Forum

Asystent AI
Tarot a decyzje życ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot a decyzje życiowe - kiedy karty powinny nas prowadzić, a kiedy polegać na sobie?


Wpisy: 623
Rozpoczynający temat
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Siedzę nad tym tematem od jakiegoś czasu i nie mogę przestać się zastanawiać, gdzie jest ta granica. Chodzi mi o to: kiedy naprawdę warto sięgnąć po karty przy podejmowaniu decyzji, a kiedy po prostu trzeba zaufać sobie i nie szukać potwierdzenia w rozkładzie? Bo mam wrażenie, że sama coraz częściej ciągnę karty zamiast myśleć własną głową. Czy to tylko u mnie tak jest, czy ktoś jeszcze to zna?


Odpowiedz
118 odpowiedzi
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo dobre pytanie i szczerze, niewielu je sobie w ogóle zadaje. Zanim odpowiem, chciałem zapytać: czy ciągniesz te karty bo naprawdę nie wiesz co zrobić, czy dlatego że wiesz, ale masz nadzieję że karty powiedzą to co chcesz usłyszeć?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Krysztal No właśnie, to jest kluczowe rozróżnienie. Sam przez długi czas robiłem rozkłady przy każdej większej decyzji i w pewnym momencie zauważyłem, że jak karta mi nie odpowiadała, to ciągnąłem kolejną. To już nie jest konsultacja, to jest szukanie potwierdzenia.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Krysztal szczera odpowiedź? Jedno i drugie. Czasem naprawdę nie wiem, ale często chyba liczę że karty zdejmą ze mnie odpowiedzialność za wybór. Jak karta powie "idź w lewo", to mogę potem powiedzieć sobie że tak miało być.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Tarotka Też tak mam, że uciekam do kart jak nie chcę podejmować decyzji sama. Ale czy to znaczy, że robię to źle? Nie wiem, czy to problem czy po prostu jeden ze sposobów na rozkminianie sytuacji.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Honorata Problem pojawia się wtedy, gdy przestajesz ufać sobie poza rozkładem. Tarot może być świetnym punktem wyjścia do refleksji, ale jeśli bez kart nie jesteś w stanie ruszyć z miejsca, to już jest sygnał. Honorata, powiedz mi, czy po takim rozkładzie faktycznie robisz to co karta sugeruje, czy i tak ostatecznie decydujesz inaczej?


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Czulu różnie. Czasem idę za tym co widzę, czasem nie. Ale nawet jak nie idę, to jakoś spokojniej mi na sercu po rozłożeniu. Jakby samo patrzenie na karty pomagało mi zebrać myśli.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Honorata To co Honorata mówi to moim zdaniem właśnie ma sens. Karty jako lustro, nie jako wyrocznię. Chociaż sama przyznam, że jak wyciągam Wieżę przed jakąś ważną rozmową, to jednak trochę mnie to hamuje 🙂


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Kolczasta ale właśnie tutaj jest pułapka. Wieża nie mówi "nie rób tego", ona mówi "będzie zmiana, prawdopodobnie gwałtowna". Interpretacja jako zakaz to już nasze własne nakładanie sensu. Czy kiedyś zdarzyło ci się zrezygnować z czegoś przez kartę i potem żałować?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Froen no... właściwie tak. Raz nie pojechałam na spotkanie bo wyciągnęłam same "trudne" karty i potem się okazało, że nic złego by się nie stało, a może coś ciekawego by się wydarzyło. Ale skąd mam wiedzieć jak poprawnie interpretować te znaki ostrzeżenia?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Kolczasta To jest sedno całej rozmowy. Nie ma kart, które wprost mówią "nie rób tego". Każda karta ma spektrum znaczeń i to my wybieramy, którą warstwę widzimy. I zwykle widzimy tę, na którą jesteśmy gotowi. Kolczasta, zapytam inaczej: co czułaś przed tym rozkładem, zanim w ogóle ciągnęłaś kartę?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Szaman chyba już się bałam tego spotkania. Więc... karta tylko dała mi wymówkę?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Tarotka Dokładnie. I nie mówię, że to złe z zasady. Czasem potrzebujemy zewnętrznego "pozwolenia" żeby posłuchać wewnętrznego głosu. Problem zaczyna się, gdy ten zewnętrzny głos całkowicie zastępuje nasz własny. Tarotka wspomniała na początku o zdejmowaniu odpowiedzialności, i to chyba najlepiej opisuje granicę.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, jestem trochę zdezorientowany. Mówicie, że karty to lustro, a nie wyrocznia, ale jednocześnie dużo osób tutaj mówi, że jednak jakoś dostosowuje swoje decyzje do rozkładów. To jak to w końcu jest? Uczyć się ignorować karty czy ich słuchać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Young to nie jest kwestia ignorowania ani słuchania w sensie dosłownym. Karty zadają pytania, nie dają odpowiedzi. Dobry rozkład powinien sprawić, że zaczniesz myśleć o aspektach sytuacji, których wcześniej nie brałeś pod uwagę. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się, że karta pokazała coś, czego się kompletnie nie spodziewałeś, a potem stwierdziłeś że to trafne?


