Ehh, Podchwytuje to, co Fortunat napisał, bo mi się to bardzo przydaje też przy medytacji. Kiedy siedzę z jakimś tematem i nagle wszystko wydaje się jasne i spokojne, to też sprawdzam, czy to rzeczywiście spokój, czy po prostu ucieczka w wyciszenie. Rusalka, czy ty w ogóle czujesz różnicę między tymi dwoma stanami u siebie?
Czuję, choć nie zawsze od razu. Spokój po naprawdę przemyślanym rozkładzie jest inny, bardziej matowy, jakby coś opadło. Ulga po ucieczce jest bardziej słodka i za szybka. To trudno opisać słowami, ale ciałowo jest różnica. Dlatego właśnie chcę robić ten układ na trzeźwo, nie w środku emocji, żeby mieć szansę na tę pierwszą wersję.
To, co opisujesz, jest bardzo cenne i niewielu ludzi potrafi to tak precyzyjnie rozroznic. Rusalka, mam jedno pytanie, bo wróciłam do początku tematu. Wspomniałaś o czułym punkcie związanym z jedzeniem w kontekście rytuałów. Czy to ograniczenie dotyczy też samego przygotowania do rozkładu, czy tylko elementow rytualnych w węższym sensie?
To ważne rozroznienie. W samej pracy z tarotem bez zadnego rytuału wokół jedzenia nie ma i nie powinno być. Więc jesli ktoś bedzie tutaj proponował jakieś dodatki w tym stylu, to warto po prostu tego nie brać. Przy tym układzie, który opisal Fortunat, naprawde nic takiego nie jest potrzebne.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno zastrzeżenie do tego, co pojawia się przy Szóstce Kielichów. Widzę że jest tu opisywana prawie wyłącznie jako nostalgia albo powrót, ale ta karta ma też bardzo konkretną warstwę, którą często się pomija: chodzi o coś, co dostałaś, a nie tylko o cos, za czym tęsknisz. W układzie do akceptacji przeszłości ta różnica jest naprawdę istotna.
To jest bardzo inne spojrzenie niż to które zwykle słyszę przy tej karcie. Rusalka, czy to coś do ciebie przemawia w kontekście tego, z czym pracujesz? Nie musisz mówić szczegolow, ale ciekawe mi, czy to kierunek, który w ogóle bierzesz pod uwage.
To jest właśnie ten moment, w ktorym warto się zatrzymać przed samym rozlozeniem. Nie z powodu gotowości w sensie emocjonalnym bo tej nigdy nie ma w stu procentach, tylko z powodu pytania. Rusalka, jak teraz brzmiałoby twoje pytanie do tego układu? Czy to się zmienilo od początku tematu?
To jest fundamentalna różnica jako pytanie do rozkładu. 'Jak zaakceptować' zakłada, że wiesz już, co akceptujesz. 'Co zostało nieodebrane' otwiera. Tylko uwazaj, bo takie pytanie może wyciągnąć duzo naraz i nie zawsze w jednej sesji jesteś w stanie to przetrawić.
Matko, to ciekawe zestawienie. ja myślę, że to pytanie o zamknięcie okna jest właśnie tym, co Rusalka opisała wczesniej jako różnicę między spokojem po przepracowaniu a ulgą po ucieczce. Czy możesz, Rusalka, powiedzieć więcej o tym, jak wyobrażasz sobie moment zakończenia tego rozkładu? Co chcialabys z nim zrobic po skończeniu?
Zapisanie bez analizowania od razu to jest coś, co sama robię przy medytacjach i bardzo mi pomaga. Daje dystans. Ale mam pytanie, bo nie do końca rozumiem, jak to dziala przy kartach, czy wracasz do tego zapisu po kilku dniach z nowym rozkładem, czy tylko czytasz tamten?
Ehh, mnie to trochę niepokoi, co piszesz, Fortunat bo ja właśnie robiłam kilka sesji blisko siebie i zastanawiam się teraz, czy nie nakładałam na siebie interpretacji. Da się to jakoś sprawdzić po fakcie, czy to juz nie ma znaczenia?
Wracając do Rusalki i tego pytania o nieodebrane, mam jedno skojarzenie. W ukladach które są przeznaczone do pracy z przeszłością, często pojawia się pozycja dotycząca tego, co trzeba oddać albo zostawic. Czy ten układ, ktory omawiałyście wczesniej, ma taką pozycję? Bo to jest ważne przy tym nowym kierunku pytania.
