Chciałam zapytać o rozkład, który pomógłby mi zrozumieć moją rolę w rodzinie. Mam wrażenie, że zawsze byłam tym 'ratownikiem' - jak coś się dzieje, to wszyscy dzwonią do mnie. Ostatnio zaczęłam czytać trochę o konstelacjach rodzinnych i mam wrazenie, że karty moglyby mi pokazać coś podobnego. Czy ktoś robił taki rozkład? Jaki układ kart polecacie do zbadania systemu rodzinnego?
Temat ciekawy, bo rzeczywiście karty mogą dużo pokazać w kontekście dynamiki rodzinnej. Tylko od razu powiem - jaki masz cel? Chcesz zrozumieć swoją obecną rolę, zobaczyć skąd ona pochodzi czy może jak się z niej wyzwolić? To dość różne pytania i do każdego pasuje inny układ.
Ja robiłem kiedys rozkład w którym kładłem po jednej karcie na każdego czlonka rodziny i potem patrzylem jak one ze sobą 'grają'. nie wiem czy to jakiś oficjalny układ ale dla mnie działało. Szczególnie ciekawe bylo kiedy wychodziły karty podobnej energii dla kilku osob - to chyba wlasnie ten wzorzec ktory sie powtarza.
Do tematu o rozkładzie - jest coś co się nazywa 'Krzyż Celtycki dla systemu rodzinnego' albo można użyć prostszego układu liniowego. Ale mnie bardziej interesuje co Tolcia powiedziała o mamie i babci. Jeśli ten wzorzec chodzi przez pokolenia, to warto zadać kartom konkretne pytanie: 'co przejęłam z linii kobiecej i co jest moje'. Czy próbowałaś kiedyś tak sformułować pytanie?
Ciekawa dyskusja. Mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy przy takich rozkładach rodzinnych powinno się używać pełnej talii 78 kart, czy może lepiej tylko Wielkie Arkana? Czytałem gdzieś że do głębszych tematów o psychice i roli życiowej lepiej pracować tylko z Wielkimi Arkanami, bo są bardziej archetypowe.
Ja akurat nie czytam odwroconych, wyłączam je zawsze z talii. Ale teraz się zastanawiam czy to błąd przy takim temacie, bo może właśnie odwrocone moglyby pokazać te zablokowane energie w rodzinie?
ja też dlugo nie czytałem odwróconych i nie żałuję, bo i tak dużo wychodzi z samego ułożenia kart w rozkładzie i ich sąsiedztwa. Ale rozumiem ten pomysł z zablokowanymi energiami, moze spróbuj raz z nimi i porownaj co wyjdzie 😀
Czytam tę rozmowę i mam inne pytanie - czy takie rozkłady w ogóle powinno się robić samemu dla siebie w kwestiach rodzinnych? Nie za bardzo obiektywnie wychodzi jak się jest w środku tej rodziny i pewnie nieświadomie odrzuca się karty których nie chce się zobaczyć.
Przy rozkładach rodzinnych polecam ustawic karty w ksztalt drzewa genealogicznego - dosłownie. Dziadkowie u góry, rodzice poniżej, rodzeństwo i ty na dole. Potem do kazdej pozycji losuje sie kartę i patrzy na energie między pokoleniami. Robiłam tak kilka razy i zawsze wychodzi spójny obraz.
A można prosić o jakiś konkretny rozkład, pozycja po pozycji? Bo czytam tę rozmowę i wciąż nie wiem jak mam usiąść i to zrobić dla siebie. Dużo teorii a mało praktyki 😀
Dobra, skoro Marchewka63 pyta o konkrety, to spróbuję opisać rozkład który zamierzam zrobić. Piszę żeby też zebrać uwagi zanim to w ogóle zrobię. Myślę o czterech pozycjach: 1) jaką rolę pełnię w rodzinie, 2) skąd ta rola pochodzi, 3) czy to naprawdę moje, czy coś przejętego, 4) co mi ta rola daje i co odbiera. Proste, ale zastanawiam się czy nie za proste na taki temat.
Oj, no właśnie o to mi chodziło, dzięki Tolcia. Ale mam pytanie do pozycji drugiej - 'skąd ta rola pochodzi' - to chodzi o konkretną osobę z rodziny, pokolenie czy raczej jakieś wydarzenie? Bo karta jedna, a odpowiedz może być różna.