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Indaphoros tak, raz wyciągnąłem Pustelnika przy pytaniu o relację i totalnie mnie zaskoczyło, ale potem myślałem o tym przez kilka dni i doszedłem do wniosków, których bym sam z siebie nie wyciągnął. Ale to był jeden raz, nie zawsze tak jest.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

I właśnie o to chodzi. To jeden raz może być wartościowszy niż sto rozkładów, po których idziesz spać spokojny, bo karty "powiedziały dobrze". Ja miałam długi okres, kiedy konsultowałam absolutnie wszystko i dopiero gdy celowo przestałam korzystać z kart przez kilka tygodni, zorientowałam się, że całkiem nieźle sama sobie radzę z decyzjami.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak ktoś nie wie o tarocie dużo, to skąd ma wiedzieć, czy dobrze interpretuje kartę? Może myśleć, że karta mówi jedno, a ona coś zupełnie innego. Chyba że zależy komu...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Sura to naprawdę ważne pytanie i sama się nad tym zastanawiam. Bo czytałam kilka książek i każda mówi trochę co innego o tej samej karcie. Skąd mam wiedzieć, która interpretacja jest "moja"?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Nie ma jednej słusznej interpretacji i to jest celowe. Tarota nie da się nauczyć z książki jak tabliczki mnożenia. Ale właśnie dlatego wrócę do początku tej rozmowy: czy ktoś kiedyś próbował świadomie postawić sobie granicę, przy jakich decyzjach sięga po karty, a przy jakich nie? I trzymać się tej granicy?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Żeby nie zostawić tego pytania bez odpowiedzi: tak, próbowałem. Przez jakiś czas miałem zasadę, że karty tylko przy decyzjach, które dotyczą mnie i wyłącznie mnie. Żadnych rozkładów przy relacjach z innymi ludźmi, bo tam wchodzi wolna wola kogoś innego. Trzymałem się tego przez kilka miesięcy i powiem szczerze, że to było bardzo pouczające. Ale chcę zapytać innych: czy ktoś w ogóle próbował ustalać takie reguły dla siebie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Krysztal ja próbowałam podobnie, ale nie trzymałam się zasad opartych na typie decyzji, tylko na stanie emocjonalnym. Jeśli byłam bardzo nakręcona albo przestraszona, w ogóle nie sięgałam po karty. Bo wiedziałam, że rozkład będzie odzwierciedlał ten stan, a nie rzeczywistość. Ale przyznam, że to wymaga sporej samoświadomości, żeby w ogóle wiedzieć, w jakim się jest stanie przed rozkładem.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Gituska To jest kluczowy punkt. Rozkład jest dokumentem twojego stanu w danym momencie, a nie dokumentem przyszłości. Dlatego wracanie do niego po czasie ma sens właśnie jako obserwacja siebie, nie jako weryfikacja przepowiedni. Ale chcę zapytać Gituske, bo wspomniałaś o tej przerwie od kart: kiedy wróciłaś, co się zmieniło w tym jak podchodzisz do rozkładów?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Szaman zmieniło się chyba to, że przestałam oczekiwać od kart odpowiedzi. Wcześniej podchodziłam do rozkładu z pytaniem "co robić", a po przerwie zaczęłam pytać "co widzę, czego jeszcze nie widzę". To brzmi podobnie, ale w praktyce to totalna zmiana. I zauważyłam, że rzadziej jestem rozczarowana rozkładem.


Odpowiedz
Wpisy: 623
Rozpoczynający temat
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

O, to jest coś o czym nie myślałam. Że stan emocjonalny przed rozkładem wpływa na to, jak karty interpretujesz. A co z tym zrobić, jeśli sięgasz po karty właśnie dlatego, że jesteś w silnych emocjach i nie wiesz co robić?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Tarotka to jest pułapka, którą znam doskonale. Kiedy jesteś w środku silnych emocji, karty bardzo łatwo stają się lustrem tych emocji, a nie sytuacji. Widzisz to, co czujesz, a nie to, co jest. Dlatego pytanie nie brzmi "co karty mówią", tylko "czemu teraz chcę pytać kartę zamiast siedzieć z tym co czuję".


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Czulu ale to jest trochę paradoksalne, nie? Bo jak mi jest dobrze i spokojnie, to właściwie nie potrzebuję karty. A jak potrzebuję, to jest właśnie ten moment emocjonalny. Więc kiedy właściwie jest ten "dobry" czas na rozkład?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Young dobra obserwacja, ale to niekoniecznie paradoks. Myślę, że jest różnica między emocjami, które zaburzają interpretację, a pytaniem, które dojrzało do tego, żeby je zadać. Można być spokojnym i jednocześnie stać przed poważną decyzją. Chaos emocjonalny to co innego niż samo podjęcie tematu.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Tarotka Wracanie do starych rozkładów to jedna z bardziej niedocenianych praktyk. Sam mam notatnik z rozkładami sprzed kilku lat i czasem patrzę na to co wtedy widziałem, a co widzę teraz. To jest ciekawe, bo ta sama karta, ta sama pozycja, a rozumiem ją zupełnie inaczej. Czy Tarotka albo ktoś inny prowadzi jakieś zapiski z rozkładów?


