Myślę że Pelagiusza_J ma rację co do etapu, ale chcę zapytać inaczej. Bo jeśli pustka jest etapem, to czym jest ten etap poprzedzający? Czy to jest po prostu cisza umysłu, czy to jest aktywne coś, jakieś napięcie, które musi być przed tym żeby cokolwiek przeszło?
Nie rozumiem tej metafory do końca. Czy chodzi o to, że karta tylko wywołuje coś co już jest we mnie, czy że karta naprawdę coś wnosi z zewnątrz? Bo to robi dużą różnicę dla tego co chcę osiągnąć medytując.
To pytanie Remigiusza88 jest właśnie sednem i myślę że nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od tego w jakim paradygmacie pracujesz. Ale powiem z własnego doświadczenia, że po kilku latach przestałam się tym pytaniem przejmować podczas sesji, bo myślenie o tym od razu niszczyło kontemplację. To pytanie jest dobre przed i po, nie w trakcie.
Wróćmy jednak do Remigiusza88 i tego co opisywał wcześniej, bo ta rozmowa filozoficzna jest piękna ale myślę że gubmy wątek praktyczny. On opisywał że coś pęka, że zaczyna patrzeć obok karty. Ametystia, Sauwak, z czysto praktycznego punktu widzenia, co z tym zrobić?
Hmm. Nie jest nieprzyjemne. Bardziej jest dziwne, takie jakby coś się zwalnia. Ale trochę mnie to niepokoi bo nie wiem co to jest i nie chcę robić czegoś co może mi zaszkodzić.
To co opisujesz brzmi jak naturalny próg rozluźnienia w kontemplacji. Umysł przez pierwsze minuty jest napięty i skupiony, potem zaczyna puszczać i właśnie wtedy pojawia się to dziwne uczucie zwalniania. W tradycjach medytacyjnych to się często opisuje jako moment przejścia, nie zagrożenie. Ale skoro to niepokoi, warto zapytać co dokładnie widzisz albo czujesz w tym momencie, bo 'zaczyna mi latać głowa' i 'patrzę obok' to są dwa różne zjawiska.
To jest właśnie miękkie skupienie i to jest dobry znak. Twarde skupienie, patrzenie z napięciem na każdy detal karty, to jest praca analityczna. Miękkie skupienie, gdzie wzrok jest na karcie ale uwaga jest szersza, to jest brama do kontemplacji właśnie. Nie odpływaj od karty, ale nie walcz z tym rozmiękczeniem.
Przepraszam że się wtrącam z czymś z boku, ale jak Sauwak mówi 'miękkie skupienie' to co to znaczy w praktyce? Tzn jak to robić celowo a nie czekać aż samo przyjdzie? Bo ja siedzę i siedzę i mam wrażenie że albo mam za twarde albo za miękkie i w ogóle nie wiem kiedy jest dobrze 🙂
Wracając do tego co mówiła Filomena wcześniej o zakotwiczeniu w karcie, mam pytanie które mi chodzi po głowie. Czy nie jest tak, że dla różnych typów kart to miękkie skupienie wygląda inaczej? Mam na myśli karty z dużą ilością detali kontra karty bardzo proste, abstrakcyjne. Dobrusia_60 medytował z Wieżą, która jest dość konkretna. Ja kilka razy próbowałam z Głupcem i to jest zupełnie inny rodzaj patrzenia.
To jest właśnie pytanie o poziom trudności kontra jakość efektu i myślę że to jest fałszywa alternatywa. Karta nie jest trudna ani łatwa sama w sobie, tylko w relacji z konkretną osobą. Dobrusia_60 ma historię z lękiem przed zmianą i Wieża to aktywowała. Ktoś bez takiej historii mógłby z Wieżą mieć piękną czystą sesję.