Właśnie robiłam coś podobnego i mam wrażenie że rozkład czteropozycyjny Tolci jest dobry jako pierwszy krok. Nie wszystko musi być od razu, można zrobić drugi rozkład jak pierwsze pytania się wyjaśnią. Tolcia, a masz już jakiś intuicyjny pomysł co może wyjść? 🙂
Szczerze? Boję się że wyjdzie coś z kręgu kart wody, bo całe zycie czuję że funkcjonuje bardziej cudzymi emocjami niż swoimi. Ale może właśnie dlatego powinnam to sprawdzić zamiast zgadywać. Dianka98 ty jak robiłaś podobny rozkład, to dałaś radę nie projektowac znaczeń na karty? 😛
Tolcia, szczerze to nie do konca. Pierwszy raz siedziałam i kombinowałam dlaczego wyszło to co wyszło, zamiast po prostu to przyjąć. Dopiero za drugim razem, po kilku dniach od pierwszego czytania, spojrzałam świeżym okiem i zobaczyłam zupełnie co innego. Może warto zrobić rozkład, zapisać karty i interpretacje, a do rozbudowanej analizy wrócić po czasie? 🙂
Ten pomysł z zapisem i powrotem po czasie jest dobry, ale mam inne pytanie - Tolcia wspomniała wczesniej że mama i babcia miały ten sam wzorzec ratownika. Czy w takim rozkładzie powinna byc jakaś pozycja która wprost pyta o linię pokoleniową? Bo cztery pozycje Tolci tego nie uwzględniają bezpośrednio.
Dobre pytanie Wajdelota81. Chyba bardziej to pierwsze - czy ta rola jest naprawdę moja. Bo jak będę wiedzieć że to nie moje, to moze łatwiej będzie to odłożyć. A skad pochodzi to bardziej ciekawość niz pilna sprawa.
Czytam tę dyskusję i mam wrażenie że trochę za dużo planujemy zamiast robić. Tolcia, co cię powstrzymuje żeby po prostu usiasc i to zrobic? Pytam serio, bo czasem ta cała teoria staje się unikaniem samego czytania.
Trochę masz rację Florka53, ale myślę że to też kwestia tego, że temat jest bliski i boję się co wyjdzie. To nie jest pytanie o pracę czy związek, to jest o rodzinę. To siedzi głębiej.
Nie bardzo rozumiem jednej rzeczy - karty losowe maja mi powiedziec cos o mojej roli w rodzinie? To nie jest przypadkowe? Pytam bo obserwuje te rozmowę z zewnątrz i nie rozumiem jak nieprzypadkowy wniosek ma plynac z losowego wyboru kart.
Ja nie znam kart tarota za bardzo ale czytam ten wątek i mam pytanie. Tolcia mówiła że mama i babcia też były 'ratownikami'. Czy tarota da się używać żeby zrozumieć kogos innego, nie tylko siebie? Bo mnie by interesowało zrozumienie swojej mamy, nie tylko swojej roli.
Wróćmy do Tolci bo trochę odpłynęliśmy. Tolcia, rozumiem że boisz się co wyjdzie, ale mam pytanie - czy ta obawa przed kartami wody oznacza ze już gdzieś wiesz że to twój wzorzec? Bo jak tak, to po co ci w ogóle rozkład?
Miroslawa71 masz rację ze troche wiem. Ale wiedzieć to jedno, a zobaczyć to w kartach to drugie. Jakby zewnętrzne potwierdzenie pomaga mi to traktować poważniej niż własne myśli. Może to brzmi dziwnie.
Nie brzmi dziwnie, rozumiem to. Wlasnie dlatego czytania mają sens nawet jak się dużo o sobie wie. ale Tolcia - mówiłaś że boisz się kart wody a jednocześnie to by potwierdzało co myślisz. Czego tak naprawdę się boisz? Że to wyjdzie czy ze nie wyjdzie?
To co napisała Tolcia jest bardzo ważne i myślę ze dużo osob tak ma. Rozkład nie zmienia zachowania automatycznie. Ja też po moim podobnym czytaniu siedziałam z kartami tygodniami i nic nie ruszałam w życiu. Dopiero jak zaczęłam robić małe kroki poza kartami to coś drgnęło.
To jest dobre pytanie i myślę że tarot jest dobry do diagnozy, ale słaby jako jedyne sposób do zmiany. To znaczy - rozklad moze pokazać ci wzorzec, ale zmiana wzorca rodzinnego to już praca ktora wykracza poza karty. Tolcia czy masz jakieś inne wsparcie przy tym temacie, poza kartami?
Czytam i mam wrazenie że ta rozmowa sama z siebie jest już czyms terapeutycznym - Tolcia przepracowuje temat publicznie i to coś zmienia zanim w ogóle wyciagnie kartę. Ciekawe czy rozkład po tej dyskusji wyjdzie inaczej niz gdyby zrobiła to na początku.