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Froen Prowadzę, ale nieregularnie. Wpisuję kartę i jakieś hasło co do mnie mówiła. Ale nie wracam do tego, żeby analizować wstecz. Froen, a jak to robisz w praktyce? Wracasz do konkretnych decyzji i sprawdzasz, czy karta "miała rację"?


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Ja swoje najciekawsze rozkłady robiłem właśnie "na zimno", jak sprawa już trochę opadła. Jak byłem w środku czegoś, ciągnąłem karty kompulsywnie i nic z nich nie wynosiłem. Dopiero kilka dni po tym jak się uspokoiłem, rozkład naprawdę coś pokazał. Może właśnie o to chodzi - że karty nie są dla kryzysu, tylko dla refleksji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Whisper to ciekawe co mówisz, bo ja właśnie odwrotnie, najczęściej sięgam po karty w kryzysie. I teraz się zastanawiam, czy to nie jest właśnie to, o czym mówił wcześniej Szaman, że karta daje wymówkę. Może szukam w kartach nie odpowiedzi, tylko uspokojenia?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kolczasta i to nie jest takie złe, jeśli to rozumiesz. Różnica jest między używaniem kart jako chwilowej stabilizacji emocjonalnej a traktowaniem rozkładu jako ostatecznej wyroczni. Jedno może być pomocne, drugie jest ryzykowne. Ale czy po takim kryzysowym rozkładzie wracałaś do niego później, na spokojnie, i widziałaś go inaczej?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Betalia rzadko kiedy wracałam. Zazwyczaj robiłam rozkład, poczułam się lepiej albo gorzej, i na tym koniec. To co mówisz, żeby wracać do rozkładu po czasie, to mi w ogóle nie przyszło do głowy. To znaczy, że de facto marnowałam to, co karty mogły powiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

nie tyle sprawdzam, czy karta miała rację, bo to prowadzi do myślenia o przepowiedniach. Bardziej patrzę na to, jak wtedy to interpretowałem i co ta interpretacja mówiła o mnie w tamtym momencie. Często widzę, że skupiałem się na tym, czego się bałem, a nie na tym, co karta faktycznie pokazywała.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wchodzę, ale trochę zgubiłam wątek. Mówicie o podejściu do kart i o tym, kiedy po nie sięgać, ale wydaje mi się, że dla kogoś kto zaczyna, to jest trochę bez sensu. Jak mam wiedzieć, czy moje emocje zaburzają interpretację, skoro jeszcze nie umiem interpretować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Sura ja miałam dokładnie to samo pytanie kiedy zaczynałam. I szczerze? Myślę, że na początku właśnie dlatego warto sięgać po karty przy małych, mało emocjonalnych sprawach. Nie przy "czy zmienić pracę", tylko przy czymś lżejszym. Żeby w ogóle zobaczyć, jak to działa, zanim zaczniesz z tym ważnymi decyzjami.


Odpowiedz
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja żałuję, że nikt mi tego nie powiedział na początku. Pierwsze rozkłady robiłam przy bardzo ważnych sprawach i potem przez długi czas myślałam, że karty po prostu nie działają, bo nic z nich nie rozumiałam. Może gdybym zaczęła od czegoś mniejszego, miałabym inne doświadczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Honorata to trochę jak nauka pływania od razu na głębokiej wodzie. I rozumiem, że tak się zaczyna, bo zwykle sięgamy po pomoc gdy jest trudno. Ale mam pytanie do całej grupy, bo wydaje mi się, że tu jest ważna rzecz: czy w ogóle da się nauczyć podejmować decyzje bez kart, jeśli przez długi czas polegało się na rozkładach? Jak to wygląda u osób, które świadomie od tego odchodziły?


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Da się, ale to wymaga czasu. Sam przez kilka miesięcy łapałem się na tym, że przy każdej decyzji miałem odruch, żeby sięgnąć po talię. Zamiast tego zacząłem zapisywać, co czuję przed decyzją, bez kart. I okazało się, że przez sam akt pisania wychodziły rzeczy, które wcześniej karty mi "pokazywały". Więc pytanie jest szersze: czy karty były mi potrzebne, czy potrzebna była mi refleksja, a karty były tylko pretekstem?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Czulu To co Czulu opisał z pisaniem, to jest coś, co w praktyce stosuje się od dawna, ale pod inną nazwą. Dziennik decyzji, bez kart, bez przepowiedni, tylko opis sytuacji i tego, co czujesz. I właśnie tu chcę wrócić do pytania, które sam zadałem: czy da się nauczyć podejmować decyzje bez kart, jeśli przez lata robiło się to z nimi? Bo wydaje mi się, że Czulu właśnie opisał taki moment przejścia. Jak to wyglądało w praktyce przez te kilka miesięcy?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Krysztal na początku było trochę jak odstawienie czegoś. Nie dramatycznie, ale ten odruch był realny. Sięgam po telefon, a potem myślę, poczekaj, najpierw napisz co czujesz. I przez pierwsze kilka tygodni wychodziło bardzo mało, dosłownie dwa zdania. Z czasem zaczęło się rozwijać. Ale co ważne, nie zrezygnowałem z kart całkiem. Po tym etapie, jak miałem już opisaną sytuację słowami, sięgałem po rozkład i był zupełnie inny. Bardziej precyzyjny. Jakby karty odpowiadały na lepsze pytanie.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Czulu to jest dokładnie to, o czym próbowałam powiedzieć wcześniej. Zmiana pytania zmienia wszystko. Czy możesz powiedzieć jak wyglądały te lepsze pytania, które zacząłeś zadawać? Bo ja nadal mam z tym kłopot, że pytam za szeroko.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Gituska Myślę, że można to przyspieszyć przez jedno ćwiczenie, które kiedyś mi ktoś polecił. Zanim zadasz pytanie kartom, zadaj je sobie i odpowiedz na nie samemu, zanim zobaczysz jakąkolwiek kartę. Nie w głowie, tylko głośno albo pisemnie. I to co powiesz, to jest twoja rzeczywista odpowiedź. Karty potem tylko to komentują. Ale interesuje mnie co Gituska miała na myśli z pytaniem za szerokim, bo może chodzi o coś innego niż mi się wydaje.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Indaphoros chodzi mi o to, że jak pytam "co powinienem zrozumieć w tej sytuacji", to ciągnę pięć kart i każda mówi co innego i nie wiem, co z tym zrobić. Za dużo wejść naraz. Może właśnie problem jest w tym, że pytanie jest otwarte, ale odpowiedź próbuję zebrać za jednym zamachem.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Gituska To jest klasyczny problem z rozbudowanymi rozkładami. Im więcej kart, tym więcej interpretacyjnych dróg i łatwiej się zgubić. Ja od jakiegoś czasu przy trudnych pytaniach wracam do jednej, góra trzech kart. I paradoksalnie jest więcej do przemyślenia, bo muszę wejść głębiej w jedną kartę zamiast zestawiać pięć.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Froen a jak decydujesz, kiedy jedna karta wystarczy, a kiedy potrzebujesz więcej? Bo to też musi być jakaś intuicja, nie?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Young raczej zasada niż intuicja. Jedna karta, jeśli pytanie jest konkretne. Trzy karty, jeśli chcę zobaczyć coś w kontekście, co było, co jest, co może być. Więcej kart to już tylko jeśli pytanie dotyczy relacji między wieloma elementami, na przykład kilkoma osobami albo kilkoma możliwymi wyborami. Ale szczerze, rzadko kiedy więcej kart daje więcej jasności.


Odpowiedz
Wpisy: 623
Rozpoczynający temat
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Mnie też to dotyczy, to pytanie o szerokość. Bo jak siedzę przed rozkładem, to czuję, że pytanie "czy zmienić pracę" jest zbyt szerokie, ale nie wiem jak je rozbić. Czy to jest coś, co przychodzi z doświadczeniem, czy można to jakoś przyspieszyć?


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

A ja się z tym trochę nie zgadzam, bo miałam rozkłady, które właśnie przez ilość kart nagle coś poukładały. Taki moment, że jedna karta była dla mnie chaosem, ale jak zobaczyłam ją w kontekście sąsiednich, to wszystko złożyło się w sens. Może to kwestia stylu, a nie zasady?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kolczasta to możliwe, że obie macie rację i to kwestia tego, jak kto myśli. Niektórzy potrzebują kontekstu, żeby zobaczyć szczegół. Inni gubią się w kontekście i potrzebują skupić się na jednym. Ale wracam do czegoś, co Indaphoros powiedział, żeby odpowiedzieć na pytanie przed rozkładem. Czy ktoś to regularnie robi i jak to w praktyce wpływa na decyzję?


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Robię coś podobnego, ale nie do końca tak. Zamiast formułować odpowiedź przed rozkładem, opisuję kontekst decyzji, co wiem, co czuję, czego się boję. Potem robię rozkład. I potem zestawiam. Co w rozkładzie pojawiło się w kontekście tego, co opisałem? To co nieoczekiwane, to jest to, co wymaga uwagi. To co przewidziałem, to już wiedziałem przed kartami.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Szaman to jest dla mnie bardzo konkretna wskazówka, bo mogę to zrobić nawet bez dużego doświadczenia. Nie muszę świetnie interpretować każdej karty, wystarczy patrzeć co jest nieoczekiwane. Mam jedno pytanie, co jak wszystko jest nieoczekiwane? To znaczy, że się z sytuacją kompletnie nie rozumiem?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Honorata to jest właśnie ten moment, kiedy karty mówią coś ważnego, ale niekoniecznie o decyzji. Raczej o tym, że jeszcze nie jesteś gotowa na tę decyzję. Albo że patrzysz na sytuację z zupełnie złego kąta. Nie oznacza to, że karty nie działają. Oznacza, że masz więcej do zrozumienia zanim zdecydujesz.


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Szaman To co Szaman mówi, to mi trochę zmienia perspektywę. Zawsze myślałam, że jak rozkład wychodzi niejasny, to zrobiłam go źle. A tu wychodzi, że niejasny rozkład to też informacja. Ale jak odróżnić, że rozkład jest niejasny bo źle interpretuję, od tego, że jest niejasny bo tak ma być?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Natalie09 uczciwa odpowiedź jest taka, że na początku tego nie odróżnisz i to jest normalne. Z czasem zaczynasz rozpoznawać swój własny wzorzec, kiedy jesteś zagubiona w interpretacji bo za mało wiesz, a kiedy rozkład po prostu stawia opór, bo pytanie jest przedwczesne. To jest coś, czego nie da się wytłumaczyć słowami, to czujesz po kilkudziesięciu rozkładach.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Czulu I to jest ta rzecz, która mnie trochę irytuje w rozmowach o tarocie, że dużo sprowadza się do "poczujesz z czasem". Rozumiem, że to prawda, ale czy jest cokolwiek bardziej namacalnego, co można zrobić zanim się to czucie pojawi? Jakaś praktyka, porównanie, cokolwiek?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Whisper jest jedna rzecz, którą polecam każdemu na każdym etapie, zapisywanie rozkładu i wrażenia bezpośrednio po, ale też coś ważnego: próba opisania, czemu ten rozkład wydaje się jasny albo niejasny. Nie tylko co karty mówią, ale dlaczego tak odczytujesz. Z czasem widać wzorzec, kiedy interpretacja jest pewna, a kiedy jest wątpliwa. I to jest coś, do czego można wrócić, zamiast polegać wyłącznie na nieokreślonym czuciu.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, bo nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. Mówicie o kartach jak o czymś, co pomaga zobaczyć siebie, swoje emocje, gotowość do decyzji. Ale czy karty mają naprawdę coś powiedzieć z zewnątrz, czy to zawsze tylko projekcja tego, co już wiemy? Bo jeśli to drugie, to po co w ogóle karty, skoro wystarczyłby dziennik?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Sura to jest pytanie, od którego zależy cała reszta i różne osoby odpowiedzą różnie. Dla mnie karty robią coś, czego sam dziennik nie robi, wymuszają konfrontację z obrazem, którego nie wybrałaś. Jak piszesz w dzienniku, piszesz to, co już jesteś gotowa napisać. Karta wyciągana losowo wrzuca coś, o czym nie pomyślałaś. Czy to jest coś z zewnątrz, czy tylko inaczej pobudzony własny umysł, tego nie wiem i nie sądzę, żeby ta odpowiedź była konieczna, żeby karty działały.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Indaphoros Ale właśnie to, co Indaphoros napisał, trochę mnie zatrzymuje. Mówisz, że karty wymuszają konfrontację z obrazem, którego nie wybrałaś. To brzmi jakby karty miały jakąś własną wolę albo wiedzę. Ale skoro karta jest losowa, to czy ten "niechciany obraz" nie jest po prostu przypadkiem? Jak to działa naprawdę?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Sura nie twierdzę, że karta "wie". Twierdzę, że losowość robi coś, czego celowy wybór nie robi. Jak sama piszesz w dzienniku, piszesz to, na co jesteś gotowa. Losowa karta nie pyta, czy jesteś gotowa. Po prostu ląduje przed tobą i musisz coś z nią zrobić. Czy to magia, czy psychologia, zostawiam otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do sedna tematu wątku, bo to jest właśnie pytanie o to, kiedy polegać na kartach. Jak traktujesz je jako losowy bodziec do myślenia, to decyzja i tak jest twoja. Jak traktujesz je jako wyrocznię, to oddajesz decyzję. I to rozróżnienie jest moim zdaniem kluczowe.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Czulu ale to rozróżnienie jest łatwe w teorii, a trudne w praktyce. Bo jak karta wychodzi i czujesz, że "właśnie o to chodziło", to skąd wiesz, że nie zaczynasz jej traktować jak wyroczni, tylko ci się wydaje, że to ty decydujesz?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Whisper a czy to jest problem tylko tarotu? Bo tak samo działa każda rada od znajomego, każda przeczytana książka, każdy sen. Jak coś pasuje mocno, można się zastanawiać czy to ty dochodzisz do wniosku, czy po prostu ktoś ci powiedział co chciałeś usłyszeć.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Krysztal No właśnie, ale ze znajomym możesz polemizować, możesz go zapytać dlaczego tak myśli. Z kartą nie możesz. Karta jest niezmienna. I to jest coś, co mnie zawsze trochę niepokoi, że interpretacja idzie zawsze w stronę tego, czego szukam, bo karta nie odpowiada.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Gituska właśnie dlatego polecam robienie rozkładów na tematy, w których wynik mnie nie interesuje emocjonalnie. Żeby trenować czytanie bez stawki. Jak czytasz dla siebie w sytuacji dużego napięcia, filtr życzeniowy jest niemal niemożliwy do pominięcia.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Betalia To co Betalia mówi, jest sensowne, ale ja mam pytanie praktyczne: co to znaczy temat bez stawki emocjonalnej? Wszystko, z czym siadam do rozkładu, jest dla mnie jakoś ważne. Może właśnie to jest symptom, że robię za dużo rozkładów?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Tarotka to jest naprawdę dobre pytanie. Jak każde pytanie wydaje ci się ważne, może warto sprawdzić, czy nie szukasz w kartach potwierdzenia czegoś, o czym już wiesz, tylko nie możesz się z tym pogodzić. To nie jest zarzut, to jest coś, przez co chyba każdy przechodzi.


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Froen A jak to rozpoznać u siebie? Bo jak mam pytanie, to mi wydaje się, że szczerze szukam odpowiedzi. Ale może właśnie o to chodzi, że to nie jest widoczne od środka?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Natalie09 jeden sygnał, który mi zawsze działa: jak po rozkładzie czujesz ulgę, że wyszło to, czego chciałaś, i robisz kolejny rozkład jak wychodzi coś innego. Pętla potwierdzenia. Nie robisz tego dlatego, że karta jest błędna. Robisz dlatego, że wynik cię nie satysfakcjonuje.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Szaman to mnie trafia prosto w serce, bo miałem tak dokładnie. Ciągnąłem nowe karty, bo "poprzedni rozkład był zrobiony źle". W pewnym momencie miałem pięć rozkładów na jedno pytanie i wszystkie razem były jeszcze bardziej niezrozumiałe niż jeden.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Young Ale to jest właśnie ta granica, o której mówi tytuł wątku. Jak robisz piąty rozkład, to już nie konsultujesz kart. Już sam podejmujesz decyzję, że poprzednie karty nie miały racji. Więc tak naprawdę przez cały czas decydujesz ty, tylko okrężnie.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Kolczasta to ciekawe ujęcie. Czyli paradoksalnie te osoby, które robią dużo rozkładów na jedno pytanie, wcale nie słuchają kart bardziej, tylko mniej?


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Tak bym to powiedział. I to jest jeden z konkretnych momentów, kiedy karty nie powinny prowadzić. Kiedy szukasz konkretnego wyniku, karty stają się pretekstem, a nie rozmówcą. Wtedy lepiej odłożyć talię i zapytać siebie wprost: czego tak naprawdę się boję w tej decyzji.


Odpowiedz
20 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Czulu Dobra, ale to z kolei zakłada, że masz wystarczająco dużo wglądu w siebie, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Nie wszyscy mają. Właśnie dlatego ludzie sięgają po karty, bo sami nie potrafią dojść do tej odpowiedzi. Trochę to kółko.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Whisper i właśnie dlatego karty mają sens na początku procesu, a nie na końcu. Nie żeby powiedzieć ci co zrobić. Żeby wyciągnąć na powierzchnię to, z czym potem możesz pracować sam. Jak robisz rozkład i wychodzi coś nieoczekiwanego i to cię złości, to ta złość jest ważniejsza niż karta.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Indaphoros Dobra, to ja mam inne pytanie, może naiwne. Czy w takim razie ktoś z was podjął ważną życiową decyzję naprawdę dlatego, że tak wyszło w kartach, i nie żałuje? Nie jako potwierdzenie, ale naprawdę "karty powiedziały, zrobiłam to"?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Sura ja. Ale jak teraz o tym myślę, to nie wiem czy to były karty, czy to był moment, w którym w końcu zgodziłam się ze sobą. Karta była jak ostatni element, który zamknął układankę. Czy to zasługa karty? Nie wiem. Ale bez niej pewnie jeszcze długo bym siedziała w miejscu.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Whisper Ale jak niby masz znaleźć pytanie bez żadnego wsparcia? Bo jak jestem zagubiony, to właśnie po to sięgam po karty. Trochę jak kółko, co Whisper wcześniej mówił.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Young dokładnie tak to widzę. I nie mam na to dobrej odpowiedzi. Może czasem to kółko jest nieuniknione i trzeba przez nie przejść, a nie szukać wyjścia bokiem.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Whisper Ale z tego kółka jest wyjście, tylko nie przez karty. Jeśli nie wiesz co chcesz zapytać, to rozmowa z człowiekiem zadziała lepiej niż rozkład. Karta nie dopyta, nie powie "hej, ale co masz na myśli". Człowiek tak. I właśnie dlatego zależność od kart przy braku pytania jest pułapką.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Czulu ale nie każdy ma kogoś, z kim może porozmawiać o takich rzeczach. Nie każda rodzina to rozumie, nie każdy ma takich znajomych. Może właśnie dlatego ludzie wracają do kart nawet jeśli nie mają pytania?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Honorata To prawda, co Honorata mówi. Karta nie ocenia, nie zmieni tematu, nie powie że przesadzasz. Rozumiem, że to nie jest najzdrowsze podejście, ale rozumiem też dlaczego tak jest.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Gituska To co Gituska napisała, jest chyba najbardziej szczere w tej dyskusji. Bo ja właśnie tak to czuję. Nie zawsze mam kogoś. Czy to znaczy, że robię źle sięgając po karty w takich momentach?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Sura nie "dobrze" ani "źle", ale może ryzykownie. Jak sięgasz po karty dlatego, że nie masz nikogo, to karty pełnią funkcję relacji. A to jest duże obciążenie dla systemu, który do tego nie był projektowany. Nie mówię, że tego nie robić. Mówię, żeby być świadomą, co się w tym momencie dzieje.


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Krysztal a jak być świadomą skoro jest się w środku tego? To trochę jak mówić komuś kto tonie, żeby świadomie obserwował swój oddech.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Natalie09 i właśnie tu wracamy do sedna tego wątku. Bo pytanie kiedy polegać na kartach, a kiedy na sobie, nie ma jednej odpowiedzi. Ma odpowiedź kontekstową. W zależności od tego gdzie jesteś, karty mogą być pomostem albo barierą. I to trzeba oceniać za każdym razem.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Natalie09 Powiem inaczej. Pytanie z tytułu wątku zakłada, że to jest wybór, który robisz świadomie. A Natalie dobrze mówi, że często nie jesteś w stanie tego ocenić w danym momencie. Może więc ważniejsze jest to, co czujesz po kilku dniach od decyzji, nie w trakcie rozkładu.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Betalia to ciekawy pomysł. Rodzaj retrospekcji. Czy ta decyzja, przy której karty "pomagały", po kilku dniach wciąż mi leży, czy wróciło wahanie? Bo jak wróciło wahanie, to karta dała tylko tymczasową ulgę, nie wgląd.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Froen I to jest odpowiedź, której szukałam na początku tego wątku. Nie wiedziałam jak to sformułować. Tymczasowa ulga kontra coś, co zostaje. Może właśnie to jest kryterium, kiedy warto było skonsultować karty, a kiedy tylko je pytałam o to, czego chciałam usłyszeć.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Tarotka Ale to znaczy, że oceny możesz dokonać dopiero po fakcie. A decyzja jest teraz. Trochę nieporęczne, nie? Jak mam wiedzieć przed, co będzie po?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Kolczasta ale właśnie o to chodzi. Tarot rzadko kiedy daje ci wiedzę "przed". On daje ci materiał do pracy. Czy to znaczy, że jest bezużyteczny przy decyzjach? Nie. Ale znaczy, że jego rola jest inna niż mówi nam wyobraźnia.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kolczasta @Tarotka @Betalia To co Kolczasta zauważyła, jest moim zdaniem kluczowe dla całego tematu. Jeśli ocena następuje zawsze po fakcie, to po co w ogóle pytać karty przed decyzją? I tu mam pytanie do Betali i Tarotki, bo obie dotknęłyście tego wątku: czy retrospekcja to nie jest tylko racjonalizacja? Mówimy sobie, że karta "pomogła", bo decyzja wyszła dobrze. Ale to mogło być cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Indaphoros to uczciwe pytanie. I nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Ale różnica między racjonalizacją a wglądem jest chyba w tym, czy karta pokazała ci coś, czego wcześniej nie widziałaś, czy tylko potwierdziła to, co już wiedziałaś. Retrospekcja może to rozróżnić, choć przyznam, że nie zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

I może to jest najuczciwsza odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku. Karty prowadzą, kiedy pomagają ci się ze sobą zgodzić. Na siebie polegasz, kiedy ta zgoda już jest i trzeba ją tylko wykonać. To nie jest opozycja, to jest kolejność.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Krysztal To co Krysztal podsumował, brzmi pięknie, ale mam z tym jeden problem. Mówisz "karty prowadzą, kiedy pomagają się ze sobą zgodzić". Ale co jeśli ta zgoda nigdy nie przychodzi? Co jeśli siedzę z rozkładem i po prostu nie wiem, co czuję? Nie ma żadnej ulgi, żadnego "tak, właśnie to". Jest cisza. I co wtedy?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Tarotka a ta cisza cię niepokoi, czy jest w niej coś spokojnego? Bo to jest dość ważne rozróżnienie. Cisza po rozkładzie może oznaczać, że pytanie jest jeszcze niedojrzałe. Że decyzja po prostu jeszcze nie ma prawa być podjęta.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Indaphoros niepokoi. Zdecydowanie niepokoi. Jakby karta coś mówi, a ja stoję i nie wiem czy to do mnie, czy nie.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Tarotka to ciekawe, bo to co opisujesz, czyli ta dezorientacja, może być ważniejsza od samej karty. Pytanie: o co w ogóle pytałaś? Bo niektóre pytania po prostu źle działają w tarocie.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Tarotka Właśnie, bo tarot słabo odpowiada na pytania zamknięte. "Czy mam to zrobić?" to złe pytanie. "Co się dzieje w tym obszarze mojego życia?" to już coś innego. Nie wiem czy to pomaga w tym, o czym Tarotka mówi, ale może warto sprawdzić, jak brzmi samo pytanie zanim w ogóle wejdziemy w interpretację.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Szaman ale to zakłada, że każdy wie jak dobrze sformułować pytanie. A jak ktoś właśnie jest w środku jakiegoś kryzysu i nie ma jasności, co w ogóle chce wiedzieć, to i pytanie będzie mętne, i karta nie pomoże, i zostaje ta cisza, którą opisuje Tarotka.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kolczasta i to jest moment, kiedy ja bym odłożyła karty. Nie dlatego, że karty są złe. Tylko dlatego, że jak nie masz pytania, to karty ci nie pomogą go znaleźć. To jest robota gdzie indziej, nie przy talii.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak mam sprawdzić, czy karta pokazała mi coś nowego, czy tylko to co chciałem zobaczyć? Szczerze, chyba nie potrafię tego odróżnić w trakcie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Young właśnie dlatego niektórzy prowadzą dziennik rozkładów. Nie po to, żeby zbierać wyniki, ale żeby po czasie zobaczyć, co faktycznie zostało, a co wyparowało. Czy interpretacja sprzed miesiąca nadal ma sens, czy brzmi jak wishful thinking?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Froen a prowadzisz taki dziennik? Bo ja próbowałam i zwykle po tygodniu rzucałam, bo albo wszystko się potwierdziło i nie wiedziałam co z tym zrobić, albo nic się nie potwierdziło i też nie wiedziałam.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Kolczasta prowadzę, ale nieregularnie. I właśnie to co opisujesz, czyli że albo wszystko gra albo nic, jest według mnie sygnałem, że pytania były za bardzo zamknięte. Dziennik ma sens dopiero jak pytasz o procesy, nie o wyniki.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dziennik to dobry pomysł, ale mam pytanie do całej rozmowy: czy nie wpadamy teraz w inną pułapkę? Zaczęliśmy od tego, kiedy polegać na kartach, a kiedy na sobie. A teraz rozmawiamy o tym, jak lepiej używać kart. To nie jest to samo.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Krysztal masz rację, że to się przesunęło. Ale może to jest odpowiedź sama w sobie? Że pytanie "karty czy ja" jest fałszywą dychotomią i bardziej chodzi o to, jak korzystać z kart, żeby nie zrezygnować z siebie w tym procesie.


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Gituska Właśnie. Jak Gituska pisze, mnie nigdy nie chodziło o wybór jedno albo drugie. Chodziło mi o to, że czasem wychodzę z rozkładu i czuję się bardziej zagubiona niż przed. I nie wiem, czy to błąd w moim podejściu, czy po prostu tarot tak działa w pewnych sytuacjach.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Tarotka To co Tarotka opisuje, czyli wyjście z rozkładu z większym chaosem, to nie jest błąd. To może być informacja. Pytanie tylko, co z tym chaosem robisz. Odkładasz talię i wracasz do decyzji świeżo? Czy sięgasz po kolejną kartę?


Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 623

@Czulu szczerze? Sięgam po kolejną. I to chyba jest problem, o którym mówił Krysztal wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 567
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

O, to brzmi znajomo. Jak jedna karta nie daje odpowiedzi, to druga, a potem trzecia. I nagle masz rozkład złożony z połowy talii i nadal nie wiesz co robić, tylko masz więcej symboli do interpretowania.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Honorata ja to nazywam spiralą pytań. I wiem, że to brzmi źle, ale szczerze to czasem ta spirala mnie zatrzymuje. Nie daję decyzji odpowiedź, tylko daję sobie czas. Wiem, że to nie jest intencja tarota, ale jakoś tak wychodzi.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Whisper Ale spirala pytań to nie jest tylko problem emocjonalny. To jest też kwestia techniczna. Jak pytasz tę samą talię o to samo dziesięć razy, to w którymś momencie dostaniesz sprzeczne odpowiedzi i będziesz wybierać tę, która ci pasuje. To już nie jest wróżenie, to jest selekcja.


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 347

@Szaman a czy jest jakaś zasada, ile razy można pytać o to samo? Bo nie wiedziałam, że to w ogóle jest "technicznie" złe.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Natalie09 zasada twarda nie istnieje. Ale jest taka niepisana, że jeśli musisz pytać drugi raz o to samo, to znaczy, że albo nie przyjęłaś pierwszej odpowiedzi, albo pytanie było złe. Drugie pytanie powinno być inne, pogłębione, a nie powtórka.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Indaphoros No właśnie, a skąd wiadomo kiedy pytanie jest "złe"? Jak jestem w środku czegoś i układam pytanie, to wydaje mi się, że jest sensowne. Potem dostaję kartę, której nie rozumiem, i nie wiem, czy karta mi nie odpowiada, czy ja źle zapytałam.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Sura i to jest dla mnie ten moment, o którym pisałam wcześniej, kiedy warto odłożyć karty. Nie dlatego, że coś zrobiłaś źle. Ale dlatego, że jeśli nie rozumiesz karty ani pytania, to kolejna karta nie rozwiąże tego. To trzeba przepracować inaczej.


Odpowiedz
Udostępnij: