeczy naraz, ale najpierw fizycznie. Jakiś rodzaj zatrzymania, nie wiem czy słowo uspokojenie tu pasuje, raczej spowolnienie. Dopiero po chwili umysł zaczyna przestawać produkować gotowe odpowiedzi. Ale to nie zawsze wychodzi, i to jest ważne żeby dodać.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o przesuwaniu punktu ciężkości i zadaję sobie pytanie, które chcę rzucić do dyskusji. Czy to czego szukamy w kontemplacji karty to wgląd, czy stan? Bo to są dwa różne cele i prowadzą do różnych sposobów siedzenia z kartą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Pelagiusza_J To jest bardzo ważne rozróżnienie i rzadko kto je stawia wprost. Ale mam wrażenie, że u osób zaczynających, jak Remigiusz czy Kasia, te dwie rzeczy na razie się nie rozdzielają. I może to dobrze, bo może sztuczne rozdzielanie na tym etapie więcej szkodzi niż pomaga.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Ludwinia53 Nie wiem czy to jest takie oczywiste. Ktoś kto siada z kartą i szuka stanu może wpaść w pętlę sprawdzania czy już jest w stanie. A ktoś kto szuka wglądu ma przynajmniej jakiś zewnętrzny punkt odniesienia po sesji. To brzmi jakbym faworyzowała wgląd, ale tak naprawdę pytam, bo nie jestem pewna.


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja przy kontemplacji kart kładę obok kamień, zwykle kryształ górski albo lapis lazuli zależnie od karty. I to co opisujecie, to przesunięcie punktu ciężkości, czuję przez kamień zanim poczuję przez kartę. Kamień jest jakby stabilizatorem, który pozwala mi wejść w ten tryb odbierającego bez walki z myślami. Czy ktoś próbował czegoś podobnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Ametystia Nie próbowałem, ale brzmi to jak dodawanie kolejnej warstwy zamiast upraszczania. A może właśnie o to chodzi, że ten kamień to coś konkretnego, fizycznego, co kotwi?


Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 405

@Dobrusia_60 Właśnie, kotwi jest dobre słowo. Nie chodzi o to żeby kamień coś robił energetycznie, choć ja wierzę że robi, chodzi o to że ręka czuje ciężar i temperaturę i to zatrzymuje tę część umysłu która chce uciec do myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do pytania Pelagiusza_J o stan kontra wgląd, bo to mnie nie daje spokoju. U mnie wygląda to tak, że zaczynam od szukania czegoś, co wgląd, a potem przychodzi moment, który jest czystym stanem, bez konkretnej treści. I dopiero z tego stanu potem wyłania się coś co można nazwać wglądem. Więc może to nie jest albo jedno albo drugie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2434

@Kasia_W To co opisujesz jest zgodne z tym, jak rozumiem ten proces. Wgląd jest wynikiem, stan jest drogą. Ale jest jedno ale. Czy jesteś pewna, że to co potem interpretujesz jako wgląd nie jest po prostu tym, co chciałaś zobaczyć, sformułowanym elegancko po fakcie?


Odpowiedz
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Sauwak Nie jestem pewna i szczerze to trochę mnie niepokoi. Skąd mam wiedzieć? Czy notatki od razu po sesji, o których mówiła Ludwinia, mogłyby mi pomóc to rozróżnić?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Kasia_W Mogą pomóc, ale nie dają pewności. To co zapisujesz od razu po to surowy materiał, tak jak pisałam. Ale żeby sprawdzić czy to wgląd czy projekcja, musisz wrócić do tych notatek po czasie i zobaczyć czy coś z tego miało sens w kontekście życia, nie tylko w kontekście karty. Tarot weryfikuje się w czasie, nie od razu.


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Ludwinia53 To co mówisz o powrocie do notatek po czasie jest kluczowe. Ale chcę zapytać, bo sam się nad tym zastanawiam, ile czasu to minimum? Bo zdarza mi się, że wgląd z sesji jest oczywisty już po tygodniu, a bywa że potrzebuję miesiąca albo dłużej. Czy masz jakieś poczucie, że istnieje jakaś granica, po której notatki mówią coś innego niż tuż po sesji?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Wrozbita Tydzień to często za mało, bo jesteś jeszcze zbyt blisko emocjonalnie tej sesji. Miesiąc daje lepszą perspektywę, ale i tak nie ma reguły. Miałam notatki, do których wróciłam po pół roku i dopiero wtedy coś zaskoczyło. Problem z krótkim czasem jest taki, że wciąż pamiętasz jak się czułaś podczas sesji i to zabarwia to co czytasz. Potrzebujesz na tyle dużego dystansu, żeby notatka była jak cudzy tekst.


Odpowiedz
Wpisy: 294
Rozpoczynający temat
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

To brzmi jak bardzo długi proces. Ja dopiero zaczynam z kontemplacją i trochę mnie przeraża, że efekty sprawdzę za pół roku. Czy jest coś, co mogę ocenić szybciej, żeby wiedzieć czy w ogóle idę w dobrym kierunku? Czy muszę po prostu siedzieć i czekać?


Odpowiedz
Wpisy: 2434
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Pół roku to nie jest norma, to był przykład skrajny. Ale Twoje pytanie dotyka czegoś ważnego. Skąd wiesz, że idzie dobrze? Ja bym powiedział, że jednym z sygnałów jest to, że sesje zaczynają się między sobą różnić w odczuciu, a nie wyglądają jak powtarzanie tego samego rytuału. Ale mam pytanie, czy masz już jakiś stały schemat jak siedzisz z kartą, czy za każdym razem improwizujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Sauwak Raczej improwizuję, bo nie wiem jeszcze co ma być stałe. Zapalę świeczkę, biorę kartę, patrzę. Ale nie wiem czy patrzę właściwie. To brzmi głupio, ale naprawdę nie wiem co to znaczy patrzeć na kartę w taki sposób, żeby kontemplacja się zaczęła.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie brzmi głupio. Ale chcę zapytać, bo to jest ważna kwestia, czy podczas tego patrzenia masz jakiś wewnętrzny komentarz? Coś w stylu 'to jest miecz, tu jest woda, ta postać wygląda smutno'? Czy jest raczej cisza? Bo to może być wskazówka, gdzie jesteś w tym procesie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Pelagiusza_J Zdecydowanie komentarz. Nonstop. I potem zaczynam kojarzyć z tym co wiem o karcie i właściwie po chwili mam gotową interpretację, tylko nie wiem skąd ona jest, czy z karty czy z głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest dokładnie ten punkt, który opisywałam wcześniej w kontekście run. Ten komentarz to nie problem, to jest po prostu gdzie teraz jesteś. Praca polega nie na wyłączeniu komentarza, bo to niemożliwe, ale na zauważaniu go bez podążania za nim. Jak przyszedł, to w porządku, ale czy musisz go słuchać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 468

@Filomena Ale to jest łatwo powiedzieć, trudno zrobić. Zauważanie myśli bez podążania za nimi to jest klasyczna medytacja uważności i niektórzy ćwiczą to latami. Czy według Ciebie ktoś bez tej praktyki w tle może to osiągnąć przy pracy z kartami, czy tarota trzeba traktować jako docelowy przystanek, a nie punkt startowy?


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Heniek59 Myślę, że karta może być punktem startowym właśnie dlatego, że jest konkretna. W czystej medytacji nie masz się czym zająć i umysł błądzi szybciej. Karta daje miejsce dla oczu i to może spowolnić ten komentarz bardziej niż siedzenie w ciemności. Ale nie twierdzę, że to jest droga na skróty. Inaczej niż na skróty.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@majka01)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co Filomena mówi o konkretności karty jako pomocy, to jest zbieżne z tym, jak działa praca z mandali w tradycji tybetańskiej. Konkretny obiekt wizualny zamiast próby skupienia na niczym. Ale mam pytanie do kogoś z większym doświadczeniem w tarocie, czy wszystkie karty równie dobrze się do tego nadają? Bo wydaje mi się, że coś jak As Pięciokątów to może być łatwiejsze niż Wieża.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Majka01 Bardzo dobre pytanie i odpowiedź nie jest oczywista. Karty z silnym ładunkiem emocjonalnym jak Wieża, Księżyc czy Śmierć mogą wciągać umysł w narrację zamiast w kontemplację. Ale z drugiej strony jeśli karta wywołuje silną reakcję, to ta reakcja sama w sobie jest materiałem. Pytanie co z nim robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Skoro mówimy o kartach które wciągają w narrację, to chcę zapytać czy to jest zawsze problem. Bo może właśnie ta narracja, jeśli pojawia się sama, bez że ktoś ją wymyśla, jest właśnie tym wglądem o którym mówiła Pelagiusza_J? Czy to jest zbyt naiwne myślenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Dobrusia_60 Nie naiwne, ale niebezpieczne w innym sensie. Narracja która pojawia się przy karcie może być wglądem albo może być projekcją lęku. Wieża dla kogoś kto boi się zmiany będzie zawsze o katastrofie. Skąd wiesz, że to nie jest po prostu Twój lęk opowiadający historię za pomocą symboli?


Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Pelagiusza_J No właśnie nie wiem. I to jest odpowiedź na Twoje pytanie, ale też moje własne pytanie do siebie. Jak to rozróżnić? Bo mam wrażenie, że każdy wgląd można podejrzewać o bycie projekcją i wtedy po co w ogóle siadać z kartą.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie w tym miejscu skończyłam kilka postów wyżej i nadal nie mam odpowiedzi. Sauwak pytał czy jestem pewna, że mój wgląd nie jest tym, co chciałam zobaczyć. Ludwinia mówiła o notatkach i czasie. Ale chyba nikt nie powiedział jak rozróżnić w momencie. Czy to jest w ogóle możliwe?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2434

@Kasia_W Szczerze? W momencie prawdopodobnie nie. I to jest jeden z powodów, dla których kontemplacja różni się od wróżenia. Wróżenie ma dać odpowiedź. Kontemplacja ma dać materiał. A materiał oceniasz po czasie. Ale jest jeden sygnał, który moim zdaniem działa nawet w momencie, coś co przychodzi bez logiki, bez związku z tym czego szukałaś. To jest trudniejsze do sfabrykowania przez ego.


Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 405

@Sauwak To co opisujesz jako sygnał, coś bez logiki i bez związku, to u mnie często przychodzi przez ciało. Nie przez myśl. Jakiś niepokój w klatce albo nagłe rozluźnienie, zanim mózg zdąży cokolwiek sformułować. Czy macie podobnie, że ciało reaguje wcześniej niż słowa?


Odpowiedz
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Ametystia Tak i myślę, że to jest ważny punkt w tej dyskusji. Kontemplacja karty to nie jest praca tylko wzrokowa i mentalna. Ciało siedzi razem z kartą. I to co czujesz fizycznie podczas sesji jest częścią materiału, nie oddzielną sprawą. Dlatego zawsze polecam zapisywać też to, jak siedziałam, czy byłam napięta, czy oddychałam płytko, bo to potem mówi tyle samo co treść notatki.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@balbina79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam że wchodzę bo trochę zgubiłam wątek, ale chciałam zapytać o jedno. Mówicie cały czas o kontemlpacji, ale czy to jest robione z jedną kartą zawsze, czy można wziąć kilka? Bo jak robię rozkłady to mam kilka kart naraz i nie wiem czy mogę z nimi tak siedzieć czy to jest za dużo na raz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Balbina79 To jest bardzo dobre pytanie i chcę odpowiedzieć konkretnie. Z kilkoma kartami naraz jest zupełnie inna praca. Rozkład to relacje między kartami, energetyka między nimi, i to angażuje umysł analityczny od razu. Kontemplacja jednej karty to coś innego, tam chodzi o wejście w głąb jednego obrazu. Nie powiem że jedno jest lepsze, ale jeśli dopiero zaczynasz kontemplację, jedna karta jest zdecydowanie łatwiejsza. Czy próbowałaś kiedyś siedzieć z jedną kartą dłużej niż zwykle?


Odpowiedz
(@balbina79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 161

@Wrozbita Nie, szczerze to nigdy nie robiłam. Zawsze układam rozkłady i patrzę na wszystkie na raz. Ale to ciekawe że mówisz o relacjach między kartami bo jak robię rozkład to właśnie na to patrzę, co do czego pasuje. A tu mówisz że jedna karta to inny rodzaj pracy. To jak długo w takim razie powinnam siedzieć z tą jedną kartą żeby to miało sens?


Odpowiedz
Wpisy: 294
Rozpoczynający temat
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie o to samo chciałem zapytać wcześniej i nie dostałem konkretnej odpowiedzi. Chodzi o to, że siedzę powiedzmy pięć minut i nie wiem czy to za mało, za dużo, czy w ogóle w tym czasie coś powinno się wydarzyć. Czy jest jakaś minimalna sensowna długość sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 2434
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Chcę odwrócić to pytanie. Skąd założenie, że czas jest miarą jakości? Znam sesje które trwały piętnaście minut i nic, i takie które trwały dwie minuty i zostały mi w głowie przez tydzień. Pytanie o czas jest pytaniem o procedurę, a kontemplacja to nie procedura. Ale rozumiem, że to nie jest odpowiedź której szukasz. Co się dzieje po tych pięciu minutach, że decydujesz że koniec?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@remigiusz88)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 294

@Sauwak Zaczyna mi latać głowa, myślę o czymś innym, czuję że już nie patrze na kartę tylko gdzieś obok. Jakby coś pęka.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

A próbowałeś w tym momencie zostać zamiast kończyć? To co opisujesz, to rozproszenie, nie koniec sesji. Rozposzenie to jest właśnie materiał, bo możesz zapytać, dokąd umysł pobiegł i dlaczego. Może to jest bardziej istotne niż to, co było przez poprzednie cztery minuty.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 468

@Pelagiusza_J Ale to jest łatwe do powiedzenia komuś kto nie ma praktyki medytacyjnej. Siedzenie z rozproszonym umysłem bez żadnej techniki wracania może być po prostu siedzeniem ze stresem. Czy nie ma ryzyka, że ktoś taki jak Remigiusz88 wyjdzie z sesji bardziej sfrustrowany niż wszedł?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Heniek59 Ryzyko jest. Ale alternatywa, czyli kończenie sesji przy pierwszym rozproszeniu, utrwala właśnie to, że kontemplacja jest możliwa tylko przy idealnych warunkach. A idealne warunki nie istnieją. Poza tym Remigiusz88 sam opisał co się dzieje, czyli jest już obserwatorem swojego procesu. To nie jest nic.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wchodzę w tę wymianę bo mam inne zdanie niż Heniek59, choć rozumiem skąd się bierze. Problem ze 'zostawaniem w rozproszeniu' jest taki, że bez żadnego punktu zakotwiczenia naprawdę można tylko siedzieć i myśleć. Ale karta jest właśnie tym punktem. Remigiusz88, jak czujesz że lecisz, to wróć wzrokiem na jeden konkretny element karty, nie na całą kartę. Jeden szczegół. To jest technika a nie filozofia.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Mnie też pomogło coś podobnego. Ale moje pytanie jest inne, wróciłam do tego co Sauwak pisał wcześniej, że w momencie nie możemy wiedzieć czy to wgląd czy projekcja. To co powiedział że jest sygnał, ale nie dokończył. Sauwak, co to jest za sygnał?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2434

@Kasia_W Rzeczywiście nie dokończyłem. Mój sygnał jest taki, że coś przychodzi bez kontekstu. Nie jako wniosek z myślenia, ale jako obraz, zdanie, skojarzenie które nie ma logicznego powodu być właśnie tu. To samo w sobie nic nie udowadnia, bo projekcja też może przyjść bez logiki. Ale dla mnie to jest pierwsza flaga żeby zanotować i sprawdzić później. Natomiast zgadzam się że to jest zawodne.


Odpowiedz
(@ametystia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 405

@Sauwak A jak to się ma do tego co mówiłam o ciele? Bo moje sygnały bez kontekstu prawie zawsze są fizyczne najpierw. Zanim cokolwiek sformułuję, jest jakaś zmiana w odczuciu, coś się dzieje w ciele. Dopiero potem pojawia się obraz albo słowo. Czy u Ciebie jest odwrotna kolejność?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2434

@Ametystia Myślę że u mnie to jest równocześnie albo w ogóle nie ma sygnału cielesnego. Ale to może być kwestia tego, że nie mam nawyku słuchania ciała. To co opisujesz brzmi jakbyś miała inaczej skalibrowany wewnętrzny odbiornik. Nie gorszy, po prostu inny. Ciekawe czy Remigiusz88 albo Balbina79 wiedzą co do nich trafia bardziej, ciało czy obraz?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@balbina79)
Połączone: 1 miesiąc temu

No ja szczerze to nie wiem co do mnie trafia, bo jeszcze tego nie sprawdzałam tak świadomie. Ale jak teraz myślę, to chyba bardziej jakieś wrażenie w środku niż konkretny obraz. Trudno opisać. Czy to w ogóle brzmi sensownie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Balbina79 Brzmi sensownie i myślę, że warto to zacząć opisywać w notatkach nawet jeśli brzmi nieskładnie. Właśnie to nieskładne i trudne do uchwycenia jest warte zapisania, bo z czasem zaczyna się widzieć wzorzec. Natomiast mam pytanie do całej dyskusji, bo wróciłam do pytania Dobrusia_60 o narrację i projekcję. Czy ktoś miał konkretny przykład kiedy był pewien, że to wgląd, a po czasie okazało się że to był lęk?


Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Ludwinia53 Ja mam taki przykład z siebie. Medytowałem z Wieżą i zobaczyłem bardzo wyraźnie scenę zmiany pracy, byłem pewien że to jest wgląd bo przyszedł sam bez myślenia. Po tygodniu nic się nie zmieniło i zacząłem rozumieć, że od dłuższego czasu bałem się tej zmiany i chciałem żeby coś mnie do niej pchnęło. Wieża po prostu dała temu kształt.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 576

@Dobrusia_60 To jest bardzo uczciwy przykład i właśnie o to mi chodziło wcześniej gdy pytałam o karty z ładunkiem emocjonalnym. Wieża jest jedną z tych kart które mają bardzo silny kulturowy ładunek, wszyscy wiemy że to zmiana i wstrząs. Więc umysł może bardzo sprawnie przyklejać do niej własne treści i tworzyć poczucie wglądu. Czy myślisz że z inną kartą, na przykład z Dziewiątką Pięciokątów, byłoby inaczej?


Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Majka01 Szczerze, nie wiem. Może właśnie dlatego że Wieża jest taka czytelna, łatwiej ją przejąć. Z kartą którą znam gorzej może umysł miałby mniej materiału do budowania narracji. Ale może też wgląd byłby słabszy bo nie ma z czym pracować? Nie rozumiem tego jeszcze.


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest dobra obserwacja i chcę dodać coś do tej rozmowy o znanych kontra nieznanych kartach. Pracowałem kiedyś przez kilka tygodni z kartą której nie znałem, celowo wybrałem z talii którą dopiero dostałem. I brak wiedzy o znaczeniu rzeczywiście zmienił jakość kontemplacji, był mniej komentarz interpretacyjny, a więcej czystego patrzenia. Ale to ma swój koszt, bo potem nie wiedziałem co z tym zrobić. Kontemplacja bez żadnej ramy może być piękna i pusta jednocześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 468

@Wrozbita Piękna i pusta to jest ciekawe określenie. Ale chyba właśnie o to chodzi w kontemplacji, żeby nie robić z tego od razu użytku? Tzn. może właśnie pustka jest celem, a nie brak efektu? Choć przyznam że sam mam z tym problem, zawsze chcę wiedzieć po co.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Heniek59 Ale czy pustka jest celem, czy jest tylko etapem? Bo jak rozumiem kontemplację, to ta pustka ma przepuścić coś co nie może przejść przez hałas myśli. Jeśli zatrzymujesz się na pustce jako na celu, to może właśnie tam zostaniesz na zawsze i niczego z tego nie wyciągniesz. Chyba że ktoś ma inne zdanie.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: